GRH Osiemnasty Kołobrzeski

GRH „Osiemnasty Kołobrzeski” działa przy Stowarzyszeniu Ranger Survival Club, zrzeszając tych spośród jego członków, którzy zainteresowani są również rekonstrukcją historyczną.

Grupa dąży do odtwarzania żołnierzy ze składu 18 Kołobrzeskiego PP z 6 Pomorskiej DP z okresu 1944-1945 roku (m.in. walk o Wał Pomorski i Kołobrzeg, forsowanie Odry i walk na terenie Niemiec).

Charakterystyczne dla GRH „Osiemnasty Kołobrzeski” jest dążenie do maksymalnego poziomu realizmu w zakresie trudów i warunków działania odtwarzanych żołnierzy. 

Dlatego też staramy się organizować długotrwałe działania w możliwie trudnych warunkach, wymagające od ich uczestników sporego poziomu sprawności, wytrzymałości i znajomości zasad taktyki. Pomaga w tym relatywnie wysoki poziom umiejętności wyniesiony z głównego nurtu szkolenia w ramach Ranger Survival Club. Dzięki posiadanemu doświadczeniu w tym zakresie grupa może również brać udział w działaniach airsoftowych, nawet podejmowanych wspólnie ze współczesnymi grupami ASG.

18 Kołobrzeski Pułk Piechoty wchodził w skład 6 Pomorskiej Dywizji Piechoty. Jednostka brała udział w forsowaniu Wisły, zdobyciu Warszawy i walkach na Pomorzu (m.in. przerywając umocnienia Wału Pomorskiego). Następnie Pułk wziął udział w zdobyciu Kołobrzegu, a były to jedne z najcięższych walk w terenie zurbanizowanym, w jakich brały udział polskie jednostki w okresie II Wojny Światowej. Kolejnym etapem szlaku bojowego Pułku było forsowanie Odry oraz walki na terenie Niemiec. Warto wspomnieć i o tym, że 6 Pomorska DP została następnie przekształcona 6 Pomorską Dywizję Powietrznodesantową, jeden z pierwszych elitarnych oddziałów Wojska Polskiego. Obecnie – po reorganizacjach lat 90. XX wieku – nadal funkcjonuje 18 Bielski Batalion powietrznodesantowy im. kpt. Ignacego Gazurka w ramach 6 Brygady Desantowo-Szturmowej im. generała Sosabowskiego.

The „Osiemnasty Kołobrzeski” reenactment group operates as a part of the Ranger Survival Club, banding together those of the club members who are also interested in the history reenactment.

The group aims to reenact the soldiers of the 18th „Kolobrzeg” Infantry Regiment of the 6th „Pomeranian” Division of the 1st Polish Army from the 1944-1945 period (including the fights on the Pomeranian Wall, Kolobrzeg, Breaching of the Odra River and fights in Germany).

 
The characteristic feature of the „Osiemnasty Kołobrzeski” Reenactment Group is the pursuit for Re-creating the hardships and operating conditions of the regiment’s soldiers with the highest possible level of realism.


For this reason we organize long-term operations in the harsh conditions, which require their  participants a significant level of skill, endurance and knowledge in the field of tactics. A relatively high level of skill achieved during the mainstream training of the Ranger Survival Club helps with that. Thanks to the experience in this field, the group is also capable of taking part in air-soft gun operations, even conducted together with the “modern” ASG groups.


During the World War 2, the18th Infantry Regiment was a part of the 6th Infantry Division. The unit took part in the breaching of the Vistula river, capture of Warsaw and fights in Pomerania. Then the regiment took part in the capture of Kolobrzeg, one of the heaviest urban fights that Polish troops took part in during the WW2. The next phase of the regiment’s operation in the war was breaching of the Odra river and fights in Germany. It is worth a note that the 6th Pomeranian Infantry Division was later transformed into 6th Pomeranian Airborne Division, one of the first elite units of the Polish Army. Currently – after the reorganizations of the 1990’s – the traditions of the regiment are continued by the “cpt. Ignacy Gazurek” 18th Airborne Battalion in the “gen. Sosabowski”  6th Airborne Brigade.

Each of the texts published here will have a smmary in English. Should You be interested in any of the text – please contact us and we will provide the translation.

Skupina historické rekonstrukce „Osiemnasty Kołobrzeski” funguje jako část proobranné společnosti “Ranger Survival Club”, a shromažďuje těch členů klubu, kteří mají zájem na historickou rekonstrukci.

Skupina míří ztvárnit vojaky 18-teho Kolobrzeského Pěchotního Pulku 6-té Pomorské Divize První Polské Armády  z let 1944-1945 (m.j. boje na Pomořanské Přehradě – Pommernstellung, v Kolobřehu, zrušení řeky Odry a boje v Německu).

 
Charakteristické pro skupinu historické rekonstrukce „Osiemnasty Kołobrzeski” je snaha ztvárnit soužení a dosahnout nejvyšší úroveň rality v oblosti těžkỳch podmínek prostředí a odehravámỳch akci vojaků pulka.


Kvůli tomu organizujeme dlouhodobé akce v těžkěm prostředí, ktere požaduje od jejich  účastníků značné urovně dovednosti, odolnosti a znalosti taktiky. Pomáhá v tom relativně vysoká uroveň dovednosti dosáhnouta v pruběhu hlavního školení Ranger Survival Club. Díky zkušenostem v této dolosti, skupina také může se zúčastnit airsoftovỳch akcí, dokonce spolu s “novodobými” skupinami ASG.


Za druhé světove války, 18 Pěchotní Pulk byl součásti 6 Pěchotné Divize. Jednotka se zúčastnila zrušení řeky Visly, dobytí Varšavy a bojů v Západním Pomořansku. Později pulk se zúčastnil dobytí Kolobřehu, a to byly jedne z nejtěžších městských bojů ve kterỳch se zúčastnili polští vojaci za  druhé světove války. Další etapou akce pulka bylo zrušení řeky Odry a boje v Německu. Stoji za zmínku, že 6 Pomořanská Pěchotná Divize byla později transformována v 6 Pomořanskou Vzdušně Výsadkovou Divizi, jednou z prvních elitních jednotek Polske Armady. Teď – po reorganizacích 90-tych let 20. století – tradice pulku pokračovuje díky 18 Vzdušně Výsadkovemu batalionu jména kapitána Ignaceho Gazurka při 6 Vzdušně Výsadkove brigádě jména generála Sosabowského.

O medyku z powołania

Ostatni mój artykuł poświęcony czerwonoarmistom poza Wojskiem Polskim (https://grh18pp.business.blog/2020/12/19/historia-pewnego-medalu/) prezentował sylwetkę przedstawiciela jednej z licznych w ZSRR mniejszości narodowych – Tatara. Tak się złożyło, że bohaterem niniejszego tekstu będzie Uzbek. Tym razem samych odznaczeń nie będzie. Zestaw dokumentów po szeregowym Abidchodżajewie nabyłem wiele lat temu i nigdy nie miałem możliwości nabycia jego orderów czy choćby późniejszych medali. Mimo wszystko uważam jednak, że historia jest ciekawa i zasługuje na osobny, choćby krótki artykuł.

Said-Karim (lub Said Karimowicz – różnie podają różne dokumenty) urodził się… No właśnie… W 1911 albo w 1915r. Trudno zdecydować kiedy, bo daty w dokumentach rozkładają się niemal równo po połowie. Wiadomo natomiast, że urodził się w stolicy Uzbekistanu – Taszkiencie.

Przed atakiem Niemiec na ZSRR ukończył technikum medyczne w Taszkiencie, zdobywając zawód felczera. Mieszkał w rodzinnym mieście i zdążył się ożenić. Prawdopodobnie pracował w zawodzie.

W chwili wybuchu wojny radziecko-niemieckiej większość personelu medycznego została powołana do wojska. Naszego bohatera jednak to ominęło. Może jego praca była potrzebna, a może akurat miał szczęście. Ponoć Uzbekistan w początkowym okresie wojny dał Armii Czerwonej stosunkowo niewielu poborowych, dostarczając więcej rekrutów dopiero pod koniec wojny. W każdym razie felczer Abidchodżajew do wojska nie trafił. Do czasu. Konkretniej do maja 1942r. Albo 15 lutego 1943r. Albo może do kwietnia 1943r.? I w tej kwestii dokumenty podają rozbieżne informacje. Wiadomo natomiast, że został powołany przez Oktiabrski RWK. Ponieważ mieszkał w Oktiabrskim Rajonie, wykluczyć tu można ewentualność, że został zmobilizowany tak późno ze względu na przebywanie poza miejscem zamieszkania.

Co niezwykłe, do wojska trafił jako zwykły szeregowy, na stanowisko strzelca. Wobec braków wyszkolonego personelu medycznego, absolwenci szkół średnich o profilu medycznym byli bardzo poszukiwani i prędko trafiali do odpowiednich oddziałów, nierzadko już ze stopniem podoficerskim lub oficerskim (tym bardziej, że podczas edukacji przechodzili przeszkolenie wojskowe).

Podstawowe przeszkolenie przeszedł prawdopodobnie w 27 samodzielnym batalionie szkolnym 24 Zapasowej Dywizji Strzeleckiej.

Na front trafił… i znów nie wiadomo – w lutym czy w kwietniu 1943r.? W każdym razie już w sierpniu 1944r. był szeregowym strzelcem w 1 kompanii strzeleckiej 920 pułku strzeleckiego 247 Rasławskiej Dywizji Strzeleckiej.

W październiku 1944r. pułk walczył na Łotwie. To właśnie tutaj szeregowiec Abidchodżajew wyróżnił się po raz pierwszy i prawdopodobnie zwrócił na siebie uwagę jako medyk. Wspierając rozpoznanie bojem najwyraźniej nie mógł uwolnić się od swojego powołania.

22 października 1944 roku po dwuminutowym ostrzale moździerzowym oddział zwiadowczy wdarł się do transzei przeciwnika. Tow. Abidchadżajew [tak w oryginale] działając w grupie wsparcia jako jeden z pierwszych wdarł się do niemieckiej transzei i ogniem swojego automatu osłaniał lewą flankę oddziału zwiadowczego.

Nie licząc się z ogniem przeciwnika podczas powrotu do własnych transzei wyniósł z pola boju rannych czerwonoarmistów z ich bronią.

Za Okazane męstwo i nieustraszoność podczas wykonywania rozpoznania bojem'[,] w rezultacie którego wzięto do niewoli trzech niemieckich żołnierzy'[,] tow. Abidchadżajew zasługuje na odznaczenie państwowe – Order “Czerwona Gwiazda”

Czy od razu dostrzeżono jego smykałkę do zajmowania się rannymi? Czy zwrócono może uwagę na to, że opatrzył ich w sposób profesjonalny? Tego niestety nie wiadomo.

Wiadomo natomiast, że w szeregach 247 DS przebywał do 3 marca 1945r. Wiadomo także, że w międzyczasie ktoś faktycznie zwrócił uwagę na medyczne wykształcenie szeregowca Abidchodżajewa, ponieważ następnie trafił do 1 kompanii 1 batalionu 1208 pułku strzeleckiego na stanowisko instruktora sanitarnego. Pomimo, że było to stanowisko podoficerskie, nasz bohater w dalszym ciągu był szeregowym.

Pomimo tego najwyraźniej sprawdzał się jako saninstruktor. Na drugi Order Czerwonej Gwiazdy zapracował w kwietniu 1945r. podczas forsowania przez pułk kanału Odra-Szprewa (prawdopodobnie rejon Brieskow-Wiesenau-Ziltendorf; dziennik bojowy pułku za kwiecień 1945r. nie jest dostępny):

W walce podczas forsowania kanału Oder-Spree 17.04.45r. pod ogniem przeciwnika wyniósł z pola walki 23 ciężko rannych żołnierzy z ich bronią i 4 oficerów[.] wielu lekko rannym udzielił pierwszej pomocy.

Wniosek krótki i zwięzły, jednak za prostym opisem działań kryje się długa i żmudna praca.

W pułku pozostał do końca wojny.

Co ciekawe, gdy 17 maja 1945r. otrzymał nową książeczkę czerwonoarmisty, jako stanowisko wpisano mu „felczer”. De facto było to stanowisko oficerskie. A jednak mimo kwalifikacji, Said Abidchodżajew pozostawał szeregowym i nie zmieniło się to już do końca jego służby wojskowej.

Zwraca uwagę zapis w rubryce stopień i funkcja – “czerwonoarmista [szeregowy] felczer”

16 Czerwca 1945r. został przeniesiony do 5 kompanii 2 batalionu 112 gwardyjskiego pułku strzeleckiego 39 Dywizji Strzeleckiej.

Na podstawie dekretu 25 Września 1945r. został 8 października zdemobilizowany według rocznika. Nie da się jednak odczytać roku – a pozwoliłoby to na rozstrzygnięcie wątpliwości odnośnie daty urodzenia.

O jego dalszym życiu wiadomo niewiele. 7 maja 1965r. otrzymał medal dwudziestolecia zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. Ciekawostką jest fakt, że dokument podaje stopień wojskowy – szeregowiec gwardii. Osobom niebędącym w czynnej służbie wojskowej zwykle stopnia nie wpisywano. Interesujące jest także użycie gwardyjskiego stopnia – w żadnym z zachowanych wcześniejszych dokumentów nie ma informacji o stopniu gwardyjskim, choć ostatnia jednostka w której służył niewątpliwie była jednostką gwardyjską. Dokument wystawiony został przez Kirowski RWK miasta Taszkient, co wskazuje, że być może się przeprowadził do innego Rajonu, pozostając jednak w rodzinnym mieście.

Pięć lat później otrzymał także odznakę XXV-lecia zwycięstwa (tym razem stopień podano po prostu jako szeregowy, legitymacje te miały rubrykę przewidzianą na stopień wojskowy).

W tym samym 1970 roku otrzymał także medal za wybitną pracę na rocznicę stulecia urodzin Władimira Ilicza Lenina. Dokument wystawiony został przez Kujbyszewską Rajonową Radę Delegatów Robotniczych, co może wskazywać na kolejną przeprowadzkę.

Prawdopodobnie pracę zawodową zakończył około 1978r., w tym bowiem roku nadano mu medal „Weteran Pracy”.

Ostatni ślad po szeregowym Abidchodżajewie, to informacja o nadaniu jubileuszowego Orderu Wojny Ojczyźnianej w 1990r. (z pięcioletnim opóźnieniem!). Z niewyjaśnionych przyczyn, nadano mu order drugiej klasy (jako żołnierzowi frontowemu, posiadaczowi odznaczeń bojowych powinien mu przysługiwać order I klasy). Przyjąć więc można, że zmarł po tej dacie.

Na marginesie, z innej już perspektywy warto spojrzeć na wpisy w jego książeczce czerwonoarmisty – choć informacja jest niepełna i pochodzi głównie z maja 1945r., daje pewne wyobrażenie na temat tego jakie elementy umundurowania i wyposażenie mógł posiadać instruktor sanitarny.

A zatem, wydano mu :

Furażerkę (15.04.1945r.);

Płaszcz (15.04.1945r.);

Gimnastiorkę bawełnianą (15.04.1945r.);

Spodnie bawełniane (15.04.1945r.);

Jedną koszulę i jedne kalesony (17.05.1945r.);

Ręcznik (17.05.1945r.);

Dwie pary letnich onuc (17.05.1945r.);

Oficerki (17.05.1945r.);

Pas główny (07.05.1944r.);

Pasek od spodni (07.05.1944r.);

Plecak (prawdopodobnie workoplecak) (17.05.1945r.);

Menażkę (17.05.1945r.).

Brak jest informacji o torbie medycznej czy jakichkolwiek innych elementach oporządzenia (ładownice, zasobniki na granaty czy nawet manierka).

Jako broń od 2 maja miał automat PPSz (choć wiemy, że pistolet maszynowy posiadał także podczas służby w 920ps), tego samego dnia dostał także nową maskę przeciwgazową.

26 czerwca zdał broń i maskę, a w zamian wydano mu karabin (prawdopodobnie Mosina, choć brak informacji o konkretnym modelu), nową maskę i łopatkę piechoty. Podkreślić należy, że brak wcześniejszego wpisu o łopatce nie oznacza koniecznie, że uprzednio takowej nie posiadał – rzadko zdarzało się po prostu, by fakt wydania łopatki wpisano do książeczki.

Autor: Kamil szustak

Czerwonoarmiści w Wojsku Polskim i Polacy w Armii Czerwonej cz. VI – Major Pietrzykowski

Artykuł pierwotnie ukazał się w początkach 2019r. na dawnej stronie GRH, na portalu dobroni.pl (https://dobroni.pl/artykul/czerwonoarmisci-w-wojsku/561931). Akurat tak się złożyło, że gdy przenosiłem zawartość na nową stronę, w moje ręce trafił drugi zestaw dokumentów po majorze Pietrzykowskim. W związku z tym postanowiłem artykuł uzupełnić o nowe dane, do tego czasu część szóstą cyklu pozostawiając niedostępną. Ponieważ jednak przez ten czas artykułu nie uzupełniłem, zdecydowałem się pozostawić go w dotychczasowej formie, na końcu dodając suplement wraz ze zdjęciami dodatkowych materiałów.

Stefan Pietrzykowski ok. 1983r., jeszcze w stopniu kapitana rezerwy. Jak widać, weteran niezbyt ściśle trzymał się przepisów dotyczących sposobu noszenia odznaczeń. Zdjęcie dzięki uprzejmości Muzeum Bohaterskiej Obrony i Wyzwolenia Sewastopola

W poprzednich odsłonach serii starałem się oprzeć na literaturze i na dokumentach z archiwów radzieckich. Niestety, jak pokazał choćby przypadek sierżant Bałaszowej, nie zawsze jest to możliwe. W przypadku majora Stefana Pietrzykowskiego zdawało się, że nie będzie problemu – służył w jednej z pierwszych jednostek Wojska Polskiego na Wschodzie, więc literatury nie brakuje, a do tego był oficerem Armii Czerwonej, więc powinno się udać pozyskać arkusz ewidencyjny z CA MO RF. Niestety, jedyną wzmiankę w literaturze znalazłem w monografii 1 pal, gdzie porucznik Pietrzykowski figuruje w spisie oficerów, a w archiwum nie udało się odnaleźć ani arkusza, ani nawet karty ewidencyjnej starego typu (prawdopodobnie dlatego, że służbę w radzieckich siłach zbrojnych zakończył w Marynarce Wojennej, a dostęp do arkuszy ewidencyjnych w Gatczynie jest, póki co, niemożliwy). Jednak wśród dokumentów pozostałych po oficerze znalazłem jeden punkt zaczepienia – list z Muzeum Bohaterskiej Obrony i Wyzwolenia Sewastopola z podziękowaniem za ofiarowane pamiątki. Ze zdziwieniem odkryłem, że muzeum w dalszym ciągu działa i, co więcej, bez problemu udało mi się nawiązać kontakt i otrzymać kopie zachowanej w muzeum spuścizny weterana. Pozwoliło to uzupełnić większość luk w jego życiorysie.

