Niniejszy artykuł adresowany jest przede wszystkim do
chcących badać archiwa wojskowe w poszukiwaniu informacji o przodkach. Może on
jednak okazać się przydatnym również dla osób zainteresowanych archiwistyką
wojskową czy nawet tylko ludzi ciekawych jak Wojsko Polskie funkcjonuje „od
kuchni”. Jakkolwiek opisany wzór teczki jest raczej współczesny, niewiele różni
się od stosowanych w okresie PRL. Również fakt, że opisano tu teczkę podoficera
nie ma wielkiego znaczenia – teczki oficerskie nie różnią się zbytnio.
Przedstawiony
wzór teczki osobowej podoficera zawodowego pochodzi prawdopodobnie drugiej
połowy lat 90. (lub nawet z początku XXIw.), jednak jej układ wskazuje, że wzór
ten – z niewielkimi zmianami, przede wszystkim w nazewnictwie i symbolice –
używany była również wcześniej – od lat 70., a być może nawet od lat 50.
Jednocześnie istnienie w niej rubryk, które obecnie siłą rzeczy muszą
pozostawać puste wskazywałoby na to, że ten wzór nie jest już wykorzystywany
przez Wojsko Polskie.
Teczka z zewnątrz wygląda dość tradycyjnie, ale solidnie.
Gruba kartonowa okładka w zielonej okleinie imitującej skórę nie posiada
żadnych napisów na grzbiecie, jednak od frontu znajduje się wytłoczony
wizerunek orła w koronie, napis „SIŁY ZBROJNE RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ”,
poniżej zaś większą czcionką wytłoczono tytuł „AKTA PERSONALNE”. Poniżej
znajdują się rubryki opisane „nazwisko”, „Imię i imię ojca” oraz „Rok
urodzenia”. Prawdopodobnie rubryki te miały być wypełniane poprzez wytłoczenie,
jednak powszechną praktyką było
naklejanie tam pasków papieru z nadrukowanymi danymi.
Na wewnętrznej stronie okładki znajduje się miejsce na
fotografię podoficera oraz potwierdzenie przez dowódcę tożsamości osoby
przedstawionej na fotografii.
Dalsza zawartość teczki jest spinana razem metalowym
klipsem. Rozwiązanie to jest na pewno wygodniejsze niż często praktykowane
wcześniej zszywanie, gdyż ułatwia uzupełnianie teczki na bieżąco, jednak ma też
zasadnicze wady, z których nie najmniejszą jest postępująca degradacja papieru
wraz z utlenianiem się metalu. Rozwiązanie to dziwi trochę, gdyż w obecnych
czasach w archiwach państwowych dąży się do usuwania wszelkich elementów
metalowych (klipsy, spinacze, szpule do mikrofilmów) i zastępowania ich
elementami nie wpływającymi na stan papieru (plastik, sznurek itp.).
Zasadnicza zawartość teczki dzieli się na trzy rozdziały.
Pierwsza niezmiennie od czasów przedwojennych nosi nazwę zeszytu ewidencyjnego
i jest najważniejszym elementem akt osobowych, gdyż zawiera najważniejsze
informacje o żołnierzu.
Pierwsza strona zeszytu ewidencyjnego zawiera miejsce na
numer kolejny w rejestrze alfabetycznym, personalia podoficera oraz pewne novum
– rubrykę na PESEL ewidentnie stanowiącą dość późny dodatek do tradycyjnego
układu rubryk. Poniżej znajduje się tabelka zawierająca listę awansów na
kolejne stopnie podoficerskie, oraz druga informująca o przynależności do
konkretnych korpusów osobowych oraz numerze specjalności wojskowej.
Dalsze dwie strony zawierają dane personalne podoficera.
Oprócz dość oczywistych danych, takich jak data i miejsce urodzenia,
narodowość, zawód, czy wykształcenie cywilne, znajdziemy również rubryki mniej
spodziewane – takie jak przynależność do organizacji społeczno-politycznych;
będące ewidentnie pozostałością po wcześniejszych wzorach – np. informacja o
udziale w ruchu partyzanckim w latach 1939-1945; a nawet będące reliktem
wpływów radzieckich, takie jak informacja o pobycie za granicą. W części tej
znajdują się także informacje o sytuacji rodzinnej żołnierza.
Kolejne trzy strony zeszytu ewidencyjnego zawierają
informacje o przebiegu służby wojskowej przed wstąpieniem do WP i pracy
cywilnej. Również tutaj część rubryk wynika raczej z powielenia wcześniejszych
wzorów, trudno bowiem oczekiwać od obecnych podoficerów zawodowych udziału w
wojnie 1939r. czy służby w polskich formacjach wojskowych za granicą. Na pewno
jednak mogą być wypełniane rubryki dotyczące wyszkolenia wojskowego (poza WP),
służby w armiach obcych i oczywiście tabela opisująca przebieg pracy zawodowej
i służby wojskowej przed wstąpieniem do WP. Zgodność danych ze stanem
faktycznym miał podoficer potwierdzić własnoręcznym podpisem, zaś
własnoręczność podpisu miał potwierdzić dowódca.
Dalsze cztery strony zeszytu ewidencyjnego dotyczą już
służby w Wojsku Polskim. Znajdziemy tu informacje o powołaniu do służby
czynnej, odbytych kursach, udziale w bojach, odniesionych ranach oraz
otrzymanych odznaczeniach. Dwie strony zajmuje tabela przebiegu służby,
następnie zaś znaleźć można informacje o orzeczeniach komisji lekarskiej oraz o
wydanych wojskowych dokumentach osobistych, a także miejsce na uwagi.
Ostatnie dwie strony zawierają instrukcję wypełniania rubryk
zeszytu ewidencyjnego.
Drugi rozdział, to miejsce na materiały opiniodawcze. Za
okładką znajduje się spis załączonych dokumentów. W części tej zwykle znaleźć
można okresowe charakterystyki/opinie służbowe, wnioski awansowe, a w rzadkich
przypadkach (dotyczy starszych teczek) również wnioski odznaczeniowe.
Przykład charakterystyki okresowej – typowego dokumentu, które zwykle można znaleźć w tym rozdziale.Przykłąd uproszczonej charakterystyki dla podoficera WP z lat 40.
Rozdział trzeci teczki osobowej to miejsce na materiały
uzupełniające. Również tutaj znajduje się okładka i spis dokumentów. W części
tej znajdziemy właściwie wszystko to, co powinno się znaleźć w teczce osobowej,
ale nie jest materiałem opiniodawczym – np. świadectwa ukończonych kursów,
orzeczenia lekarskie.
Przykład dokumentów, jakie znaleźć można w ostatnim rozdziale.
Autor: Kamil Szustak
SUMMARY
The article discusses the structure of an NCO personnel file of the Polish Army – based on an original folder from 1990’s, but quite typical for all the post-war period.
Płk. Piotr Karpowicz po powrocie do ZSRR, ok. 1947r.
Jednym z
podstawowych problemów, z jakimi borykały się w latach 1943-1945 polskie
formacje wojskowe w ZSRR był brak doświadczonej kadry oficerskiej – zwłaszcza
oficerów starszych. Jak wiadomo, znaczną ilość wziętych do niewoli w 1939r. przedwojennych
polskich oficerów władze radzieckie kazały wymordować. Spośród tych, którzy
przeżyli, większość opuściła Związek Radziecki z Armią Andersa. Nielicznymii
oficerami pozostałymi w ZSRR byli głównie ci, którzy – z różnych przyczyn –
„nie zdążyli do Andersa”, chorzy pozostawieni na terytorium ZSRR przez
ewakuujące się Wojsko Polskie oraz niewielka grupa, która zdecydowała się
pozostać na terytorium Związku Radzieckiego z własnej woli. Niedobór oficerów
młodszych starano się zaspokoić organizując
kursy oficerskie i przyspieszone kursy chorążych dla przedwojennych podoficerów
i żołnierzy posiadających lepsze wykształcenie, Jednak głównym źródłem oficerów
dla nowoformowanych jednostek polskich musiała być Armia Czerwona. Jako
pierwszych kierowano oficerów narodowości polskiej, Jednak nawet
oficerów-Polaków nie przekazywano do dyspozycji polskiego dowództwa, jeżeli
zajmowali odpowiednio ważne stanowiska lub po prostu byli dobrymi specjalistami
w rzadkich dziedzinach. Szybko też okazało się, że to wciąż za mało – ze
wzrostem liczebności polskich formacji braki oficerów stawały się palące. W
związku z tym do WP zaczęto kierować oficerów innych narodowości (przy czym w
pierwszej kolejności starano się znaleźć oficerów, którzy mieli jakąkolwiek
styczność z językiem polskim – głównie Ukraińców i Białorusinów). Problem
polegał jednak na tym, że Armia Czerwona – sama zaangażowana w wojnę – niechętnie
oddawała doświadczonych dowódców. Nic dziwnego zatem, że do WP trafiało dużo oficerów,
którzy dla Armii Czerwonej byli „problematyczni”, lub też ze względu na stan
zdrowia lub inne przyczyny byli dla radzieckich sił zbrojnych „mniej
wartościowi”. Przykładem oficera z tej ostatniej grupy może być pierwszy
dowódca 18 Pułku Piechoty ppłk. Piotr Karpowicz.
W dostępnej
literaturze polskojęzycznej – powstałej w czasach PRL – znaleźć można nieco informacji
o tej postaci, opartych zarówno na dokumentacji archiwalnej z Centralnego
Archiwum Wojskowego, jak i na wspomnieniach żołnierzy pułku. Co ciekawe, Piotr
Karpowicz jawi się jako lubiany przez żołnierzy stary frontowiec, co więcej –
dowódca kompetentny i nieskory do poświęcania swoich żołnierzy. Można to
oczywiście odczytać jako propagandę, ale warto zwrócić uwagę, że np. autorzy
pułkowych monografii nie byli tak łaskawi względem każdego z oficerów.
