O medyku z powołania

Ostatni mój artykuł poświęcony czerwonoarmistom poza Wojskiem Polskim (https://grh18pp.business.blog/2020/12/19/historia-pewnego-medalu/) prezentował sylwetkę przedstawiciela jednej z licznych w ZSRR mniejszości narodowych – Tatara. Tak się złożyło, że bohaterem niniejszego tekstu będzie Uzbek. Tym razem samych odznaczeń nie będzie. Zestaw dokumentów po szeregowym Abidchodżajewie nabyłem wiele lat temu i nigdy nie miałem możliwości nabycia jego orderów czy choćby późniejszych medali. Mimo wszystko uważam jednak, że historia jest ciekawa i zasługuje na osobny, choćby krótki artykuł.

Said-Karim (lub Said Karimowicz – różnie podają różne dokumenty) urodził się… No właśnie… W 1911 albo w 1915r. Trudno zdecydować kiedy, bo daty w dokumentach rozkładają się niemal równo po połowie. Wiadomo natomiast, że urodził się w stolicy Uzbekistanu – Taszkiencie.

Przed atakiem Niemiec na ZSRR ukończył technikum medyczne w Taszkiencie, zdobywając zawód felczera. Mieszkał w rodzinnym mieście i zdążył się ożenić. Prawdopodobnie pracował w zawodzie.

W chwili wybuchu wojny radziecko-niemieckiej większość personelu medycznego została powołana do wojska. Naszego bohatera jednak to ominęło. Może jego praca była potrzebna, a może akurat miał szczęście. Ponoć Uzbekistan w początkowym okresie wojny dał Armii Czerwonej stosunkowo niewielu poborowych, dostarczając więcej rekrutów dopiero pod koniec wojny. W każdym razie felczer Abidchodżajew do wojska nie trafił. Do czasu. Konkretniej do maja 1942r. Albo 15 lutego 1943r. Albo może do kwietnia 1943r.? I w tej kwestii dokumenty podają rozbieżne informacje. Wiadomo natomiast, że został powołany przez Oktiabrski RWK. Ponieważ mieszkał w Oktiabrskim Rajonie, wykluczyć tu można ewentualność, że został zmobilizowany tak późno ze względu na przebywanie poza miejscem zamieszkania.

Co niezwykłe, do wojska trafił jako zwykły szeregowy, na stanowisko strzelca. Wobec braków wyszkolonego personelu medycznego, absolwenci szkół średnich o profilu medycznym byli bardzo poszukiwani i prędko trafiali do odpowiednich oddziałów, nierzadko już ze stopniem podoficerskim lub oficerskim (tym bardziej, że podczas edukacji przechodzili przeszkolenie wojskowe).

Podstawowe przeszkolenie przeszedł prawdopodobnie w 27 samodzielnym batalionie szkolnym 24 Zapasowej Dywizji Strzeleckiej.

Na front trafił… i znów nie wiadomo – w lutym czy w kwietniu 1943r.? W każdym razie już w sierpniu 1944r. był szeregowym strzelcem w 1 kompanii strzeleckiej 920 pułku strzeleckiego 247 Rasławskiej Dywizji Strzeleckiej.

W październiku 1944r. pułk walczył na Łotwie. To właśnie tutaj szeregowiec Abidchodżajew wyróżnił się po raz pierwszy i prawdopodobnie zwrócił na siebie uwagę jako medyk. Wspierając rozpoznanie bojem najwyraźniej nie mógł uwolnić się od swojego powołania.

22 października 1944 roku po dwuminutowym ostrzale moździerzowym oddział zwiadowczy wdarł się do transzei przeciwnika. Tow. Abidchadżajew [tak w oryginale] działając w grupie wsparcia jako jeden z pierwszych wdarł się do niemieckiej transzei i ogniem swojego automatu osłaniał lewą flankę oddziału zwiadowczego.

Nie licząc się z ogniem przeciwnika podczas powrotu do własnych transzei wyniósł z pola boju rannych czerwonoarmistów z ich bronią.

Za Okazane męstwo i nieustraszoność podczas wykonywania rozpoznania bojem'[,] w rezultacie którego wzięto do niewoli trzech niemieckich żołnierzy'[,] tow. Abidchadżajew zasługuje na odznaczenie państwowe – Order “Czerwona Gwiazda”

Czy od razu dostrzeżono jego smykałkę do zajmowania się rannymi? Czy zwrócono może uwagę na to, że opatrzył ich w sposób profesjonalny? Tego niestety nie wiadomo.

Wiadomo natomiast, że w szeregach 247 DS przebywał do 3 marca 1945r. Wiadomo także, że w międzyczasie ktoś faktycznie zwrócił uwagę na medyczne wykształcenie szeregowca Abidchodżajewa, ponieważ następnie trafił do 1 kompanii 1 batalionu 1208 pułku strzeleckiego na stanowisko instruktora sanitarnego. Pomimo, że było to stanowisko podoficerskie, nasz bohater w dalszym ciągu był szeregowym.