Czasami niestety nawet posiadając szeroki zakres dokumentów z różnych źródeł trudno ustalić chociaż podstawowe fakty. Na przykład taki szczegół jak data urodzenia. W przypadku późniejszego oficera mundurowego 1 pal, dokładnie połowa źródeł podaje rok 1902, a druga połowa – 1901. Można by spróbować zaufać temu źródłu, które podaje datę najdokładniejszą – w tym wypadku byłaby to książeczka pracy z 1935r., podająca jako datę urodzenia wrzesień 1902 roku. Problem w tym, że sam oficer w kwestionariuszu wypełnionym w roku 1984 podawał, że urodził się w 1901r. Podobnie rzecz ma się z miejscem urodzenia, chociaż wobec faktu, że tylko wypis z ewidencji wojskowej podaje Warszawę, możemy przyjąć, że zgodnie z pozostałymi źródłami urodził się w Zawichoście. Z informacji otrzymanych z muzeum wynika jednak, że rodzina wkrótce przeniosła się do Warszawy i być może stąd wzięła się pomyłka.

O jego rodzicach nie wiadomo wiele, z informacji muzeum wiadomo, że jego ojciec, Piotr Pietrzykowski, był stolarzem.

Niewiele także wiadomo o odebranym przezeń wykształceniu – książeczka pracy podaje wykształcenie średnie, jednak raczej nie było ono pełne, gdyż już w 1915 roku (a więc przyjmując datę urodzenia 1901 – w wieku 14 lat) został zmobilizowany do prac przy budowie umocnień i wkrótce, wraz z wycofującym się 14 Korpusem, znalazł się w Rosji. W tym momencie ponownie wersje się różnią – z krótkiego życiorysu sporządzonego przez pracowników muzeum wynika, że od wiosny 1916 roku pracował jako chłopiec kuchenny na parostatku na Wołdze, a później w tym samym zawodzie w hotelu „Birża” w Kazaniu, podczas gdy z książeczki pracy, choć niejednoznacznie, wynika, ze od maja 1915 do września 1918r. pracował latem jako uczeń kucharza na Wołdze, a zimą w hotelu w Kazaniu. Według książeczki, brak dokumentów potwierdzających zatrudnienie, toteż raczej niemożliwym będzie ustalenie jak było naprawdę. W 1918r. został współpracownikiem partii i w październiku tego roku otrzymał stanowisko pisarza lub sekretarza w Ujezdnym Komitecie Komsomołu w Swijażsku (Miasto w Tatarstanie, u ujścia Swijagi do Wołgi). W 1919r. został pełnoprawnym członkiem partii, a w czerwcu tego roku został wybrany przewodniczącym komitetu RKSM. Co ciekawe, sam weteran w 1983r. podawał, że w Swijażsku był pisarzem w Rejonowym Komisariacie Wojskowym, informacja ta jednak nie znajduje potwierdzenia w innych dokumentach.

Praca w Komsomole chyba jednak niezbyt mu odpowiadała, gdyż wkrótce (we wrześniu 1919) zgłosił się na ochotnika do Armii Czerwonej i został żołnierzem samodzielnego batalionu narciarzy. Z dokumentów wynika, że do batalionu zgłosiło się wówczas wielu komsomolców ze Swijażska, prawdopodobnie był to więc efekt jakiejś większej akcji propagandowej. W szeregach batalionu przebył cały jego szlak bojowy od Nowosybirska do Irkucka, tocząc walki przeciwko wojskom generała Kołczaka. Po zwycięstwie nad „białymi” na Syberii, narciarzy batalionu włączono w skład 51 Dywizji Strzeleckiej Bluchera. Stefan Pietrzykowski został tam skierowany do dywizyjnej szkoły partyjnej, po ukończeniu której otrzymał stanowisko politruka 6. Kompanii 456. pułku strzeleckiego. Razem z dywizją trafił na Krym. Tam wziął udział w walkach na przyczółku Kachowskim i w szturmie Perekopu, gdzie został ranny. Następnie brał udział w walkach z siłami generała Wrangla o Sewastopol. Po zakończeniu walk został skierowany na granicę z Rumunią.

Stefan Pietrzykowski jako czerwonoarmista, 1921r. Zwraca uwagę czysto dekoracyjna szaszka (być może własność zakłądu fotograficznego) oraz odznaka dowódcy na piersi. Zdjęcie dzięki uprzejmości Muzeum Bohaterskiej Obrony i Wyzwolenia Sewastopola.

W 1922r., po zakończeniu wojny domowej, wysłany został do Odesskiej Szkoły Artylerii im. Frunzego, którą ukończył w roku 1926, po czym skierowano go na stanowisko dowódcy plutonu artylerii w twierdzy kronsztadzkiej, podległej Obronie nabrzeżnej Floty Bałtyckiej. Prawdopodobnie w październiku 1929 roku został zdemobilizowany z powodu choroby.

Stefan Pietrzykowski (stoi po prawej) wśród absolwentów kursu artylerii nabrzeżnej, Odessa, 1926r. Zdjęcie dzięki uprzejmości Muzeum Bohaterskiej Obrony i Wyzwolenia Sewastopola.
Prawdopdodobnie zdjęcie kursantów szkoły artylerii im. Frunzego w Odessie, 1926r. Zdjęcie dzięki uprzejmości Muzeum Bohaterskiej Obrony i Wyzwolenia Sewastopola.
Stefan Pietrzykowski jako dowódca plutonu artylerii, Kronsztad, ok. 1927-1929r. Zdjęcie dzięki uprzejmości Muzeum Bohaterskiej Obrony i Wyzwolenia Sewastopola.
Wczesna książeczka żołdu Stefana Pietrzykowskiego. Zdjęcie dzięki uprzejmości Muzeum Bohaterskiej Obrony i Wyzwolenia Sewastopola.

Po zakończeniu służby wojskowej szukał rozmaitych sposobów zarobkowania w Leningradzie. Już w grudniu 1929r. został współpracownikiem „specjalnego rejestru” w Leningadzkim oddziale Sowkina (Przedsiębiorstwo obejmujące cały rynek filmowy w ZSRR, zlikwidowane w 1930r.). Już po czterech miesiącach znalazł zatrudnienie jako mechanik w Leningradzkim Państwowym Zakładzie Optyczno-Mechanicznym (GOMZ, później LOMO, znany radziecki producent optyki a także sprzętu fotograficznego) jako mechanik. Prawdopodobnie sprawdzał się w tym zawodzie, chociaż brakowało mu doświadczenia, bo w październiku został wysłany na kurs do Trustu Tłuszczowego w Wołogdzie, gdzie następnie odbywał praktyki. W marcu 1931r. powrócił na stanowisko mechanika w GOMZ, gdzie pracował do chwili zwolnienia na własne życzenie w listopadzie 1934r. Prawdopodobnie w 1932 lub 1933r. zawarł związek małżeński z Elżbietą Łapszyną. W 1934r. przyszła na świat ich córka- Lucyna.

Stefan Pietrzykowski jako cywil, ok. 1934-1935r. Zdjęcie dzięki uprzejmości Muzeum Bohaterskiej Obrony i Wyzwolenia Sewastopola.

Od razu po zakończeniu pracy w zakładach optycznych podjął pracę jako mechanik w Instytucie Fotografii Lotniczej, niestety już w lutym roku następnego został zwolniony ze względu na obcięcie etatów. Szczęścia do stałej pracy nie miał – wprawdzie już miesiąc później został przewodniczącym Zamkniętej Spółdzielni Pracowniczej (ZRK) Pracowników Organów Sprawiedliwości, ale została ona w sierpniu 1935r. zlikwidowana, przez 3 miesiące pracował jeszcze jako przewodniczący komitetu likwidacyjnego Spółdzielni. Prawdopodobnie sprawował się dobrze, gdyż w grudniu został inspektorem Leningradzkiego Związku Towarzystw Konsumenckich (LSPO, instytucja nadrzędna względem zlikwidowanego ZRK), jednak w styczniu 1936r. skierowano go do pracy w zarządzie kadr zjednoczenia przemysłu galanteryjnego „Lengalpromsojuz”. W przemyśle galanteryjnym pracował na różnych stanowiskach do września 1937r., kiedy to ponownie zwolnił się na własną prośbę. W zachowanych dokumentach brak informacji o zajęciu po tej dacie, życiorys z muzeum wspomina po prostu o pracy w leningradzkich przedsiębiorstwach w latach 1930-1941. Jedyna informacja z tego okresu, na jaką trafiłem, to narodziny syna Stanisława w 1938r.

Stefan Pietrzykowski jako dowódca plutonu artylerii, Kronsztad, prawdopodobnie 1941r., choć zdjęcie według muzeum datowane na lata 1927-29. Zdjęcie dzięki uprzejmości Muzeum Bohaterskiej Obrony i Wyzwolenia Sewastopola.

Po ataku Niemiec na ZSRR Stefan Pietrzykowski został, pomimo stanu zdrowia, powtórnie zmobilizowany i ponownie objął stanowisko dowódcy plutonu w 13 Samodzielnym Dywizjonie Artylerii Kronsztadzkiej Obrony Nabrzeżnej. Ciekawostką jest fakt, że w dokumentach identyfikacyjnych wystawionych mu w tym czasie cały czas figurował jako „dowódca rezerwy”, co wskazuje, że przynajmniej na początku nie dokonano oficjalnej weryfikacji stopnia.* W szeregach dywizjonu wziął udział w obronie Leningradu, jednak na przyznanie właściwego medalu kampanijnego musiał czekać aż do 1982r. Warto wspomnieć, że Niemcy nigdy nie zdobyli Kronsztadu, który stanowił ważny punkt radzieckiej obrony w rejonie i bazę dla okrętów Floty Bałtyckiej.

Zachowane dokumenty wskazują, że w początkach 1943r. (a wiec jeszcze rok przed końcem blokady Leningradu), trafił do Moskwy, skąd skierowano go na dalszą służbę do Saratowa, na nieustalone stanowisko. Już dwa miesiące później, ze względu na deklarowaną narodowość i znajomość języka polskiego otrzymał skierowanie do Sielc nad Oką do tworzącej się Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Nie udało się ustalić, czy zgłosił się na ochotnika, czy też został do Wojska Polskiego skierowany.

Ze względu na artyleryjskie doświadczenie, szybko skierowano go do 1 pułku artylerii lekkiej, gdzie jednak uznano go za niezdolnego do służby liniowej ze względu na stan zdrowia i powierzono mu stanowisko oficera mundurowego pułku.

Stefan Pietrzykowski wśród oficerów i podoficerów 1PAL, 1944r. Zdjęcie dzięki uprzejmości Muzeum Bohaterskiej Obrony i Wyzwolenia Sewastopola.

Jak wskazują zachowane podziękowania, Stefan Pietrzykowski przebył cały szlak pułku – od Lenino, przez walki na Pradze i w Warszawie i Pomorze zachodnie aż do Berlina.

Dyplom za wzorowe wyniki w nauce dla Lucyny Pietrzykowskiej, uczennicy I klasy 2 szkoły powszechnej w mieście Makarewo. W świetle nowych dokumentów, wygląda na to, ze żona wraz z dziećmi przebywała podczas służby Stefana Pietrzykowskiego w 1PAL u swojej rodziny.

Jak wspomniałem, w dostępnej literaturze nie udało mi się odnaleźć bardziej szczegółowych wzmianek o jego służbie w pułku, dowództwo jednak musiało być z niego zadowolone, gdyż w 1946r. odznaczono go Srebrnym medalem „Zasłużonym na Polu Chwały” – najprawdopodobniej za całokształt wojennej służby. W 1945r., w przeciwieństwie do większości oficerów z Armii Czerwonej, porucznik Pietrzykowski podjął decyzję o pozostaniu w Polsce. Decyzja prawdopodobnie nie była łatwa – kraj był zniszczony, a w związku radzieckim (wówczas już w Żytomierzu) pozostawała żona i dwoje dzieci oficera. We wrześniu 1945r. uzyskał trzydziestodniowy urlop, który poświęcił na spotkanie z rodziną i załatwianie formalności ewakuacyjnych. Jak wskazuje zachowane pismo rejonowego pełnomocnika PKWN do spraw ewakuacji w Równem, do odpowiednich władz polskich i ukraińskich, sprawa nie była taka prosta. Mimo jednak przejściowych trudności, udało mu się do Polski sprowadzić nie tylko żonę i dzieci, ale także teściową (teść zmarł w 1940r.). Możemy jedynie spekulować co do podstaw decyzji o pozostaniu w Polsce, warto jednak zauważyć, ze oficer ten nie skorzystał z prawa do otrzymania nieruchomości na Ziemiach Odzyskanych, lecz osiadł w Warszawie. Możliwe zatem, że zadecydowała chęć powrotu do miasta dzieciństwa, albo też część krewnych Stefana Pietrzykowskiego przetrwała wojnę.

W 1947r.został zdemobilizowany w stopniu kapitana i na stałe zamieszkał w Warszawie. Z racji doświadczenia szybko znalazł zatrudnienie w Polskich Zakładach Optycznych jako starszy kontroler gotowych wyrobów. W 1948r. wstąpił do PPR (członkostwo w WKP(b) musiał zawiesić w 1943r., a ponieważ do ZSRR już nie powrócił, formalnie przez ten czas pozostawał bezpartyjny). W 1955r. spisał wspomnienia, które przekazał redakcji gazety zakładowej „Pod mikroskopem”, gdzie ukazał się cykl artykułów poświęconych postaci Stefana Pietrzykowskiego, wszystko jednak w latach 80. Podobno przepadło bez śladu. Pod koniec 1959r.Stefan Pietrzykowski przeszedł na emeryturę. W 1967r., z okazji rocznicy rewolucji, jako weteranowi Wojny Domowej nadano mu Order Czerwonej Gwiazdy. Co ciekawe, na przyjęcie odznaczenia radzieckiego potrzebował takiej samej zgody jak na przyjęcie jakiegokolwiek innego odznaczenia zagranicznego.

Od 1977r. aż do śmierci mieszkał w domu emeryta w Warszawie. Zmarł 29 listopada 1984r. Przedtem zdążył się jeszcze doczekać awansu na majora, a na rok przed śmiercią przekazał część swojej spuścizny Muzeum Bohaterskiej Obrony i Wyzwolenia Sewastopola.

Dyplom potwierdzający awans do stopnia majora, 1984r., na niespełna półtora miesiąca przed śmiercią (zbiory autora).

W ciągu ponad osiemdziesięcioletniego życia doczekał się 16 odznaczeń:

Polskie:

– Srebrny medal „Zasłużonym na Polu Chwały” (1946r.);

– Medal „Za Warszawę” (1946r.);

– Medal „Za Odrę, Nysę, Bałtyk” (1946r.);

– Odznaka Grunwaldzka (1946r.);

– Pamiątkowa odznaka 1DP im. Tadeusza Kościuszki (1947r.)

– Medal „Za waszą wolność i naszą”;

– Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski (1963r.) – prawdopodobnie za zasługi dla ZBoWiD;

– Złota odznaka honorowa miasta stołecznego Warszawy (1967r.);

– Medal „Za udział w walkach o Berlin” (1968r.);

– Krzyż za zasługi dla ZHP (1977r.);

– Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski (1978r.) – prawdopodobnie za zasługi dla ZBoWiD lub jako zasłużonemu działaczowi Ruchu robotniczego;

– Brązowy medal „Za zasługi dla Obronności Kraju” (1981r.);

– Srebrny medal „Za zasługi dla Obronności Kraju” (1983r.);

– Złoty medal „Polacy w Szeregach Armii Czerwonej” (1984r.).

Radzieckie:

– Order Czerwonej Gwiazdy (1967r.) – z okazji rocznicy Rewolucji Październikowej, jako weteran Wojny domowej;

– Medal „Za obronę Leningradu” (1982r.)

– Medal „Za wyzwolenie Warszawy”;

– Medal „Za zdobycie Berlina”;

– Medal „Za zwycięstwo nad Niemcami”.

Co ciekawe, Stefan Pietrzykowski nigdy nie otrzymał Medalu Zwycięstwa i Wolności.

Miniaturki odznaczeń. Niestety, nie udało się ustalić co stało się z samymi odznaczeniami. Zwraca uwagę dość powszechny błąd – odznaka grunwaldzka została opisana jako “odznaka orderu “Krzyż Grunwaldu”. Zdjęcie dzięki uprzejmości Muzeum Bohaterskiej Obrony i Wyzwolenia Sewastopola

Autor wyraża podziękowanie pracownikom Muzeum Bohaterskiej Obrony i Wyzwolenia Sewastopola (www.sevmuseum.ru) za udostępnienie materiałów.

Uzupełnienie

Jak napisałem w wstępie, gdy zawartość strony GRH „Osiemnasty Kołobrzeski” była przenoszona na nowy adres, w moje ręce trafiło kilka dodatkowych dokumentów po majorze Pietrzykowskim i jego małżonce.

Najstarszym z nowych dokumentów jest wypis z księgi metrykalnej Soboru Andriejewskiego na Kronsztadzie z 1906r., stanowiący świadectwo urodzenia i chrztu Elżbiety Łapszynej. Oprócz daty urodzenia (29 marca 1906r.), da się z niego wyczytać kilka informacji o jej rodzicach. Aleksandr Wasiliewicz Łapszyn był rezerwistą Armii Rosyjskiej i pochodził z miasta Makarewo w Guberni Kostromskiej. Elżbieta była pierwszą córką jego i jego małżonki Marii Matwiejewej. Oboje byli wyznawcami prawosławia.

Kolejnym dokumentem jest akt ślubu, który pozwala przesunąć datę zawarcia przez Stefana Pietrzykowskiego i Elżbietę Łapszyną małżeństwa. Ślub odbył się 15 czerwca 1929r., a zatem wcześniej niż przypuszczałem. W tym czasie Stefan Pietrzykowski pełnił jeszcze służbę wojskową na Kronsztadzie. Tam też zresztą odbył się ślub.

Akt ślubu (zbiory autora)

Kolejnym dokumentem jest pismo dowódcy 1PAL, ppłk. Kumpickiego do „Filiału Głównego Zarządu Repatriacyjnego w Warszawie” (Trudno powiedzieć czy chodzi o PUR czy o instytucję radziecką) z 29 sierpnia 1945r. Pismo to daje dodatkowy wgląd w problemy jakie oficer miał wówczas ze sprowadzeniem rodziny do Polski. Wynika z niego, że ówczesny porucznik Pietrzykowski jeszcze w styczniu wysłał prośbę o pozwolenie na sprowadzenie rodziny do Polski i, ponieważ nie otrzymawszy odpowiedzi udaje się na urlop celem sprowadzenia rodziny, pozwolenie takie powinno mu być wydane do rąk własnych. Jak wiemy z późniejszych dokumentów, pozwolenie prawdopodobnie otrzymał, jednak nie był to koniec kłopotów biurokratycznych jakie Stefan Pietrzykowski napotkał próbując zamieszkać na stałe w Polsce.

Pismo ppłk Kumpickiego, 1945r. (zbiory autora)

Z dokumentu tego wynika także, że pierwotnie rodzina miała zamieszkać w Wygodzie koło Warszawy.

