
O szeregowych żołnierzach rzadko da się znaleźć więcej informacji. Takim przypadkiem był bohater pierwszej części tego cyklu, sierżant Kuźmin. Takim przypadkiem jest też bohater tego artykułu. Wypada jednak wspomnieć, że w przypadku czerwonoarmisty Jefrema Tokmakowa w archiwaliach zachowało się kilka dodatkowych informacji. Mimo to jednak, w jego historii więcej jest białych plam niż informacji pewnych. Ot, choćby podstawowe dane. Jefrem Iosifowicz Tokmakow. Wydawać by się mogło – zwykłe rosyjskie nazwisko. Tak rosyjskie, że we wniosku odznaczeniowym bez zastanowienia wpisano: Rosjanin. Tymczasem w karcie ewidencyjnej odznaczonego (wypełnionej „na spokojnie”, w 1947r.), w rubryce narodowość znajdujemy informację: Żyd. Czy pochodził z rodziny zasymilowanej do tego stopnia, że nazwisko i imiona od poprzedniego pokolenia były czysto rosyjskie? A może jego matka pochodziła z rodziny żydowskiej? Nie wiadomo. Ale nawet jeśli byśmy przyjęli narodowość rosyjską, to i tak urodził się na Ukrainie (na terytorium Cesarstwa Rosyjskiego). Gdzie dokładnie? Nie wiadomo. Z całą pewnością w Rajonie Pohrebyszczańskim (obecnie w Obłasti Winnickiej na Ukrainie). Ale nazwy miejscowości brak. Może pochodził z Pohrebyszcza? Wszak w mieście istniała liczna mniejszość żydowska, przetrzebiona najpierw w 1919r. w pogromie zgotowanym przez armię ukraińską, następnie zaś wymordowana do reszty przez niemieckie władze okupacyjne. Ale to również tylko domysły – równie dobrze pochodzić mógł z jednej z wielu (ponad 60) miejscowości rejonu. Dodać do tego należy jeszcze fakt, że w chwili gdy Jefrem Tokmakow się urodził, Rajon Pohrebyszczański nie istniał, co dodatkowo utrudnia potencjalną identyfikację konkretnego miejsca. Tokmakow bowiem urodził się w 1904r.
Co działo się z nim potem? Nie wiadomo. W rubryce „wykształcenie” wpisano „niższe”. Co oznacza podstawowe – pełne lub nie. Zapewne ukończył jedynie kilka klas. Podpis na karcie ewidencyjnej wygląda na postawiony z wprawą i czytelny, zatem z całą pewnością analfabetą nie był. We wniosku odznaczeniowym znajdujemy informację, że w chwili przedstawienia do odznaczenia żyjących krewnych nie miał. Być może sierotą został w wyniku działań wojennych lub masakry dokonanej przez którąś z armii przetaczających się przez te rejony (a tylko po rewolucji rosyjskiej bywali tam biali, czerwoni, czarni, Ukraińcy, Polacy, Niemcy…). Może też rodzice zginęli śmiercią naturalną albo padli ofiarą wielkiego głodu? Wiadomo tyle, że Jefrem Tokmakow w 1941r. mieszkał w Leningradzie. Może wyjechał tam szukając lepszego życia? A może faktycznie osierocony w dzieciństwie, będąc jednym z „bezprizornych” trafił do domu dziecka już na terytorium RSFRR? Wiadomo na pewno, że przed atakiem Niemiec na ZSRR nie został powołany do służby w Armii Czerwonej. Biorąc pod uwagę, ze wiek poborowy osiągnął w czasie wojny domowej, łatwo uwierzyć, ze w panującym wówczas chaosie bez problemu zdołał umknąć wszelkim komisjom szukającym rekrutów dla którejkolwiek ze stron.
Pierwszą znaną datą dzienną w życiu pozostaje zatem 5.07.1941r., kiedy to został powołany do służby wojskowej przez Leniński RWK w Leningradzie. Nie wiadomo w jakiej jednostce słuzył, ale, jak łatwo się domyślić, walczył na Froncie Leningradzkim. Tam też został 7. listopada 1941r. ciężko ranny. Kolejną znaną datą jest data kolejnej rany – tym razem lekkiej – 8. lutego 1942r.
Od 10 sierpnia 1943r. Tokmakow walczył na Froncie Centralnym, a od 15 lutego 1944r. – na 1 Białoruskim.
Niewiele wiadomo o jednostkach, w których służył. Możemy jedynie domniemywać, ze cały czas pozostawał przeciwlotnikiem. Prawdopodobnie też w chwili rozpoczęcia służby w szeregach 1Frontu Białoruskiego służył w 181 Dywizji Strzeleckiej. W ostatnich dwóch miesiącach wojny z całą pewnością był bowiem w tej dywizji celowniczym przeciwlotniczego karabinu maszynowego DSzK. W lutym 1945r., po walkach o Środę Śląską, dywizja zawróciła na wschód, kierując się na Wrocław.

