Tą częścią chciałbym rozpocząć kolejny cykl artykułów biograficznych – tym razem poświęconych osobom, które służbę w Wojsku Polskim zaczynały we wrześniu 1939r. lub wcześniej, następnie zaś trafiły – różną drogą – do 1 lub 2 Armii Wojska Polskiego. Cykl rozwijać się będzie dość powoli, gdyż w przypadku większości „kandydatów” nie obejdzie się bez porządnych badań archiwalnych. Póki co, zaczniemy jednak od przypadku prostszego.

Andrzej Sokół urodził się 3. kwietnia 1909r. W Bachowie, gmina Krzywcza, powiat Przemyśl w Województwie Lwowskim. Tam też ukończył 4 klasy szkoły powszechnej. Jego książeczka wojskowa z 1949r. podaje zawód „robotnik” i specjalność „piekarz”. Nie wiadomo jednak dokładnie czym zajmował się pomiędzy zakończeniem edukacji a stawieniem się przed komisją poborową w 1930 roku.
W każdym razie we wrześniu 1931 roku rozpoczął służbę jako ułan w drugim szwadronie 20 pułku ułanów im. Króla Jana III Sobieskiego. Nie wiadomo, czy wyglądem zewnętrznym pasował do stereotypów utrwalonych w żurawiejkach na pułk (tym bardziej, że te bardziej popularne wersje odnoszą się do części poniżej pasa), jako że nie dysponuję żadnym zdjęciem Andrzeja Sokoła. O jego wyglądzie wiadomo tylko tyle, ze miał 168cm wzrostu (wzrost średni, raczej w górnych granicach) i mierzył 93cm w klatce piersiowej, był więc, jak na owe czasy dość postawny. Na pewno jednak w pułku spisywał się dobrze, gdyż w czerwcu 1932r. Został starszym ułanem, a we wrześniu 1933r. – kapralem. Wkrótce potem został przeniesiony do rezerwy.
Dokładnie sześć lat cieszył się życiem cywilnym, (z przerwą na czterotygodniowe ćwiczenia rezerwy jako dowódca drużyny w 20pu). 1 września 1939r. Został zmobilizowany do 10. kolumny taborów jako woźnica i po kilku dniach odszedł na front. Zbyt długo się nie nawojował, bo kolejny wpis w książeczce podaje, że już 29 września powrócił do domu.
Co działo się z nim później? Nie wiadomo. Prawdopodobnie jako podoficer i żołnierz września nie uniknął wywózek. Następna potwierdzona informacja to rozpoczęcie służby w 4 kompanii 1 pułku piechoty 23. czerwca 1943r. Początkowo pozostawał na stanowisku strzelca, co pozwala sądzić, ze nie afiszował się wówczas z przedwojenną służbą, ale jego wiedza wojskowa musiała zostać dostrzeżona. We wrześniu trafił do szkoły podoficerskiej, którą ukończył jako kapral.
W sierpniu 1944r. Trafił na kurs sanitarny, po ukończeniu którego został wyznaczony instruktorem sanitarnym. Na tym też stanowisku odszedł na front.
Książeczka podaje, że przebył szlak od Lenino do Berlina, jednak to samo źródło podaje, że na front odszedł dopiero po ukończeniu wszystkich kursów we wrześniu 1944r. Zapewne więc więc zaburzona jest chronologia i do szkoły podoficerskiej trafił dopiero po bitwie pod Lenino, tym bardziej, że dyplom awansowy z 1973r. podaje dokładnie, że Andrzej Sokół był uczestnikiem tej bitwy.

Zachowane podziękowania wskazują, ze wszystkie kolejne punkty szlaku bojowego 1pp zaliczył z całą pewnością – walki o Pragę, po których pułk doczekał się swojej nazwy wyróżniającej, walki o Warszawę, na Pomorzu Zachodnim, nad Odrą oraz o Berlin.


W międzyczasie, w kwietniu 1945r. Otrzymał awans na plutonowego.
20 listopada 1945r. Został zdemobilizowany. Według monografii 1pp, dwukrotnie był odznaczony brązowym medalem „Zasłużonym na Polu Chwały”. Dokumenty tych odznaczeń nie zachowały się, jednak wraz z całym zestawem trafił w moje ręce jeden z tych medali, bardzo zmęczona wersja produkcji radzieckiej. Jej stan oraz pochodzenie wskazują, że przynajmniej jeden z medali otrzymał jeszcze pozostając w służbie wojskowej, choć nie było to nadanie za Lenino.

Po wojnie mieszkał prawdopodobnie w okolicach Przemyśla (być może w rodzinnym Bachowie?), gdyż dyplom medalu „Zwycięstwa i Wolności” wystawiony został w 1947r. przez tamtejszą RKU. Z całą pewnością w roku 1949, gdy wydawano mu książeczkę wojskową, mieszkał już w samym Przemyślu i prawdopodobnie pracował jako piekarz.

A później? „Kto ma w głowie olej, ten idzie na kolej”. Prawdopodobnie w latach 50. rozpoczął pracę na PKP.
W 1964r. Był członkiem Ligii Przyjaciół Żołnierza, jednak brak informacji o późniejszych składkach członkowskich pozawala sądzić, że był to krótkotrwały epizod. Prawdopodobnie jednak był stałym członkiem ZBoWiD.

Ponieważ książeczka wojskowa nie wspomina o ćwiczeniach po wojnie, pewną zagadką pozostaje legitymacja odznaki „Wzorowy Żołnierz” drugiej klasy nadana przez Wojewódzki sztab Wojskowy w Rzeszowie w 1966r. Data dzienna – 9 maja, Dzień Zwycięstwa i Wolności – pozwala przypuszczać, że nadanie to było raczej dodatkową formą uhonorowania weterana. Tym bardziej, że jako stopień figuruje „plutonowy rezerwy”.

W tym samym roku wyróżniony został także Odznaką Tysiąclecia. Otrzymał też prośbę CAW o przesłanie wspomnień z walk o Berlin. Czy takowe złożył w archiwum? Nie wiadomo.

W 1967r. Wyróżniony został przez DOKP w Krakowie odznaką Przodujący Kolejarz. Jego stanowisko widnieje jako robotnik kwalifikowany.
W październiku 1973r. został mianowany starszym sierżantem sztabowym.
Najpóźniejszym zachowanym dokumentem jest legitymacja Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski z 1974r. Stan zachowania odznaczenia wskazuje, że nie było ono zbyt intensywnie noszone.
Dalsze losy Andrzeja Sokoła pozostają nieznane. Prawdopodobnie w latach 70. przeszedł na emeryturę.
Ponieważ zestaw pamiątek trafił w moje ręce gdzieś koło roku 2005, przypuszczać można, że Andrzej Sokół zmarł pod koniec lat 90. lub na początku obecnego stulecia.
Co stało się zresztą pamiątek? Czy pozostały w rękach spadkobierców? A może trafiły do innych kolekcjonerów? Nie wiadomo. Standardowo zapraszam jednak osoby posiadające dodatkowe informacje do podzielenia się nimi.
Autor: Kamil Szustak