Ciekawe informacje da się wynieść także z legitymacji urzędniczej Elżbiety Pietrzykowskiej wydanej 5 listopada 1947r. w Świnoujściu. Po pierwsze, wygląda na to, ze nie było, lub brakowało legitymacji dla rodzin oficerów, toteż żonie oficera wydano legitymację uniwersalnego wówczas wzoru dla urzędników państwowych. Po drugie – legitymacja wydana została przez jednostkę wojskową 5023, czyli 1 morską kompanię saperów, co wskazuje, że w 1947r. tam właśnie pełnił służbę porucznik Pietrzykowski. Interesująca jest również data ważności – 1 stycznia 1948r. Pozwala to nieco doprecyzować moment, kiedy oficer zakończył służbę wojskową – musiało to być w listopadzie lub grudniu 1947r., w innym bowiem przypadku ważność legitymacji zostałaby w styczniu 1948r. Przedłużona.

Prawdopodobnie przy opuszczaniu Świnoujścia – ostatniego miejsca służby wojskowej – Pietrzykowskim nie pozwolono na zabranie części majątku. Świadczy o tym pismo z Ministerstwa Ziem Odzyskanych z 3 kwietnia 1948r. Informujące o uwzględnieniu odwołania w sprawie wywozu z 1 marca 1948r. Pozwala to przypuszczać, że pomimo zakończenia służby wojskowej w końcu 1947r., przeprowadzka rodziny nie była jeszcze zakończona przez kilka kolejnych miesięcy.

Odpowiedź z Ministerstwa Ziem Odzyskanych, 1948r. (zbiory autora).

Kolejnym dokumentem jest akt uznania obywatelstwa polskiego wydany 25 listopada 1949r. Oprócz potwierdzenia daty i miejsca urodzenia (ale czy ostatecznie?) jako 1902r. w Warszawie , pozwala też zrozumieć dlaczego wielu polaków z radzieckim obywatelstwem nie decydowało się na pozostanie w Polsce. Stefan Pietrzykowski urodził się w Warszawie (lub Zawichoście), znał bardzo dobrze język polski, od 1943r. Służył w Wojsku Polskim, od lata 1945r. mieszkał z rodziną na stałe w Polsce, ale dopiero w końcu 1949r., dwa lata po zakończeniu służby wojskowej udało mu się zostać pełnoprawnym obywatelem RP. Ciekawostką jest też fakt, że podstawą prawną wymienioną w dokumencie jest ustawa z 20 stycznia 1920r. oraz zaznaczenie, że wcześniej musiał zostać zwolniony z obcego obywatelstwa.

Akt uznania obywatelstwa. Stan dokumentu wskazuje na długotrwałe przenoszenie po złożeniu na 4. Niewykluczone, ze przez dłuższy czas dokument służył jako dokument tożsamości (zbiory autora)

Kolejne dwa dokumenty nie mówią wiele o losach samego oficera, ale dają dodatkowe informacje o jego rodzinie.

Pierwszy z nich to wyciąg z aktu urodzenia Haliny Pietrzykowskiej (młodszej siostry Stefana), urodzonej 29 października 1911r. Z dokumentu tego dowiadujemy się, że matka oficera nazywała się Marianna, z domu Szałańska (Szałapska). Drugi to metryka śmierci Wandy Szałapskiej – wskazuje, ze matka Marianny Szałapskiej zmarła 22 stycznia 1876r. Rakówce (parafia Borów, Powiat Janowski, Województwo Lubelskie). Jej rodzicami zaś byli małżonkowie Adolf i Karolina Zichfrid. Biorąc pod uwagę, że oryginalny akt zgonu prawdopodobnie sporządzono po rosyjsku, niewykluczone, że rodzina była częściowo niemiecka i oryginalnie nazwisko figurowało jako Siegfried.

Autor: Kamil Szustak

___

*W chwili przejścia Stefana Pietrzykowskiego do rezerwy, w Armii Czerwonej nie było jeszcze stopni wojskowych, jedynie odpowiadające stanowiskom tytuły służbowe „dowódców”, które często ciężko było zidentyfikować jako oficerskie lub podoficerskie.

Żołnierze przedwojennego Wojska Polskiego w 1 i 2 Armii Wojska Polskiego – część I: st. sierż. szt. Sokół

Tą częścią chciałbym rozpocząć kolejny cykl artykułów biograficznych – tym razem poświęconych osobom, które służbę w Wojsku Polskim zaczynały we wrześniu 1939r. lub wcześniej, następnie zaś trafiły – różną drogą – do 1 lub 2 Armii Wojska Polskiego. Cykl rozwijać się będzie dość powoli, gdyż w przypadku większości „kandydatów” nie obejdzie się bez porządnych badań archiwalnych. Póki co, zaczniemy jednak od przypadku prostszego.

Andrzej Sokół urodził się 3. kwietnia 1909r. W Bachowie, gmina Krzywcza, powiat Przemyśl w Województwie Lwowskim. Tam też ukończył 4 klasy szkoły powszechnej. Jego książeczka wojskowa z 1949r. podaje zawód „robotnik” i specjalność „piekarz”. Nie wiadomo jednak dokładnie czym zajmował się pomiędzy zakończeniem edukacji a stawieniem się przed komisją poborową w 1930 roku.

W każdym razie we wrześniu 1931 roku rozpoczął służbę jako ułan w drugim szwadronie 20 pułku ułanów im. Króla Jana III Sobieskiego. Nie wiadomo, czy wyglądem zewnętrznym pasował do stereotypów utrwalonych w żurawiejkach na pułk (tym bardziej, że te bardziej popularne wersje odnoszą się do części poniżej pasa), jako że nie dysponuję żadnym zdjęciem Andrzeja Sokoła. O jego wyglądzie wiadomo tylko tyle, ze miał 168cm wzrostu (wzrost średni, raczej w górnych granicach) i mierzył 93cm w klatce piersiowej, był więc, jak na owe czasy dość postawny. Na pewno jednak w pułku spisywał się dobrze, gdyż w czerwcu 1932r. Został starszym ułanem, a we wrześniu 1933r. – kapralem. Wkrótce potem został przeniesiony do rezerwy.

Dokładnie sześć lat cieszył się życiem cywilnym, (z przerwą na czterotygodniowe ćwiczenia rezerwy jako dowódca drużyny w 20pu). 1 września 1939r. Został zmobilizowany do 10. kolumny taborów jako woźnica i po kilku dniach odszedł na front. Zbyt długo się nie nawojował, bo kolejny wpis w książeczce podaje, że już 29 września powrócił do domu.

Co działo się z nim później? Nie wiadomo. Prawdopodobnie jako podoficer i żołnierz września nie uniknął wywózek. Następna potwierdzona informacja to rozpoczęcie służby w 4 kompanii 1 pułku piechoty 23. czerwca 1943r. Początkowo pozostawał na stanowisku strzelca, co pozwala sądzić, ze nie afiszował się wówczas z przedwojenną służbą, ale jego wiedza wojskowa musiała zostać dostrzeżona. We wrześniu trafił do szkoły podoficerskiej, którą ukończył jako kapral.

W sierpniu 1944r. Trafił na kurs sanitarny, po ukończeniu którego został wyznaczony instruktorem sanitarnym. Na tym też stanowisku odszedł na front.

Książeczka podaje, że przebył szlak od Lenino do Berlina, jednak to samo źródło podaje, że na front odszedł dopiero po ukończeniu wszystkich kursów we wrześniu 1944r. Zapewne więc więc zaburzona jest chronologia i do szkoły podoficerskiej trafił dopiero po bitwie pod Lenino, tym bardziej, że dyplom awansowy z 1973r. podaje dokładnie, że Andrzej Sokół był uczestnikiem tej bitwy.

Zachowane podziękowania wskazują, ze wszystkie kolejne punkty szlaku bojowego 1pp zaliczył z całą pewnością – walki o Pragę, po których pułk doczekał się swojej nazwy wyróżniającej, walki o Warszawę, na Pomorzu Zachodnim, nad Odrą oraz o Berlin.

W międzyczasie, w kwietniu 1945r. Otrzymał awans na plutonowego.

20 listopada 1945r. Został zdemobilizowany. Według monografii 1pp, dwukrotnie był odznaczony brązowym medalem „Zasłużonym na Polu Chwały”. Dokumenty tych odznaczeń nie zachowały się, jednak wraz z całym zestawem trafił w moje ręce jeden z tych medali, bardzo zmęczona wersja produkcji radzieckiej. Jej stan oraz pochodzenie wskazują, że przynajmniej jeden z medali otrzymał jeszcze pozostając w służbie wojskowej, choć nie było to nadanie za Lenino.

Po wojnie mieszkał prawdopodobnie w okolicach Przemyśla (być może w rodzinnym Bachowie?), gdyż dyplom medalu „Zwycięstwa i Wolności” wystawiony został w 1947r. przez tamtejszą RKU. Z całą pewnością w roku 1949, gdy wydawano mu książeczkę wojskową, mieszkał już w samym Przemyślu i prawdopodobnie pracował jako piekarz.

A później? „Kto ma w głowie olej, ten idzie na kolej”. Prawdopodobnie w latach 50. rozpoczął pracę na PKP.

W 1964r. Był członkiem Ligii Przyjaciół Żołnierza, jednak brak informacji o późniejszych składkach członkowskich pozawala sądzić, że był to krótkotrwały epizod. Prawdopodobnie jednak był stałym członkiem ZBoWiD.

Ponieważ książeczka wojskowa nie wspomina o ćwiczeniach po wojnie, pewną zagadką pozostaje legitymacja odznaki „Wzorowy Żołnierz” drugiej klasy nadana przez Wojewódzki sztab Wojskowy w Rzeszowie w 1966r. Data dzienna – 9 maja, Dzień Zwycięstwa i Wolności – pozwala przypuszczać, że nadanie to było raczej dodatkową formą uhonorowania weterana. Tym bardziej, że jako stopień figuruje „plutonowy rezerwy”.

W tym samym roku wyróżniony został także Odznaką Tysiąclecia. Otrzymał też prośbę CAW o przesłanie wspomnień z walk o Berlin. Czy takowe złożył w archiwum? Nie wiadomo.

W 1967r. Wyróżniony został przez DOKP w Krakowie odznaką Przodujący Kolejarz. Jego stanowisko widnieje jako robotnik kwalifikowany.

W październiku 1973r. został mianowany starszym sierżantem sztabowym.

Najpóźniejszym zachowanym dokumentem jest legitymacja Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski z 1974r. Stan zachowania odznaczenia wskazuje, że nie było ono zbyt intensywnie noszone.

Dalsze losy Andrzeja Sokoła pozostają nieznane. Prawdopodobnie w latach 70. przeszedł na emeryturę.

Ponieważ zestaw pamiątek trafił w moje ręce gdzieś koło roku 2005, przypuszczać można, że Andrzej Sokół zmarł pod koniec lat 90. lub na początku obecnego stulecia.

Co stało się zresztą pamiątek? Czy pozostały w rękach spadkobierców? A może trafiły do innych kolekcjonerów? Nie wiadomo. Standardowo zapraszam jednak osoby posiadające dodatkowe informacje do podzielenia się nimi.

Autor: Kamil Szustak

Czerwonoarmiści w Wojsku Polskim i Polacy w Armii Czerwonej cz.XIII – Kapitan Kozyriewa

Jak już kiedyś pisałem, największe braki Wojsko Polskie tworzone na Wschodzie miało wśród wyższej kadry oficerskiej i specjalistycznej. Jedną ze specjalności, o którą było szczególnie ciężko, byli lekarze.

Rekonstrukcja zestawu odznaczeń kpt. Kozyriewej. Obejmuje tylko odznaczenia potwierdzone w dokumentach, za wyjątkiem Orderu Wojny Ojczyźnianej (noszony po prawej stronie).

Przed wojną większość lekarzy była oficerami rezerwy, stąd też na obszarach zajętych przez ZSRR, część z nich padła ofiarą szeroko rozumianej zbrodni katyńskiej. Niewiele lepiej było na terenach zajętych przez Trzecią Rzeszę – o ile w Generalnym Gubernatorstwie pozostawiono w większości polską obsadę szpitali, o tyle na terenach włączonych do rzeszy, polskich lekarzy wysyłano do obozów koncentracyjnych gdy tylko można ich było zastąpić personelem medycznym przybyłym z zachodu.

Dlatego też, jeśli przejrzymy obsadę stanowisk większości jednostek 1 i 2 AWP, zauważymy, że w służbach medycznych dominują nazwiska inne niż polskie. A służba medyczna to przecież nie tylko element jednostek frontowych. To całe zaplecze, punkty ewakuacyjne, szpitale polowe… O ile na poziomie frontu nie było problemu – polskich rannych kierowano po prostu do szpitali radzieckich, ale co działo się z nimi zanim tam dotarli? Skąd wziąć personel do obsady szpitali i punktów armijnych? Dywizyjnych?

Problem ten rozwiązano w najprostszy możliwy sposób. Część szpitali radzieckich, wraz z całą kadrą i wyposażeniem przekazano na potrzeby Wojska Polskkiego.

O takim przypadku będzie ta część. A przynajmniej – taki przypadek będzie stanowił jej tło.

Zdjęcie z arkusza ewidencyjnego. Jak widać, kpt. Kozyriewa nie była chyba fanką munduru.

Ksenia Georgijewna Kozyriewa urodziła się 15.01.1914r. w Słowiańsku Na Ukrainie. Karta ewidencyjna podaje dość ahistorycznie, że chodzi o miasto w Obłasti Stalińskiej. Cóż, równie dobrze można uznać, ze była to Obłast Doniecka lub nawet Trocka, ale nie zmieni to faktu, ze miasto, które było wówczas siedzibą władz regionalnych w 1914r. nazywało się Juzowka.

O rodzicach przyszłej oficer Wojska Polskiego wiadomo, że trudnili się rzemiosłem. Ojciec, Gieorgij, zmarł prawdopodobnie jeszcze przed wybuchem drugiej wojny światowej. Matka, Antonina, urodziła się w 1884r. i figurowała w ewidencji jako najbliższa rodzina Ksenii jeszcze w 1948r. Rodzina deklarowała narodowość ukraińską, na co dzień jednak, jak sądzić można z dokumentów, posługiwała się językiem rosyjskim.

Ksenii prawdopodobnie wcześnie zamarzyła się kariera lekarska. W 1935r. Ukończyła medyczny fakultet robotniczy, a w 1940r. – 2. Charkowski Instytut Medyczny. Prawdopodobnie uzyskała specjalizację jako pediatra.

Arkusz ewidencyjny

Po ataku Niemiec na ZSRR trafiła do Armii Czerwonej. Trudno powiedzieć, czy została zmobilizowana, czy zgłosiła się na ochotnika, ale prawdopodobnie początkowo była pracownikiem cywilnym. Od 26 czerwca pełniła funkcję ordynatora w 2343. szpitalu ewakuacyjnym Frontu Południowo-Zachodniego.

Drugi arkusz ewidencyjny, prawdopodobnie z kartoteki służby medycznej

We Wrześniu 1942r. Została starszym ordynatorem w tym samym szpitalu ewakuacyjnym, ale już na Froncie Kaukaskim.

Tam też, w 1943r. Odbyła siedemdziesięciodniowy kurs chirurgi wojskowej i 29 marca tegoż roku otrzymała awans na starszego lejtnanta służby medycznej – był to jej pierwszy stopień wojskowy odnotowany w arkuszach ewidencyjnych.

Następnie, arkusz ewidencyjny odnotowuje służbę w punkcie klasyfikacji rannych (dziś powiedzielibyśmy: „triażu”) szpitala nr 2343 w Charkowskim Okręgu Wojskowym jako naczelnik odziału medycznego. Z kolei wystawione w Wojsku Polskim zaświadczenie podaje, że od 20.10.1944r. Służyła w Wojsku Polskim w punkcie ewakuacyjnym nr 8 szpitala ewakuacyjnego nr 2343 I Armii Wojska Polskiego. Wskazywałoby to, ze już wówczas szpital przekazany został pod dowództwo polskie.

Czy personel szpitala przemundurowano? Prawdopodobnie nie. 1AWP w owym czasie zaczynała już borykać się z brakami mundurowymi, które lokalnie starano się łagodzić szyjąc mundury lub korzystając z sortów zdobycznych. Personel szpitala, który częściej i tak widać było w białych fartuchach znajdował się zapewne dość nisko na liście jeśli chodzi o kolejność wydawania mundurów.

Czy personel musiał uczyć się języka polskiego? Prawdopodobnie tak, choć kwestią domysłów pozostaje, czy znaleziono wykwalifikowanego nauczyciela polskiego – znajomość terminologii medycznej była ważna, a możliwość porozumienia się z pacjentem znacząco ułatwiała stawianie diagnozy. Pomimo tego, według ewidencji wojskowej, Ksenia Kozyriewa nie znała języków obcych, a jedyny język, którym władała, to rosyjski.

Czy dobrze sprawdzała się w Wojsku Polskim? Zapewne tak. 27 kwietnia 1945r. Otrzymała awans do stopnia kapitana. Dodatkowo, za służbę odznaczona została Brązowym Krzyżem Zasługi. Niewątpliwie była to sytuacja nietypowa. Według przedwojennych zasad, których starano się wówczas przestrzegać, oficer powyżej stopnia podporucznika mógł otrzymać srebrny krzyż zasługi. Dlaczego postanowiono o przyznaniu niższej klasy? Nie wiadomo.

We wrześniu szpital 2343 przekazano pod dowództwo Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W sformowanym na jego bazie Centralnym Szpitalu KBW objęła ponownie stanowisko starszego ordynatora. Wraz z nim, trafiła tam kapitan Kozyriewa. Podczas służby w tej jednostce, otrzymała Srebrny Krzyż Zasługi. Najbardziej prawdopodobne wydaje się nadanie na mocy rozkazu nr 54 z 23 lutego 1946r., jednak książeczka wojskowa podaje numer rozkazu 373, co może oznaczać, ze był to krzyż nadany za konkretne zasługi, zaś krzyża „pożegnanego” nie otrzymała.

Zaświadczenia kwalifikujące do odznaczenia Medalem Zwycięstwa i Wolności oraz Odznaką Grunwaldzką. Według dokumentów, kapitan Kozyriewa nie otrzymała ich przed wyjazdem do ZSRR, potem też nie zadała sobie trudu, by zgłosić się do ambasady.

W tym czasie prawdopodobnie otrzymała już mundur polski.

W maju 1946r. Powróciła do ZSRR, a 1 czerwca została przeniesiona do rezerwy.

Książeczka wojskowa, Legitymacja uczestnika wojny, zaświadczenie tymczasowe o nadaniu medalu “Za Warszawę” i legitymacja pracownika cywilnego radzieckich wojsk okupacyjnych w Austrii.

Bezpośrednio po demobilizacji zamieszkała we Lwowie i uzyskała zatrudnienie w 7 przychodni dziecięcej.

Od stycznia 1954r. do sierpnia 1955r.pracowała jako lekarz pediatra – pracownik cywilny Armii Radzieckiej przy jednostce 54911 (prawdopodobnie jednostka wojsk lotniczych), ze składu wojsk okupacyjnych w Austrii. Za okres pracy w jednostce wystawiono jej zaświadczenie i charakterystykę:

Tow. Kozyriewa Ksenia Georgijewna pracowała w lazarecie j.w. p[oczta] p[olowa] 54911 na stanowisku lekarza-specjalisty od lutego 1954 roku do sierpnia 1955 roku.