Przykładowo, następca Karpowicza w 18pp, płk Ziarkowski nie zyskał sobie,
mówiąc delikatnie, takiej przychylności historyków – Juliusz Malczewski w
„Osiemnastym Kołobrzeskim”[1] nie zostawił na nim suchej
nitki. Również dowódca 6DP – generał Szejpak – nie uzyskał wysokiej oceny w
oczach dowódcy Armii, który parokrotnie dał temu wyraz w swych wspomnieniach.[2]
Jest jednak
jedno źródło, z którego polscy autorzy, z powodu ograniczeń w dostępie, skorzystać
w czasach PRL nie mogli – są to dawne archiwa radzieckie. W niniejszym artykule
to właśnie w oparciu o radzieckie archiwalia postaram się przybliżyć postać
pułkownika Karpowicza.
Niestety,
pomimo podjętych starań, nie udało mi się uzyskać dostępu do teczki akt
osobowych oficera. W związku z tym jedyne dokumenty, na których mogłem się
oprzeć to trzy dostępne wnioski odznaczeniowe i dwa arkusze ewidencyjne
oficera. Te ostanie oferują nam szereg podstawowych informacji o samym oficerze
i skrócony przebieg jego służby, tworząc niejako „szkielet” historii, zaś
dzięki wnioskom odznaczeniowym możemy bliżej przyjrzeć się określonym wycinkom
jego wojennej drogi, co pozwala tchnąć w ów szkielet nieco życia. Pierwszy
arkusz ewidencyjny został sporządzony w 1947r., po powrocie Karpowicza do ZSRR,
przez Naczelnika 4 Oddziału Kadr Leningradzkiego Okręgu Wojskowego podpułkownika
gwardii Fiłatowa i był uzupełniany aż do roku 1953. Drugi sporządzony został po
przejściu pułkownika do rezerwy w 1953 roku przez pułkownika Szapowa,
Komendanta Frunzewskego RWK w Leningradzie, i od chwili sporządzenia nie był aktualizowany.
Jaka historia wyłania się z tych dokumentów?
Piotr
Trofimowicz Karpowicz urodził się 20 grudnia 1896r. w Nowej Wsi w Rajonie
Lubczańskim (od miejscowości Lubcza), wówczas w Obłasti Baranowickiej, w białoruskiej
rodzinie chłopskiej. W 1915r. ukończył wyższą szkołę powszechną* w Nowogródku.
Praktycznie bezpośrednio po ukończeniu szkoły – już w sierpniu 1915r. – trafił
do wojska. Niestety dokumenty, do których udało mi się dotrzeć, nie precyzują
czy zgłosił się na ochotnika, czy też kontynuowanie nauki uniemożliwiła mu
mobilizacja. Wiadomo natomiast, że szybko trafił do oddziału szkolnego przy 174
Zapasowym Batalionie Marszowym. W tym też roku ukończył 2 Oranienbaumską Szkołę
Chorążych. Służył w armii carskiej do sierpnia 1918r., zaś ostatnim piastowanym
przez niego stanowiskiem było stanowisko dowódcy batalionu 765 pułku na Froncie
Południowo-Zachodnim. Ta data zakończenia służby jest jednak dyskusyjna, gdyż ten
sam arkusz ewidencyjny podaje, że do służby w Armii Czerwonej zgłosił się już 9
maja 1918r., zaś drugi podaje datę 10 czerwca 1918r. jako dzień rozpoczęcia
służby w nowym wojsku. W żadnym z dokumentów odznaczeniowych niestety nie
wskazano daty miesięcznej wstąpienia do Armii Czerwonej, wydaje się jednak, że
data sierpniowa stanowi pomyłkę urzędniczą, data majowa może być datą
zgłoszenia się do Rostowskiego RWK, zaś 10 czerwca to data objęcia pierwszego
stanowiska w wojsku – Dowódcy Wojskowego na Wołost** Ilinsko-Chowańską w
Ujeździe Rostowskim w Guberni Jarosławskiej w Moskiewskim Okręgu Wojskowym.
Funkcję tę piastował do 30 grudnia, kiedy to mianowano go dowódcą kompanii w
Jarosławskim Pułku Terytorialnym. Następnie, 1 maja 1920r., jako dowódca kompanii
w 1 terytorialnym pułku strzeleckim 1 Terytorialnej Dywizji Strzeleckiej,
znalazł się na Karelskim Odcinku Bojowym. Od 6 marca 1921r. pełnił podwójną funkcję
w 93 i 81 pułkach strzeleckich (oba w składzie 11 Leningradzkiej Dywizji
Strzeleckiej), gdzie był jednocześnie dowódcą kompanii i naczelnikiem szkoły
pułkowej – trudno powiedzieć, czy był to efekt braku wykwalifikowanego
personelu u czerwonych, czy poprostu dziwaczny rezultat demokratycznych
porządków, które wówczas panowały w Armii Czerwonej. W każdym razie okres od
sierpnia 1920r. do sierpnia 1922r. zapisany mu został jako udział w Wojnie
Domowej na Przesmyku Karelskim, można jednak mieć wątpliwości co do
wiarygodności tego zapisu. Dostępna dokumentacja odznaczeniowa niestety nie
wspomina o jego udziale w wojnie domowej, zaś drugi arkusz ewidencyjny nie ma
takiego zapisu – wprost przeciwnie, w odpowiedniej rubryce znajduje się
informacja, że w Wojnie Domowej udziału nie brał. Można jednak założyć, że ten
zapis to bład i Karpowicz rzeczywiście w wojnie uczestniczył. Według obu arkuszy
ewidencyjnych podwójny przydział zachował zaskakująco długo, bo aż do września
1926r. 3 września tego roku trafił do szkoły „Wystrieł” w Moskwie, którą
ukończył 25 sierpnia 1927r.
Po
zakończeniu kursu powrócił do 11 Leningradzkiej Dywizji Strzeleckiej, tym razem
do 31 pułku strzeleckiego na stanowisko dowódcy batalionu. Niecałe 3 lata
później, 30 kwietnia 1930r. powołany został na stanowisko zastępcy dowódcy
pułku do spraw gospodarczych w 2 pułku czołgów stacjonującym w Leningradzkim
Okręgu Wojskowym. Tę funkcję piastował aż do 31 stycznia 1933r., kiedy to
zwolniono go do rezerwy.
Niestety,
żaden z dostępnych dokumentów nie podaje przyczyn, dla których nastąpiło
przejście do rezerwy – nigdzie nie znalazłem podstawy prawnej.
Nieprawdopodobnym wydaje się przeniesienie ze względu na wiek, w końcu 37 lat
to nie tak dużo jak na zastępcę dowódcy pułku. Nie wydaje się też, żeby zadecydowały
jakieś względy polityczne – Karpowicz wprawdzie członkiem WKP(b) wówczas nie
był, ale z drugiej strony był uczestnikiem Wojny Domowej, ochotnikiem do Armii
Czerwonej i chyba nienajgorszym dowódcą, o ile da się to wysnuć z
wcześniejszego przebiegu służby. W związku z tym wydaje się, że zajść mogła
jedna z trzech przyczyn – własna prośba lub stan zdrowia. O trzeciej możliwości
– za chwilę.
Niewiele
wiadomo o tym, co robił jako rezerwista. Prawdopodobnie już wtedy mieszkał w
Leningradzie przy ul. Dostojewskiego 9/8, jednak o życiu zawodowym wspomina
tylko późniejszy arkusz ewidencyjny – jego specjalność cywilna opisana jest
jako „pracownik administracyjno-gospodarczy” – trudno orzec czy zapis ten
dotyczy pracy po roku 1933, czy po 1953. Z kolei wcześniejszy dokument podaje,
że nie posiadał żadnej specjalności cywilnej, jego status socjalny określając
mianem „rolnik”. Wyjaśnienie tej zagadki może jednak okazać się bardziej
prozaiczne, gdyż w obu kartach ewidencyjnych znalazł się zapis o wyroku – 5 lat
łagru na podstawie zarzutów z zakresu „nadużycie władzy – zaniedbanie” i
informacja o przedterminowym zwolnieniu w 1937r. Nie ma informacji, kiedy Karpowicz
do łagru trafił, jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę, że z radzieckich obozów
więźniów niezbyt szybko wypuszczano przed terminem, to można się domyślać, że
skazany został już w 1933r. – wówczas wyrok kończyłby się w 1938r., więc data
1937 oznaczałaby wyjście rok przed terminem. Chociaż prawdopodobny moment
skazania wypada przed czystką w wojsku, to nie należy zapominać, że były to
mimo wszystko czasy terroru stalinowskiego i choć nie można wykluczyć, że
Karpowicz faktycznie dopuścił się jakiegoś poważnego przestępstwa, możliwe jest
także, że był jedną z wielu przypadkowych ofiar walki z „wrogami ludu”. W
dalszym ciagu nieznane jednak pozostają jego losy po wyjściu na wolność, nawet
jeżeli przyjmiemy, że początkowo przebywał na zesłaniu. We wcześniejszym arkuszu
ewidencyjnym znajduje się dość enigmatyczna informacja o nienadaniu stopnia
kapitana w 1940r. – bez dodatkowych informacji trudno tę wiadomość właściwie
zinterpretować, czy choćby wysnuć jakiekolwiek wnioski o miejscu przebywania,
jednak wniosek odznaczeniowy z grudnia 1941r. podaje stopień Karpowicza jako
„kapitan”. Wiadomo natomiast, że w lecie 1941 roku przebywał już w
Leningradzie, ponieważ 1 lipca 1941r. został zmobilizowany przez Frunzewski RWK
w Leningradzie i skierowany na stanowisko dowódcy pułku – 7 i 8 – Frunzewskiej
Dywizji Pospolitego Ruszenia. Jednak już we wrześniu trafił do rezerwy
oficerskiej do 36 Zapasowej Brygady Strzeleckiej w Leningradzie i na następny
przydział musiał czekać miesiąc, gdyż dopiero 9 października 1941r. mianowany
został dowódcą batalionu 25 pułku strzeleckiego 44 dywizji strzeleckiej. Na tym
stanowisku przebywał do 3 listopada, kiedy został ranny w obie ręce. Sporządzony
6 grudnia 1941r. wniosek odznaczeniowy na Order Czerwonej Gwiazdy zawiera dość
dokładny opis okoliczności:
„Tow.
