Podporucznik, porucznik, Dowódca 9 kompanii 3 batalionu piechoty – 1III-31XII1945r.
Porucznik, De facto dowódca 3 batalionu (zanim por. Szulgin przejął faktyczne dowodzenie) – podczas walk o Kołobrzeg
Służba i praca po zakończeniu służby w 18pp:
Brak danych
Odznaczenia (jakie, kiedy i za co):
Krzyż Grunwaldu 3 klasy – podczas walk o Kołobrzeg faktycznie dowodził 3 batalionem. Dobrawszy sobie za łącznika kpr. Mariana Kantora, porządkował kompanie, ustalał współpracę z moździerzystami, stawiał kompaniom zadania, podnosił morale swoją energią i zaangażowaniem. Głównie dzięki niemu batalion wykonał zadania powierzone na 14 i 15III1945r., ponosząc minimalne straty – 4 rannych.
Podczas walk 17IV1945r. jego sprawne i umiejętne dowodzenie ustrzegło kompanię od większych strat.
Brązowy medal „Zasłużonym na Polu Chwały” – za działania w Kołobrzegu 14III1945r. – podczas walk o Kolegiatę, jego działon, przy szczególnej zasłudze kan. Michała Skrzyńskiego, zniszczył CKM i dwa inne stanowiska ogniowe.
Celowniczy CKM, kapral – 8 kompania 3 batalionu piechoty.
Służba i praca po zakończeniu służby w 18pp:
Kontynuował służbę w WOP, w stopniu kaprala (?).
Po zakończeniu służby prawdopodobnie mieszkał na podkarpaciu.
Odznaczenia (jakie, kiedy i za co):
Krzyż Walecznych – Podczas ataku na Neu Ranft, w wyniku pojedynku z niemieckim CKM zniszczył gniazdo wrogiego CKM z całą obsługą, czym umożliwił kompanii ruch do przodu.
Rany i kontuzje:
Brak danych
Data i miejsce śmierci: Brak danych
Dodatkowe informacje:
Pod Nadarzycami jako jeden z pierwszych dotarł do cmentarza, granatami zniszczył dwa punkty ogniowe, poczym przez wyłom wciągnął swój CKM, zainstalował za jednym z grobów i prowadził ogień.
Opracowano na podstawie książki „Osiemnasty Kołobrzeski” Juliusza Malczewskiego
Krzyż Walecznych – za działania 1III1945r. – Prowadził zwiad w rejonie wzgórza 131,6; zwiadowcom udało się rozpoznać rzekę Zgniły Zdrój i dotrzeć do wrogich okopów omijając zasieki i pola minowe. Zwiadowcy zostali zauważeni przez obsługę CKM, który otworzył ogień. Plutonowy Adamik, ranny w rękę, zniszczył obsługę CKM i próbował unieść ze sobą rannego niemieckiego żołnierza, ale w skutek kontrakcji Niemców, zmuszeni byli go porzucić. Plut. Adamik doprowadził do własnych pozycji całą swoją grupę, w tym rannego szer. Leona Łukomskiego. Innych strat zwiadowcy nie mieli.
Rany i kontuzje:
Ranny w rękę 1III1945r., rejon Wielboków i Świerczyny
Data i miejsce śmierci: Brak danych
Dodatkowe informacje:
Opracowano na podstawie książki „Osiemnasty Kołobrzeski” Juliusza Malczewskiego
Dziś trochę o człowieku, którego może ciężko nazwać „zdobywcą” Wrocławia, ze względu na zajmowane stanowisko, ale niewątpliwie ze swoja jednostką brał udział w oblężeniu miasta. Ta historia będzie też trochę przeciwieństwem tej z części pierwszej – tutaj o wiele więcej jesteśmy w stanie ustalić na temat biografii żołnierza niż o jego udziale w szturmie Breslau. Ale zacznijmy od początku.
Lubię zbierać książeczki wojskowe. Zwykle są niedrogie a potrafią zawierać całkiem sporo informacji o właścicielu. Czasem nawet po niepozornej książeczce można trafić np. na partyzanta. Albo Polaka-obywatela ZSRR. Tym razem nic nie wskazywało na jakąś szczególną historię – ot, zwykłą książeczka podoficera z 1947r., którego trudno nazwać frontowcem. Ale książeczka była tania, a wśród wpisów znalazł się także ten o odznaczeniu Orderem Czerwonej Gwiazdy, dający szansę na dowiedzenie się czegoś więcej.
Z samej książeczki dało się dwyczytać całkiem sporo. Gieorgij Ksenofontowicz Bar’kar urodził się w 1906r. we wsi Zemljanki w Rajonie Artiomowskim, obłasti Dniepropietrowskiej na Ukrainie. Pochodził z rodziny ukraińskiej i na codzień posługiwał się językiem ukraińskim jako ojczystym.
W 1919r. ukończył 5 klas niepełnośredniej szkoły w mieście Kupjańsk w Obłasti Charkowskiej. W cywilu pracował jako księgowy w tym samym mieście. Do partii nie wstąpił i wygląda na to, że Wojna Domowa nie dotknęła go w poważniejszy sposób.
Książeczka daje także jakie-takie pojęcie o wyglądzie bohatera – miał 167cm wzrostu (co na tamte czasy oznaczało wzrost średni), dość dużą głowę (rozmiar czapki 57, rozmiar maski przeciwgazowej „3”) i stopy (rozmiar buta 42). Miał także ciemne, kręcone włosy i lekko odstające uszy. Znaków szczególnych – brak.
Prawdopodobnie nie cieszył się najlepszym zdrowiem, gdyż 15.10.1928r.został przez Kupjański RWK uznany za zdolnego do służby nieliniowej i skierowany na przeszkolenie pozawojskowe.
Jak wynika z aktu ślubu, który odnalazł się miedzy stronami książeczki, Georgij Barkar 14.09.1931r. zawarł związek małżeński z Anną Fiodorowną Sizopową.
Przez kolejnych 10 lat żył we względnym spokoju, nie dotknięty ani efektami przymusowej kolektywizacji i głodu, ani stalinowskim terrorem. Ale 22 czerwca Niemcy zaatakowali ZSRR i już 2 dni później nasz bohater został zmobilizowany przez Kupjański Rajonowy Wojenkomat i skierowany do 695 batalionu obsługi lotnisk, gdzie odbył szkolenie (i prawdopodobnie kurs podoficerski) i na początku 1942r. złożył przysięgę wojskową.
W marcu 1942r. został skierowany do 71 samodzielnego lotniskowego batalionu inżynieryjnego na stanowisko zarządzającego składem materiałów pędnych. Funkcję tę pełnił do marca 1945r. W 1944r. odznaczony został medalem „Za obronę Stalingradu”.
W marcu 1945r. przeniesiony został do wojsk lądowych. Konkretnie – do 971 pułku strzeleckiego. Według książeczki wojskowej objął tam stanowisko pisarza. Co ciekawe, wniosek odznaczeniowy na Order Czerwonej Gwiazdy z 16 maja1945r. podaje, że Barkar był dowódcą drużyny strzeleckiej. Nie wykluczone zatem, że w toku ciężkich walk, z braku kadr postanowiono wykorzystać podoficera służby administracyjnej w roli dowódcy. 971ps, w składzie 273 Dywizji Strzeleckiej wziął udział wiosną 1945r. w okrążeniu i szturmie Breslau. Dywizja nacierała od południa, od strony Ołtaszyna i Brochowa. Właśnie za udział w tych walkach Georgij Barkar został odznaczony Orderem Czerwonej gwiazdy, choć z wniosku trudno dowiedzieć się za jakie konkretne zasługi.