Za okres pracy dała się poznać jako zdyscyplinowany, cieszący się dużym autorytetem i dobrze znający swoją pracę lekarz. Będąc przewodniczącą komitetu związku zawodowego aktywnie uczestniczyła w życiu społecznym jednostki, tajemnicę wojskową i państwową potrafi chronić. Żyjąc i pracując za granicą swojej Ojczyzny utrzymywała honor i dostojeństwo Obywatela Radzieckiego.

Oddana sprawie Partii Komunistycznej i Socjalistycznej Ojczyźnie.”

Zaświadczenie o pracy w j.w. 54911 w Austrii

Sprawa zatrudnienia w wojskach okupacyjnych jest niezwykle ciekawa, bowiem raczej rzadko zdarzało się, że wysyłano do takiej pracy ludzi przypadkowych, którzy nie musieli jej – z jakichkolwiek przyczyn – podjąć. Brak wzmianek o tej pracy w ewidencji wojskowej wskazuje, że nie została do niej powołana przez władze wojskowe. Bardziej prawdopodobne wydaje się, że mogła w międzyczasie wyjść za mąż, i że jej małżonek otrzymał skierowanie do Austrii właśnie. Niewykluczone jednak, że uznano, iż osoba, która spędziła kilka lat za granicą, służąc w obcej armii dowiodła, ze odporna jest na pokusy kapitalistycznego świata zachodniego.

Po powrocie do ZSRR ponownie zamieszkała we Lwowie, prawdopodobnie dalej pracując jako lekarz. Nigdy nie zapisała się do partii.

Legitymacja uczestnika wojny wystawiona w 1981r. oraz talony na zniżkowe przejazdy komunikacją zbiorową. Jak widać, wykorzystała tylko dwa przejazdy koleją w 1985r. W legitymacji zwraca uwagę adnotacja o odznaczeniu Orderem Wojny Ojczyźnianej.

W 1985r. Otrzymała Order Wojny Ojczyźnianej II klasy.

Zmarła prawdopodobnie około 2012r.

Lista odznaczeń (potwierdzonych w dokumentach):

Radzieckie:

– Order Wojny Ojczyźnianej II klasy – jubileuszowe nadanie z 1985r.;

– Medal „Za obronę Kaukazu” – 1943r.;

– Medal „Za zwycięsto nad Niemcami” – 1945r.

– Medal „Za wyzwolenie Warszawy” – 1945r.

– Medal „Za obronę Kijowa” – 25.06.1961r.

– Medal „40 lat zwyciestwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej” – 1985r.

Polskie:

– Srebrny Krzyż Zasługi – nadany rozkazem 373 (data nieznana);

– Brązowy Krzyż Zasługi – nadany rozkazem 10959 (data nieznana);

– Medal „Za Warszawę” – nadany 30.03.1946r.

– Medal „Za Odrę, Nysę, Bałtyk”.

Pomimo wystawienia przez komendanta Głównego Szpitala Klinicznego WP, ppłk Finkelsztajna zaświadczeń o przysługujących odznaczeniach, najwyraźniej kapitan Kozyriewa nigdy nie wystarała się o nadanie medalu „Zwycięstwa i Wolności” i Odznaki Grunwaldzkiej.

Autor: Kamil Szustak

Czerwonoarmiści w Wojsku Polskim i Polacy w Armii Czerwonej cz.XII – szer. Wincenty Mielczyński

Powiedzmy sobie szczerze: nie jestem fanem Facebooka. Jest on dzisiaj pewną koniecznością, ma swoje zalety, ale i tak go nie lubię. Kiedyś były inne metody komunikacji, a grupy zainteresowań skupiały się wokół forów internetowych, gdzie do każdej informacji można było z łatwością dotrzeć nawet po kilku latach. Dziś znalezienie postu sprzed roku na grupie na FB graniczy z niemożliwością. Dlatego też bardzo niechętnie napiszę kolejne zdanie: Gdyby nie Facebook, pewnie nie byłoby tego artykułu.

Zaintrygowany pytaniem na grupie poświęconej radzieckim odznaczeniom postanowiłem dopytać się bliżej o przedmiot postu. Niedługo później byłem trochę uboższy, za to czekałem na przesyłkę z Ukrainy. Dotarła w miarę szybko i tak oto stałem się posiadaczem Orderu Sławy III klasy czerwonoarmisty Wincentego Mielczyńskiego.

Nie zostało więc nic innego, jak zgłębić historię tego radzieckiego Polaka.

Wincenty Mielczyński, syn Piotra, urodził się w 1914r. We wsi, która w dokumentach figuruje jako „Rodrobel” lub „Radrobel”, Rajonu Olewskiego, Obłasti Żytomierskiej. Prawdopodobnie chodzi o wieś Radowel, gdyż to jedyna o zblizonej nazwie, którą udało się znaleźć w pobliżu Olewska.

Wieś Radowel w Rajonie Olewskim (zdjęcie z google maps)

Nie jest to do końca pewne, gdyż późniejszy dokument podaje wieś Chmielowka (obecnie przedmieścia Olewska). Być może w RWK zapisano jako miejsce urodzenia – miejsce stałego zamieszkania, a może pomylono się później, gdy weteran przeprowadził się do Chmielowki? Tego się raczej, niestety, nie dowiemy. Pochodził z polskiej rodziny – zapewne chłopskiej. W karcie ewidencyjnej figuruje informacja o wykształceniu: niższe. Oznacza to wykształcenie podstawowe, pełne lub niepełne. Biorąc pod uwagę okres, na który przypadło jego dzieciństwo, prawdopodobnie skończył tylko kilka klas.

W dokumentach nie ma informacji o służbie w Armii Czerwonej przed wojną, która powinna przypadać na lata 30. Prawdopodobnie zatem z jakichś przyczyn nie został powołany, lub też żaden z wojskowych urzędników nie odnotował tego faktu. Również w 1941r. Nie trafił do Armii Czerwonej – prawdopodobnie postępy niemieckie były zbyt szybkie, by zdążył zostać zmobilizowany.

Z dokumentów wynika, ze nigdy nie zapisał się do partii.

Przypuszczalnie przed wojną pracował jako rolnik – wpierw indywidualnie, później w kołchozie im. Woroszyłowa w Radowli. Niewiele w tej kwestii zmieniła zapewne niemiecka okupacja.

Poważna zmiana zaszła dopiero wraz z powtórnym wkroczeniem Armii Czerwonej na te tereny. W listopadzie 1943r. Został przez Olewski RWK powołany do słuzby wojskowej i pod koniec grudnia skierowany jako celowniczy ckm do 1 kompanii ckm 385 pułku strzeleckiego 112 Rylsko-Korosteńskiej Dywizji Strzeleckiej odznaczonej Orderem Suworowa. Jak wskazuje nazwa dywizji, jednostka ta niedługo wcześniej wsławiła się w walkach w okolicy.

Po raz pierwszy wyróżnił się w rejonie Równego w 1944r.:

„w walkach o osadę Ugolcy ogniem swojego karabinu maszynowego obłożył załogę wielkokalibrowego karabinu maszynowego przeciwnika czym umożliwił jednostkom strzeleckim przedrzeć się do osady. W ciągu trzech dni walk zniszczył wraz ze swoją załogą do 30 żołnierzy i oficerów przeciwnika i zniszczył trzy punkty ogniowe preciwnika.”

Za te działania otrzymał wkrótce medal „Za odwagę”.

W marcu wyróżnił się po raz drugi, prawdopodobnie w walkach w okolicach Łucka:

„Wspierając natarcie 3 kompanii strzeleckiej w rejonie osady Połanowka 15.03.1944r. Ogniem swojego karabinu maszynowego zniszczył jeden punkt ogniowy przeciwnika i zniszczył do 15 hitlerowców, otwierając tym samym drogę do dalszego natarcia naszej piechoty”.

Co ciekawe, w tym wniosku jego stanowisko opisane jest jako „dowódca załogi ckm”. Pomimo tego, że zwykle była to funkcja dla podoficera, wciąż był szeregowcem.

Dowódca pułku, podpułkownik Ulianow wnioskował o nadanie Orderu Czerwonej Gwiazdy, jednak dowódca dywizji, pułkownik Gładkow zmienił rekomendację na Order Chwały III klasy.

Order Chwały III klasy nr 521807 nadano szeregowemu Mielczyńskiemu na mocy rozkazu z 6.04.1944r. Prawdopodobnie otrzymał go jeszcze podczas służby w tej samej jednostce.

Rewers orderu

Porównanie opisu zasług może budzić pewne zdziwienie – większe sukcesy wszak osiągnął w lutym, otrzymując za nie niższe odznaczenie. Może zatem wieś Połanowka, której nawet nie udało mi się znaleźć na mapie, miała większe znaczenie niż Ugolcy? A może po prostu jest to kolejny dowód na bardzo indywidualną i subiektywną ocenę kolejnych sukcesów? Lub może jest to dobry przykład tego, jak zwiększała się szczodrość dowództwa w wydawaniu odznaczeń? Nie wiadomo.

Co zaś wiadomo o dalszych losach Wincentego Mielczyńskiego? Niewiele. Kolejana wzmianka o nim w dokumentach archiwalnych pojawia się w lipcu 1944r., w spisie punktu przesyłowego Mołotowskiego RWK w Kazaniu, gdzie przybył 12.07 ze szpitala 1665 (Szpital Ewakuacyjny w Tatarskiej ASRR) i tego samego dnia przekazano go na badanie do Tatarskiego Republikańskiego Komisariatu Wojskowego. Czy był ranny? A może po prostu ciężko chorował? Dokąd skierowano go później? Tego, niestety, nie wiadomo.

Według karty ewidencyjnej odznaczonego, służbę wojskową zakończył w grudniu 1945r., wciąż pozostając w stopniu szeregowca. Wygląda więc, że dość szczęśliwie udało mu się przeżyć wojnę. Rana (o ile była to rana) była poważna, ale raczej nie pozostawiła go kaleką do końca życia. Po wojnie wrócił do rodzinnej wsi, gdzie pracował w Kołchozie im. Woroszyłowa.

Z całą pewnością żył jeszcze w 1985r., gdy otrzymał jubileuszowy Order Wojny Ojczyźnianej I klasy.

Informacje o odznaczeniu Orderem Wojny Ojczyźnianej I klasy – jako miejsce urodzenia figuruje wieś Chmielowka.

Spis z Mołotowskiego RWK wspomina o trzech członkach jego rodziny zamieszkałych w Kazaniu, gdzie, jak można sądzić, zostali ewakuowani. Niewiele jednak wiadomo o jego rodzinie. Z informacji, które udało się znaleźć wynika, że miał starszego brata – Franciszka urodzonego w 1907r., który jako szeregowiec 216 gwardyjskiego pułku strzeleckiego poległ w kwietniu 1945r., prawdopodobnie podczas walk po sforsowaniu Odry pod Kostrzynem.

Prawdopodobnie, gdyby nawet przekopać wszelkie archiwa cywilne, nie uda się dowiedzieć wiele więcej o Wincentym Mielczyńskim. Był jednym z wielu anonimowych Polaków-obywateli ZSRR. Miał może nieco więcej szczęścia. Ominęła go najwyraźniej „operacja polska”, zdołał przeżyć wojnę i wrócić w rodzinne strony. Czy w czasie wojny zobaczył Polskę? A może jednostkę, do której trafił latem 1944r. Skierowano gdzie indziej? Może w ogóle już do końca wojny pełnił służbę na tyłach? Tego się, niestety, nie dowiemy.

Pozostanie po nim pamiątka – niezbyt wysokie, choć bardzo cenione odznaczenie otrzymane za walki na Ukrainie – Order Sławy III klasy.

Dziś mało kogo interesują losy Polaków w szeregach Armii Czerwonej. Z moskiewskiego punktu widzenia to zbyt mały procent żołnierzy by zwracać nań uwagę, poza może jednostkami wybitnymi, jak marszałek Rokossowski. Dla Polaków ważniejsze są słowa-klucze – „ruscy” czy „dzicz ze wschodu”. Jakoś niechętnie chcemy zauważyć, że w Armii Czerwonej służyli także nasi rodacy.

Autor: Kamil Szustak

Specjalne podziękowania dla Arka Mykity za podrzucenie tematu.

Czerwonoarmiści w Wojsku Polskim i Polacy w Armii Czerwonej cz.XI – płk. Józef Dyrynda

Ta część będzie nieco obszerniejsza. Co prawda poszukiwania w archiwach rosyjskich dały rezultaty wysoce niezadowalające, a do tego w monografii pierwszej jednostki WP do której początkowo trafił bohater niniejszego artykułu nie ma o nim ani słowa, ale ponieważ doszedł on później w Wojsku Polskim do wysokich stanowisk, to doczekał się tekstu poświęconego wyłącznie swojej osobie. Dzięki temu w ten artykuł uda się tchnąć nieco więcej życia niż w poprzednie części. Mamy tu zresztą kolejnu przykład człowieka, który wpisuje się w obie kategorie objęte tym cyklem – polaka zmobilizowanego do Armii Czerwonej i czerwonoarmisty, który na własną prośbę skierowany został do Wojska Polskiego. Zapraszam do lektury.

Józef Dyrynda urodził się w 1917r. w Smoleńsku. Rodzina jednak szybko przeniosła się na Białostocczyznę, do wsi Montowty. W Polsce nasz bohater skończył 7 klas szkoły, zaś w 1936r. podjął pracę jako drogomistrz w Wołkowysku, gdzie zajmował się obsługą sprzętu technicznego. Jego praca najwyraźniej była bardzo potrzebna Państwu Polskiemu, które już wówczas znane było z raczej kiepskiej jakości dróg, gdyż dzięki niej początkowo nie poszedł do wojska – zachowane zaświadczenie z 1936r. informuje o powtórnej rejestracji poborowego.

Zaświadczenie o powtórnej rejestracji poborowego

W 1938r. Został zmobilizowany i trafił, jako szeregowy, do 76 pułku piechoty w Grodnie. W jego szeregach wziął udział w kampanii wrześniowej.

W wyniku działań wojennych jego ojczyste strony znalazły się pod radziecką okupacją. Ponieważ ZSRR także słynął jako państwo dróg kiepskiej jakości, doświadczeni specjaliści w tej dziedzinie byli dla nowej władzy na wagę złota. Józef Dyrynda powrócił więc na stanowisko drogomistrza (w jego radzieckiej książeczce wojskowej zawód podano jako „dor.[ożnyj?] diesatnik”). Pozostawał na tym stanowisku aż do 1940r.

Wygląda na to, że rodzina uniknęła prześladowań, choć w dedykacji na pożegnalnym zdjęciu z 1940r. współpracownicy określili go na poły żartobliwie jako „kułaka”.

W każdym razie w roku 1940 powołany został przez RWK w Świsłoczy do Armii Czerwonej i ze względu na dotychczasowy zawód został saperem. Dość szybko skierowano go na kurs podoficerski. Wkrótce po jego ukończeniu otrzymał awans młodszego sierżanta i przydział do Oficerskiej Szkoły Inżynieryjnej w Moskwie na stanowisko instruktora maszyn inżynieryjnych.

Wybuch wojny niemiecko-radzieckiej zastaje go w Sołniecznogorsku, w obozie szkoleniowym dla kursantów. Obóz przeniesiono wkrótce do położonego bardziej na wschód Bołszewa, gdzie kontynuowano zajęcia, jednocześnie jednak wykorzystując kursantów oraz żołnierzy z pododdziału zabezpieczenia procesu nauczania – wśród nich także starszego sierżanta Dyryndę – do doraźnych zadań związanych z usuwaniem szkód spowodowanych niemieckimi nalotami. Następnie saperów skierowano do wykonywania umocnień w rejonie Wołkołamska i Możajska, po czym powrócili do Bołszewa, wciąż jednak często wzywani byli do naprawy szkód spowodowanych nalotami.

Podczas wykonywania tych zadań młody podoficer o mały włos nie trafił pod sąd z zarzutem sabotażu. Gdy podczas odbudowy mostu w mieście Sofrino (ok. 30 km na północ od Bołszewa) zepsuł się obsługiwany przezeń kafar, przełożony, wiedząc, że jego podwładny jest Polakiem z Zachodniej Białorusi, postanowił wykazać się rewolucyjną czujnością. Gdy w rejon przybył komendant szkoły, generał Jermołajew, oficer przedstawił mu całą sprawę oskarżając żołnierza o niesłusznym pochodzeniu o celowe uszkodzenie maszyny. W ówczesnych warunkach oznaczało to karę śmierci, lub w najlepszym wypadku karną kompanię. Na szczęście generał zdawał sobie sprawę z tego jaką wartość stanowią przeszkoleni specjaliści i zażądał okazania dokumentacji maszyny. Gdy okazało się, że już trzy lata wcześniej minął okres eksploatacji kafara, starszy sierżant Dyrynda nie tylko uniknął sądu wojskowego, ale dodatkowo otrzymał pochwałę za utrzymanie sprzętu w dobrym stanie ponad określoną normę.

Gdy Niemcy podeszli pod Moskwę, szkołę ewakuowano na Ural, do miasta Mienżelińsk. Tam cykl nauczania skrócono z 3 lat do 7 miesięcy, kładąc większy nacisk na zajęcia praktyczne. Dla Józefa Dyryndy i pozostałych żołnierzy pododdziału oznaczało to więcej pracy.

Po odrzuceniu Niemców spod radzieckiej stolicy, w początkach 1942r. szkołę powtórnie przeniesiono do Bołszewa. O tym jak szybko i w jakim bałaganie wszystko przebiegało najlepiej może świadczyć książeczka wojskowa Józefa Dyryndy – wydana mu w 1941r., nie zawiera nie tylko żadnych wpisów o przebiegu służby, ale nawet informacji o awansach.

Służba pod Moskwą ma swoje plusy – jednym z nich jest to, że żołnierze okolicznych jednostek jako pierwsi otrzymali nowe mundury w początkach 1943r. Również starszy sierżant Dyrynda otrzymał nową gimnastiorkę i pagony z trzema galonami, korpusówką saperów i dużym monogramem „M” wskazującym na pełnienie służby w Moskiewskiej Szkole Inżynieryjnej. Być może po to, aby dopasować się do „carskiego” munduru, a może po to, by wyglądać poważniej (choć z dzisiejszej perspektywy wygląda na to, że efekt był raczej odwrotny), Józef Dyrynda zapuścił wąsik.