Karpowicz w walkach o Kiszczkino pod Tichwinem [jako] dowódca 3 batalionu,
dowodząc batalionem dał się poznać jako śmiały i zdecydowany dowódca. On sam,
widząc zamieszanie w 1. Kompanii strzeleckiej pod silnym ogniem z moździeży,
karabinów maszynowych i automatów poprowadził 1 kompanię do ataku i oczyścił
ziemiankę z nieprzyjaciół.
Będąc
dwukrotnie ciężko rannym, wydał niezbędne rozkazy i dopiero po tym, w ciężkim
stanie został wyniesiony z pola walki.”
Co ciekawe,
wniosek ten w odpowiedniej rubryce podaje, że Karpowicz był ranny trzykrotnie.
Albo więc jest to jakaś pomyłka, albo musiał być ranny wcześniej. Wniosek ten
przeszdł długą drogę, gdyż ostatecznie dopiero 5 sierpnia 1942 roku wydany
został rozkaz, na mocy którego
odznaczenie zostało nadane.
Wniosek na Order Czerwonej Gwiazdy
Po
wyniesieniu z pola walki kapitan Karpowicz trafił do szpitala ewakuacyjnego w
mieście Czerepowiec, a 25 grudnia przeniesiono go do szpitala ewakuacyjnego nr
3591. Po opuszczeniu szpitala 17 lutego 1942r. został dowódcą batalionu w 107
zapasowym pułku strzeleckim 30 Zapasowej Brygady Strzeleckiej w Moskiewskim
Okręgu Wojskowym. Stanowisko to piastował do 9 maja, kiedy ponownie trafił do
szpitala ewakuacyjnego nr 2031 (Późniejszy arkusz podaje nr 2081) – tym razem z
powodu zachorowania na tyfus. Spędziwszy w szpitalu prawie dwa miesiące, objął
stanowisko zastępcy dowódcy pułku do spraw liniowych w 3593 zapasowym pułku
strzeleckim 30 Zapasowej Brygady Strzeleckiej. Tam też, 22 maja 1943r. otrzymał
awans na majora. We wrześniu tego roku został kandydatem na członka WKP(b), a 4
sierpnia tegoż roku, dowódca pułku sporządził wniosek odznaczeniowy, w którym
wnosił o odznaczenie majora Karpowicza medalem „Za zasługi bojowe”:
„Tow.
KORPOWICZ [pisownia oryginalna] pracując jako zastępca dowódcy pułku dołożył
wielu starań by zapewnić normalne warunki dla przygotowania bojowego dowódców i
żołnierzy. Pod jego przewodnioctwem wyposażono pola szkoleniowe i zgromadzono
pomoce naukowe. Dąży do przekazania posiadanej wiedzy swoim podkomendnym.
Za sumienną
pracę, wzorową organizację przygotowania bojowego, zorganizowanie dobrej bazy
materialnej zasługuje na państwowe odznaczenie – medal „Za zasługi bojowe”.”
Wniosek na Medal “Za zasługi bojowe”
Odwrotna strona wniosku z rekomendacja zmiany odznaczenia na Order “Znak Honoru”.
4 sierpnia
1943r. zastępca dowódcy wojsk Moskiewskiego Okręgu Wojskowego, generał-lejtnant
Sokołow zadecydował o zmianie odznaczenia na Order „Znak Honoru”, będący raczej
odznaczeniem cywilnym, ale z całą pewnością wyższym niż medal „Za zasługi
bojowe”. Jednak sam Karpowicz musiał na order trochę poczekać, bo aż do 12
listopada 1943r. W tym czasie już od dwóch miesięcy był dowódcą 10 zapasowego
pułku strzeleckiego 1 Gorkowskiej Dywizji Zapasowej w Moskiewskim Okręgu
Wojskowym. Stanowisko to pełnił do 27 maja 1944r. Warto zwrócić uwagę, że –
bądź, co bądź – doświadczony dowódca zajmował wprawdzie dość wysokie
stanowiska, ale jednak w jednostkach zapasowych. Choć nie ma na temat przyczyn
takiego stanu rzeczy żadnej wzmianki w dostępnych dokumentach, to znając
wojenną praktykę radziecką, polegającej na obsadzaniu stanowisk w jednostkach
szkolnych i zapasowych oficerami zakwalifikowanymi jako niezdolni do służby
liniowej, można domyślać się, że taką kwalifikację otrzymał również Karpowicz –
długoletnia służba wojskowa, pobyt w łagrze, rany i choroba nie mogły pozostać
bez wpływu na zdrowie oficera. Prawdopodobnie zatem błąkałby się po kolejnych
pułkach zapasowych i szkołach wojskowych do końca wojny, gdyby nie chroniczny
brak kadry oficerskiej w Wojsku Polskim. Trudno powiedzieć, czy zadecydował
fakt pochodzenia z terenów zamieszkanych w znacznej mierze przez ludność polską,
czy może chociaż podstawowa znajomość języka polskiego***, czy po prostu nie
było specjalnie pomysłu na dalszą karierę czterdziestoośmioletniego majora, ale
3 czerwca 1944r. został Karpowicz dowódcą Samodzielnego Polskiego Zapasowego
Pułku Piechoty, by już miesiąc później zostać dowódcą 18 pułku piechoty 6
Dywizji Piechoty 1AWP. Już jako polski oficer otrzymał 1 grudnia 1944r. awans
na podpułkownika, a w lutym 1945r., po walkach na Wale Pomorskim, został przez
dowódcę dywizji gen. Szejpaka przedstawiony
do odznaczenia Orderem Wojny Ojczyźnianej I klasy:
„Podpułkownik
Karpowicz w walkach o Rederitz [obecnie Nadarzyce] i o obóz jeniecki dał się
poznać jako śmiały, zdecydowany i odważny dowódca pułku. Bezposrednio kierował
walką o wymienione [wyżej] punkty, znajdując się w szeregach piechoty osiągnął
dobre rezultaty. Niezważając na przeważające siły przeciwnika w sile i technice
i na silny ogień artyleryjsko-moździeżowy i ogień karabinów maszynowych
zagrzewał żołnierzy do bohaterskich czynów, samemu służąc przykładem
nieustraszoności, z minimalnymi stratami dla pułku zdobył te punkty. Przy czym
przy zajęciu koszar szkoły artylerii, zdobyto sztandar pułkowy szkoły, trzy
składy i uwolniono z obozu jenieckiego ponad 2000 jeńców – oficerów i żołnierzy
polskich, rosyjskich, angielskich, amerykańskich i innych.
Za męstwo,
odwagę i fachowe dowodzenie pułkiem podpułkownik KARPOWICZ zasługuje na
państwowe odznaczenie – Order Wojny Ojczyźnianej I klasy.”
Wniosek na Order Wojny Ojczyźnianej za walki na Wale Pomorskim.
Karpowicz
przeszedł z 18 pułkiem piechoty aż do Kołobrzegu kiedy to, ze względu na
problemy zdrowotne (ponoć natury kardiologicznej) trafił do szpitala. Co
ciekawe, w żadnym z arkuszy ewidencyjnych pobyt w szpitalu nie został
odnotowany. Ponieważ pod jego nieobecność dowódcą 18pp mianowano płk.
Ziarkowskiego, Karpowicz po wyjściu ze szpitala w marcu otrzymał stanowisko
dowódcy 16 pp – również z 6DP – zastępując pełniącego od 19 lutego obowiązki
dowódcy mjr. Diergunowa. 4 maja 1945r.**** został z kolei skierowany na
stanowisko dowódcy 3 pułku zapasowego 1AWP, gdzie 7 maja 1946r. otrzymał awans
na pułkownika. Trzy miesiące później objął
stanowisko dowódcy 11pp stacjonującego w Kaliszu. Pułkiem tym dowodził do maja
1947r., kiedy to powrócił do ZSRR. Brak jest informacji o przyczynach,
prawdopodobnie jednak stało się tak w wyniku własnej prośby Karpowicza. Co
prawda w tym czasie jeszcze starano się w miarę możliwości zastępować oficerów
radzieckich oficerami polskimi (powracającymi z niewoli lub zagranicy oficerami
przedwojennymi lub dokształcanymi na bieżąco młodymi oficerami pochodzącymi z 1
i 2 AWP), ale radzieckie dowództwo niechętnie reagowało na sugestie
zmniejszania ilości oficerów radzieckich w WP.
Początkowo
nie było dla niego przydziałów, gdyż pozostawał w rezerwie Naczelnego Dowództwa
Wojsk Lądowych aż do listopada. Dopiero 6 listopada otrzymał stanowisko
naczelnika 5 oddziału Nowogrodzkiego OWK, które piastował do końca sierpnia
1950r. W międzyczasie, 25 września 1948r., otrzymał uznanie stopnia pułkownika
(awans otrzymał tylko w WP), z zachowaniem daty uzyskania stopnia 7 maja 1946r.
W 1949r. przyjęto go też ostatecznie do partii – nie wiadomo czy długi (6 lat!)
staż kandydacki spowodowany był służbą w WP, czy też raczej wątpliwościami
wobec byłego skazańca.
31 sierpnia
skierowano go na stanowisko wykładowcy przygotowania ogólnowojskowego Katedry
Wojskowej przy Lenigradzkiej Akademi Techniki Leśnej (LLTA) im. Kirowa –
skądinnąd uczelni, której historia sięga początków XIXw., a która pod zmienioną
nazwą, choć z tym samym patronem działa do dziś.
Płk. Karpowicz, ok. 1953r.