Sierżant Barkar został przedstawiony do odznaczenia 16.05.1945r. We wniosku czytamy:
“t.[owarzysz] Barkar’ – weteran “Wojny Ojczyźnianej”, w czasie której przeszedł szlak bojowy od Stalingradu do Breslau. Działając na różnych frontach, w walkach z niemieckimi najeźdźcami niejednokrotnie okazał męstwo i odwagę. Uczestnik okrążenia i oblężenia wrogiego garnizonu m.[iasta] Breslau, do jego pełnego rozgromienia i kapitulacji i zakończenia “Wojny Ojczyźnianej” pełnym zwycięstwem nad wrogiem”
Jak widać, wniosek jest bardzo ogólny, jednak w czasach euforii związanych z zakończeniem wojny, został przyjęty bez zastrzeżeń i już 25 maja sierżant Barkar otrzymał wnioskowane odznaczenie.
Fragment mapy sztabowej z oznaczeniem pozycji jednostekokrążających Festung Breslau – widoczna pozycja 273 SD. 04.1945r.
Co ciekawe, wniosek odznaczeniowy podaje udział w wojnie na frontach: Stalingradzkim (08.42-03.43), Centralnym (03.43-03.44), 4 Ukraińskim (03-06.1944), 3 Białoruskim (06.44-09.44) i 1 Ukraińskim (od 09.44). Tymczasem w książeczce wojskowej jako udział w wojnie zaliczony jest tylko okres służby od 6 marca do 9 maja 1945r. w szeregach 971ps w charakterze pisarza.
25.09.1945r. Gieorgij Barkar został zdemobilizowany i Powrócił do Kupjańska.
18.02.1946r. otrzymał medal „Za zwycięstwo nad Niemcami”.
W sierpniu 1953r. został powtórnie zbadany przez komisję lekarską i ponownie uznany za zdolnego do służby nieliniowej. Już 4 lata później został skreślony z ewidencji wojskowej z powodu przekroczenia granicy wieku (50 lat).
O jego dalszych losach wiadomo niewiele. Nie udało się znaleźć informacji o odznaczeniu Orderem Wojny Ojczyźnianej w 1985r., co zdaje się sugerować, że musiał umrzeć przed tą datą.
Jak już kiedyś pisałem, nie zawsze trafimy na oficera posiadającego własną teczkę akt osobowych i, próbując odtworzyć historię żołnierza musimy opierać się na tym co mamy pod ręką. Czasem jednak z dostępnych materiałów da się uzyskać tylko najbardziej podstawowe informacje. Bywa tak, że mimo poszukiwań, tak w źródłach, jak i w literaturze, nie znajdziemy zupełnie nic. Tak często dzieje się, gdy mamy do czynienia z szeregowcem z dużej jednostki, który nie miał zbytnio okazji, żeby się wykazać. Trochę tak zapowiadała się sprawa z braćmi Soroka.
Zachowane odznaczenia braci Soroka
W zestawie pamiątek po nich, były tylko kilka powojennych legitymacji, odznaczeń i dwa, bardzo słabo zachowane dokumenty z 1945r. Z dokumentów wynikało, że niewątpliwie mamy do czynienia z braćmi (to samo nazwisko i patronimik), obywatelami ZSRR, oraz, ze przynajmniej jeden z nich służył w 1 Warszawskiej Brygadzie Pancernej im. Bohaterów Westerplatte. W zestawie były:
Dla Mieczysława Soroki:
Medale „Za Odrę, Nysę, Bałtyk”, „Zwycięstwo i Wolność” z legitymacjami wydanymi w 1965r.; Odznaka Grunwaldzka z legitymacją z tego samego roku i imienne podziękowanie dla żołnierza brygady za udział w walkach.
Dla Michała Soroki:
Medale „Za Warszawę” i „Za Odrę, Nysę, Bałtyk” z legitymacjami z 1955r.; Medal „Za zwycięstwo nad Niemcami” z legitymacją z listopada 1945r., wydaną przez departament Kadr MON oraz pochodzącą z 1952r. radziecką książeczkę medalową wymieniającą nienumerowany medal „Za zasługi bojowe” (wraz z samym medalem).
Nieprzypisany pozostawał skrawek dokumentu – ostatnia strona książeczki wojskowej 1AWP z adnotacją o przerejestrowaniu 26 października 1945r., podpisana przez kapitana Papierża, adiutanta w 2bcz. Ponieważ jednak był zaplątany w poskładane w podobny format podziękowanie, założyłem, że należał on jednak do Mieczysława Soroki.
Z dokumentów zatem dało się wysnuć następujące wnioski:
– Obaj żołnierze po wojnie mieszkali na terytorium ZSRR (co pokrywało się z faktem, że zestaw nabyty został z Ukrainy).
– Mogli być Polakami lub pochodzić z rodzin o częściowo polskim pochodzeniu (na co wskazuje imię Mieczysław), najpewniej z terenów Białorusi lub Ukrainy.
-Przynajmniej Mieczysław Soroka służył w czasie wojny w 1WBP, prawdopodobnie w 2bcz.
Nie było tego wiele, następnym zatem krokiem było sięgnięcie po monografię brygady – jak się okazało – powstały dwie (w tym jedna stosunkowo niedawno). Niestety, w skorowidzu do żadnej z nich nie znalazłem nikogo o nazwisku Soroka. Nazwisko nie pojawia się też w obsadzie stanowisk (co nie powinno dziwić w przypadku szeregowych). Ani stara, ani nowa monografia nie zawiera spisu rannych z jednostki, więc tu niewiele udało się znaleźć. Ostatnią deską ratunku była tutaj książka „Pomorze. Reportaż z pola walki”, opisująca głównie zmagania 1WBP, jednak tam również nazwisko Soroka nie występuje.
Drugim możliwym punktem zaczepienia był medal „Za zasługi bojowe”. Wniosek udało się znaleźć stosunkowo łatwo, niestety nie zawierał on zbyt wielu informacji.
Wniosek odznaczeniowy Michała Soroki
Wniosek podaje służbę w charakterze ładowniczego od 28 lutego 1943r. do 26 marca 1945r., błędnie podając, że to okres służby w „1 Brygadzie Pancernej 1 Frontu Białoruskiego” – jak wiadomo, nawet 1 pułk czołgów powstał dopiero w maju 1943r., toteż jest to informacja nieścisła. Wniosek podaje także służbę w Armii Czerwonej od 5 kwietnia 1941r., informację o powołaniu przez Sarneński RWK w Obłasti Równe, a także podstawowe dane – rok urodzenia (1922), narodowość (Ukrainiec) i przynależność partyjną (bezpartyjny). Wniosek złożony został pierwotnie na medal „Za odwagę” 26 sierpnia 1949r. przez Włodzimierskiego Rejonowego Komisarza Wojskowego, jednak 4 września Komisarz OWK Równe rekomendował odznaczenie medalem „Za zasługi bojowe” i taki też medal zatwierdzony został przez Głównodowodzącego Wojsk Karpackiego Okręgu Wojskowego 21 października. Medal nadany został na mocy uchwały prezydium Rady Najwyższej ZSRR z 30 maja 1951r.
Sam wniosek, jak łatwo się domyślić, dotyczył zranienia:
„t.[owarzysz] Soroka Michaił Wasiljewicz [-] uczestnik walk Wielkiej Wojny Ojczyźnianej od 23 lutego 1943 roku do 26 marca 1945 roku w składzie 1 Brygady Pancernej 1 Frontu Białoruskiego [tak w oryginale], gdzie był też lekko ranny.
Zaświadczenie o zranieniu nr b/[ez] numeru, wystawione przez naczelnika GLR [Szpital Lekko Rannych] 2655 26 Marca 1945 roku.”