Sierżant Józef Dyrynda jako podoficer plutonu obsługi technicznej Moskiewskiej Szkoły Oficerskiej

Gdy wiosną dowiedział się o formowaniu 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, złożył podanie o skierowanie go do polskiego wojska. W tym celu został skierowany do RWK w Mytiszczach. Z badaniem lekarskim w wojenkomacie wiąże się pewna anegdota. Otóż gdy 13.06.1943r. młody podoficer Dyrynda stanął przed komisją w pełnym mundurze, jeden z członków zadał pytanie, dlaczego się nie rozbiera. W odpowiedzi padło: Bo jestem Polakiem! I tak oto młody żołnierz uzyskał na orzeczeniu lekarskim, chyba jako pierwszy w historii, rozpoznanie nieznanej dotąd, nieuleczalnej choroby o podłożu genetycznym: „Polak”.* Oprócz orzeczenia otrzymał także skierowanie do Wojska Polskiego, z pierwszym rozkazem wyjazdu wydanym do miejscowości Ramienskoje, skąd zapewne kontynuował podróż do stacji Diwowo. Kopia rozkazu wyjazdu wystawionego przez Mytiszczński RWK jest jedynym wojennym dokumentem dotyczącym Józefa Dyryndy jaki udało się znaleźć w radzieckich archiwach wojskowych. Dokument ten nosi datę 14.06.1943r., zatem mało prawdopodobne wydaje się, by do Sielc dotarł 15. Czerwca, jak podaje Nowiński.**

Rozkaz wyjazdu. Warto zwrócić uwagę na dość niecodzienny błąd w patronimiku – zamiast “Ulianowicz” lub “Julianowicz” z nieznanych przyczyn wpisano “Chalianowicz”

Tak czy inaczej, po dotarciu do obozu sieleckiego dostał skierowanie na stanowisko zastępcy dowódcy plutonu saperów w 2pp. Choć od razu otrzymał uznanie stopnia plutonowego (jako ówczesnego odpowiednika radzieckiego starszego sierżanta), pierwsze zdjęcie w polskim mundurze pokazuje go bez oznak stopnia – prawdopodobnie ze względu na brak taśmy dystynkcyjnej. Na zdjęciu widać także, ze jak wszyscy nowo przybyli, tak i młody podoficer nie uniknął golenia głowy. Pewnej normalizacji uległy też wąsy naszego sapera.

Józef Dyrynda jako żołnierz 1DP

Moment przybycia Dyryndy do pułku był już dość późny – pododdziały dywizji szkoliły się i szykowały do przysięgi. Podobno jednak szybko znalazł wspólny język z dowódcą plutonu – ppor. Sławomirem Nowickim, radzieckim Polakiem.

Po wymarszu w rejon Wiaźmy, dla saperów zaczął się okres intensywnych działań – rozpoznawali drogę, usuwali miny. Również po dotarciu pod Lenino to saperzy pierwsi zaczęli działania, budując punkty obserwacyjne i poprawiając umocnienia przejęte od radzieckich jednostek.

W nocy z 12. na 13. Października pluton saperów pułku pod dowództwem plutonowego Dyryndy został wysłany celem dołączenia do walczących na pierwszej linii żołnierzy piechoty. Zamiast tego, w okolicach Połzuch trafili na Niemców. W ogólnym chaosie zmieszali się z niedobitkami piechoty, według wspomnień Józefa Dyryndy dowodzenie nad cała zbieraniną przejął wówczas kapitan służby chemicznej, który miał „około 30 lat, ale jest już siwy”***

Po północy grupa saperów z plutonowym Dyryndą na czele próbowała dostać się do Połzuch, celem rozpoznania sytuacji, ale bezskutecznie. Po drodze jednak udało im się pozyskać z porzuconego składu zapas granatów oraz… zimowe skarpety i swetry. Powrót saperów tak opisuje Marian Nowiński według relacji samego Józefa Dyryndy:

Saperzy decydują sie na powrót do miejsca, z którego przed chwilą wyszli. I wtedy hitlerowcy z bliskiej odległości otwierają ogień. Jeden z kościuszkowców pada ranny, inni kryją się w okopie lub pospiesznie wycofują. Niemcy nadal kontratakują. Polacy odpowiadają ogniem – przydają się zdobyczne granaty. Wybuch granatu niszczy cekaem przeciwnika.

Tuż koło transzei, w której siedzi Dyrynda, przebiega jakiś żołnierz. Podoficer myśli, ze to swój i krzyczy: – wskakuj do rowu! – Tymczasem biegnący rzuca granat, który na szczęście wybucha za załomem rowu. Dowódca plutonu nie traci rezonu i strzela do Niemca, który natychmiast pada. Martwy? Na wszelki wypadek lepiej sprawdzić. Zakrwawiony Dyrynda – skaleczył go odłamek granatu – kieruje lufę pistoletu maszynowego w leżącego: „Haende hoch!”. Drab wstaje posłusznie i podnosi ręce do góry idąc we wskazanym kierunku. I dopiero wtedy plutonowy uświadamia sobie, ze przecież ma pusty magazynek.

Jeniec bardzo ucieszył dowodzącego grupą kapitana, który natychmiast kazał odesłać go do sztabu pułku. O świcie plutonowy Dyrynda zameldował sie z jeńcem u płk. Czerwińskiego, dla którego meldunek sytuacyjny młodego sapera był pierwszą informacja o sytuacji w rejonie Połzuch – wysłani wcześniej łącznicy nie powrócili.

W uznaniu zasług plutonowy Dyrynda zostaje odesłany celem spożycia posiłku i odpoczynku. Ponoć w okopie artylerii przeciwlotniczej zasnął snem tak twardym, ze obudził go dopiero żołnierz, który nadepnął na niego biegnąc do schronu.

Po bitwie saperom przypadł jeszcze smutny obowiązek ściągania poległych i rannych z pola oraz kopania mogił.

Według generała Zdzisława Barszczewskiego, w bitwie pod Lenino Józef Dyrynda został ranny w rękę. Informacja ta nie znajduje jednak potwierdzenia w innych źródłach. Prawdopodobnie chodzi zatem o zranienie z 1944r., o którym będzie mowa dalej.

Po walkach w rejonie Lenino pułk trafił na Smoleńszczyznę, skąd Józefa Dyryndę, jako wyróżniającego się podoficera, wysłano zimą do szkoły oficerskiej… do polskiej kompanii w Szkole Inzynieryjnej w Bołszewie, którą opuścił raptem kilka miesięcy wcześniej. Kompania szybko jednak została przeniesiona do Riazania do Szkoły Oficerskiej Wojska Polskiego.

W sierpniu 1944r. Józef Dyrynda ukończył kurs oficerski i otrzymał awans na podporucznika – jako jeden z pierwszych oficerów-saperów wyszkolonych w Riazaniu. Ze względu na dobrą znajomość maszyn inżynieryjnych, pozostał w Riazaniu jako wykładowca służb technicznych. Jednocześnie pełnił funkcję dowódcy plutonu parkowego.

Józef Dyrynda już jako oficer w Riazaniu. Zdjęcie z albumu “Riazańczycy”

Po zajęciu przez Armię Czerwoną Białostocczyzny, świeżo upieczony oficer prosi o urlop, aby odwiedzić rodzinę. Nie wiadomo dokładnie kiedy ppor. Dyrynda otrzymał urlop, prawdopodobnie jednak na przełomie lata i jesieni 1944r. przybył do rodzinnej wsi, gdzie włączył się w działania propagandowe oraz akcję rekrutacyjną do Wojska Polskiego. Ostatniego dnia urlopu został w rodzinnym domu napadnięty przez uzbrojoną grupę – prawdopodobnie polski oddział podziemia antykomunistycznego.**** W wyniku potyczki podporucznik został ranny w rękę i musiał salwować się ucieczką, zaś dom został przez napastników poważnie zdemolowany.

Następnego dnia zgłosił się do szpitala w Świsłoczy, gdzie przebywał kilka dni na leczeniu, po czym powrócił do Riazania.

W lutym 1945r. szkołę przeniesiono do Krakowa, tam też zastał podporucznika Dyryndę koniec wojny. Na stanowisku wykładowcy i dowódcy plutonu maszyn inżynieryjnych pracował aż do chwili przeniesienia szkoły do Wrocławia w kwietniu 1947r.***** W międzyczasie doczekał się odznaczenia Srebrnym Krzyżem Zasługi i ponownie zaczął eksperymentować z zarostem.

Jeszcze w 1945r. (lub nawet wcześniej) poznał swoją przyszłą żonę – Halinę (z domu Stefańską lub Stępińską – nazwiska nie udało się odczytać), która prawdopodobnie w tym czasie także pełniła służbę w szkole jako szeregowiec. Ślub wzięli po 1947r.

26 listopada 1946r. został odznaczony Krzyżem Walecznych – za zasługi w czasie wojny. Być może było to spóźnione odznaczenie obiecane jeszcze pod Lenino.

W kwietniu został skierowany do Departamentu Kadr MON, gdzie przyjął go kapitan, który okazał się jego byłym wychowankiem – jak sugeruje za Dyryndą Nowiński – niezbyt zdolnym podchorążym, który szkoły nie ukończył, ale dzięki znajomościom doczekał się stopnia kapitana i licznych odznaczeń. Jednak dzięki tej znajomości drynda bardzo szybko został przyjęty przez szefa działu kadr saperskich – jak się okazało, tym razem byłego wykładowcę z Moskiewskiej Szkoły Inżynieryjnej******. Przezeń skierowany został do 4 Łużyckiej Brygady Saperów na stanowisko zastępcy dowódcy batalionu do spraw technicznych, z jednoczesnym awansem. Jednak po przybyciu do miejsca stacjonowania brygady okazało się, że etat jest zajęty, toteż przekazano mu stanowisko dowódcy kompanii w 28. batalionie saperów. Na tym stanowisku brał udział w rozminowywaniu terenu między Brzegiem a Nysą. Następnie brygada przeniesiona została do Poznania, gdzie Dyrynda objął stanowisko szefa sztabu batalionu. Brał między innymi udział w pierwszym powojennym rozpoznaniu obiektów Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego zorganizowanym na rozkaz generała Bordziłowskiego.

Następnie batalion skierowany został do rozminowania terenów pomiędzy Gubinem a Krosnem Odrzańskim. Był jednym z pierwszych saperów – wraz z podporucznikiem Stefanem Dykiertem, którzy weszli na niesławną „Górę Śmierci” w celu rozminowania. Za te działania otrzymał awans na kapitana.

Później kapitan Dyrynda przeniesiony został do 2 ciężkiej brygady saperów, na stanowisko dowódcy 27 batalionu. Głównie na tym stanowisku miał okazję wziąć udział w walkach z podziemiem, a wiosną 1947r. – w akcji przeciwlodowej, podczas której omal nie zginął. Podczas gdy uzbrajał ładunek wybuchowy, załamał się pod nim lód, od śmierci w eksplozji uratował go towarzyszący mu plutonowy Szczepański, który rzucił mu swój pas i z jego pomocą wyciągnął go na brzeg.

W 1948r. skierowany został do Akademii Sztabu Generalnego, a po jej ukończeniu w roku 1951 kierowano go na kolejne, coraz wyższe stanowiska. Przez rok był szefem sztabu 6 Ciężkiej Brygady Saperów w Dęblinie, następnie zaś został jej dowódcą aż do rozformowania w 1956r.

Legitymacja medalu dziesięciolecia Polski Ludowej nadanego ppłk. Dyryndzie jako dowódcy 6CBS

W 1956r. Kierował zgrupowaniem saperów „Baligród” podczas akcji rozminowania Bieszczad.

W latach 1956-1961 był dowódcą 7 pułku pontonowego, przedtem, w czasie gdy pułkiem dowodził inny saper spod Lenino – płk. Okuniewski, był tam przez krótki czas zastępcą dowódcy.

Odznaczenie żołnierzy pułku Krzyżami Zasługi, obok ppłk. Dyryndy jego poprzednik na stanowisku dowódcy pułku, płk. Okuniewski.

W 1958r. brał udział w akcji przeciwpowodziowej, przy czym nie był to jego ostatni udział w walkach z klęskami żywiołowymi.

Podziękowanie za udział w akcji przeciwpowodziowj w 1958r.

W sierpniu lub wrześniu 1958r. otrzymał awans na pułkownika.

2 Marca 1960r. został członkiem Związku Bojowników o Wolność i Demokrację.

Legitymacja członkowska ZBoWiD

W 1961r. Został zastępcą szefa, a rok później – szefem Wojsk Inżynieryjnych Warszawskiego Okręgu Wojskowego. W tym czasie, prócz wykonywania podstawowych obowiązków, kierował też wykonywaniem przez jednostki zadań związanych z rozminowaniem i zwalczaniem klęsk żywiołowych.

W 1963r. Pełnił czasowo służbę w 5 Mazurskiej Brygadzie Saperów.

W 1966r. był uczestnikiem przeszkolenia praktyczno-technicznego z zakresu obsługi maszyn ziemnych oraz sprzętu inżynieryjnego i przeprawowego.

11.10. 1968r., z okazji rocznicy bitwy pod Lenino, odznaczono go Orderem Wojny Ojczyźnianej 2. klasy.

Służbę zakończył w 1973r. (według innych źródeł – w 1970r.) jako szef Wojsk Inżynieryjnych Warszawskiego Okręgu Wojskowego. W 1975r. uhonorowano go wpisem do Honorowej Księgi Czynów Żołnierskich.

Według Zdzisława Barszczewskiego „ofiarność w walce i służbie, odwaga, zdecydowanie, sumienność, sprawiedliwość i odwaga spowodowały, że cieszył się uznaniem przełożonych i szacunkiem u podwładnych.”

Po przejściu w stan spoczynku działał aktywnie w ZBoWiD, Klubie Oficerów Rezerwy – w 1975r. był prezesem koła przy Dowództwie Wojsk Inżynieryjnych – i warszawskim kole „Riazańczyków”.

Na stałe mieszkał w Dęblinie.

W wolnym czasie zajmował się wędkarstwem i ogrodnictwem.

Zmarł 25 grudnia 1987r.

Lista odznaczeń:

Krzyż Grunwaldu III klasy

Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski

Złoty Krzyż Zasługi

Krzyż Walecznych (1946r.)

Srebrny Krzyż Zasługi (1945r.)

Medal „Za Odrę, Nysę, Bałtyk”

Medal Zwycięstwa i Wolności

Złoty medal „Siły Zbrojne w Służbie Ojczyzny”

Srebrny medal „Siły Zbrojne w Służbie Ojczyzny”

Brązowy medal „Siły Zbrojne w Służbie Ojczyzny”

Medal Dziesięciolecia Polski Ludowej (22.07.1954r., podczas służby w 6CBS)

Medal „Za udział w walkach o Berlin”

Srebrny medal „Za zasługi dla obronności kraju”

Złoty medal „Za zasługi dla obronności kraju”

Złota Odznaka „Za zasługi w zwalczaniu powodzi”

Order Wojny Ojczyźnianej II klasy (ZSRR, 11.10. 1968r.)

Medal „Za zwycięstwo nad Niemcami w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej” (ZSRR).

Brat Józefa Dyryndy, Stanisław, w czasie wojny także pełnił służbę w Armii Czerwonej. Nie wiadomo czy trafił później do Wojska Polskiego. Po wojnie pozostawał w ZSRR jako obywatel radziecki. W 1959r. przyjechał do Polski w dłuższe odwiedziny do brata (być może na stałe – nie udało się tego ustalić na pewno). W 1985r. został odznaczony jubileuszowym Orderem Wojny Ojczyźnianej II klasy.

Żona pułkownika – Halina – urodzona 27 maja 1923r., po zakończeniu służby wojskowej pracowała najpierw jako maszynistka (co może wskazywać, że również w wojsku była pisarzem) i należała do PPS. Od 1950r. pracowała jako kierownik sklepu Oddziału Wojskowej Centrali Handlowej w Warszawie. W 1956r. została wyróżniona odznaką przodownika pracy przez Ministerstwo Obrony Narodowej. Od 1950r. należała do Polskiego Komitetu Obrońców Pokoju.

Autor: Kamil Szustak

Bibliografia:

Marian Nowiński, W szeregach dwóch armii, Warszawa 1977r.

Zdzisław Barszczewski, Sylwetki saperów, Warszawa 2001r.

Riazańczycy, Warszawa 1987r.

Honorowa Księga Czynów Żołnierskich, Warszawa, 1976r. [Spis wpisanych do HKCŻ w latach 1973, 1974 i 1975].

https://pl.wikipedia.org/wiki/Szkoła_Podchorążych_Saperów_w_Riazaniu [Dostęp 01.12.2021r., godzina 14:12]

https://pl.wikipedia.org/wiki/Oficerska_Szkoła_Piechoty_nr_1 [Dostęp 01.12.2021r., godzina 14:12]

https://pl.wikipedia.org/wiki/7_Pułk_Pontonowy [Dostęp 01.12.2021r., godzina 14:12]

https://pl.wikipedia.org/wiki/Juliusz_Okuniewski [Dostęp 01.12.2021r., godzina 14:12]

www.pamyat-naroda.ru [Dostęp 01.12.2021r., godzina 14:12]

*Anegdotę przytaczam za Marianem Nowińskim, niestety samo orzeczenie lekarskie, o ile się zachowało, znajduje się pewnie gdzieś w CAW. Choć historia nie jest nieprawdopodobna, nie sposób w tej chwili zweryfikować jej prawdziwości.

**Marian Nowiński, w oparciu o wywiad z Józefem Dyryndą podaje, ze w Sielcach znalazł się dwa dni po badaniu lekarskim. Prawdopodobnie jest to błąd – jakkolwiek z Mytiszcz do Ramienskoje jest stosunkowo niedaleko, to nawet dziś, w czasach pokoju dotarcie pociągiem z Ramienskoje do stacji Diwowo może zająć od 2 do 5 godzin, wątpliwe by w czasie wojny dało się pokonać te 200km koleją w mniej niż jeden dzień.

***Cytat za Marianem Nowińskim. Prawdopodobnie chodzi o kapitana Mariana Koniewskiego, szefa służby chemicznej 2pp., zgadza sie stopień, wiek (rocznik 1913) oraz fakt, że za działania pod Połzuchami tej samej nocy – a konkretnie zastąpienie poległego lub rannego dowódcy został odznaczony Orderem Czerwonej Gwiazdy.

****Nowiński podaje, że już później, podczas pobytu w szpitalu Dyrynda miał się dowiedzieć, że „miejscowa organizacja WiN wydała nań wyrok śmierci za prowadzenie >>komunistycznej propagandy<<.” Nie podaje jednak w jaki sposób tę informację uzyskał. Również identyfikacja organizacji jako WiN nie brzmi prawdopodobnie (choć można założyć, że przyjęty przeze mnie okres nie odpowiada prawdzie, bądź też po latach oficer przywykł określać całość podziemia antykomunistycznego jako WiN – pamiętać też należy, że pierwszy WiN nie był organizacją zbrojną). Jakkolwiek identyfikacja napastników jako członków polskiego podziemia wydaje się najbardziej prawdopodobna, nie można wykluczyć możliwości, że byli oni członkami zwykłej bandy rabunkowej, lub jakiejś grupy białoruskiej lub ukraińskiej, której charakter powadzonej przez Dyryndę agitacji także nie mógł się podobać.

*****Datacja ta może być błędna, takie informacje wynikają z książki, jednak wynika z niej także, że służba Józefa Dyryndy na Łużycach miała miejsce w 1945r.

******Nie udało mi się zidentyfikować tej postaci.

Pułkownik Stanisław Ziarkowski – drugi dowódca 18 pułku piechoty

Być może 6DP nie miała szczęścia. Trudno inaczej wyjaśnić fakt, że w mniej więcej w tym samym czasie dwa spośród jej pułków piechoty – 16. i 18. – pozostały bez dowódców. W 18pp, z powodu problemów kardiologicznych, będących prawdopodobnie efektem powikłań po przebytym tyfusie, dotychczasowy dowódca, ppłk Karpowicz 15 lutego 1945r. musiał udać się na leczenie. Cztery dni później, dowódca 16pp, ppłk Czernysz został poważnie ranny.