Stanowisko
wykładowcy na LLTA zachował do kwietnia 1953r., kiedy skierowano go do
dyspozycji dowódcy wojsk Leningradzkiego Okręgu Wojskowego. Dwa miesiące
później zwolniono go do rezerwy w związku z osiągnieciem limitu wieku. Granica
wieku emerytalnego dla pułkowników była wówczas ustalona na 50-55 lat, toteż
Karpowicz, w wieku lat 57 granicę tę i tak już wówczas przekroczył. Można też
domniemywać, że o zwolnieniu do rezerwy zadecydowały czynniki ekonomiczne – w
1953r. Karpowicz kończył 25 rok służby. Oznaczało to, że jego dowódca powinien
złożyć wniosek o nadanie kolejnego odznaczenia za wysługę lat – w tym wypadku
byłby to Order Lenina. Abstrahując od kosztów samego odznaczenia (wykonanego ze
złota i platyny), odznaczonym przysługiwał jeszcze wówczas szereg przywilejów.
Było zatem dość powszechną praktyką „wypychanie” do rezerwy oficerów, którym
taki order by przysługiwał. Aby uniknąć takich problemów, pod koniec lat 50. Zaprzestano
nadawania odznaczeń bojowych za wysługę lat wprowadzając specjalne odznaczenia,
z którymi nie wiązały się żadne korzyści.
Na temat
dalszych losów pułkownika Karpowicza niestety brak danych. Z późniejszego arkusza
ewidencyjnego wywnioskować można, że nie był wzywany na żadne ćwiczenia
rezerwistów. Znajduje się tam również wpisana ołówkiem (a zatem uznana za
tymczasową) informacja, że został emerytem. Jednak w ZSRR niewielu emerytów
wojskowych rezygnowało z podjęcia dalszej pracy. W arkuszach nie odnotowano też
daty śmierci, ale fakt, że nie udało się znaleźć informacji o nadaniu Orderu
Wojny Ojczyźnianej w 1985r.***** wskazuje, że musiał umrzeć przed tym rokiem. W
żadnym z dokumentów nie odnotowano też co prawda nadań medali jubileuszowych w latach
1958, 1965, 1968 i później, ale też uzupełnianie arkuszy ewidencyjnnych dla
oficerów rezerwy nie wzywanych ponownie do służby nie było powszechną praktyką.
Wiadomo natomiast, że bezposrednio po przejściu do rezerwy mieszkał w
Leningradzie – świadczy o tym zarówno wpisany w obu arkuszach adres, jak i
fakt, że drugą kartę sporządzono we Frunzewskim RWK w Leningradzie i na
ewidencję tego komisariatu został wpisany.
Z arkuszy da
się także odtworzyć listę posiadanych odznaczeń – niestety aktualną tylko do
1953r.
Odznaczenia radzieckie:
– Order Czerwonego Sztandaru –
nadany prawdopodobnie za wysługę lat (20) w 1947 lub 1948r.
– Order Wojny Ojczyźnianej I
klasy – nadany 19.03.1945r.;
– Order Znaku Honoru – nadany
12.11.1943r.;
– Order Czerwonej Gwiazdy –
nadany 05.08.1942r.;
– Order Czerwonej Gwiazdy –
nadany 03.11.1944r. (a więc już w trakcie służby w 18pp) za wysługę lat (15);
– Medal „Za Obronę Leningradu” – 1944;
– Medal „Za Zwycięstwo nad
Niemcami w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej 1941-1945”;
– Medal „Za Wyzwolenie
Warszawy”;
– Medal „Za Zdobycie Berlina”;
– Medal „30 lat radzieckiej
armii i marynarki wojennej”.
Odznaczenia Polskie:
– Krzyż Srebrny Orderu Virtuti
Militari – nadany w 1946r.;
– Krzyż Walecznych – nadany w
1945r.;
– Srebrny Krzyż Zasługi – w
1945r.;
– Srebrny Krzyż Zasługi – w
1946r.;
– Srebrny Krzyż Zasługi – w
1946r.prawdopodobnie na podstawie rozkazu NDWP nr 54 z 23.02.1946r.
– Medal „Za Warszawę”;
– Medal „Za Odrę, Nysę,
Bałtyk”;
– Medal Zwycięstwa i Wolności
– w obu arkuszach opisany jako medal „Za zwycięstwo nad Niemcami”;
– Odznaka Grunwaldzka.
Akt nadania medalu “Za obronę Leningradu, mjr. Karpowicz wymieniony na pierwszej pozycji. Dokument wystawiony w Marcu 1944r. w 30. Brygadzie Zapasowej.
Z
dodatkowych informacji, które dają nam dostępne dokumenty wynika, że około roku
1925 Piotr Karpowicz ożenił się z urodzoną w 1902r. Anną Wasiliewną Makiną. W
1926r. urodził im się syn Wiktor, który prawdopodobnie w czasie drugiej wojny
światowej służył jako radiooperator we Flocie Bałtyckiej i w 1945r. odznaczony
został medalem Nachimowa******.
Oba arkusze
ewidencyjne podają także, że Karpowicz przebywał za granicą – w Polsce w
składzie Wojska Polskiego.
Z dostępnych dokumentów wyłania się obraz zdolnego oficera, który najwyraźniej sprawdzał się na każdym powierzonym stanowisku – jako dowódca batalionu osobiście prowadzący żołnierzy do walki, jako oficer w jednostce zapasowej z równym oddaniem przygotowujący bazę szkoleniową czy wreszcie jako dowódca pułku zaangażowanego bezpośrednio w ciężkie starcia. Niewątpliwie praktycznie całe dorosłe życie poświęcił Karpowicz karierze wojskowej – najpierw w Armii Carskiej, później w Armii Czerwonej. Brał udział w trzech wojnach, otrzymał wiele odznaczeń i ostatecznie przekazał swoje doświadczenia innym, już jako wykładowca. Jednocześnie trudno powiedzieć, że był to człowiek bez skazy – fakt, że skazany został w latach stalinowskiego terroru nie znaczy wcale, że wyrok musiał być bezzasadny. Niestety, dostępny materiał nie pozwala stwierdzić czy rzeczywiście cieszył się sympatią i szacunkiem podwładnych. Tu odpowiedzi pośredniej mogłyby dostarczyć akta oficera, do których niestety nieprędko możliwy będzie dostęp, oraz oczywiście wspomnienia żołnierzy pułku. Tych jednak z każdym rokiem pozostaje coraz mniej.
Autor: Kamil Szustak
* Wyższa Szkoła Powszechna – w
przedrewolucyjnej Rosji stopień szkoły podstawowej przygotowujący do
kontynuowania nauki w szkole średniej. Do WSP można było trafić po zakończeniu
Szkoły powszechnej, obejmujacej klasy 1-4, nauka w WSP trwała również 4 lata.
** Wołost – włość, w Rosji od
XVIII w. Najniższa jednostka administracyjna, zniesiona w 1929r. Odpowiednik
polskiej gminy.
***Nie ma o niej słowa w
arkuszach ewidencyjnych, ale wiele wskazuje na to, że to znów błędna informacja
– choćby fakt, ze każdy oficer WP musiał uczęszczać na kursy języka polskiego,
jeśli go nie znał wcześniej. Pamiętać także należy, że dorastając w rejonie
zamieszkałym w dużym stopniu przez ludność polską, oraz ucząc się w Nowogródku
(nawet w szkole rosyjskiej) musiał sie z językiem polskim zetknąć
niejednokrotnie.
****Według polskich autorów
Karpowicz miał opuścić 16pp już w kwietniu. W monografii 6DP autorstwa Adolfa
Stachuli pada nawet data 4 maja. Późniejszy arkusz ewidencyjny podaje datę
„05.1945”, jeżeli zatem data z pierwszego arkusza jest błędna, to ta data może
być zwykłym powieleniem błędu.
*****W 1985r., w czterdziestą
rocznicę zwycięstwa Przyznano specjalne, jubileuszowe Ordery Wojny Ojczyźnianej
wszystkim obywatelom ZSRR – uczestnikom działań wojennych. Ordery I klasy miały
być nadane wszystkim weteranom, którzy brali bezpośredni udział w walkach i
uzyskali odznaczenia bojowe (minimum Medal „Za zasługi bojowe”) lub odnieśli
rany. Ordery II klasy miały być nadawane weteranom, którzy odznaczeń bojowych
nie otrzymali lub w czasie wojny byli w służbach tyłowych. W praktyce zasad
tych nie przestrzegano zbyt rygorystycznie. Nowe ordery wizualnie nie różniły
się od standardowych, ale charakteryzowały się uproszczoną, jednoczęściową
konstrukcją, zaś do ich wykonania nie użyto metali szlachetnych.
******Osoba o której mowa to
urodzony w 1926r. matros Wiktor Pietrowicz Karpowicz, pochodzący z Leningradu.
Nie udało mi się potwierdzić czy to napewno syn akurat tego Piotra Karpowicza,
ale zgodność danych jest na tyle duża, że zbieg okoliczności jest mało
prawdopodobny.
[1]
Juliusz Malczewski, Osiemnasty Kołobrzeski. Z dziejów 18 Kołobrzeskiego pułku
piechoty, Warszawa 1974r.
[2] Stanisław Popławski, Towarzysze Frontowych Dróg, Warszawa 1970r.
SUMMARY
This text is an attempt on re-constructing the biography of the 1st commander of the 18th Infantry Regiment – col. Petr Karpovich, based on the documents obtained from the Soviet military archives.
Na początku marca 2017 roku dostałem dość nietypową prośbę ze strony zastępcy dyrektora zaprzyjaźnionego z naszą grupą Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa na Śląsku w Jaworzynie Śląskiej. Dla celów promocyjnych oraz jako urozmaicenie spotkania grupy instagramerów „Wroclovers” pojawił się pomysł nietypowej prezentacji części obiektów Fundacji Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego Śląska, w tym Młyna Hilberta w Dzierżoniowie. Jako że muzeum dysponuje egzemplarzem protokołu przekazania młyna władzom polskim przez Północną Grupę Wojsk Armii Radzieckiej, pomysł polegał na odtworzeniu tego wydarzenia. Prośba brzmiała więc: załatw mundury dla strony radzieckiej na 25 marca.
Na codzień nie zajmuję się odtwarzaniem radzieckich
formacji, ale lata kolekcjonowania radzieckich mundurów pozostawiły mi spory
zasób „kostiumologiczny”. Potraktowałem więc tę prośbę jako lekkie wyzwanie.