Wniosek jest dość lakoniczny, zawiera kilka informacji ewidentnie błędnych, natomiast wskazuje datę zranienia – 26 (lub 25, biorąc poprawkę na opóźnienia w szpitalach) marca 1945r. Okres walk Brygady o Gdynię. Pozwala to już szukać konkretnego wydarzenia, wcześniej jednak warto zastanowić się, czy nie uda się uzyskać więcej informacji.
Oczywiście jakiekolwiek spisy jednostek to w tym wypadku domena CAW, to niestety nie prowadzi badań na zlecenie w celach innych niż zaświadczenia emerytalne, a z powodu pandemii czytelnia pozostaje nieczynna.
Ale istnieje jeszcze jeden dokument, na który warto rzucić okiem – karta ewidencyjna odznaczonego. Przy takiej ilości informacji jej zdobycie to tylko kwestia pieniędzy i trzech dni oczekiwania
Karta ewidencyjna odznaczonego
Na szczęście karta została wypełniona dość skrupulatnie, toteż da się z niej wyczytać jeszcze kilka informacji.
Po pierwsze podaje miejsce urodzenia – Tutowiczi, rajon Sarneński, Obłast Rowieńska – przed wojną Tutowicze, powiat Sarny, Województwo Wołyńskie. W latach 20.wieś zamieszkiwało tylko 10 osób deklarujących narodowość polską, toteż prawdopodobnie w przypadku rodziny Soroków narodowość ukraińska była pierwotnym wyborem.
Po drugie wykształcenie – „niższe”. Tym mianem określało się w radzieckich dokumentach wykształcenie podstawowe – pełne lub nie. Zapewne chodzi więc o kilka klas szkoły powszechnej, jeszcze w polskich czasach.
Po trzecie – miejsce służby – 1 batalion 1BP, na stanowisku ładowniczego – ciekawe doprecyzowanie jednostki, które nijak nie współgra ani z informacjami o działaniach brygady w drugiej połowie marca 1945r., ani z wykazem strat. Należy jednak pamiętać, że owym czasie podporządkowanie czołgów poszczególnym batalionom zmieniało się dość dynamicznie. Choć brygada dostała pod Wejherowem uzupełnienia w ludziach i w sprzęcie, to najbardziej doświadczone załogi kierowano do jednostki, która akurat ich najbardziej potrzebowała.
Po czwarte – Miejsce pracy w chwili wypełnienia karty – Trust „Jasnowstroj”, Oddział kolejowy, na stanowisku ładowacza. „Jasnowstroj” powstał w lutym 1947r. celem budowy Jasnowskich zakładów koksowniczych. Instytucję tę powołano w mieście Makiejewka w Obłasti Stalino (obecnie Donieck). Jak każda wielka budowa, przyciągała ona wielu ludzi szukających pracy – często z odległych rejonów.
Po piąte – adres zamieszkania – Makiejewka, ulica Nowych budowniczych (Nowostroitieliej), Internat nr 12, pokój 2.
Dwie ostatnie informacje pozwalają przynajmniej spojrzeć na powojenne losy szeregowca Soroki. Trzy pozostałe natomiast pozwalają trochę bliżej odtworzyć jego wojenne losy.
Choć oba dokumenty podają błędną datę rozpoczęcia służby w Brygadzie, oba wskazują, że Michał Soroka trafił do Sielc/Biełoomutu w początkach formowania polskich jednostek. Jest to o tyle ciekawe, że w tym czasie szeregowcy z Armii Czerwonej musieli się do Wojska Polskiego zgłaszać sami. Delegowano ich tylko jeśli posiadali umiejętności, na które akurat było zapotrzebowanie. Niewykluczone, ze szeregowiec Soroka był ładowaczem w czołgu już podczas służby w Armii Czerwonej, ale z drugiej strony była to funkcja wymagająca najkrótszego szkolenia. Prawdopodobnie więc, jako były obywatel RP i osoba mogąca sie wykazać chociaż podstawową znajomością języka polskiego mógł zgłosić się na ochotnika.
O służbie w Armii Czerwonej wiadomo niewiele, jednak fakt, ze we wniosku nie podano jej jako służby wojennej może wskazywać, że miał „niebojowe” stanowisko, gdzieś daleko od frontu.
Z całą pewnością w szeregach brygady był już pod Warszawą, przyjąć więc można, że mógł do jednostki trafić już w okresie jej formowania, choć nic nie wskazuje no to, by brał udział w bitwie pod Lenino. Z drugiej strony – zarówno 1 jak i 3 (patrz niżej) bataliony czołgów powstały na bazie 1pcz, nasz bohater mógł więc zaczynać służbę w tej właśnie jednostce.
Ciekawostką pozostaje kwestia jego zranienia. 25 Marca, jak udało się ustalić, pod Witominem poważnie uszkodzony został czołg 3 batalionu czołgów – nr 64/208*. Czołg trafiony z Panzerfausta lub Panzerschrecka zapalił się, jednak udało się go ewakuować. W wyniku tego trafienia zginął dowódca – chor. Piotr Kanunikow, a dwóch innych członków załogi zostało rannych.
Z kolei 26marca 3bcz skierowany został na Redłowo. Podczas natarcia w rejonie dzisiejszej ul. Stryjskiej, przy nasypie kolejowym, dwa czołgi wjechały na miny – 119 i 120**. O stratach brak danych, uszkodzenia okazały się lekkie, czołg 119 został naprawiony jeszcze tego samego dnia. Z tych danych można wysnuć wniosek, ze raczej obyło się bez rannych.
Nie ma danych o stratach w 1bcz (ten nie posiadalł wówczas ani jednego czołgu), co więcej – wykaz strat w okresie 18.03-08.04.1945r. podaje informację o tylko jednym rannym szeregowcu – w 3bcz właśnie. Możemy w związku z tym założyć, że tym właśnie szeregowcem był Michał Soroka. Najprawdopodobniej więc był on ładowniczym czołgu 64/208, przynajmniej w czasie walk o Gdynię. Również fakt, że wedle wniosku odznaczeniowego jego wojenna odyseja miała się zakończyć wraz z ranieniem by tu pasował – niezbyt rozległe poparzenia mogły być zakwalifikowane jako rana lekka, ale ich leczenie mogło trwać długo.
O dalszych jego losach nie wiadomo wiele – prawdopodobnie po zranieniu nie wrócił już na front, gdyż wniosek podaje 26 marca jako datę zakończenia udziału w wojnie. Wszystko wskazuje, ze po demobilizacji pozostał w ZSRR. Jak wspomniano wcześniej – na początku lat 50. Pracował w Makiejewce w przedsiębiorstwie budującym Jasnowski Kombinat Koksowniczy. Brak informacji o odznaczeniu Orderem Wojny Ojczyźnianej w 1985r. zdaje się wskazywać, że musiał umrzeć przed tą datą.
O Mieczysławie Soroce wiadomo jeszcze mniej. Z całą pewnością był bratem Michała. Czy do Wojska Polskiego trafili razem, czy osobno – nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że obaj służyli w tej samej 1WBP. Brak informacji o odznaczeniu medalem „Za Warszawę” może sugerować rozpoczęcie służby w brygadzie przez Mieczysława Sorokę w okresie późniejszym – już po styczniu 1945r. Z zachowanej strony książeczki można domniemywać, że Mieczysław Soroka służył w 2bcz. Ponieważ podziękowanie podaje stopień szeregowego, możemy założyć, że, tak jak brat, był ładowniczym. Inne funkcje w załogach obsadzone były zwykle przez podoficerów, niewykluczone jednak, że drugi z braci Soroków miał całkiem inną, „pozaczołgową” służbę.
Jako że nie udało się znaleźć żadnych informacji o jego powojennych losach, jedyny wniosek jaki się nasuwa, to także śmierć przed 1985r. i pozostanie na terytorium ZSRR. Fakt wystawienia legitymacji do polskich odznaczeń 10 lat później niż u Michała, zdaje się sugerować, że bracia nie utrzymywali po wojnie stałego kontaktu, a przynajmniej, ze nie mieszkali w jednej okolicy.