To właśnie we Wrocławiu, 10 kwietnia szeregowy Tokmakow otrzymałtrzecią i ostatnią ranę wojenną. Okoliczności nie są znane, ale Dywizja walczyła wówczas w rejonie Grabiszyna.
Rana nie mogła być zbyt poważna (opisana została jako lekka), gdyż już osiem dni później Tokmakow dokonał czynu, który przyniósł mu Order Chwały III kl. – jego najwyraźniej jedyne odznaczenie bojowe z okresu wojny.
„W walce z niemieckimi okupantami o miasto Breslau 18.4.45 roku w rejonie zakładów, podczas natarcia wysforował się ze swoim karabinem maszynowym na nasyp kolejowy i uparcie ostrzeliwywał [zastrzelił] ośmioosobową załogę ckm niemców, i przy tym karabin maszynowy został zdobyty przez nasze nacierające jednostki, tejże walce zablokował ruch piechoty przeciwnika, celnym ogniem z DSzK zabił 7 niemców [tak w oryginale].”
O jakie zakłady i nasyp chodzi? Dokładnie nie wiadomo, ale można się domyślać. 181DS w tym czasie (tj. około 10-14.04.1945r.) walczyła w w rejonie fabryki maszyn Heckamanna i Langena – czyli obecnej FAT. Praktycznie wzdłuż całe długości zakładów ciągną się tory kolejowe łączące się następnie z linią na Świebodzice, które w kierunku północno-wschodnim wznoszą się wyżej, tworząc nasyp, aż do połączenia z linią na Legnicę w okolicach „piętrowego wiaduktu” nad ulicą Grabiszyńską.

Choć nie sposób wskazać dziś dokładnego miejsca tych walk, da się określić ich przybliżony rejon:

Możliwe jest jednak także inne rozwiązanie. W dzienniku działań 181DS brak bowiem informacji 18.04.1945r. Natomiast inna mapa, z końca kwietnia 1945r. lokuje 181DS w rejonie Dworca Świebodzkiego i zakładów Linke-Hoffman (późniejszy Pafawag):

W tym drugim przypadku określenie dokładniejszej lokalizacji nie będzie jednak możliwe – zakłady były rozległe, a liczba torów kolejowych (jak widać na mapce wyżej) czyni wskazanie konkretnego miejsca praktycznie niemożliwym.
Co dalej działo się z Tokmakowem? Wojnę przeżył, prawdopodobnie kończąc wojenny szlak bojowy we Wrocławiu. Zdemobilizowany został we wrześniu 1945r.
W 1947r. pracował jako wartownik bądź stróż w Drukarni im. Jewgienii Sokołowej przy Izmajłowskim Prospekcie w Leningradzie. Trudno powiedzieć czy był Wochrowcem, czy też zatrudniała go bezpośrednio drukarnia.


Karta ewidencyjna odznaczonego wymienia oprócz Orderu Chwały III kl. nr 443253 także medal „Za zwycięstwo nad Niemcami w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej”. O dziwo, nie natrafiłem na żadne wzmianki o odznaczeniu go medalem „Za obronę Leningradu” ani żadnym innym medalem kampanijnym. Albo nigdy ich nie dostał, albo otrzymał je dużo później, wiele lat po wojnie. Zarówno wniosek odznaczeniowy jak i karta ewidencyjna podają, że Tokmakow był bezpartyjny.
Nie trafiłem także na wzmiankę o odznaczeniu go 1985r. Jubileuszowym Orderem Wojny Ojczyźnianej, co pozwala sądzić, że zmarł wcześniej.
Tak jak wczesne lata, tak i większość powojennego życia zdobywcy Festung Breslau Jerema Tokmakowa niknie w mrokach historii.


Autor: Kamil Szustak