Pomimo tego najwyraźniej sprawdzał się jako saninstruktor. Na drugi Order Czerwonej Gwiazdy zapracował w kwietniu 1945r. podczas forsowania przez pułk kanału Odra-Szprewa (prawdopodobnie rejon Brieskow-Wiesenau-Ziltendorf; dziennik bojowy pułku za kwiecień 1945r. nie jest dostępny):

W walce podczas forsowania kanału Oder-Spree 17.04.45r. pod ogniem przeciwnika wyniósł z pola walki 23 ciężko rannych żołnierzy z ich bronią i 4 oficerów[.] wielu lekko rannym udzielił pierwszej pomocy.

Wniosek krótki i zwięzły, jednak za prostym opisem działań kryje się długa i żmudna praca.

W pułku pozostał do końca wojny.

Co ciekawe, gdy 17 maja 1945r. otrzymał nową książeczkę czerwonoarmisty, jako stanowisko wpisano mu „felczer”. De facto było to stanowisko oficerskie. A jednak mimo kwalifikacji, Said Abidchodżajew pozostawał szeregowym i nie zmieniło się to już do końca jego służby wojskowej.

Zwraca uwagę zapis w rubryce stopień i funkcja – “czerwonoarmista [szeregowy] felczer”

16 Czerwca 1945r. został przeniesiony do 5 kompanii 2 batalionu 112 gwardyjskiego pułku strzeleckiego 39 Dywizji Strzeleckiej.

Na podstawie dekretu 25 Września 1945r. został 8 października zdemobilizowany według rocznika. Nie da się jednak odczytać roku – a pozwoliłoby to na rozstrzygnięcie wątpliwości odnośnie daty urodzenia.

O jego dalszym życiu wiadomo niewiele. 7 maja 1965r. otrzymał medal dwudziestolecia zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. Ciekawostką jest fakt, że dokument podaje stopień wojskowy – szeregowiec gwardii. Osobom niebędącym w czynnej służbie wojskowej zwykle stopnia nie wpisywano. Interesujące jest także użycie gwardyjskiego stopnia – w żadnym z zachowanych wcześniejszych dokumentów nie ma informacji o stopniu gwardyjskim, choć ostatnia jednostka w której służył niewątpliwie była jednostką gwardyjską. Dokument wystawiony został przez Kirowski RWK miasta Taszkient, co wskazuje, że być może się przeprowadził do innego Rajonu, pozostając jednak w rodzinnym mieście.

Pięć lat później otrzymał także odznakę XXV-lecia zwycięstwa (tym razem stopień podano po prostu jako szeregowy, legitymacje te miały rubrykę przewidzianą na stopień wojskowy).

W tym samym 1970 roku otrzymał także medal za wybitną pracę na rocznicę stulecia urodzin Władimira Ilicza Lenina. Dokument wystawiony został przez Kujbyszewską Rajonową Radę Delegatów Robotniczych, co może wskazywać na kolejną przeprowadzkę.

Prawdopodobnie pracę zawodową zakończył około 1978r., w tym bowiem roku nadano mu medal „Weteran Pracy”.

Ostatni ślad po szeregowym Abidchodżajewie, to informacja o nadaniu jubileuszowego Orderu Wojny Ojczyźnianej w 1990r. (z pięcioletnim opóźnieniem!). Z niewyjaśnionych przyczyn, nadano mu order drugiej klasy (jako żołnierzowi frontowemu, posiadaczowi odznaczeń bojowych powinien mu przysługiwać order I klasy). Przyjąć więc można, że zmarł po tej dacie.

Na marginesie, z innej już perspektywy warto spojrzeć na wpisy w jego książeczce czerwonoarmisty – choć informacja jest niepełna i pochodzi głównie z maja 1945r., daje pewne wyobrażenie na temat tego jakie elementy umundurowania i wyposażenie mógł posiadać instruktor sanitarny.

A zatem, wydano mu :

Furażerkę (15.04.1945r.);

Płaszcz (15.04.1945r.);

Gimnastiorkę bawełnianą (15.04.1945r.);

Spodnie bawełniane (15.04.1945r.);

Jedną koszulę i jedne kalesony (17.05.1945r.);

Ręcznik (17.05.1945r.);

Dwie pary letnich onuc (17.05.1945r.);

Oficerki (17.05.1945r.);

Pas główny (07.05.1944r.);

Pasek od spodni (07.05.1944r.);

Plecak (prawdopodobnie workoplecak) (17.05.1945r.);

Menażkę (17.05.1945r.).

Brak jest informacji o torbie medycznej czy jakichkolwiek innych elementach oporządzenia (ładownice, zasobniki na granaty czy nawet manierka).

Jako broń od 2 maja miał automat PPSz (choć wiemy, że pistolet maszynowy posiadał także podczas służby w 920ps), tego samego dnia dostał także nową maskę przeciwgazową.

26 czerwca zdał broń i maskę, a w zamian wydano mu karabin (prawdopodobnie Mosina, choć brak informacji o konkretnym modelu), nową maskę i łopatkę piechoty. Podkreślić należy, że brak wcześniejszego wpisu o łopatce nie oznacza koniecznie, że uprzednio takowej nie posiadał – rzadko zdarzało się po prostu, by fakt wydania łopatki wpisano do książeczki.

Autor: Kamil szustak