*Czołg pochodził z uzupełnień przysłanych z 64 Brygady Pancernej Gwardii Armii Czerwonej. Załogi czołgów, tak jak wcześniej przysłanych nowych czołgów z uzupełnienia, wzmacniano przekazując doświadczonych członków załóg – m.in. z 1bcz, który w owym czasie istniał już tylko na papierze.
**Oba czołgi pochodziły z 1bcz, przekazano je do 3bcz, gdyż w owym czasie 1 batalion dysponował łącznie trzema maszynami, dowództwo brygady uznało więc, że lepiej wzmocnić najpełniej ukompletowany pododdział niż na siłę utrzymywać batalion w sile niepełnego plutonu.
Autor: Kamil Szustak
Bibliografia:
Kamil Anduła, 1 Warszawska Brygada Pancerna im. Bohaterów Westerplatte, Warszawa 2015r.
Kazimierz Przytocki, Warszawska Pancerna. Z dziejów 1 Warszawskiej Brygady Pancernej i. Bohaterów Westerplatte, Warszawa 1981r.
Zbigniew Flisowski, Pomorze. Reportaż z pola walki, Warszawa 1979r.
To był zakup wspólny. Dwa ordery Sławy III klasy. Wspólny wydatek, a potem ordery do podziału. Oba ordery, sądząc po numerach, z 1945r. Właściwie uznałem, że wezmę cokolwiek – mogę wziąć ten z wyższym numerem. Chyba że ten z niższym okaże się nadanym za walki na Pomorzu lub o Festung Breslau. Szanse znikome – choć przypuszczalny okres nadania by pasował, to Armia Czerwona toczyła wówczas walki w wielu miejscach, a w 1945r. odznaczenia sypały się na oficerów i szeregowców za każdych kilku ustrzelonych wrogów, kilku wyniesionych rannych, czy nawet za doskonałe umiejętności kulinarne…
Awers orderu. Jak widać ucierpiał prawdopodobnie w wyniku intensywnego polerowania.
Rewers z widocznym numerem
Pieniądze wydane, ordery kupione, badania zamówione… Karta ewidencyjna nie wyglądała zbyt obiecująco. Oprócz Orderu Sławy na liście był tylko medal „Za zwycięstwo nad Niemcami”.
Karta ewidencyjna odznaczonego
Dane? Kuzmin, Anatolij Kiriłłowicz, starszy sierżant, rocznik 1925, Ukrainiec, urodzony we wsi Nierubajewka w Rajonie Rowieńskim, Obłasti Kirowogradzkiej, bezpartyjny, wykształcenie niższe*, w Armii Czerwonej od 1944r., w chwili odznaczenia był strzelcem w 1194ps 359DS… na oko jeden z niezliczonych anonimowych piechurów z równie anonimowej jednostki. Jedyną ciekawostką był przydział w czasie wypełnienia karty, w marcu 1947r.: mechanik lotniczy w 26 gwardyjskim pułku myśliwców, 9 Gwardyjskiej Dywizji Myśliwców.
Mając podstawowe dane można juz było bez większych problemów znaleźć wniosek odznaczeniowy. Bardzo krótki. Napisany czytelnie, na maszynie. Od razu w oczy rzuca się słowo „Breslau”.
Wniosek na Order Sławy IIIkl dla sierżanta Kuźmina
A zatem już wiem, że w moje ręce trafi order z niższym numerem. Warto jednak sprawdzić dane we wniosku. I tak okazało się, że w momencie złożenia wniosku Kuzmin był jeszcze sierżantem i dowodził drużyną w 7 kompani strzeleckiej 1194ps, 359DS w 6 Armii 1 Frontu Ukraińskiego. Już pojawia się pierwsza niezgodność, ponieważ wniosek mówi o tym, że służbę w Armii Czerwonej zaczynał w 1945r., a na wojnie jest od marca 1945r. Prawdopodobnie jednak jest to pomyłka i poprawną datę wstąpienia do wojska podaje karta ewidencyjna. W danych podstawowych znalazła się też informacja o zranieniu 9. Marca 1945r. Czyli żołnierz z późnego rocznika, prawdopodobnie rzucony na front świeżo po kursach podoficerskich.
Sama treść wniosku, jak wspomniałem, była dość lakoniczna:
„Sierżant Kuzmin okazał męstwo i odwagę. W mieście Breslau 7.3.1945r. w bojach o 575 kwartał jako pierwszy przedarł się do elektrowni i prowadził nieprzerwany ogień do czasu podejścia swoich towarzyszy. Gdy drużyna przyszła, tow. Kuzmin szybko oczyścił całą elektrownię z przeciwników. Osobiście zniszczył 9 niemieckich żołnierzy i oficerów.
Był ranny w tych bojach, ale kontynuował walkę.”
Wyglądało na to, że powinno się udać łatwo znaleźć wskazane miejsce. Okazało się jednak, ze nikt nie słyszał, by Niemcy oznaczali kwartały numerami. Nie udało się też trafić na ślad mapy, która by taką numerację zawierała. Sporo wskazywało, że wydarzenia miały miejsce nieco bliżej centrum miasta, stąd pojawiła się sugestia, ze mogło chodzić o jakąś elektrownię przyzakładową. Liczba obiektów przemysłowych we Wrocławiu nie dawała szansy na to, by zgadnąć który to obiekt, nawet gdyby jakimś cudem udało się odtworzyć pozycję 7 kompanii tego dnia.
Na jakiś czas order poszedł do szuflady, a sprawa pozostała nierozwiązana. Jednak parę miesięcy później, dzięki uprzejmości kolekcjonera z Wielkiej Brytani, udało mi się uzyskać dostęp do radzieckiej mapy sztabowej z 1945r., pokazującej Breslau z numerami kwartałów. Okazało się, ze numeracja nadana została przez radzieckich kartografów dla lepszej orientacji w mieście. Kwartał 575 odnalazł się w pobliżu kościoła św. Karola Boromeusza, między ulicami Opitzstrasse (dziś ul. Żelazna), Gabitzstrasse (Gajowicka), Yorkstrasse (Jemiołowa) i Gerderstrasse (Grochowa).
Fragment radzieckiej mapy sztabowej z okresu walk o Festung Breslau. Dla lepszej orientacji zaznaczono punkty charakterystyczne: 1.Kwartał 575 wspomniany we wniosku; 2.Kościół pw. św. Karola Boromeusza; 3.Hindenburgplatz, obecnie plac Powstańców Śląskich, słynne wrocławskie rondo bez ruchu okrężnego.
Cóż, miasto, które zostało zniszczone prawie w 80% mogło się zmienić, ale nie kojarzyłem w tym miejscu obiektu, który mógłby być elektrownią. Poza bursą przy ul. Jemiołowej, wszystkie budynki wyglądały na powojenne. Okazało się jednak, że jeden z budynków w tym kwartale zachował się w 1945r. całkiem dobrze i dopiero powojenna przebudowa sprawiła, że nabrał „PRL-owskiego” wyglądu. To budynek dzisiejszego Międzynarodowego Laboratorium Silnych Pól Magnetycznych i Niskich Temperatur.
Dzisiejszy widok frontowej elewacji Laboratorium (zdjęcie ze strony polska-org.pl)
W 1945r. mieściła się tam stacja elektryczna (potocznie nazywana elektrownią) przetwarzająca prąd zmienny na prąd stały dla zasilania miejskich tramwajów. Choć budynek po wojnie bardzo się zmienił, w dzisiejszej bryle można dostrzec podobieństwo do wyglądu pierwotnego.