Wspomniany już protokół stanowił dobre źródło podstawowych
informacji. Przekazanie młyna miało miejsce 26 lipca 1951r., do tego czasu obiektem
zarządzała jednostka wojskowa nr 08617, którą dowodził pułkownik słuzby
kwatermistrzowskiej Nacwałow, sam jednak, jak wynikało z dokumentu, przy
przekazaniu obecny nie był. Obecnych za to było trzech oficerów z jednostki,
którzy złożyli pod protokołem swoje podpisy: podpułkownik służby
kwatermistrzowskiej M. I. Kuźmin, kapitan gwardii S. A. Gaszunin i młodszy
lejtnant służby kwatermistrzowskiej M. S. Miercałow. Potrzeba było więc
odtworzyć sylwetki trzech konkretnych oficerów Armii Radzieckiej z połowy roku
1951.
Pierwszą zatem rzeczą, którą należało było zrobić, było przygotowanie odpowiednich mundurów. W 1951r. w zasadzie poza wojskami lotniczymi i pancernymi obowiązywały mundury wz.43. Tu mieliśmy do czynienia z jednostką gospodarczą, toteż nie trzeba się było przejmować wyjątkami, ale powstawał nowy problem – w służbie kwatermistrzowskiej funkcjonowały węższe pagony niż w jednostkach wypowo bojowych.Gaszunin nie miał w dokumencie zapisanego stopnia kwatermistrzowskiego, więc mógł posiadać normalne, szerokie pagony, w dalszym ciągu jednak potrzebne były dwa mundury zaopatrzone w węższe naramienniki. Fakt, że przekazanie było sprawą oficjalną (ale niekoniecznie uroczystą) wskazywał, że prawidłowe będzie użycie mundurów służbowych. Zasadniczo mundur służbowy oficera w owym czasie składał się z kurtki mundurowej (ros. kitiel) ze stójką wz.43 lub gimnastiorki oficerskiej wz.43 z pagonami w pełnych barwach i z baretkami odznaczeń, granatowych bryczesów z oficerkami oraz czapki okrągłej w pełnych barwach. Analiza zdjęć pokazuje jednak, że częste były odejścia od normy – używanie polowych bryczesów w „kolorze ochronnym”, stosowanie polowych pagonów i czapek oraz noszenie na mundurze odznaczeń zamiast baretek. Dysponowałem akurat trzema kurtkami wz.43, jednak był problem z dopasowaniem rozmiarów do modeli. Miało nas być trzech: pan Arnold Kordasiewicz z Muzeum Miejskiego w Dzierżoniowie w roli podpułkownika Kuźmina, pan Maciej Mądry, zastępca dyrektora Muzeum w Jaworzynie Śląskiej w roli kapitana gwardii Gaszunina i ja jako najmłodszy stopniem młodszy lejtnant Miercałow. Niestety, dopasowane kurtki były tylko dwie – dla „podpułkownika” i „młodszego lejtnanta”. Uznałem zatem, że skoro kapitan będzie występował w gimnastiorce (akurat dysponował własnym radzieckim mundurem młodszego oficera), to i młodszemu lejtnantowi nie wypada świecić wielkimi złotymi guzikami. W efekcie oficer starszy wystąpił w bardziej eleganckim mundurze, a oficerowie młodsi zadowolić się musieli mniej „wyjściowymi” gimnastiorkami. Na podpułkownika udało się dopasować kurtkę starszego oficera służby sprawiedliwości, w związku z czym nie było potrzeby wymiany pagonów (były identyczne jak w służbie kwatermistrzowskiej) oraz granatowe bryczesy oficerskie. Trochę większy problem był z czapką, gdyż oryginalna wojenna czapka z „łopatokształtnym” daszkiem okazała się za mała, udało się jednak dopasować czapkę z końca lat 50. Z daszkiem okrągłym, która zresztą była bardziej prawdopodobna w 1951r., kiedy to daszki „łopatokształtne” widywało się już dość rzadko. Całości dopełnił pas oficerski i pamiętające lata 50. oficerki z lakierowanej skóry (co prawda w służbach tyłowych raczej wydawano jedynie oficerki juchtowe, ale oficer miał prawo sobie zakupić buty za własne pieniądze) Dla siebie dobrałem gimnastiorkę oficerską z lat 50. Z mosiężnymi guzikami, dopasowane kolorystycznie bryczesy i czapkę już wprawdzie z lat 60., ale nieróżniącą się od stosowanych wówczas. Trochę problemów sprawiło mi znalezienie właściwych pagonów, przypomniałem sobie jednak o kupionych pod kątem innego projektu replikach pagonów młodszego oficera milicji wz.44. Wymiary miały odpowiednie, kolor pola również, uznałem zaś, że na zdjęciach czarno-białych nie będzie widać, że lamówki i prześwity są granatowe.
Drugim etapem przygotowań był dobór odpowiednich baretek i
odznak. Na zrobienie dokładnych badań na temat tych trzech oficerów nie
starczyło czasu ani… pieniędzy, cały projekt bowiem przygotowywałem
nieodpłatnie. Udało mi się jednak przeprowadzić skrócone badania na bazie wojennego
materiału odznaczeniowego, które przyniosły garść informacji o dwóch spośród
trzech oficerów.
Pułkownik służby kwatermistrzowskiej Michaił Iwanowicz
Kuźmin urodził sie w 1910r. i wstąpił do Armii Czerwonej w roku 1932. W czasie
wojny odznaczony był medalem „Za odwagę”. Prawdopodobnie też, podobnie jak jego
zwierzchnik, pułkownik Nacwałow, w czasie wojny walczył na kierunku berlińskim,
zatem z braku informacji o odznaczeniu innymi medalami kampanijnymi
zdecydowałem się dołożyć do zestawu baretek medale „Za zdobycie Berlina” i „Za
zwycięstwo nad Niemcami”. Z okresu służby wynikałoby także, że w 1951r. służył
w wojsku już 19 lat, zatem powinien dostać odpowiednie odznaczenia za wysługę
lat: medal „Za zasługi bojowe” za 10 oraz Order Czerwonej Gwiazdy za 15. Całość
uzupełniłem medalem „30 lat Radzieckiej Armii i Marynarki” nadawanym w 1948r.,
co dało zestaw sześciu baretek.
Kapitan gwardii Siergiej Afanasijewicz Gaszunin urodził się
w 1918r., a w Armii Czerwonej służył od 1939r. i odznaczony został dwoma
Orderami Czerwonej Gwiazdy oraz medalem „Za zasługi bojowe” (ten ostatni
dogonił go z pięcioletnim opóźnieniem, w 1948r.). Brak było informacji o
medalach kampanijnych, założyłem więc, ze jako wojenny oficer służby
samochodowej mógł żadnego nie dostać. Całość wymagała tylko uzupełnienia
baretką medalu „Za zwycięstwo nad Niemcami” i „30 lat Radzieckiej Armii i
Marynarki”. Przy standardowym wówczas 1-2 letnim opóźnieniu w nadawaniu
odznaczeń za wysługę lat, uznałem, że drugiego medalu „Za zasługi bojowe” mógł
w 1951r. jeszcze nie otrzymać. Ponieważ Gaszunin miał stopień gwardyjski już w
czasie wojny, całości dopełniła odznaka gwardyjska z lekko obtłuczoną emalią.
Z młodszym lejtnantem Miercałowem sprawa była już o wiele
trudniejsza. Młodszy lejtnant to mógł być albo wyjątkowo mało zdolny absolwent
szkoły oficerskiej (a takiego by raczej za granicę nie wysłano) albo wojenny
szeregowiec lub podoficer, absolwent wojennych lub wczesnopowojennych kursów
młodszych lejtnantów. Mając do dyspozycji jedynie dość popularne nazwisko,
inicjały i stopień napewno nadany później niż jakiekolwiek odznaczenia bojowe
mogłem conajwyżej zgadywać. Postanowiłem więc tę postać stworzyć niejako od
zera. Zdecydowałem się na podoficera z „późnych roczników” (1925-27), który
miał za sobą służbę w jednostkach tyłowych, w której wykazał się na tyle, że
trafił na kursy oficerskie, ale nie na tyle, żeby go obwieszono orderami jak
choinkę. Założyłem też, że jak wielu oficerów w PGW przeszedł w czasie wojny
przez terytorium Polski w kierunku Niemiec. Taki zmobilizowany pod koniec wojny
żołnierz nie miałby za sobą w 1951r. nawet 10 lat służby, mógłby się jednak
wykazać na tyle, by najniższe odznaczenie bojowe – medal „Za zasługi bojowe”
otrzymać. Dalej naturalne byłyby oczywiście medale „Za zwycięstwo nad Niemcami”
i „Za zdobycie Berlina”. Niestety zabrakło mi już baretek medalu „30 lat
Radzieckiej Armii i Marynarki”, jednak zdarzało się, że przyznawano je z
kilkuletnim opóźnieniem, toteż uznałem – nie bezpodstawnie – że niższy oficer
mógł zostać w 1948r. przeoczony. Jako „smaczek” dodałem zegarek kieszonkowy –
taka „pamiątka z wojny”.
Jako ciekawostkę na koniec dodam, że szukając pagonów
natknąłem sie na dnie pudła na zapomniany… portret Stalina. Cóż, nie da się
ukryć, że ten „gadżet” – w 1951 roku wciąż jeszcze obowiązkowy element wystroju
wnętrz wszelkich radzieckich instytucji – wzbogacił nieco zdjęcia wewnątrz
budynku.
Zdjęcia można zobaczyć w materiałach promocyjnych młyna, do którego zwiedzania chciałbym przy okazji gorąco zachęcić – praktycznie całe wyposażenie stanowią maszyny produkcji przedwojennej.
Więcej zdjęć można także zobaczyć na profilu facebookowym
Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa na Śląsku w Jaworzynie Śląskiej.
Starszy sierżant WP odznaczony m.in. Brązowym Krzyżem Zasługi, ok. 1945-1948r. (przypuszczalnie st. sierż. pchor. Stanisław Rapacewicz, choć nie ma pewności co do tego).