W 16pp obowiązki dowódcy przejął oficjalnie – z niekoniecznie dobrym skutkiem – dotychczasowy szef sztabu, mjr Diergunow. W tym czasie 18 pułk pozostawał oficjalnie bez dowódcy aż do początków marca – na p.o. nie został wyznaczony niedawno mianowany i jeszcze nie zaznajomiony z sytuacją zastępca do spraw liniowych ppłk Onoszko, dowodzenie tymczasowo przekazano mjr. Aleksandrowi Ostapience, który jednak musiał dowodzenie pułkiem łączyć z pracą w sztabie dywizji.

Obydwa pułki doczekały się nowych dowódców praktycznie w przeddzień wejścia do walk o Kołobrzeg. 4 marca dowództwo 18pp przyjął płk Stanisław Ziarkowski. Kim był?

Stanisław Ziarkowski jeszcze w mundurze podpułkownika Armii Czerwonej – ok. 1940-1943r.

Z całą pewnością Stanisław Ziarkowski urodził się 28 kwietnia 1900r. w polskiej rodzinie Władysława Ziarkowskiego. Pewne wątpliwości można mieć co do tego gdzie się urodził. Otóż najdokładniej wypełniony arkusz ewidencyjny z 1948r. podaje, że urodził się w Pińsku… w Polsce.

Ostatni i najdokładniej wypełniony arkusz ewidencyjny – strony zewnętrzne. Zwraca uwagę miejsce urodzenia – Pińsk, Polska.
I wewnętrzna strona arkusza

Niewiele udało mi się dowiedzieć o rodzinie Ziarkowskich. Poza imieniem ojca, udało się też ustalić, że w domu posługiwano się językiem polskim, oraz że Stanisław miał przynajmniej jednego brata. W materiałach CA MO udało mi się natrafić na informację o urodzonym w 1908r. szeregowcu Kazimierzu Władysławowiczu Ziarkowskim, który mógł być drugim bratem, oraz o majorze Iosifie Władimirowiczu Ziarkowskim, o którym wiadomo tylko tyle, że został „pośmiertnie zrehabilitowany” w 1958r., co wskazuje na ofiarę czystek stalinowskich. Znalazła się też wzmianka o urodzonym 14.11.1896r. starszym lejtnancie Iosifie Władisławowiczu Ziarkowskim, który służbę w Armii Czerwonej rozpoczął 05.09.1918r. Prawdopodobnie więc była to jedna osoba (pomyłka między Władysławem a Władimirem nie była niczym niezwykłym) – starszy brat przyszłego pułkownika.

W 1917r. Stanisław Ziarkowski ukończył szkołę powszechną, klasy od 1 do 4 w Pińsku (i znów według kolejnego arkusza ewidencyjnego – w Polsce), klasy 5 i 6 w Moskwie.

Drugi z arkuszy – w rubryce dotyczącej wykształcenia znów umieszczono Pińsk w Polsce, pomimo, że Polska w tym czasie nie istniała.

Oprócz ojczystego polskiego, posługiwał się także językami rosyjskim i francuskim.

Służbę w Armii Czerwonej rozpoczął we wrześniu 1919r.jako szeregowy w 4 pułku strzeleckim, jednak już w styczniu 1920r. trafił do szpitala w Samarze, gdzie przebywał na leczeniu aż do lipca.

Po wyjściu ze szpitala od razu dostał dość zadziwiający awans – został politrukiem kompanii i p.o. komisarza wojskowego w 3 zapasowym batalionie strzeleckim. Obie funkcje zachował także po przeformowaniu batalionu w pułk, zaś w lutym 1921r. został politrukiem kompanii w 147 pułku strzeleckim z 80 Brygady Strzeleckiej, 27 Dywizji Strzeleckiej.

W marcu tego roku otrzymał kolejną zmianę przydziału, która wiązała się także z odejściem na front i podjęciem dodatkowych obowiązków – mianowany został politrukiem i pomocnikiem komisarza wojskowego samodzielnych oddziałów kolejowych i kawaleryjskich 80 Brygady Strzeleckiej. Tu właśnie miał miejsce jego udział w wojnie domowej, choć – dość nietypowo – walczył nie z białymi, a z czarnymi. Konkretniej z oddziałami Masłaka.

Jednocześnie był odpowiedzialny za pracę partyjną sztabu, zarządzał klubem brygadowym i był przewodniczącym Politproswietu – instytucji zajmującej się edukacją polityczną szerszych mas – w tym wypadku żołnierskich.

Trzeci z kolei arkusz ewidencyjny…

Po zakończeniu walk z machnowcami w lipcu 1921r. objął stanowisko sekretarza komisarza wojskowego brygady, którą to funkcję pełnił do kwietnia 1922r.

Początki służby wskazywały, że młody dowódca pozostanie już etatowym pracownikiem politycznym Armii Czerwonej, wciągnięto go nawet na ewidencję takowych, wkrótce jednak w jego karierze nastąpił niespodziewany zwrot. Oto w kwietniu 1922r. Stanisław Ziarkowski został politrukiem kompanii łączności w tej samej 80BS. Trudno powiedzieć czy braki wiedzy specjalistycznej, niezbędnej w takim pododdziale, czy może osobiste zainteresowanie nowym tematem sprawiły, że zainteresowała go specjalność łącznościowca. Jakie by nie były powody, we wrześniu 1922r. został kursantem szkoły łączności w Leningradzie.

Po ukończeniu szkoły, w październiku 1926r. został dowódcą plutonu szkoły pułkowej w 10 pułku łączności w Moskiewskim Okręgu Wojskowym, by już po trzech latach awansować na dowódcę kompanii i jednocześnie politruka w tej samej jednostce. Był to ostatni w jego karierze przydział w pionie politycznym.

Prawdopodobnie dowództwo dostrzegło w nim materiał na dowódcę wyższego szczebla, bo w kwietniu 1931r. został słuchaczem Akademii imienia Frunzego, którą ukończył w maju 1934r. Bezpośrednio po ukończeniu akademii skierowano go do Ukraińskiego Okręgu Wojskowego, gdzie objął stanowisko szefa łączności 24 Dywizji Strzeleckiej.

W lutym 1935 roku został szefem sztabu 3 pułku łączności, na tym też stanowisku został awansowany do stopnia majora. Jak wnika z adnotacji w karcie ewidencyjnej – w okresowej charakterystyce służbowej uznano, że jest odpowiednią osobą na tym stanowisku. Wkrótce potem, w marcu 1936r. jego kariera znów zaczęła nabierać rozpędu, gdy został pomocnikiem szefa 1 oddziału w dowództwie łączności Armii Czerwonej. Funkcję tę pełnił przez niemal dwa lata, bowiem w styczniu 1938r., jako fachowca skierowano go do woroneskiej Szkoły Wojskowej Łączności. Początkowo objął stanowisko starszego wykładowcy taktyki by po trzech miesiącach zostać starszym wykładowcą służby łączności.

Choć wydawało się, że nic nie zaszkodzi jego karierze, coś się jednak wydarzyło. W jednym z arkuszy ewidencyjnych znajdujemy adnotację o tym, że w końcu czerwca 1938r. otrzymał naganę od komisji partyjnej Centralnego zarządu NKO za „nie poinformowanie na czas organizacji partyjnej o opuszczeniu przez brata szeregów RKKA i zatajenie narodowości”. Trudno odnieść się do zarzutu zatajenia narodowości, gdyż, przynajmniej w wojskowej ewidencji, Ziarkowski cały czas figurował jako Polak. Być może więc inną informację podał wstępując do partii. Bardziej zastanawiająca jest informacja o „opuszczeniu przez brata szeregów RKKA”. Jak wspomniałem n wstępie – o ile wykluczymy zbieżność nazwisk, Stanisław Ziarkowski miał prawdopodobnie dwóch braci: młodszego – Kazimierza, rocznik 1908, który zakończył wojnę  stopniu szeregowca, oraz starszego – Józefa, rocznik 1896, o którym wiadomo tle, że do armii wstąpił w 1918r.,był starszym lejtnantem i w 1958r. został „pośmiertne zrehabilitowany”. Jeśli spojrzymy na czas wystawienia nagany i wzmiankę o „niepunktualnym” poinformowaniu o fakcie, możemy domniemywać, że brat,  którym mowa, opuścił szeregi Armii Czerwonej w początkach 1938r. Oprócz tego, ze to ogólnie okres wielkiego terroru, jest to także końcowy okres „operacji polskiej” NKWD. Łącząc to z faktem pośmiertnej rehabilitacji, możemy wnioskować, że chodzi o brata Józefa, który najpewniej jako Polak został aresztowany, zdegradowany  relegowany z RKKA i bądź to został rozstrzelany, bądź też zesłany do łagru, gdzie zmarł.

Pomimo wagi zarzutów, wydaje się jednak, że dalsze konsekwencje „problemów rodzinnych” nie nadeszły. Kolejna charakterystyka okresowa również uznała go odpowiednim na stanowisko starszego wykładowcy łączności, funkcję tę pełnił zresztą do stycznia 1940r. A i później nie spotkały go żadne reperkusje – doceniono jego kompetencje na tyle, że otrzymał stanowisko zastępcy naczelnika działu nauczania w tejże szkole, a w grudniu 1940r. został awansowany do stopnia podpułkownika.

Prawdopodobnie już w 1940r.otrzymał odznakę „wzorowy żołnierz RKKA” za „sukcesy w przygotowaniu bojowym i politycznym”. Biorąc pod uwagę, że pierwsze odznaki tego typu nadano w maju 1940r., można domniemywać, że major Ziarkowski znalazł się w jednej z wcześniejszych grup odznaczonych.

28 lipca 1941r., miesiąc po niemieckim ataku na ZSRR, został kierownikiem cyklu wojskowo-taktycznego szkoły. Na tym stanowisku pozostawał do marca 1944r., kiedy to skierowano go do Wojska Polskiego. Przedtem jednak dogonił go Order Czerwonej Gwiazdy, o który wnioskowano dlań już w maju 1943r. We wniosku możemy przeczytać:

„Podpułkownik Ziarkowski S.W. w szkole od dnia formowania. Wcześniej odznaczony odznaką „Wzorowy żołnierz RKKA”. Swoją aktywną i pełną inicjatywy własnej pracą bardzo wspomógł dobre funkcjonowanie cyklu [szkoleniowego].Jest najlepszym wykładowcą [i] wysoko zdyscyplinowanym dowódcą. Plutony pod jego dowództwem robiły i robią duże postępy. Aktywnie uczestniczy w pracy partyjnej. Sekretarz biura partyjnego organizacji partyjnej przy dowództwie szkoły.

Za aktywny udział w formowaniu szkoły, aktywną i pełną inicjatywy pracę nad przygotowaniem i wypuszczaniem w krótkim czasie kadr dowódczych […] Zasługuje na odznaczenie orderem >>Czerwona Gwiazda<<.”

Z wniosku wyłania się zatem obraz dobrego wykładowcy i organizatora, w dalszym ciągu aktywnie działającego w partii.

Wniosek na Order Czerwonej Gwiazdy

Alojzy Sroga w książce „Na drodze stał Kołobrzeg”, może chcąc trochę wytłumaczyć Ziarkowskiego, napisał, że skierowanie na stanowisko dowódcy 18pp musiało być dla niego – łącznościowca z wykształcenia – pewnym zaskoczeniem. Nie jest to jednak do końca uzasadnione twierdzenie.

Pierwszym jego „polskim” stanowiskiem, objętym 21 marca 1944r. była funkcja zastępcy dowódcy do spraw liniowych w 12 pułku piechoty. Następnie w maju skierowano go do 3 zapasowego pułku piechoty na stanowisko dowódcy. Funkcję tę pełnił do 1945r., w międzyczasie w październiku, otrzymując awans na pułkownika a w listopadzie Order Czerwonej Gwiazdy, a w lutym 1945r. Order Czerwonego Sztandaru, oba prawdopodobnie za wysługę lat. Trudno więc byłoby uznać, że nie miał doświadczenia w dowodzeniu jednostkami piechoty, gdy w marcu 1945r. trafił do 6 Dywizji Piechoty.

Jego dalsza kariera zawiera kilka niejasności. Według radzieckich arkuszy ewidencyjnych(wszystkich!), jego pierwszym stanowiskiem w dywizji było… dowództwo 16 pułku piechoty, do 18pp zaś przejść miał dopiero w kwietniu. Kłóci się to jednak nie tylko z – opartymi na wspomnieniach i dokumentach jednostek – informacjami z monografii obu pułków autorstwa Juliusza Malczewskiego, ale nawet ze złożonymi później wnioskami na radzieckie odznaczenia, które wskazują go jako dowódcę 18pp podczas walk o Kołobrzeg. Możliwe jednak, ze widziano w nim najpierw następcę majora Czernysza (zwłaszcza wobec nienajlepszych wyników pełniącego obowiązki dowódcy majora Diergunowa), a dopiero przedłużająca się niedyspozycja ppłk Karpowicza zadecydowała o przekazaniu mu jednak 18 pułku. Inna możliwość, to czasowe pełnienie obowiązków dowódcy 16pp przy jednoczesnym dowodzeniu 18pp na początku walk o Kołobrzeg.  Stanowisko dowódcy objął 4 marca, jednak sporo czasu na początku poświęcił na zapoznanie się z jednostką.

kolejny arkusz, tym razem skrócony. Co ciekawe, wygląda, ze założono go na potrzeby służby w Wojsku Polskim

Na swoich podkomendnych zrobił dość mieszane wrażenie. Zdawał się wyjęty z czasów pokoju – stale czysty, ogolony w wypranym mundurze, wypowiadający się grzecznie i spokojnie, nienaganną polszczyzną. Zdawał się przeciwieństwem swojego poprzednika, który nie dbał przesadnie o wygląd zewnętrzny, do oficerów zwracał się na „ty” i kaleczył język polski. Ziarkowski sprawiał wrażenie „sztabowca”, czy wręcz „tyłowika”, co nieszczególnie podobało się kadrze pułku.

Kolejny, z adnotacją, że arkusz znajduje się w kartotece specjalnej.

W początkowym okresie walk o Kołobrzeg także nie zyskał w oczach podwładnych. Przez większość czasu dowodził będąc na tyłach, tylko raz podejmując nieudaną próbę wyjazdu konno na pozycje pułku, która, wobec poniesienia przez konie po ostrzale moździerzowym i powrotu na stanowisko dowodzenia, przypuszczalnie stała się tematem żartów w jednostce. Również tu dało się zauważyć różnicę pomiędzy nowym dowódcą a starym – ppłk Karpowicz był częstym gościem na pierwszej linii, a podczas walk o Warszawę wręcz uczestniczył w natarciu (choć sensowność tego ostatniego wyczynu jest dość wątpliwa). Według Juliusza Malczewskiego, Ziarkowski bardzo słabo orientował się w sytuacji, w związku z czym stawiał zadania całkowicie nierealne do wykonania. Alojzy Sroga podaje z kolei, że w sztabie dywizji bardzo krytycznie oceniano jego meldunki odnośnie strat i ogólnej sytuacji pułku.

Pod koniec walk o miasto jednak widywano go już bliżej pierwszej linii. Tu jednak pojawia się kolejna nieścisłość. Według monografii 6DP, 16 marca Stanisław Ziarkowski przestał być dowódcą pułku, a jego miejsce zajął płk Jan Grankowski (o którym milczą zarówno Malczewski, jak i Sroga). Również w monografii 18pp znalazła się informacja, że pułkiem dowodził „do marca”, później jednak nie jest to rozwinięte, a z dalszej części książki wynika, że pułkiem dowodził jednak do końca wojny.

W wątpliwość każą poddać te rewelacje również wnioski odznaczeniowe na nadane mu w maju i lipcu 1945r. Ordery Wojny Ojczyźnianej II klasy i Czerwonego Sztandaru, które podają, że dowodził 18pp na całym szlaku bojowym od Kołobrzegu aż do walk na terenie Niemiec. We wniosku na Order Czerwonego Sztandaru jest wprost wspomniany jego udział w opanowaniu przez pułk Kołobrzegu, co wskazuje,  że raczej nie odebrano mu dowództwa przed zakończeniem walk.

Choć radzieckie arkusze ewidencyjne wykazują w tej kwestii pewne niezgodności, również żaden z nich nie sugeruje, że Ziarkowski przestał dowodzić pułkiem już w marcu. Najwcześniejsza data nowego przydziału po objęciu dowodzenia pułkiem, to czerwiec 1946r.

Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe nieścisłości, oraz fakt, że ppłk Karpowicz po wyleczeniu objął 16pp 5 marca 1945r. można wysnuć teorię wyjaśniającą całe to zamieszanie. Otóż płk Ziarkowski objął 4 marca dowodzenie 18 pułkiem piechoty, jednocześnie mógł oficjalnie zostać p.o. dowódcy 16 pułku. Ponieważ jednak nawet w 18pp potrzebował dłuższej chwili by dowodzenie przejąć, a w czasie walk o Kołobrzeg nie wzbudził entuzjazmu ani wśród oficerów pułku, ani w sztabie Dywizji, 16pp nadal faktycznie dowodził mjr Diergunow. Data rzekomego odejścia z 18pp zbieżna jest z datą objęcia 16pp przez ppłk Karpowicza. Należałoby ją zatem uznać za moment, w którym Ziarkowski przestał pełnić obowiązki dowódcy 16pp. W takim wypadku zapis w aktach osobowych o zakończeniu dowodzenia 18pp byłby pomyłką, zaś zapisy z radzieckich arkuszy ewidencyjnych o dowodzeniu 16pp w marcu zawierałyby tylko nieścisłość w datach. Biorąc pod uwagę, że generał Szejpak i jego sztab we wspomnieniach generała Popławskiego kilkukrotnie wspomniani są w kontekście braku punktualności i ogólnego bałaganu, tego rodzaju pomyłki nie można wykluczyć. Potwierdzenia tej teorii można by szukać w dywizyjnych rozkazach personalnych. Są to jednak badania, których zakres wykracza poza skromne ramy niniejszego artykułu.

Faktem bezspornym natomiast pozostaje, że płk Ziarkowski kierował działaniami 18 pułku do końca wojny.

Podziękowanie za udział w walkach o miasta Pomorza Zachodniego dla ppor. Stefana Puchalskiego podpisane przez płk Stanisława Ziarkowskiego (Skan dzięki uprzejmości Spoza Gór i Rzek. Wojsko Polskie na Wschodzie 1943-1947https://www.facebook.com/Spoza-gór-i-rzek-Wojsko-Polskie-na-Wschodzie-1943-1947-2353805098223331/)

Po zdobyciu Kołobrzegu pułk skierowano do forsowania Odry i walk na terenie Niemiec. Tu pojawia się jaśniejszy moment w karierze dowódczej Ziarkowskiego – otóż podczas walk o Neu Ranft (18 kwietnia 1945r., po sforsowaniu Odry) wpadł on na pomysł, by wzorem kołobrzeskim, również do walk o mniejsze osiedla stworzyć grupę szturmową (liczniejszą tym razem, sformowaną z żołnierzy 1 batalionu fizylierów i plutonu zwiadu pieszego), która miała za zadanie obejść osiedle i powodując zamieszanie na tyłach wroga odwrócić uwagę od natarcia od czoła.