Pierwotny wygląd frontowej elewacji “elektrowni”, lata 20.-30. Choć budynek bardzo się zmienił, w dalszym ciągu da się dostrzec w jego obecnym wyglądzie ślady pierwotnej bryły. (zdjęcie ze strony polska-org.pl)
W tym momencie nie było już wątpliwości, że udało się odnaleźć właściwy obiekt. To ten właśnie budynek zdobył i oczyścił z wrogich żołnierzy w marcu 1945r. sierżant Kuzmin. Co ciekawe, jak się dowiedziałem, wewnątrz budynku zachowano większość urządzeń związanych z pierwotnym przeznaczeniem budynku.
Widok z boku na budynek “elektrowni”, 1957r. Widoczne wykopy to raczej efekt prac budowlanych niż pozostałość po wojnie (zdjęcie ze strony polska-org.pl).
Dwa Zdjęcia lotnicze, jedno z lat 20.-30. i drugie z 1934r., pokazujące kwartał 575 z widocznym budynkiem “elektrowni”.
Na temat dalszych losów samego Anatolija Kuzmina nie udało się wiele dowiedzieć. Jak wynika z karty ewidencyjnej odznaczonego, po wojnie zmienił specjalizację, ale pozostawał w wojsku, co najmniej do roku 1947. W 1985r. otrzymał „rocznicowy” Order Wojny Ojczyźnianej I kl., dożył więc co najmniej 60. Urodzin. Ze względu na skąpe dane w radzieckich archiwach na temat szeregowców i podoficerów, Anatolij Kuzmin pozostanie jednak jednym z anonimowych piechurów, którego z tłumu wyróżniła tylko śmiała akcja we Wrocławiu.
Informacja odnośnie odznaczenia “rocznicowym” Orderem Wojny Ojczyźnianej I kl. w 1985r.
Autor: Kamil Szustak
Specjalne podziękowania dla Macieja Mądrego z Fundacji Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego Ślaska za pomoc w zidentyfikowaniu “elektrowni”.
Niektórym dane jest zrealizować marzenia. Innym los stale rzuca kłody pod nogi. Za realizację marzeń trzeba też często płacić wysoką cenę. Najwyraźniej Lwowianin Bolesław Makochan nie zamierzał się poddawać w drodze do spełnienia marzeń. A jego marzeniem było latać. Urodzony 18. Czerwca 1919r., zapewne widział swoją przyszłość w polskim lotnictwie wojskowym. Ale zostać lotnikiem nie było łatwo. Aby zwiększyć swoje szanse, postanowił uczyć się pilnie, a gdy tylko mógł – zapisał się do lwowskiego Aeroklubu. Jednak w 1939r. Polska zniknęła z mapy Europy, a w wyniku radzieckiej inwazji rodzinne miasto Bolesława znalazło się w granicach Ukraińskiej SRR.
Rodzina uniknęła wywózek, prawdopodobnie przyjmując radzieckie obywatelstwo. O służbie w polskim lotnictwie można było zapomnieć. Trzeba się też było przestawić na nieco odmienny system nauki. Być może właśnie różnice programowe sprawiły, że dopiero mając 21 lat ukończywszy, dziesiątą klasę, został wezwany przez Rejonowy Komisariat Wojskowy celem odbycia obowiązkowej służby wojskowej w Armii Czerwonej.
W tym też młody mieszkaniec Lwowa dostrzegł zapewne nową szansę. Choć oficer z komisji miał mieszane uczucia względem dopuszczania lwowskiego Polaka do służby w radzieckim lotnictwie, a ten takiego właśnie przydziału się domagał. W końcu jednak, wziąwszy pod uwagę obycie poborowego z lataniem, przyznać musiał, ze to atut, który Wojskowe Siły Powietrzne ZSRR musiały wziąć pod uwagę. Aby zwiększyć jego szanse, w wojskowej ewidencji zapisano go jako Ukraińca. Tym razem wszystko zaczęło iść dobrze, gdyż wkrótce rozpoczął naukę na kursie strzelców-radiotelegrafistów w woroneskiej szkole lotniczej. Po jej ukończeniu i otrzymaniu stopnia podoficerskiego, Bolesław Makochan dostał kilka dni urlopu na wizytę w domu. Do Lwowa dotarł 22 czerwca 1941r. Zdążywszy tylko przywitać się z rodzicami, musiał za chwilę powtórnie wyjeżdżać. Zapewne nie przypuszczał, że przez kilka następnych lat nie dane mu będzie zobaczyć ani rodziny, ani rodzinnego miasta.
Skierowany do 7 eskadry zwiadowczej latał początkowo na samolotach SB. Następnie skierowano go do 214 pułku lotniczego, gdzie latał na samolotach Pe-2. Według zachowanego wycinka z gazety, miał tam latać z późniejszym Bohaterem ZSRR Chachulinem. Informacja ta jednak jest nie ścisła – nie udało się znaleźć informacji o Bohaterze ZSRR o takim nazwisku, natomiast w 214 pułku służył w tym samym czasie co Bolesław Makochan lejtnant Władimir Nikołajewicz Chachulin, odznaczony później Orderem Czerwonego Sztandaru. Jak by nie było, tutaj, na froncie leningradzkim zaliczył pierwsze zestrzelenie. Tutaj też pierwszy raz musiał, po otrzymaniu trafienia, opuszczać samolot na spadochronie.
Chociaż za swoją służbę w radzieckim lotnictwie Bolesław Makochan nie otrzymał żadnych odznaczeń bojowych, to jednak dowództwo musiało go oceniać dobrze, gdyż skierowano go do fabryki z pierwszą partią lotników do przeszkolenia na nowej wersji szturmowych Ił-ów. Jako strzelec pokładowy brał udział w walkach powietrznych w rejonie Moskwy. Tu został ranny po raz pierwszy i trafił do szpitala w Czapajewsku. Po wyleczeniu uznany został za zdolnego do dalszej służby lotniczej i, na własną prośbę, został skierowany do macierzystego pułku, który tymczasem toczył walki na Froncie Stalingradzkim. Niestety, los powtórnie spróbował odebrać mu marzenia. Wkrótce po jego lądowaniu, lotnisko zostało zbombardowane przez Niemców, w wyniku odniesionych ran Bolesław Makochan został przez komisję lekarską tymczasowo uznany za niezdolnego do lotów.
Jednak Armia Czerwona postanawiła wykorzystać jego wiedzę jako specjalisty od łączności. Został skierowany do 37 dywizji na stanowisko wykładowcy łączności radiowej – zwykle przewidziane dla oficerów.
Dowiedziawszy się o formowaniu jednostek polskich, zgłosił się na ochotnika. Do Sielc przybył w lipcu 1943r. Tu los dał mu powtórnie szansę powrotu w przestworza. Nowo tworzone polskie lotnictwo potrzebowało doświadczonych lotników. Pomimo orzeczonej niezdolności do lotów, został skierowany do 1 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego. Miał zostać pilotem, odbywał loty z instruktorem… I, niestety, powtórnie szczęście odwróciło się od niego – w wyniku wypadku przy starcie doznaje poważnej kontuzji i zostaje uznany za trwale niezdolnego do latania.
Lista skierowanych do szkół oficerskich żołnierzy Wojska Polskiego. Bolesław Makochan pod nr 5., wpisano mu narodowość ukraińską jako jedynemu z listy. 30.08.1943r. Dokument pochodzi z CA MO RF.
Pozostaje mu specjalność łącznościowca. Skierowany zostaje do 5 pułku piechoty na stanowisko dowódcy plutonu łączności. Wraz z pułkiem bierze udział w walkach nad Wisłą*, po czym zostaje skierowany do oficerskiej szkoły łączności. Co ciekawe, w CA MO RF zachowała się jego karta ewidencyjna – rzecz raczej nie spotykana w przypadku oficerów kończących już polskie szkoły. Może to sugerować, iż pobyt Bolesława w WP był w tym czasie traktowany jako delegacja i oficjalnie pozostawał żołnierzem Armii Czerwonej – zdaje się to potwierdzać tezę o przyjęciu radzieckiego obywatelstwa. Z karty niewiele jednak wynika poza tym, że 2 stycznia 1945r. ukończył szkołę, zaś 8 stycznia otrzymał awans na stopień chorążego.