Do napisania tego artykułu skłonił mnie częściowo trudny do
uzasadnienia sentyment do tego odznaczenia, częściowo zgromadzone materiały
(choć ten powód wynika bezpośrednio z pierwszego), a częściowo dziwne przypadki
stosowania Krzyży Zasługi przez rekonstruktorów
dostrzeżone bądź to osobiście, bądź też na zdjęciach. Jako osoba w niewielkim
stopniu zainteresowana poszukiwaniem nowych wariantów i odmian, niewiele
miejsca poświęcę samemu odznaczeniu, bardziej skupiając się na tym, za co mógł
być ów krzyż nadany – zarówno w teorii (opierając się na aktach prawnych) jak i
w praktyce (opierając się na konkretnych przypadkach odznaczeń). Historię
Krzyża zasługi postaram się przedstawić od chwili jego ustanowienia do czasów
współczesnych.
Krzyż
Zasługi ustanowiono jako odznaczenie trójklasowe na mocy ustawy z dnia 23
czerwca 1923r. Jakkolwiek od początku w polskim systemie odznaczeń postrzegano
krzyże jako osobną względem orderów i medali kategorię odznaczeń, nawet w
oficjalnych dokumentach możemy znaleźć sformułowanie „Order Krzyża Zasługi”.
Chociaż była to nazwa niepoprawna, przewija się w dokumentach przez cały okres
przedwojenny, ale także w czasie wojny. Na terytorium Polski nazwa ta zanikła
wkrótce po wojnie – ostatnimi znanymi mi dokumentami, na których występuje są
zaświadczenia tymczasowe o odznaczeniu z 1946r., w wersji na której widniała
formułka „odznaczony orderem, medalem” najczęściej w przypadku Krzyży Zasługi
wykreślano „medalem”.
Odcinek z 1934r. potwierdzający uiszczenie opłaty za wydanie odznaki Krzyża Zasługi. Warto zauważyć, ze choć jest to dokument państwowy, to występuje na nim niezbyt poprawne określenie “Order Krzyża Zasługi”.
Choć Krzyż zasługi w różnych formach przetrwał wszelkie
zmiany polityczne i funkcjonuje w polskim systemie odznaczeń nieprzerwanie od
chwili wprowadzenia, zasady nadawania odznaczenia, wynikające z jego otrzymania
przywileje oraz prestiż samego Krzyża zmieniały się kilkukrotnie, w zależności
od sytuacji politycznej.
I. OKRES II RZECZYPOSPOLITEJ
Wspomniana
wcześniej ustawa z 1923r. określała zasady nadawania Krzyża Zasługi. W zamyśle
miało to być odznaczenie prestiżowe, choć zakres zasług za jakie przysługiwał
określony był dość ogólnie – miał być nadawany osobom, które po 1918r.
wyróżniły się, wychodząc poza zakres swych obowiązków – w pracy dla kraju i
społeczeństwa. Mógł być nadany zarówno cywilom, jak i wojskowym. Przewidziany
był głównie jako odznaczenie dla urzędników państwowych, ale nadawano go także
osobom prywatnym za szczególne zasługi.
Zgodnie z ustawą, Krzyż mógł być jednej osobie nadany
maksymalnie po 4 razy w każdej klasie, przy czym klasa Krzyża zależała od
posiadanego stopnia lub piastowanego urzędu, toteż trudno byłoby znaleźć osobę,
która została odznaczona kilkoma klasami krzyża, w każdej więcej niż raz. Wpływ
na to miał też fakt, że dana osoba mogła być ponownie odznaczona Krzyżem
dopiero po upływie minimum roku od poprzedniego nadania. Złoty Krzyż Zasługi
nadawany był przez Prezydenta RP na wniosek Prezesa Rady Ministrów, a Srebrny i
Brązowy – przez Prezesa Rady Ministrów na wniosek poszczególnych ministrów.
Stąd też wnioski odznaczeniowe na krzyż srebrny i brązowy kierowano do
ministerstw, a na złoty – do Premiera.
Jak już wspomniano, Krzyż Zasługi miał być odznaczeniem
prestiżowym, toteż w początkowym okresie nadawano je nader oszczędnie. Podczas
pierwszego grupowego odznaczenia w Listopadzie 1923r. nie przyznano ani jednego
Złotego Krzyża Zasługi, Srebrnych nadano mniej niż 30, a Brązowych – 41. Jeśli
weźmiemy pod uwagę, że następna partia odznaczonych odebrała nadania dopiero w
marcu 1924r.,jasnym staje się, że liczba odznaczonych rosła powoli. Odznaczenie
niosło ze sobą pewne przywileje – oprócz przysługującego w różnych okresach
dodatku do emerytury lub pensji, osobom odznaczonym w Polsce Międzywojennej
przysługiwało czynne prawo wyborcze do Senatu. W wojsku nadanie Krzyża Zasługi
zapewniało awans o jeden stopień, o ile był wolny etat lub nie wiązało się to
cze zmianą funkcji żołnierza. Podobny mechanizm funkcjonował również w
przypadku urzędników państwowych, których w miarę możliwości przesuwano do
wyższej kategorii zaszeregowania.
W 1937
roku doprecyzowano zasady przyznawania Krzyża Zasługi określając ściśle komu
którą klasę można było nadać. I tak np. w wojsku Brązowy Krzyż Zasługi mógł być
nadany nawet szeregowcom i podoficerom, ale już do odznaczenia Srebrnym Krzyżem
mógł być przedstawiony posiadacz stopnia oficerskiego – oficer młodszy lub major, a do odznaczenia
Złotym Krzyżem Zasługi – co najmniej podpułkownik. Dla urzędników wprowadzono
identyczne ograniczenia – według stopnia
służbowego odpowiadającego w tabeli. Tylko w przypadku osób prywatnych –
odznaczanych za pracę społeczną lub inne wybitne zasługi niezwiązane ze służbą
państwową pozostawiono dowolność w ocenie należnej klasy odznaczenia.
Obostrzenia te spowodowały wprawdzie zniknięcie wyjątków (gdzie np. sierżantowi
nadano Srebrny Krzyż Zasługi), ale z drugiej strony od tego czasu liczba nadań
Krzyży zasługi wzrosła lawinowo – spośród 151 034 Krzyży Zasługi nadanych
w latach 1923-1939 prawie 110 000 nadań przypada na ostatnie dwa lata
przed wojną. Znane są z tego okresu przypadki przyznawania Krzyża zasługi
wiernym podwładnym na wniosek odchodzących dyrektorów, a nawet przypadki z pogranicza
korupcji – „kupowania” odznaczeń. Pamiętać jednak należy, że w tym czasie miała miejsce aneksja Zaolzia i towarzyszące
jej działania zarówno wojskowych, jak i pracowników administracji. Także
wówczas toczyła sie stopniowa modernizacja armii, co musiało zaowocować większą
ilością nadanych odznaczeń państwowych. Niewątpliwie jednak umasowienie Krzyża
Zasługi owocowało spadkiem prestiżu tego odznaczenia.
W
Początkowym okresie starano się nadawać krzyże za osiągnięcia naprawdę wybitne,
przede wszystkim za konkretne dokonania. Stopniowo jednak zwiększała się ilość
nadań „Za całokształt pracy”. Przykładem takiego nadania może być załączony
wniosek na Złoty Krzyż Zasługi z czerwca 1939r. dla byłego „Belniaka”,
dziennikarza i działacza organizacji kombatanckich Henryka Przyborowskiego. W
tym jednak przypadku prawdopodobnie o przedstawieniu do odznaczenia decydowała
także legionowa przeszłość – wszak Legiony były wtedy „na topie”. Wniosek ten
posiada cechę charakterystyczną dla wielu cywilnych odznaczeń „za całokształt”
– zarówno przed jak i po wojnie – właściwie trudno określić za co konkretnie
miał być przyznany ów Krzyż Zasługi, jednak laudacja na cześć przedstawianego
brzmi na tyle dobrze, że kompetentnym władzom nie wypada odmówić (choć z
drugiej strony – w okresach wzmożonych nadań Krzyży zasługi, takich jak koniec
lat 30. czy druga połowa okresu powojennego – prawdopodobnie poza organizacją
wysyłającą wnioski nikt ich dokładnie nie czytał).
Wniosek na Złoty KZ dla Henryka Przyborowskiego.
I jego odwrotna strona.
Za
osobne odznaczenie uznać należy ustanowiony rozporządzeniem Prezydenta RP z 7
Marca 1928r. jednoklasowy Krzyż Zasługi za Dzielność. Krzyż ten powstał jako
odznaczenie bojowe dla funkcjonariuszy
innych niż Wojsko Polskie służb mundurowych – policjantów,
pograniczników czy celników, którzy, mimo dokonywania bohaterskich czynów z
narażeniem życia nie mogli otrzymać większości odznaczeń bojowych (nadawanych
tylko w czasie wojny lub tylko wojskowym). W 1939r.ideę krzyża nieco zniekształcono,
pozwalając na nadawanie go również żołnierzom Wojska Polskiego. Nadawany był
przez Prezesa Rady Ministrów na wniosek ministra odpowiedniego dla danej
służby. Wielu żołnierzom KOP, którym w latach 1923-1928 przyznano Krzyże
Zasługi za czyny, które zasługiwały na odznaczenie Krzyżem Zasługi za
Dzielność, odznaczenia zweryfikowano i zmieniono. Osobom Odznaczonym tym
Krzyżem przysługiwała roczna pensja w wysokości 200 zł. Do 1939r., łącznie z
krzyżami nadanymi żołnierzom WP nadano ponad 370 Krzyży Zasługi za Dzielność.