Pomysł ten okazał się niezwykle skuteczny i pozwolił zająć Neu Ranft. Był on na tyle oryginalny, że po tym sukcesie generał Szejpak nakazał stworzenie podobnych „ruchomych grup szturmowych” w pozostałych pułkach, a w 18pp grupę wzmocnić dodatkowo rusznicami  przeciwpancernymi i saperami.

Fakt ten dowodzi, że Ziarkowski nie tylko nie był kompletnym dyletantem, ale także potrafił myśleć nieszablonowo i dostosowywać działania do sytuacji.

Niestety, w późniejszych walkach oddział szturmowy 18pp nie odniósł już szczególnych sukcesów. Natomiast ponownie krytycznie oceniono w sztabie dywizji dowodzenie Ziarkowskiego – po walkach o Koenigshorst 28 kwietnia do pułku wysłano komisję, której wnioski były bardzo nieprzychylne dla dowódcy pułku. Juliusz Malczewski oddaje Ziarkowskiemu sprawiedliwość, podając, że komisja nie oceniła prawidłowo sił Niemieckich, z którymi musiał się tutaj mierzyć pułk, toteż większość błędów wytknięto mu niezasłużenie, zaznacza jednak, że potwierdzenie w relacjach znajdują zarzuty odnośnie kiepskiej orientacji w systemie pułku, związane z brakiem jakiegokolwiek punktu obserwacyjnego i dowodzeniem z „piwnicy na tyłach”. Słuszne prawdopodobnie były także zarzuty o – wynikających z powyższego – wydawaniu nierealnych rozkazów oraz braku współdziałania z artylerią wsparcia.

Z drugiej strony złożone przez dowódcę 6DP wnioski odznaczeniowe wystawiają Ziarkowskiemu bardzo dobrą, choć mało szczegółową ocenę. Oba zostały zatwierdzone i wkrótce po zakończeniu wojny na piersi pułkownika zabłysły dwa kolejne radzieckie odznaczenia – Order Czerwonego Sztandaru i Order Wojny Ojczyźnianej II klasy. Warto też zauważyć, ze 3 maja 1945r. odznaczono go Krzyżem Srebrnym Virtuti Militarii, a 13 czerwca – Orderem Krzyża Grunwaldu III klasy.

Jak wspomniałem wcześniej – niepewna jest data zdania pułku.  Nie wyjaśnia tego ani monografia pułku ani, w sposób przekonywający, monografia dywizji. Najwcześniejsza data w radzieckich arkuszach ewidencyjnych to kwiecień 1946r., kiedy to miał objąć stanowisko szefa sztabu 3 Dywizji Piechoty, a następna data to wrzesień 1946r. Miał wtedy zostać dowódcą 4 Dywizji Piechoty. Datę tę znajdujemy także w drugim z arkuszy, jako pierwszą datę po objęciu 18pp. Sądzić więc można, że krótki epizod w 3DP został w pozostałych arkuszach pominięty.

Gdy Ziarkowski obejmował 4DP, odbywało się właśnie drugie formowanie tej dywizji, już po przekazaniu oryginalnego stanu osobowego i sprzętu na potrzeby KBW. Ciekawym zbiegiem okoliczności dywizję formowano powtórnie m. In. w oparciu o 3 zapasowy pułk piechoty, który po włączeniu w skład 4DP przemianowano na 11 pułk piechoty. Tym samym, podkomendnym płk Ziarkowskiego stał się jego poprzednik na stanowisku dowódcy 18pp – płk Piotr Karpowicz.

Stanisław Ziarkowski jako pułkownik Wojska Polskiego, ok. 1946r.

Z dywizją rozstał się we wrześniu 1947r. by objąć stanowisko starszego wykładowcy taktyki i kierownika grupy na Akademii Sztabu Generalnego. W grudniu tego roku skierowano go zaś na stanowisko Naczelnika Szkoły Oficerskiej KBW.

Wygląda na to, że przypomniano sobie o jego doświadczeniu dydaktycznym i organizacyjnym i postanowiono wykorzystać go adekwatnie do predyspozycji i doświadczenia.

W sierpniu 1948r. na własną prośbę wrócił do ZSRR, gdzie 29 listopada 1948r. zwolniono go do rezerwy z powodu stanu zdrowia. Komisja lekarska uznała go za zdolnego do służby z ograniczeniami.

Stanisław Ziarkowski jako pułkownik Armii Radzieckiej po powrocie do ZSRR. Zwraca uwagę odznaka “Wzorowy żołnierz RKKA”.

Po przejściu do cywila zamieszkał w Rostowie. Dane z arkuszy ewidencyjnych wskazują, ze pozostawał na emeryturze, niewykluczone jednak, że w późniejszym okresie podjął jakąś pracę zarobkową.

Zmarł 6 stycznia 1974r.

Z dostępnych materiałów można wysnuć kilka wniosków na temat osoby pułkownika Ziarkowskiego. Po pierwsze, z całą pewnością w chwili objęcia pułku posiadał bardzo skromne doświadczenie bojowe, ograniczające się tylko do krótkiego epizodu w czasie Wojny Domowej, gdzie też trudno ocenić na ile był bezpośrednio zaangażowany w walki. W tym względzie znacznie ustępował swojemu poprzednikowi, mającemu doświadczenia z bezpośredniego udziału w walkach wyniesione z I wojny światowej, Wojny Domowej oraz pierwszego okresu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Z drugiej jednak strony przewyższał go przygotowaniem teoretycznym – wykształcenie wojskowe Ziarkowskiego było pełniejsze, obejmujące także pełny cykl Akademii Wojskowej.

Po drugie, jeszcze przed wojną dał się poznać jako dobry organizator i wykładowca, na co wskazują wnioski odznaczeniowe i charakterystyki z czasów służby w Armii Czerwonej. Trudno powiedzieć czy pułkownik Karpowicz wypadłby tu gorzej. Co prawda przez krótki czas podległości 18pp 2 Armii Wojska Polskiego gotowość i stopień organizacji pułku zostały przez generała Świerczewskiego ocenione bardzo negatywnie, trudno jednak wyrokować, na ile był to efekt trudnej sytuacji pułku w pierwszym okresie jego organizacji, a na ile efekt rzeczywistych niedopatrzeń dowódcy. Pamiętać należy, że Karpowicz otrzymał Order Znaku Honoru za wzorową organizację bazy szkoleniowej pułku zapasowego.

Po trzecie jako dowódca pułku był zwykle gorzej oceniany od swojego poprzednika. Chociaż zdarzały mu się sukcesy, a nawet błyskotliwe pomysły, podczas działań wojennych oceniano go źle. Zarzucano mu dowodzenie na odległość, skutkujące słabym rozeznaniem w sytuacji bojowej i w efekcie wydawaniem nierealnych rozkazów. Inne zarzuty dotyczyły braku współdziałania z artylerią wsparcia oraz sąsiadami a także jakości składanych meldunków.

Natomiast dobrze odnalazł się na stanowiskach piastowanych po wojnie – sprawdził się zarówno jako organizator 4DP jak i w roli wykładowcy.

Podsumowując, można powiedzieć, że nie był on najlepszym kandydatem na dowódcę pułku w czasie najcięższych walk. To jeszcze jeden przykład tego, że 6 Dywizja Piechoty nie należała do najszczęśliwszych. Mimo wszystko, udało mu się jednak doprowadzić powierzona jednostkę do końca wojny osiągając przy tym pewne sukcesy.

Lista odznaczeń:

Radzieckie:

Order Lenina – 21II1945r. – Za wysługę lat (25)

Order Czerwonego Sztandaru – 3XI1944r. – za wysługę lat (20)

Order Czerwonego Sztandaru – 17VII1945r. –Za wzorowe dowodzenie 18pp podczas walk na Pomorzu, o Kołobrzeg i na terenie Niemiec – wniosek wymienia miasta zajęte przez pułk, wspomina o licznych zdobyczach i jeńcach oraz forsowaniu Odry bez strat.

Order Wojny Ojczyźnianej II klasy – 30V1945r. – za wzorowe dowodzenie w boju 18 pułkiem piechoty. Wniosek złożony 30IV1945r.

Order Czerwonej Gwiazdy – 29III1944r. – za zasługi w organizacji szkoły oficerskiej i sukcesy w kształceniu oficerów.

Order Czerwonej Gwiazdy – 12IV1944r. – za wzorowe wypełnianie zadań dowództwa. Wniosek niedostępny.

Medal „Za wyzwolenie Warszawy” – ?

Medal „Za zwycięstwo nad Niemcami w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej” – ?

Odznaka „Wzorowy Żołnierz Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej” – za sukcesy w wyszkoleniu bojowym i politycznym.

Polskie:

Order Virtuti Militari V klasy – 3V1945r.

Order Krzyża Grunwaldu III klasy – 13VI1945r.

(Srebrny? Złoty?) Krzyż Zasługi – Rozkaz NDWP nr. 54 z 23II1946r.

Medal Zwycięstwa i Wolności – ?

Medal „Za Warszawę” – ?

Medal „Za Odrę, Nysę, Bałtyk” – ?

Inne:

Czechosłowacki Krzyż Wojenny 1939-1945r. – ?

Autor: Kamil Szustak

Autor dziękuje administratorowi strony Spoza Gór i Rzek za udostępnienie skanu dukumentu z podpisem płk. Ziarkowskiego z czasu jego dowodzenia 18pp.

Bibliografia:

Juliusz Malczewski, Osiemnasty Kołobrzeski, Warszawa 1974r.

Alojzy Sroga, Na drodze Stał Kołobrzeg, Warszawa 1980r.

Adolf Stachula, Szósta Pomorska, Warszawa 1981r.

https://foto.pamyat-naroda.ru/detail/2981982 (dostęp 24.11.2021r.)

Wszystkie zdjęcia i materiały archiwalne, o ile nie zaznaczono inaczej, pochodzą z zasobów CA MO RF.

Zestawienie znanych wzorów dokumentów identyfikacyjnych stosowanych w 1 i 2 AWP

Aby umożliwić szybkie sprawdzenie kiedy i gdzie używany był dany wzór dokumentów identyfikacyjnych bez konieczności zaglądania do kilku różnych artykułów, oraz by ułatwić czytelnikom szybką identyfikację wzoru dokumentu, postanowiłem stworzyć ten mini-przewodnik.

W miarę docierania do nowych informacji artykuł ten będzie aktualizowany.

W artykule dokumenty podzielono na oficerskie oraz dla podoficerów i szeregowców.

W artykule nie ujęto dokumentów zastępczych (za wyjątkiem wzorowanych na którymś z przyjętych oficjalnych wzorów), ze względu na funkcjonowanie wielu różnych wzorów, często specyficznych dla konkretnej jednostki.

O ile w opisie nie podano inaczej, dokumenty pokazane na zdjęciach pochodzą ze zbiorów autora.

Objaśnienia:

Więcej informacji i szczegółowy opis – zawiera link do wcześniejszego artykułu, w którym dany typ dokumentu został wcześniej opisany.

Kiedy weszły do użytku – przypuszczalna lub potwierdzona data opracowania i/lub wprowadzenia danego wzoru.

Do kiedy stosowane – przypuszczalna data graniczna funkcjonowania wzoru i/lub data najpóźniejszego wpisu znalezionego w dokumencie danego wzoru.

Najwcześniejszy znany egzemplarz – data najwcześniejszego znanego WYDANIA (nie wydruku!) dokumentu danego wzoru.

Najpóźniejszy znany egzemplarz – data najpóźniejszego znanego WYDANIA (nie wydruku!) dokumentu danego wzoru.

Dokumenty oficerskie

1.Dwujęzyczny dowód osobisty oficera 1DP

Dokumenty te wyróżniają się dobrym wykonaniem i faktem, że mają one dwie wersje językowe – po wersji polskiej następuje powtórzenie danych po rosyjsku. Dowód osobisty bardzo podobny do opisanego niżej dwujęzycznego dowodu osobistego, przy czym okładka obciągnięta jest czerwonym płótnem introligatorskim i nie umieszczono na niej wizerunku orła.

W dokumencie znajduje się informacja o służbie w 1 Dywizji Piechoty. Na końcu dokumentu znajduje się informacja o zamówieniu wydruku z datą 5.VII.1943r., co wskazuje, że zaprojektowano je w czasie formowania 1DP.

Więcej informacji i szczegółowy opis: BRAK. Znany jeden egzemplarz (prezentowany na zdjęciu) w zbiorach Spoza gór i rzek. Wojsko Polskie na Wschodzie 1943-1947

Kiedy weszły do użytku: prawdopodobnie w ostatnim kwartale 1943r.

Do kiedy stosowane: Stosowane co najmniej do grudnia 1945r. Znany egzemplarz był używany przez oficera 1pal jeszcze po przeniesieniu do jednostek poza 1DP.

Najwcześniejszy znany egzemplarz: 24.02,1944r.

Najpóźniejszy znany egzemplarz: 24.02,1944r.

2. Tymczasowy dowód osobisty 1 Korpusu Polskiego

Przeniesiono do dokumentów oficerskich, gdyż wszystkie znane dotychczas egzemplarze są wystawione oficerom.

Podobny w układzie do książeczki czterostronicowej, ale dwujęzyczny dokument tymczasowy – z całą pewnością wcześniejszy, bo z nagłówkiem 1KP.

Więcej informacji i szczegółowy opis: Brak. Znane 2 egzemplarze, egzemplarz ze zdjęcia w zbiorach Spoza gór i rzek. Wojsko Polskie na Wschodzie 1943-1947

Kiedy weszły do użytku: 1944r., przed marcem

Do kiedy stosowane: teoretycznie powinny były wyjść z użycia w marcu 1944r. Znany egzemplarz wydano w czerwcu 1944r.

Najwcześniejszy znany egzemplarz: 06.1944r.

Najpóźniejszy znany egzemplarz: 06.1944r.

3. Tymczasowy dowód osobisty Armii Polskiej w ZSRR

Dokument praktycznie identyczny z powyższym, jedyna różnica to nagłówek “Armia Polska w ZSRR”. Prawdopodobnie funkcjonował równolegle z książeczką czterostronicową jako dokument oficerski do czasu utworzenia dokumentów stałych dla oficerów – poniższych wzorów.

Więcej informacji i szczegółowy opis: Znany jeden egzemplarz z 1 pułku zapasowego.

Kiedy weszły do użytku: 1944r., po rozwinięciu 1. Korpusu

Do kiedy stosowane: Prawdopodobnie do czasu wydania stałych dowodów osobistych oficerom. Znany egzemplarz wydano w czerwcu bądź lipcu 1944r. i posiada datę ważności 1. listopada 1944r., nie był następnie przedłużany, prawdopodobnie więc do tego czasu właściciel otrzymał dokument stały.

Najwcześniejszy znany egzemplarz: 06 lub 07.1944r.

Najpóźniejszy znany egzemplarz: 06 lub 07..1944r.

4.Dwujęzyczny dowód osobisty

Dokumenty te wyróżniają się dobrym wykonaniem, wpisanym w okrąg orłem piastowskim na okładce oraz faktem, że mają one dwie wersje językowe – po wersji polskiej następuje powtórzenie danych po rosyjsku.

Ze względu na wizerunek orła piastowskiego, uznać można, że projektowano je w czasie istnienia 1 Armii Polskiej, lub zaraz po rozwinięciu w 1 i 2 Armię Wojska Polskiego. Znany egzemplarz z datą wydruku z 15 III 1944r., co, jeśli data jest odczytana poprawnie, może wskazywać na opracowanie ich w początkach 1944, jeszcze przed powstaniem 1AP

Więcej informacji i szczegółowy opis: https://grh18pp.business.blog/2019/02/23/dowod-osobisty-oficera-1-i-2-awp/

Kiedy weszły do użytku: prawdopodobnie na początku 1944r.

Do kiedy stosowane: Stosowane jeszcze po zakończeniu wojny, co najmniej do 09.1945r.

Najwcześniejszy znany egzemplarz: 7.09.1944r.

Najpóźniejszy znany egzemplarz: 02.1945r.

5.Legitymacja oficerska

Dokument wyróżnia się orłem państwowym na okładce oraz niebieskim kolorem okładki. W przeciwieństwie do poprzedniego wzoru, ma treść tylko w języku polskim.

Ze względu na wzór orła, można domyślać się, że wzór opracowano gdy formowanie 2AWP nabierało rozpędu, brak jednak informacji o dacie wydruku. Potwierdzone wykorzystywanie w 1 AWP, 2 AWP i WOP.

Więcej informacji i szczegółowy opis: https://grh18pp.business.blog/2020/01/05/dokumenty-osobiste-1-i-2-awp-pare-slow-o-dokumentach-oficerskich-i-tymczasowych/

Do kiedy stosowane: Stosowane jeszcze po zakończeniu wojny, co najmniej do 07.1946r.

Najwcześniejszy znany egzemplarz: 04.1945r.

Najpóźniejszy znany egzemplarz: 06.1945r.

Dokumenty podoficerów i szeregowych

1.Dwustronny dowód osobisty

Dokument uproszczony, z jednej strony opisany po polsku, z drugiej po rosyjsku, wykonany na niebieskim kartoniku. Dokumenty nie mają dat i już w treści jest wydrukowana informacja o służbie w 1DP.

Ze względu na wydrukowaną nazwę jednostki należy założyć, że poza 1DP nie był stosowany.

Znane są także egzemplarze „zastępcze” z 2pp i 1pcz wykonane na maszynie, tylko w wersji polskiej.

Więcej informacji i szczegółowy opis: https://grh18pp.business.blog/2019/02/25/ksiazeczka-wojskowa-w-1-i-2-awp-chronologia/

Oraz: https://grh18pp.business.blog/2019/02/24/jeszcze-o-dokumentach-osobistych-w-1-i-2awp/

Kiedy weszły do użytku: Prawdopodobnie na samym początku formowania jednostek 1DP, świadcz o tym stosowanie dokumentów zastępczych wzorowanych na tym jeszcze w 1943r.

Do kiedy stosowane: prawdopodobnie zaczęto je wycofywać, gdy rozpoczęło się formowanie jednostek nie podlegających 1DP, choć stosowane mogły być jeszcze do początku 1945r. – jeden znany przypadek, gdzie ten sam żołnierz nowy dokument otrzymał dopiero wówczas, wcześniej używając takiego dowodu.

Najwcześniejszy znany egzemplarz: dokumenty niedatowane, znany dokument zastępczy z 12.1943r.

Najpóźniejszy znany egzemplarz: dokumenty niedatowane, znany dokument zastępczy z 12.1943r.

2.Krasnoarmiejska Kniżka wypełniona po polsku.

(Z kolekcji Kirej Shanibor)

Radziecki dokument tożsamości wydawany podczas służby żołnierzom Armii Czerwonej. W 1 AWP wydawany zastępczo wobec braku innych dokumentów, do tej pory znane dwa egzemplarze, ale ich stosowanie było prawdopodobnie do lata 1944r. dość powszechne.

Więcej informacji i szczegółowy opis:  https://grh18pp.business.blog/2019/02/25/ksiazeczka-wojskowa-w-1-i-2-awp-chronologia/

Kiedy weszły do użytku: Prawdopodobnie już w początkach formowania pierwszych jednostek w Sielcach nad Oką.