Karta ewidencyjna – wypisana na bardzo szybko i nigdy nie uzupełniona.
Od razu też skierowano go do 2AWP – konkretnie do 40pal, gdzie objął stanowisko technika radiowego**. W pułku pozostawał co najmniej do 1947r., prawdopodobnie więc w jego szeregach brał udział w walkach z podziemiem polskim i/lub ukraińskim.
Dyplom medalu “Zwycięstwa i wolności” wystawiony jeszcze w 40PAL
Rozkazem NDWP z 18 kwietnia 1946r. odznaczony został Krzyżem Walecznych.
W 1950r. został Kierownikiem Magazynu Łączności Rejonowych Warsztatów Technicznych w Oleśnicy, następnie zaś był kierownikiem samych warsztatów.
W 1951 roku odznaczony został brązowym, a w 1955r. – srebrnym medalem „Siły Zbrojne w służbie Ojczyzny”. Adnotacja na legitymacji tego ostatniego sugeruje, że służył wówczas w Śląskim Okręgu Wojskowym. Służbę zakończył w stopniu kapitana,prawdopodobnie jeszcze w latach 50. lub w początkach lat 60. Następnie działał w strukturach Obrony Cywilnej. W latach 1971 – 1975 był instruktorem Oddziałów Samoobrony w Sztabie Wojskowym w Łodzi. W 1975r. prawdopodobnie został instruktorem samoobrony przy Spółdzielni Pracy „Konfekcja” w Łodzi, tam też wstąpił do PZPR.
W latach 70. Przypomniano sobie o nim także w ZSRR – w 1973 dostał medal „Za zwycięstwo nad Niemcami” (większość żołnierzy 1 i 2 AWP dostała go zaraz po wojnie), a w 1983r. Medal „Za obronę Stalingradu”. W 1985r. dostał także „jubileuszowy” Order Wojny Ojczyźnianej I klasy oraz medal „40 lat zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej.
W 1984 roku otrzymał także srebrny medal „Byłym żołnierzom Armii radzieckiej”. W 1986r. otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski – prawdopodobnie za działalność w ZBOWiD, zaś ostatnim znanym jego odznaczeniem był srebrny medal „Za zasługi dla obronności kraju, nadany w październiku 1988r.
Wycinek prasowy przedstawiający wojenną historię Bolesława Makohana
Historia kapitana Makochana mogłaby być wyjątkowo demotywującą –wszak, że mimo uporu i dążenia do celu za wszelką cenę, Bolesław Makochan krótko cieszył się z realizacji marzeń i za każdym razem gdy wyglądało, że już wszystko idzie dobrze, następowało (czasem dosłownie) brutalne zderzenie z rzeczywistością. Poimo tego, wiele jednak wskazuje, że mimo porażek, bohater tego tekstu nauczył się żyć ze swoimi ograniczeniami.
Niekompletny zestaw odznaczeń Bolesława Makochana.
Lista Odznaczeń:
Polskie:
Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski – 1986r.
Krzyż Walecznych – 1946r.
Medal „Zwycięstwa i Wolności – 1947r.
Medal „Za udział w Walkach o Berlin” – 1972r.
Medal „Za udział w walkach w obronie Władzy Ludowej” – 1985r.
Brązowy medal „Za Zasługi dla Obronności Kraju” – 1971r.
Srebrny medal „Za Zasługi dla Obronności Kraju” – 1988r.
Brązowy medal Siły Zbrojne w służbie ojczyzny – 1951r.
Srebrny medal Siły Zbrojne w służbie ojczyzny – 1955r.
Medal X-lecia Polski Ludowej – 1955r.
Medal XXX-lecia Polski Ludowej – 1974r.
Medal XL-lecia Polski Ludowej – 1984r.
Srebrny medal „Byłym żołnierzom Armii radzieckiej” – 1984r.
Odznaka Grunwaldzka – 1946r.
Srebrna Odznaka „Zasłużony działacz LOK” – 1974r.
Honorowa Odznaka Miasta Łodzi – 1978r.
Odznaka Łódzkiego Komitetu FJN uczestnika pracy społecznej – 1976r.
Radzieckie:
Order Wojny Ojczyźnianej I klasy – 1985r.
Medal „Za Obronę Stalingradu” – 1983r.
Medal „Za zwycięstwo nad Niemcami” – 1973r.
*Do monografii 5 pułku piechoty, wydanej w 1958r., niestety nie udało mi się dotrzeć, stąd o jego służbie w pułku nie mogę napisać zbyt wiele.
**Niestety, z monografii 40 pułku artylerii lekkiej nie dowiadujemy się wiele o służbie młodego oficera – jedynie na podstawie obsady stanowisk możemy potwierdzić stopień i stanowisko.
Autor: Kamil Szustak
Bibliografia:
Edmund Ginalski, 40 pułk artylerii lekkiej, Warszawa 1968r.
Czasami ciekawa historia sama do nas przychodzi. Czasem na ślad ciekawej postaci trafić można w literaturze. Czasem uda się pozyskać mniej lub bardziej kompletną spuściznę. Czasem zaś wystarczy jeden niepozorny dokument by odjąć trop interesującej historii. Tak właśnie było w tym przypadku.
Zestaw składający się z brązowego medalu „Zasłużonym na Polu Chwały” i legitymacji przykuł moją uwagę od pierwszej chwili. Samo nazwisko było już interesujące – Teregułow, Rawil syn Milibaja – zdecydowanie wskazujące na przedstawiciela jakiejś mniejszości etnicznej z ZSRR. Stopień „mł. lejt.” Jasno wskazywał, ze mamy do czynienia z oficerem radzieckim, raczej nie delegowanym do Wojska Polskiego. Krótkie poszukiwania przyniosły w istocie zestaw trzech wniosków odznaczeniowych. Choć dane się zgadzały, a nazwisko jest dość rzadkie, pobieżna lektura kazała mi zwątpić czy mamy do czynienia z jedną i tą samą osobą – tak różne były stanowiska zajmowane przez odznaczonych lub odznaczonego: dowódca obsługi moździerza, fizylier, dowódca czołgu. Nie było też jasnych wskazówek co do odznaczenia polskim medalem, może poza faktem, ze jeden z wniosków złożono za udział w walkach na Pomorzu. W owym czasie możliwości samodzielnych badań nie pozwalały jeszcze na 100% stwierdzić czy wnioski wystawiono na tę samą osobę, czy różne, jeśli więc zmianom ulegała jednostka, ciężko było to wykazać. Pozostała zatem jedna droga – uzyskanie wglądu do arkusza ewidencyjnego. Ponieważ w ostatnim wniosku zgadzał się stopień (młodszy lejtnant, w dwóch wcześniejszych figurował stopień starszego sierżanta) i do tego dotyczył on walk na Pomorzu, założyłem, że tu będą największe szanse, ze to właśnie „mój” oficer.
Jak się okazało, założenie było słuszne – wśród odznaczeń wymienionych w arkuszu figurował także „polski medal”. Okazało się jednak, że można było pójść tropem pozostałych wniosków, gdyż w istocie była to ta sama osoba.
Młodszy lejtnant gwardii Rawil Milibajewicz Teregułow, ok. 1947r.
Rawil Milibajewicz Teregułow urodził się 10. Maja 1920r. we wsi Karagały-Kamak w Rajonie Błagowarskim w Baszkirskiej ASRR, w rodzinie tatarskiej.