Podsumowując
jeszcze historię nadań Krzyża Zasługi w II RP warto wspomnieć, że tak jak w
przypadku innych odznaczeń, nadanie wiązało się jedynie z przyznaniem dyplomu i
baretki (dla mundurowych), ew. miniaturki odznaczenia – za samą odznakę
należało zapłacić i to niemało. Osoba odznaczona mogła jednak zrezygnować
wykupywania odznaki. Warto też podkreślić, że w tym okresie osoba odznaczona
kilkukrotnie miała prawo nosić tylko jedną odznakę Krzyża Zasługi z nałożonymi
na nią okuciami. Wszystko to razem sprawia, że przedwojenne dokumenty nadania
Krzyża Zasługi są łatwiej dostępne niż same odznaczenia. Tu zwrócić można także
uwagę na fakt, że dyplomy nadania Krzyża Zasługi były odręcznie podpisywane
przez właściwą osobę, toteż wielu kolekcjonerów odznaczeń ma szansę posiadać w
kolekcji nie tylko oryginalny dokument nadania, ale także oryginalny autograf
ostatniego przedwojennego premiera RP, generała Felicjana
Sławoj-Składkowskiego*
Dyplom Srebrnego Krzyża Zasługi dla Adama Linkowskiego z 1938r. Widoczny odręczny podpis ostatniego premiera IIRP.
II. Rząd Polski na Uchodźstwie
Rząd
Polski na Uchodźstwie przyznawał Krzyże Zasługi według zasad przedwojennych.
Większość nadanych Krzyży stanowiły odznaczenia dla żołnierzy Polskich Sił
Zbrojnych na Zachodzie. Nie znalazłem nigdzie danych na temat ilości Krzyży
Zasługi nadanych przez władze w Londynie, prawdopodobnie jednak odznaczenie to
nadano tylko kilkaset razy. Z przyczyn dość oczywistych (brak policji, KOP
itp.) Rząd Polski na Uchodźstwie nie nadawał Krzyży Zasługi za Dzielność.
Osobnym
przypadkiem są Krzyże Zasługi z Mieczami. Ustanowione zostały dekretem
Prezydenta RP na Uchodźstwie z dnia 19 października 1942r. jako odznaczenie
wojenne nadawane za odwagę i męstwo okazane niebezpośrednio w walce z wrogiem
oraz szczególne zasługi dla RP i jej obywateli w warunkach niebezpieczeństwa.
Jak łatwo się domyślić, Większość odznaczonych stanowili żołnierze Polskich Sił
Zbrojnych na Zachodzie oraz członkowie szeroko rozumianego Ruchu Oporu (a zatem
zarówno partyzanci jak i konspiratorzy polityczni) w kraju. Znane są także
przypadki nadania Krzyża Zasługi z Mieczami oficerom innych armii
sprzymierzonych. Podobnie jak w przypadku Krzyża Zasługi, Złoty Krzyż Zasługi z
Mieczami nadawany był przez Prezydenta RP, a Srebrny i Brązowy – przez
Premiera, ale zasady te dotyczyły tylko cywilów – wojskowym polskim i
zagranicznym nadawał Wódz Naczelny na wniosek Ministra Obrony, Dowódcy
Marynarki Wojennej, Inspektora Lotnictwa i wyższych dowódców wojskowych
(minimum dowódców brygad). Podobnie jak „cywilny” pierwowzór, Krzyż Zasługi z
Mieczami mógł być nadany danej osobie czterokrotnie w każdej z klas. Krzyże
Zasługi z Mieczami nadano pierwszy raz w marcu 1943r., łącznie nadano ich we
wszystkich klasach około 30 000 (w tym około 24 000 do 1946r.).
Baretka Brązowego KZ z Mieczami
Krzyż
Zasługi z Mieczami nadawano najczęściej w trzech przypadkach – oficerom sztabowym,
żołnierzom służb tyłowych (rzadziej frontowym) za wzorowe, wybitne i pełne
poświęcenia wypełnianie obowiązków (np. mechanik wojskowy, który pracował bez
przerwy 24 godziny, dzięki czemu wszystkie samochody jednostki były sprawne na
czas przed większą operacją), oraz za całokształt działań. Cywilom najczęściej
przyznawano go za działalność w ruchu oporu – udostępnianie lokalu, ukrywanie
partyzantów itp. Nadawano go także oficerom wywiadu.
Arkusz Ewidencyjny Komisji Weryfikacyjnej d/s byłej AK dla ppor. Zofii Kapuścik – “Jolanty”, wymieniający m. in. odznaczenie Srebrnym KZ z mieczami za działalność w konspiracji.
Kilka
przykładów wniosków na Krzyże Zasługi z Mieczami załączyłem jako ilustracje do
tego artykułu. Wszystkie dotyczą partyzantów AK. Uważny czytelnik zauważy
pewnie dziwne daty na wnioskach. I tu warto poruszyć ciekawą sprawę. Krzyż
Zasługi z Mieczami nie został bowiem włączony do systemu odznaczeń powojennej
Polski (dopiero 3RP uznała to odznaczenie, ale o tym później), jednak od lat
60. w ramach ZBoWiD działały komisje weryfikacyjne do spraw byłych żołnierzy
Armii Krajowej. Kierowali nimi często dawni dowódcy AK (np. „Wolski” w
Warszawie czy „Wojan” w dawnym Okręgu Radomsko-Kieleckim). Zadaniem tych
komisji była przede wszystkim weryfikacja odznaczeń przyznanych partyzantom,
ale z takich czy innych przyczyn nie nadanych. Teoretycznie weryfikowani
partyzanci powinni być członkami Związku, ale obecność wniosków o weryfikację
odznaczeń nadanych pośmiertnie wydaje się potwierdzać, że tej reguły nie
trzymano się ściśle. Najciekawszy jest jednak efekt prac tych komisji. Otóż po
weryfikacji odznaczenia, było ono uznawane przez władze PRL, które wydawały do
niego legitymację i odznakę. W przypadku Krzyża Zasługi z Mieczami sytuacja
była o tyle absurdalna, że władze uznawały prawo weterana do noszenia
odznaczenia, którego nie uznawały. Nie jestem pewien, czy Krzyże traktowane
były w tym momencie oficjalnie jako odznaczenie zagraniczne czy organizacyjne,
ale faktem pozostaje, że weterani nosili je zgodnie z „Londyńskimi” zasadami
kolejności. Oczywiście władze PRL wydawały, z braku prawidłowych odznak,
odznaki zwykłego Krzyża Zasługi w odpowiedniej klasie, większość weteranów
przerabiała je jednak lub nabywała kompletne repliki w pracowniach grawerskich.
Wniosek weryfikacyjny na KZ z Mieczami dla Eugeniusza Woźnickiego – “Roztropnego”.I druga jego stronaWniosek weryfikacyjny KZz mieczami – pośmiertny – dla Lucjana Gawryśa – “Rysia”
Wniosek weryfikacyjny dla Reginy Woźnickiej – “Junony”
Niezidentyfikowany weteran PSZ na Zachodzie – członek PZPR i ZBoWiD z Brązowym KZ z Mieczami.
III. Władze tworzone w ZSRR i „Rzeczpospolita 2 i 1/2” 1943-1952
Krzyż zasługi
został oficjalnie przyjęty do systemu odznaczeń dekretem PKWN z 22 grudnia
1944r. Miał być nadawany za zasługi w pracy zawodowej. Choć nie podano ścisłych
kryteriów nadawania, początkowo starano się go nadawać w miarę zgodnie z
przedwojennymi przepisami. Początkowo nadawano go głównie wojskowym nie
biorącym udziału w bezpośrednich działaniach zbrojnych za wzorowe wykonywanie
obowiązków, lub dokonania wykraczające poza zakres ich obowiązków, przy czym
szeregowym zwykle nadawano za takie zasługi brązowy medal „Zasłużonym na Polu
Chwały”, Krzyże zasługi rezerwując dla podoficerów i oficerów, jako odznaczenie
wyższe, bardziej prestiżowe, choć oczywiście bywały od tej reguły wyjątki. Do
końca 1944 nadano, według różnych źródeł, od 38 do 42 krzyży zasługi wszystkich
klas. Oprócz np. sztabowców i tyłowców, Krzyżami zasługi nader chętnie
odznaczano np. oficerów Głównego Zarządu Informacji WP, co prawdopodobnie było
spowodowane kopiowaniem radzieckiej tendencji do odznaczania oficerów wywiadu i
kontrwywiadu – jako nie biorących udziału w walce zbrojnej – odznaczeniami
cywilnymi. Ogółem, do końca 1945r. nadano ponad 16 700 krzyży zasługi
wszystkich klas, przy czym szacuje się, że ponad połowa tej liczby to
odznaczenia dla wojskowych, w tym również dla oficerów delegowanych z Armii
Czerwonej.
Zaświadczenie odznaczenia Brązowym Krzyżem Zasługi dla szer. Stanisława Witkowskiego, żołnierza służby medycznej 1AWP.
W
późniejszym okresie nadano sporo Krzyży Zasługi za organizowanie referendum i
wyborów oraz za udział w spisach powszechnych. Choć brzmi to jak zasługi
cywilne, większość odznaczonych stanowili żołnierze WP, WOP i KBW oraz
funkcjonariusze MO i Urzędów Bezpieczeństwa, i to pomimo, że aż do 1946r. było
to jedyne prócz Orderu Odrodzenia Polski odznaczenie cywilne. Pod koniec lat
40. Więcej cywilów zaczęło otrzymywać Krzyże Zasługi, co wiązało się z ponownym
uruchamianiem przemysłu oraz nieusankcjonowanym prawnie nadawaniem odznaczenia
za długoletnią pracę cywilną. Wciąż jednak nadawano je również wojskowym –
głównie dowódcom za wyniki w szkoleniu, sukcesy dowodzonych jednostek, zasługi
niebojowe i wybitną służbę. W tym okresie również zdarzyły się pierwsze nadania
Złotego Krzyża Zasługi zakładom przemysłowym.
Dwa przykłady dokumentów do KZ dla tej samej osoby – wojskowy Brązowy KZ z 1946r. i cywilny Srebrny z 1959r.
Krzyż
początkowo nadawany był przez Prezydium KRN, następnie zaś przez Prezydenta RP.
Warto
jeszcze dodać, że tak jak w II Rzeczypospolitej, tak i w czasie wojny i bezpośrednio po niej władze
miały problem z nazewnictwem, stąd często używane w dokumentach (zwłaszcza w
okresie wojny) określenie „Order Krzyża Zasługi”.