Do kiedy stosowane: Na szerszą skalę prawdopodobnie do lata 1944r., sporadycznie do końca wojny. Znany przypadek wydania przy demobilizacji żołnierzowi 1AWP-obywatelowi ZSRR już po wojnie (nieuwzględniony poniżej ze względu na specyfikę sytuacji).

Najwcześniejszy znany egzemplarz: 10.09.1943r.

Najpóźniejszy znany egzemplarz: 19.09.1943r.

3.Dwustronny dowód osobisty drugiego wzoru

Dokument uproszczony, z jednej strony opisany po polsku, z drugiej po rosyjsku, wykonany na zwykłym papierze, większego formatu niż pierwszy wzór dwustronnego dowodu osobistego. Dokument nie ma daty i już w treści jest wydrukowana informacja o służbie w określonej jednostce, jednak numer poczty polowej został przekreślony.

Więcej informacji i szczegółowy opis: Brak

Kiedy weszły do użytku: Brak danych. Znany jeden egzemplarz z 1PSBS z kolekcji Jan Ajf Niezbędny

Do kiedy stosowane: Prawdopodobnie wiosna-lato 1944r. Znany egzemplarz ma jednak wpisaną datę ważności na grudzień 1944r.

Najwcześniejszy znany egzemplarz: dokumenty niedatowane.

Najpóźniejszy znany egzemplarz: dokumenty niedatowane.

4.Książeczka czterostronicowa

Dokument zawierający jedynie cztery strony (wraz z tytułową) – zadrukowany dwustronnie kartonik składany na pół.

Do tej pory potwierdzone jedynie wykorzystywanie w jednostkach 1AWP.

Numeracja dokumentów jest niespójna i wydaje się, że w każdej jednostce numerację stosowano według własnego widzimisię, bez jakichś odgórnych wytycznych.

Więcej informacji i szczegółowy opis: https://grh18pp.business.blog/2019/02/24/jeszcze-o-dokumentach-osobistych-w-1-i-2awp/

Oraz: https://grh18pp.business.blog/2019/02/25/ksiazeczka-wojskowa-w-1-i-2-awp-chronologia/

I: https://grh18pp.business.blog/2019/07/26/replika-ksiazeczki-wojskowej-1awp/

Kiedy weszły do użytku: Widniejący na stronie tytułowej nagłówek „1-a ARMIA POLSKA” sugeruje opracowanie wzoru w czasie funkcjonowania tej nazwy, tj. między marcem a początkiem sierpnia 1944r. Do tej pory jednak nie zaobserwowano egzemplarza wydanego przed końcem sierpnia 1944r.

Do kiedy stosowane: do końca wojny. Znany dokument zastępczy będący stworzoną na maszynie do pisania kopią (z zachowanym nagłówkiem 1 Armii Polskiej) wystawiony w lipcu 1945r.

Najwcześniejszy znany egzemplarz: .30.08.1944r.

Najpóźniejszy znany egzemplarz: 2.02.1945r. (zastępczy egzemplarz 5.07.1945r.).

5.Legitymacja żołnierska „z kuricą”

(Źródło nieustalone, jeśli ktoś rozpoznaje książeczkę ze swojej kolekcji, proszę o informację)

Książeczka w czerwonej okładce z napisem „Wojsko Polskie”, która na stronie tytułowej ma wizerunek orła piastowskiego wpisanego w okrąg i tytuł „Legitymacja żołnierska”. Dokument jest dwujęzyczny – po wersji polskiej następuje powtórzenie tego samego po rosyjsku. Układ w ramach danej wersji językowej wzorowany jest na „Krasnoarmiejskoj kniżkie”. Dokument wykazuje cechy zbieżne z oficerskim „Dowodem osobistym”, co sugeruje wprowadzenie w tym samym okresie.

Więcej informacji i szczegółowy opis: Brak. Dwukrotnie widziałem skany takiej książeczki, jednak nigdy nie dostałem zgody na wykorzystanie. W kolekcji własnej brak dokumentów tego wzoru.

Kiedy weszły do użytku: Ze względu na podobieństwa do oficerskiego dowodu osobistego można założyć opracowanie wzoru w tym samym czasie, tj. koniec 1944 – początek 1945r.

Do kiedy stosowane: prawdopodobnie do końca wojny i przez jakiś cza po.

Najwcześniejszy znany egzemplarz: 02.1945r.

Najpóźniejszy znany egzemplarz: 13.09.1945r.

6. Książeczka „Toruńska”

Książeczka drukowana w drukarni WP w Toruniu, na okładce orzeł bez korony zbliżony do państwowego wz.19, z tytułem „Wojskowa służbowa książeczka żołnierza”. Dokument posiada jedynie wersję polską.

Układ wzorowany na „Krasnoarmiejskoj kniżkie”.

Najczęściej spotykany wzór dokumentu identyfikacyjnego dla niższych szarż. Potwierdzone wykorzystanie w 1 AWP, 2 AWP oraz w KBW już po wojnie.

Więcej informacji i szczegółowy opis: https://grh18pp.business.blog/2019/02/23/ksiazeczka-wojskowa-zolnierza-1-i-2-awp/

Oraz: https://grh18pp.business.blog/2019/02/23/ksiazeczka-wojskowa-zolnierza-1-i-2-awp-uzupelnienie/

I: https://grh18pp.business.blog/2019/02/25/ksiazeczka-wojskowa-w-1-i-2-awp-chronologia/

Kiedy weszły do użytku: Prawdopodobnie luty-marzec 1945r. Toruń zdobyty został bez większych walk 1 lutego 1945r., druk mógł ruszyć jeszcze w tym samym miesiącu.

Do kiedy stosowane: Do końca wojny i po wojnie, co najmniej do 09.1946r.

Najwcześniejszy znany egzemplarz: 7.04.1945r.

Najpóźniejszy znany egzemplarz: 5.12.1945r.(?)

7.Książeczka „czwartego wzoru”

Książeczka z orłem państwowym bez korony jak na „legitymacji oficerskiej”, z tytułem „Wojskowa służbowa książeczka żołnierza”. Dokument posiada jedynie wersję polską.

Układ dokumentu wzorowany na „Krasnoarmiejskoj kniżkie”.

Potwierdzone wykorzystanie w 1 AWP, 2 AWP oraz innych formacjach podległych NDWP.

Więcej informacji i szczegółowy opis: https://grh18pp.business.blog/2019/02/25/ksiazeczka-wojskowa-w-1-i-2-awp-chronologia/

Kiedy weszły do użytku: prawdopodobnie równolegle z książeczką „toruńską” lub „legitymacją oficerską”.

Do kiedy stosowane: Do końca wojny i po wojnie co najmniej do maja 1946r.

Najwcześniejszy znany egzemplarz: 1.03.1945r.

Najpóźniejszy znany egzemplarz: 20.04.1945r.

Autor: Kamil Szustak

Czerwonoarmiści w Wojsku Polskim i Polacy w Armii Czerwonej cz. X szer. Bronisław Sniatkowski

Czasami udaje się pozyskać komplet odznaczeń z dokumentami, książeczką wojskową i jeszcze z życiorysem lub charakterystyką wystawioną przez dowódcę, i w takim wypadku od razu o danym człowieku wiadomo już prawie wszystko. Czasami jednak dostajemy tylko okruchy, z których ciężko wyczytać jakąś historię. W takich przypadkach warto też czasem zaryzykować i poszukać czegoś w archiwach. Czasami niestety dostępne w archiwum dokumenty nie wnoszą nic. Trochę tak było w tym przypadku.

Kupione kiedyś przy okazji dwa dokumenty od medali „Za zdobycie Budapesztu” i „Za zdobycie Wiednia”. Kombinacja imienia „Bronisław”, nazwiska „Snietkowski” i wystawcy dokumentu (Komisariat Wojskowy Obłasti Kamieniec Podolski) mogły sugerować Polaka.

Dość łatwo, mimo przekręconego w dokumentach nazwiska – Sniatkowski (Śniatkowski?) zamiast Snietkowski, udało się znaleźć informację o odznaczeniu medalem „Za odwagę” i Orderem Czerwonej Gwiazdy. Dawało to trochę informacji. Co ciekawe, pomimo, że oba wnioski składano w ramach tej samej jednostki, na pierwszym widnieje narodowość „Ukrainiec”, na drugim „Polak”.

Ze względu na tę niekonsekwencję, oraz by uzyskać trochę dodatkowych informacji (np. adres zamieszkania i miejsce pracy lub służby po wojnie), postanowiłem wystarać się o kartę ewidencyjną odznaczonego. Po pewnym czasie dostałem nawet dwie, co z tego, skoro były to karty wojenne (starszego wzoru), w dodatku wypełnione wyjątkowo niestarannie. Tak naprawdę nie wniosły nic nowego.

Karta ewidencyjna odznaczonego z wymienionym medalem”Za odwagę”
Karta ewidencyjna odznaczonego z Orderem Czerwonej Gwiazdy. Jak widać, karty nie zawierają żadnych informacji, których nie byłoby już we wnioskach.

Zatem zacząłem od okruchów i z samych tych okruchów trzeba było złożyć historię żołnierza.

Bronisław Sniatkowski, syn Jana (Iwana) urodził się w 1910r., prawdopodobnie w okolicy Kamieńca Podolskiego. Służbę wojskową w Armii Czerwonej pełnił w latach 1932-35. W 1941r. nie został zmobilizowany – prawdopodobnie front przetoczył się przez te tereny zbyt szybko.

Kolejna potwierdzona informacja mówi o powołaniu do służby wojskowej w 1944r.przez Bazaliański RWK (od miasteczka Bazalia) w Obłasti Kamienieckiej. Po pierwsze, sugeruje to, ze mieszkał w tym czasie w okolicach Bazalii, po drugie zaś, pomimo, że data jest tylko roczna, możemy założyć, że powołanie miało miejsce wiosną – Kamieniec Podolski został wyzwolony w marcu.

Skierowany został do plutonu łączności 1 kompanii 1 batalionu 206 pułku strzeleckiego, 99 Dywizji Strzeleckiej, 1 Frontu Ukraińskiego na stanowisko telefonisty.

8 Lipca 1944r. został lekko ranny, prawdopodobnie w wyniku ostrzału artyleryjskiego z rejonu Ocieki i Ostrowa. 206ps znajdował się wówczas gdzieś w rejonie Borku, na wschód od Dębicy. Za ten dzień zanotował straty: 1 zabity i 4 rannych, ale prawdopodobnie Bronisław, jako lekko ranny, nie wycofany z linii, nie został tam uwzględniony.

Strona z dziennika działań bojowych pułku za 7 i 8 Sierpnia 1944r. Wypisana na zdobycznym niemieckim formularzu.

Już 12 dni później, podczas walk o stację w Ropczycach wyróżnił się po raz pierwszy. W uzasadnieniu nadania medalu „Za Odwagę czytamy:

[…]w bojach za st.[ację] Ropczyca[Ropczyce] Rejonu Dembickiego [Dębickiego] 20.8.1944 roku pod silnym ogniem przeciwnika naprawił dziewięć uszkodzeń linii łączności, czym zabezpieczył bezproblemowe kierowanie bojem.”

Rozkaz o odznaczeniu medalem “Za odwagę”. Uzasadnienie dla szeregowca Sniatkowskiego pod numerem 17

 1 października Bronisława Sniatkowskiego odznaczono medalem „Za odwagę”.

Po walkach w rejonie Dębicy, jego pułk skierowano na Węgry .W grudniu podchodził pod Budapeszt, forsując Dunaj. Tu nasz telefonista wyróżnił się ponownie 5.12.1944r.:

W walkach na podejściu do miasta Budapeszt przy forsowaniu rzeki Dunaj […] przeprawiwszy się w składzie swojego plutonu pod silnym Artyleryjskim ogniem moździerzowym przeciwnika szybko nawiązał łączność między kompaniami, zapewniając dowództwom batalionów bezproblemowe kierowanie walką.

9.12.1944r. w czasie wściekłego kontrataku przeciwnika pod silnym ogniem artylerii i karabinów maszynowych naprawił 7 uszkodzeń na linii łączności.

Wniosek odznaczeniowy na Order Czerwonej Gwiazdy

22. Lutego 1945r.odznaczony został Orderem Czerwonej Gwiazdy.

Po walkach na terenie Węgier, pułk, a z nim szeregowiec Sniatkowski, w kwietniu 1945r.wziął udział w walkach o Wiedeń.

O dalszych losach Bronisława Sniatkowskiego wiadomo niewiele. Zdemobilizowany został przed lipcem 1946r. i powrócił w rodzinne strony, do Obłasti Kamienieckiej.

Prawdopodobnie nie skorzystał z możliwości „repatriacji” i pozostał w ZSRR.

Brak danych o odznaczeniu Orderem Wojny Ojczyźnianej w 1985r. sugeruje, że zmarł przed tą datą.

Autor: Kamil Szustak

Generał-major Wojsk Inżynieryjnych Armii Czerwonej, 1944r.

Rok 1943 przyniósł wielkie zmiany w umundurowaniu radzieckim. Nie ominęły one także wyższych generałów i marszałków. O ile różne rodzaje stosowanych spodni i czapek uległy niewielkim zmianom, o tyle znacząco zmieniły się kurtki i bluzy mundurowe. Najpoważniejsze zmiany dotknęły mundurów codziennych, ale również galowe i polowe uległy modyfikacjom.

Bez zmian pozostały spodnie – stosowano spodnie lub bryczesy z naszytymi lampasami w kolorze rodzaju wojsk, wykonane z tkanin w kolorach odpowiednio: dla mundurów galowych i służbowych – granatowym, dla mundurów polowych i służbowych – ochronnym. Nowy regulamin nie przewidywał już spodni bez lampasów ani spodni typu oficerskiego (z wypustką zamiast lampasów), choć w dalszym ciągu zdarzało się ich wykorzystywanie.

Kurtki i bluzy zmieniono rozkazem z 15 stycznia. Kurtki służbowe i galowe oraz gimnastiorki utraciły wykładane kołnierze i insygnia na rękawach, zyskały pagony i zachowały dotychczasowe barwy (kolor ochronny dla kurtek służbowych i gimnastiorek, szary dla kurtek galowych, biały dla letnich kurtek służbowych poza szykiem; dodano także kurtki służbowe w kolorze szarym jako alternatywę dla białych). Kurtki galowe zyskały dodatkowo hafty na kołnierzu i patki w postaci trzech „kolumienek” (ros. Stołbiki) na mankietach (dla marszałków zamienione na haft). Również kształt mankietów uproszczono, zachowując jednak wypustkę w barwie broni.

Generał-major w kurtce służbowej (zbiory autora).

Czapki służbowe i polowe pozostały bez zmian, natomiast do czapek galowych dodano haft na otoku.

Niezidentyfikowany generał – Bohater ZSRR w mundurze służbowym z granatowymi spodniami i… czapce galowej wz.43 (zbiory autora).

Kolejną zmianę przyniósł kwiecień 1945r. – decyzją Głównego Zarządu Kwatermistrzowskiego nr 1412, dla generałów wprowadzono mundury galowe w kolorze „morskiej fali” (potocznie zwany carskim), składające się z kurtek dwurzędowych z wypustkami wzdłuż poły, kołnierza i mankietów, haftami na kołnierzach i mankietach; bryczesów z lampasami oraz czapek z haftem na otoku.

Generał-lejtnant artylerii w mundurze galowym wz.45 (zbiory autora).

Oczywiście przepisy swoje, a życie swoje. Wielu generałów aż do końca wojny nie otrzymało mundurów galowych, a na ich uszycie nie było warunków. Stąd częste stosowanie kurtek służbowych lub nawet gimnastiorek przez generałów również podczas defilad w zdobywanych miastach. W samej stolicy ZSRR także były opóźnienia – do tego stopnia, że nawet w czasie parady zwycięstwa można było dostrzec generałów w mundurach wz.43 – nie tylko na trybunach, ale także wśród mniej eksponowanych uczestników – mundur taki nosił np. główny dyrygent, Generał major Czernieckij.

Generał prowadzący defiladę w mundurze służbowym, Austria, 1945r. (zbiory autora).
Uroczyste pożegnanie demobilizowanych żołnierzy. W środku widoczny generał w mundurze służbowym z bryczesami w kolorze ochronnym z lampasem, Austria, 1946r. (zbiory autora).

Problem bywał też z mundurami służbowymi i polowymi – często jeszcze do końca wojny stosowano je wymiennie, nierzadko mieszając pagony polowe z galowymi. Do mundurów służbowych stosowano spodnie zielone i granatowe, czasem stosowano też spodnie bez lampasów, zgodne z wcześniejszymi przepisami. To ostatnie wiązało się w niektórych przypadkach z niechęcią do odróżniania się od oficerów lub względami maskowania w strefie przyfrontowej.

Generał-major (w środku) w mundurze służbowym wz.43 z odznaczeniami i czapce polowej (zbiory autora).
Żołnierze niezidentyfikowanej kompanii łączności z generałem (w środku), mimo uroczystej okazji – w mundurze polowym z czapką służbową. Łódź, 9 Maja 1945r. (zbiory autora).

Sylwetka

Prezentowana sylwetka to generał-major wojsk technicznych w mundurze służbowym, odbywający podróż w wagonie pasażerskim – stosowano je w wojskowych transportach na potrzeby wyższych szarż. Z racji służby daleko od linii frontu i podróży, nosi wygodniejszą wersję munduru służbowego, bez pasa głównego, ze spodniami w kolorze granatowym do trzewików. Do kurtki służbowej wz.43 nosi pagony „polowe” (powszechnie stosowane do munduru służbowego), z polem w zgaszonym kolorze. Na piersi widoczne baretki odznaczeń – Orderu czerwonego sztandaru, Orderu Wojny Ojczyźnianej I klasy, Orderu Czerwonej Gwiazdy i medalu „Za zasługi bojowe”.

Lampasy, otok czapki i wypustki – w kolorze malinowym, wskazujące na przynależność do wojsk technicznych. Dla generałów piechoty wszystkie elementy barwne miały kolor czerwony, podobnie sytuacja wyglądała z artylerią i Wojskami Pancernymi – za wyjątkiem otoku czapki w kolorze czarnym.

Broń służbową (rewolwer Nagant, choć generałom wydawano także pistolety TT i TK) oraz oporządzenie przenosi w bagażu, jednak dla bezpieczeństwa porusza się z pistoletem Walther PPK – trofeum podarowanym przez podkomendnych, popularnym ze względu na niewielkie rozmiary.

Ze sobą nosi jedynie okulary i najważniejsze dokumenty – legitymację służbową i książeczkę mundurową (z racji niedawnego awansu jeszcze w wersji oficerskiej), książeczkę orderową, książeczkę medalową oraz portfel.

Wykorzystanie sylwetki

Sylwetka generała może być wykorzystywana podczas inscenizacji na wiele sposobów. Generał może przyjechać po bitwie by osobiście obejrzeć pole boju i podziękować dowódcom liniowym, czy nawet wręczyć odznaczenia. Może także być celem zamachu ze strony podziemia lub np. niemieckich spadochroniarzy.

Po dostosowaniu sylwetki do warunków polowych, może ona także być wykorzystana na większych inscenizacjach, gdzie konieczne jest pokazanie pracy na punkcie dowodzenia.

Oczywiście, w razie potrzeby dysponujemy alternatywna wersją sylwetki – polową lub dla generała innych rodzajów wojsk.

Autor: Kamil Szustak