W 1938r. ukończył trzecią klasę Technikum Przemysłu Lekkiego, co, jak na tamte czasy i tak stanowiło ponadprzeciętne wykształcenie. W arkuszu brak jest informacji o jego pracy zawodowej, prawdopodobnie jednak musiał wykonywać ważną pracę – być może w zakładach o znaczeniu strategicznym – gdyż wszystko wskazuje na to, że ominęła go zarówno zasadnicza służba wojskowa zaraz po szkole, jak i mobilizacja początków 1941r. oraz czerwcowa, po ataku Niemiec na ZSRR. Do Armii czerwonej został zmobilizowany dopiero w grudniu 1941r. przez Kujbyszewski RWK w Taszkiencie. 27 grudnia rozpoczął służbę w stopniu szeregowego w 318. pułku artylerii górskiej, 35. Dywizji Artylerii Górskiej w Aszchabadzie. Po ukończeniu trzymiesięcznego szkolenia, skierowany został do szkoły podoficerskiej przy 72. samodzielnym pułku artylerii górskiej w Krasnowodsku. Po ukończeniu dwumiesięcznego kursu, 27. Kwietnia 1942r. objął stanowisko dowódcy załogi moździerza w 11. Brygadzie Strzelców Zmotoryzowanych w Taszkiencie. W szeregach tej jednostki wyróżnił się 11 lipca 1943r.:
Tow.[arzysz] Teregułow pracując jako dowódca załogi moździerza 11 lipca 1943r. w czasie ataku niemców [tak w oryginale], on ogniem swojego moździerza niszczył piechotę przeciwnika, odcinał ją od czołgów, nie dawał jej poderwać się. W tej walce zniszczył do 20 hitlerowców. W walce okazał wytrwałość i męstwo.
Brygada znajdowała się wówczas pod Biełgorodem, na południe od Kurska, prawdopodobnie więc chodzi tu o działania obronne podczas natarcia Niemców w kierunku na Prochorowkę, które ruszyło właśnie tego dnia.
W efekcie, rozkazem z 16. Lipca 1943r.,starszy sierżant Teregułow odznaczony został Orderem Czerwonej Gwiazdy. Dowództwo brygady chyba wysoko oceniło jego działania, gdyż był jednym z czterech żołnierzy, którym nadano wówczas ten order.
Nie wiadomo dokładnie kiedy i dlaczego starszy sierżant Teregułow zmienił specjalizację, jednak już we wrześniu 1943r. był fizylierem w 3 batalionie strzelców zmotoryzowanych w tej samej 11. Brygadzie. Tu z kolei wyróżnił się podczas forsowania przez batalion Dniepru 24. Września:
24 września 1943 roku w składzie batalionu forsował rzekę Dniepr. Towarzysz Teregułow w pierwszych dniach walk odpierał ataki Niemców, sam osobiście zniszczył czterech niemieckich żołnierzy. Niejednokrotnie chodził na zwiad przynosząc cenne informacje o przeciwniku. W walkach okazał odwagę i dzielność. Zasługuje na państwowe odznaczenie.
Dowódca batalionu wnioskował o odznaczenie medalem „Za Bojowe zasługi”. Taki też medal przyznano podoficerowi rozkazem z 10. października 1943r. Brygada forsowała Dniepr w rejonie Rżyszczewa, na południe od Kijowa. Trudno powiedzieć dlaczego dowódcę moździerza zrobiono prostym strzelcem. Można by to uznać za jakąś karę, ale w takim wypadku bardziej prawdopodobna byłaby degradacja, tymczasem Teregułow stopień zachował. Trudno też sądzić, by zadecydowały braki wśród piechurów – do linii posłano by pisarzy i kwatermistrzów, ale wsparcie moździerzy podczas forsowania rzeki było bardzo ważne. Bardziej prawdopodobne, że moździerz Teregułowa uległ uszkodzeniom w toku walk. Możliwa jest też sytuacja braku amunicji, choć przed przystąpieniem do forsowania rzeki raczej by do tego nie dopuszczono.
Jak by nie było, wkrótce po otrzymaniu drugiego odznaczenia bojowego, starszy sierżant Teregułow pożegnał się z batalionem i brygadą. Nie wiadomo czy sam poprosił o skierowanie do szkoły oficerskiej, czy uznano, że dostatecznie się wykazał – w krótkim czasie osiągnął niemal najwyższy stopień podoficerski i zdobył dwa odznaczenia bojowe – w każdym razie 19 października rozpoczął naukę w 1. Gorkowskiej Szkole Pancernej. Po zakończeniu przyspieszonego kursu oficerskiego, 19. Grudnia 1944r.otrzymał awans na stopień młodszego lejtnanta i rozpoczął służbę w 3. Zapasowym pułku pancernym jako dowódca plutonu czołgów T-34. Prawdopodobnie jeszcze w szkole został członkiem Komsomołu.
Kolejna zmiana przydziału została do arkusza wpisana pod datą 2.12.1945r. Jest to jednak prawdopodobnie błąd – data ta była poprawiana, kłóci się z kolejnym wnioskiem odznaczeniowym, a kolejny wpis to lipiec 1945r. Prawdopodobnie zatem chodziło tu o 2. stycznia 1945r. Wówczas to objął dowodzenie plutonem czołgów w 3 Gwardyjskiej Brygadzie Pancernej z 3. Gwardyjskiego Korpusu Pancernego. W jej szeregach wziął udział w Operacji Pomorskiej.
W złożonym 20 maja wniosku odznaczeniowym na Order Wojny Ojczyźnianej II klasy, dowódca 1 batalionu czołgów napisał:
W walkach z niemieckimi najeźdźcami przy przełamaniu obrony przeciwnika na Pomorzu dał się poznać jako energiczny, odważny dowódca. 2.Lutego 1945 roku w rejonie Bischofswalde [obecnie Biskupnica, powiat Człuchów] jechał jako pierwszy z kompanii, biorąc na siebie uderzenia wrogich pocisków. Nacierając na Elsenau [obecnie Olszanowo, powiat Człuchów] czołg T[owarzysza] Teregułowa ostrzelały dwa działa [składnia oryginalna], czołg otrzymał dwa trafienia, tow.[arzysz] Teregułow momentalnie skierował czołg naprawo i na [nieczytelne] wąwozem wyjechał czołgiem z boku dział, te ostatnie, nie spodziewając się pojawienia się naszego czołgu nie zdołały rozstawić się do prowadzenia ognia i zostały zniszczone ogniem działa czołgu [Teregułowa].
Następnie tow.[arzysz] Teregułow w składzie jednostki ścigał wycofującego się przeciwnika na Stegers [obecnie Rzecznica, powiat Człuchów], Baldenberg [być może chodzi o Baldenburg, obecnie Biały Bór] i zniszczył 5 samochodów, podpalił jeden samochód pancerny, zniszczył do20 żołnierzy przeciwnika.
Z początkiem walk na podejściu do portu Gdynia w rejonie Wit[?]lin [?] od 13 marca tego roku zniszczył 4 karabiny maszynowe, jedno działo, dwa samochody, do 1[?] żołnierzy przeciwnika.
Wniosek został poparty przez dowódcę brygady już 3 dni później. A jednak, dopiero 27 maja młodszy lejtnant Teregułow odznaczony został… Medalem „Za odwagę”. Trudno orzec co zadecydowało o tak znacznym obniżeniu odznaczenia w czasach gdy Ordery Wojny Ojczyźnianej dawano za mniej znaczące akcje, a nawet za ciężkie zranienia. Niewykluczone, ze zadziałały czyjeś uprzedzenia na tle etnicznym, lub fakt, ze Teregułow nie wstąpił do partii.
Młodszy lejtnant Teregułow pozostawał w Brygadzie do końca wojny, w międzyczasie dwukrotnie odnosząc lekkie rany – 26 marca i 1 maja 1945r. Co ciekawe, ostatni wniosek odznaczeniowy podaje także lekką ranę z 17 czerwca 1943r. Zranienie to nie zostało odnotowane nigdzie indziej, więc prawdopodobnie nie wiązało się z wizytą w szpitalu lub na punkcie medycznym.
8. Lipca 1945r. formalnie zmienił się jego przydział, choć de facto pozostawał taki sam – dowódca plutonu czołgów w 3 gwardyjskim pułku czołgów, 3 Gwardyjskiej Dywizji Pancernej Północnej Grupy Wojsk.
21 czerwca1946r. w jego karierze znów nastąpił zwrot – został dowódcą plutonu dowozu amunicji 678 samodzielnego batalionu transportowego w tej samej dywizji, w7 Armii Zmechanizowanej należącej do Północnej Grupy Wojsk, następnie, w styczniu 1947r. przeniesiony został na stanowisko zastępcy dowódcy plutonu samochodowego w 2 kadrowym batalionie piechoty zmotoryzowanej, 3 gwardyjskim pułku czołgów, pozostając z PGW w Polsce. We wrześniu tego roku otrzymał awans na lejtnanta.
Arkusz ewidencyjny majora Teregułowa
To podczas służby w Północnej Grupie Wojsk odznaczony został brązowym medalem „Zasłużonym na Polu Chwały” – uchwałą KRN z 6 kwietnia 1946r. Trudno powiedzieć, czy medalu pierwotnie nie otrzymał, czy też może w późniejszym okresie wymieniono mu zaświadczenie tymczasowe na stałą legitymację, dość powiedzieć, ze ta ostatnia nosi datę 2.05.1955r. Nie udało się ustalić dlaczego został odznaczony, prawdopodobnie jednak wiązało się to ze wspomnianymi wcześniej walkami na Pomorzu. Być może wspierał polskie jednostki, a może po prostu doceniono jego wkład w walki o wyzwolenie Trójmiasta lub zajęcie Pomorza Zachodniego.
25 stycznia 1949r. został p.o. dowódcy plutonu samochodowego 7 kompani transportowej w tym samym 3 gwardyjskim pułku czołgów. 9 miesięcy później został zastępcą dowódcy do spraw technicznych w kompanii dowozu części zamiennych i żywności 678 batalionu transportowego 3 Gwardyjskiej Dywizji Pancernej. Na stanowisku tym został zatwierdzony dopiero po miesiącu – 27 października.
13 Stycznia 1951r. otrzymał awans na starszego lejtnanta.
Pod datą 11 grudnia 1952r. zanotowano „przeniesiony do OMA” skrótu tego nie udało się rozszyfrować – raczej nie chodzi tu o Odeską Akademię Morską ani Omską Akademię MWD. Raczej chodzi o jakąś instytucję związaną z Mechanizacją Armii lub akademię wojsk zmechanizowanych.
Tak czy inaczej, w nowym miejscu został zastępcą dowódcy do spraw technicznych 290 samodzielnej kompanii sztabu OMA, a 15 grudnia 1955 roku został naczelnikiem działu remontu wyposażenia elektrycznego i armatury 40 zakładu remontu samochodów OMA. Piętnaście dni później otrzymał awans na kapitana. 23 kwietnia 1953r. otrzymał drugi medal „Za zasługi bojowe” za 10 lat wysługi w Armii Radzieckiej (z opóźnieniem półtora roku). 27 lutego 1960 roku został natomiast majorem służby technicznej.
30 października 1962r. przekazano majora Teregułowa do dyspozycji dowódcy wojsk Białoruskiego Okręgu Wojskowego, zaś miesiąc później objął stanowisko naczelnika służby samochodowo-trakcyjnej (ciągników) 733 pułku artylerii, który wchodził w skład… 3 Gwardyjskiej Dywizji Pancernej – dawnej jednostki Teregułowa.
W grudniu 1963r. przeniesiono go na stanowisko naczelnika służby samochodowej brygady artylerii przeciwpancernej przy 3 Gwardyjskiej Dywizji Pancernej. Był to jego ostatni przydział – 20 sierpnia 1968r. major służby technicznej Teregułow został zdemobilizowany i wciągnięty na ewidencję Lenińskiego RWK w Kiszyniowie, gdzie zamieszkał.
Jeszcze jedna ciekawostka w tym, jakby nie patrzeć, barwnym życiorysie wyłania się z informacji o rodzinie. Co w tym ciekawego? Otóż wymieniona jest żona Maria Adamowna Teregułowa (Dubrowskaja) i syn Aleksandr, urodzony w 1947r. Maria Adamowna Dubrowskaja, urodzona w 1923r. Białorusinka spod Mohylewa, w czasie wojny pracowała, jako pracownik kontraktowy, na stanowisku młodszej pielęgniarki w Szpitalu dla Lekko Rannych nr 2312, podległego 2 Frontowi Białoruskiemu. Za służbę w szpitalu 25 lipca 1945r.odznaczona została medalem „Za zasługi bojowe”:
Tow.[arzyszka] Dubrowskaja pracuje w GLR [Szpitalu dla lekko rannych] 2312 jako pielęgniarka od lipca 1944 roku[.] skromna i bezinteresowna tytanka pracy, cieszy się wśród rannych miłością i autorytetem jako wrażliwy i troskliwy towarzysz. Szczególnie wyróżniła się tow.[arzyszka] Dubrowskaja w okresie styczniowo-lutowego potoku rannych, kiedy oddział, w którym ona pracuje zamiast 200 lekko rannych przyjął około 600, z których ogromną ilość stanowili ciężko i średnio ranni. Tow.[arzyszka] Dubrowskaja przez całe doby nie opuszczała oddziału i punktu opatrunkowego[,] jak troskliwa matka dbała o rannych, zyskawszy u nich najgorętsze uznanie. W osobie tow.[arzyszki] Dubrowskiej naczelnik oddziału i lekarz widzieli widzieli [tak w oryginale] swojego niezawodnego pomocnika i wyjątkowo pracowitą radziecką patriotkę.
Swoją bezinteresowną pracą w dni styczniowo-lutowego potoku [rannych] tow.[arzyszka] Dubrowskaja okazała poważną pomoc dowództwu szpitala w wykonaniu powierzonych im zadań masowego przyjmowania, opracowywania i leczeniu rannych.
Teregułow ranę otrzymał wprawdzie dopiero w marcu (a więc po opisanym potoku rannych), niewykluczone jednak, że po zranieniu trafił do szpitala 2312, gdzie poznał swoją przyszłą żonę. Choć na bazie dostępnych dokumentów udowodnić się tego nie da, wydaje się to całkiem prawdopodobne ze względu na rejon działań.
O życiu rodziny Teregułowów po zakończeniu przez Rawila służby wojskowej wiemy, niestety, niewiele. Nie udało się znaleźć informacji o odznaczeniu go Orderem Wojny Ojczyźnianej w 1985r., co może wskazywać, że zmarł przed tą datą, trudno jednak potwierdzić to z całą pewnością.
Tak oto dość popularne polskie odznaczenie bojowe doprowadziło nas do historii radzieckiego oficera, którego życie potoczyło się w sposób jakiego raczej nie przewidywał rozpoczynając naukę w technikum. Historia ta pokazuje, że czasem warto włożyć trochę wysiłku w poznanie historii przedmiotu, zamiast po prostu włożyć go do teczki czy gablotki i podziwiać w wolnych chwilach.
Autor: Kamil Szustak
SUMMARY
The text discusses a history of one Soviet officer – Ravil Milibaevich Teregulov recreated from archive documents. The author has started researching the story after aquiring a Polish medal awarded to this specific officer. The story has been shortly discussed in English on soviet-awards.com forum as well.