IV. Polska Rzeczpospolita Ludowa
W
początkowym okresie PRL (tj. 1952-1960) sytuacja Krzyża Zasługi wyglądała
podobnie jak wcześniej – uchwalenie nowej konstytucji i zmiana nazwy państwa
niewiele tu zmieniły, poza wymianą liter „RP” na „PRL” na odznace Krzyża i
przeniesieniem prawa do nadawania na Radę Państwa. Da się jednak zauważyć
pierwsze symptomy dewaluacji odznaczenia – Zdarzały się nadania za długoletnią
pracę w zakładach przemysłowych kluczowych gałęzi przemysłu. Dopiero ustawa z
17. Lutego 1960r. rozpoczęła proces uporządkowania zasad nadawania krzyży.
Według art. 8 tej ustawy, Krzyż Zasługi, dzielący się na 3 stopnie mógł być
nadawany osobom zasłużonym „w pracy zawodowej lub działalności społecznej” oraz
„przedsiębiorstwu, zakładowi, instytucji lub jednostce terytorialnej”, przy czym
ustawa przewidywała, że dwukrotnie mógł być nadany tylko krzyż złoty i srebrny.
Ustawa sygnalizowała też konieczność uporządkowania zasad nadawania odznaczenia
za pracę w niektórych gałęziach przemysłu.
Już 29.
Lutego wyszła uchwała Rady Państwa w sprawie orderów i odznaczeń. Określiła ona
wygląd odznaczeń oraz kolejność ich noszenia. I tak Złoty Krzyż Zasługi miał
być noszony zaraz po orderach (co czyniło go najwyższym odznaczeniem
„nieorderowym”), a przed Krzyżem Walecznych; srebrny – po Wielkopolskim Krzyżu
Powstańczym a przed srebrnym medalem „Zasłużonym na Polu Chwały”, zaś brązowy –
po srebrnym, a przed brązowym medalem „Zasłużonym na Polu Chwały”.
Kolejnym
ważnym aktem prawnym była tu uchwała Rady Państwa z 1. Lipca 1960r.,
określająca zasady nadawania odznaczeń za nieprzerwaną i wyróżniającą się pracę
w kluczowych zakładach przemysłowych – w kopalniach, hutach i stoczniach.
Górnikom pracującym pod ziemią w kopalniach „węgla, rud, kruszców, glin
szlachetnych, magnezytów, gipsów i soli kamiennej przyznawano Brązowy Krzyż Zasługi za 7 lat
nieprzerwanej pracy, Srebrny – za 10, a Złoty – za 15. Za 20 i 25 lat pracy
nadawano Order Sztandaru Pracy I i II klasy, z tymże o ile z tych ostatnich
później się wycofano (w związku przysługującym za nie procentowym dodatkiem do
emerytury – niemałej w przypadku górników), o tyle Krzyże Zasługi pozostawiono.
Te same zasady nadawania uchwała przyznawała również pracownikom
techniczno-inżynieryjnym zatrudnionym „w ruchu kopalń podziemnych” oraz
robotnikom i pracownikom techniczno-inżynieryjnym odkrywkowych kopalni siarki.
Z kolei robotnikom i pracownikom techniczno-inżynieryjnym hutnictwa żelaza,
pracującym przy wielkich piecach, w stalowniach, walcowniach, młotowniach i
prasowniach ustawa przyznawała prawo do odznaczeń za długoletnią i wyróżniającą
pracę: Za 10 lat – Srebrny Krzyż Zasługi; za 15 lat – Złoty Krzyż Zasługi.
Identycznie zasady nadawania Krzyży zasługi rozpisano dla robotników i
pracowników inżynieryjno-technicznych stoczni morskich zatrudnionych w wydziałach kadłubowych, maszynowych, wyposażeniowych.
Uchwała ta zawierała jednak dwa „haczyki”.
Po pierwsze, okres pracy liczony był tylko od wyzwolenia, a po drugie
osoba odznaczona za długoletnią wyróżniającą się pracę w przemyśle wcześniej
analogicznym odznaczeniem nie miała prawa otrzymać odznaczenia po raz drugi, a
trzeba wiedzieć, że przed 1960r. zdarzały się odznaczenia Brązowym Krzyżem
Zasługi za 10 lat pracy – osoba odznaczona w ten sposób, nie mogła już liczyć
na Srebrny Krzyż zasługi, mogła otrzymać dopiero złoty po kolejnych pięciu
latach pracy.
Niewątpliwie
uchwała zadecydowała o tym, że górnicy i hutnicy stanowili większość
odznaczonych Krzyżem Zasługi po 1960r. Taka masowość nadań przedłożyła się na
spadek szacunku, jakim darzono Krzyże Zasługi.
Korespondencja pokazująca ciekawe kulisy nadawania odznaczeń porzez organizacje społeczne w PRL
W
dalszym ciągu jednak nadawano je za osiągnięcia Sportowcom, pracownikom
naukowym czy wojskowym. Najprostszym jednak, prócz pracy w kluczowych gałęziach
gospodarki, sposobem na uzyskanie Krzyża Zasługi było wieloletnie i aktywne
członkostwo w organizacjach społecznych – oprócz bardziej oczywistych, jak
partie polityczne, również w tych mniej znanych – LOK, ZBoWiD, PCK czy nawet ZHP. W załączeniu
zobaczyć można przykłady wniosków tego typu – dla aktywnych działaczy
Towarzystwa Wiedzy Powszechnej. Tak jak przed wojną, tak i w przypadku wielu
powojennych cywilnych wniosków odznaczeniowych „za całokształt” trudno
stwierdzić za co konkretnie nadano odznaczenie.
Wniosek na Srebrny KZ dla Alicji Kłos – działaczki TWP
Wniosek na złoty KZ dla mgr Władysława Budzińskiego – również TWP.Wniosek na Złoty KZ dla dr Józefa Cubały
Jakkolwiek
przez cały okres powojenny odznaczenie Krzyżem Zasługi nie dawało żadnych
realnych przywilejów, to jednak dopiero od połowy lat 60. – wraz z masowymi
nadaniami za pracę w przemyśle prestiż Krzyża Zasługi zmalał do tego stopnia,
że dziś peerelowskie krzyże można kupić za kilka – kilkanaście złotych. Dość
powiedzieć, że w całym okresie 1944-1992 nadano 3 541 694 Krzyży Zasługi
wszystkich stopni.
V. III Rzeczpospolita
Obecne
zasady nadawania Krzyża Zasługi określa ustawa z 16. października 1992r., która
wbrew deklaracjom stanowiła tylko luźne nawiązanie do zasad przedwojennych.
Nadawany jest przez Prezydenta RP osobom, które wniosły szczególne zasługi dla
Państwa Polskiego lub jego obywateli wykraczając poza zakres obowiązków a także
osobom zasłużonym w działalności publicznej lub charytatywnej. Krzyż w każdym
stopniu może być nadany dwukrotnie, przy czym między dwoma nadaniami powinny
upłynąć minimum trzy lata (wyjątki dopuszczalne są w uzasadnionych
przypadkach). Nie wrócono do przedwojennego podziału na dostępność
poszczególnych stopni dla konkretnych stanowisk służbowych bądź rang, nie przywrócono
także żadnych przywilejów. Zdecydowanie
jednak ograniczono liczbę nadań (według ostatnich danych, liczba Krzyży Zasługi
nadanych od 1992r. nie przekroczyła 300 000 sztuk. Wszystko to wskazuje na
próby przywrócenia odznaczeniu statusu, jakim cieszyło się w latach 20., nie
wydaje się jednak, żeby Krzyż Zasługi był nagrodą szczególnie pożądaną.
Warto wspomnieć, że tą samą ustawą do systemu odznaczeń III
RP wprowadzono również Krzyż Zasługi z Mieczami.
Krzyż Zasługi a rekonstrukcja drugowojenna
Kończąc
historię Krzyża Zasługi warto odnieść się do wykorzystania odznaczenia w
rekonstrukcji. Kilkukrotnie zdarzyło mi się np. widzieć osoby odtwarzające
podoficerów i szeregowych WP z jesieni 1939r. ze Złotym lub Srebrnym Krzyżem
Zasługi na piersi. O ile tak sytuacja nie jest całkowicie wykluczona, to jednak
jest bardzo mało prawdopodobna, nawet przy założeniu że to odznaczenie za
zasługi w pracy cywilnej – urzędnik państwowy szczebla odpowiednio wysokiego,
by otrzymać Złoty Krzyż Zasługi albo posiadałby już stopień oficerski, albo w
ogóle nie zostałby zmobilizowany w 1939r. Jeśli nawet rekonstruktor jako osoba
prywatna takie odznaczenie uzyskał, na potrzeby rekonstrukcji powinien
zrezygnować z jego noszenia lub zastąpić je trzecim stopniem, tj. Brązowym Krzyżem
Zasługi, bardziej przystającym do stopnia wojskowego odtwarzanej postaci.
Podobnie
sytuacja wygląda z Wojskiem Polskim na Wschodzie i wczesnopowojennymi
formacjami wojskowymi (WP, WW/KBW, WOP, MO, etc.) – o ile rekonstruktorzy
1/2AWP chętniej obwieszają się typowo bojowymi odznaczeniami, o tyle na
rekonstrukcjach typu „Rozbicie PUBP” zdarzają się postaci z krzyżami w
zaskakująco wysokich klasach lub, co gorsza, z krzyżami z literami „PRL”. Drugi
przypadek razi, bo niestety na tego typu imprezach odległość od widzów jest
zwykle niewielka, więc takie rzeczy widać na zdjęciach. W pierwszym przypadku
sytuacja jest analogiczna jak przy rekonstrukcji formacji 2RP – w pierwszych
latach powojennych raczej kierowano się przedwojennymi zasadami nadawania i
żaden żołnierz/funkcjonariusz poniżej stopnia podpułkownika raczej Złotego
Krzyża Zasługi mieć nie mógł (a pamiętajmy że komendant powiatowego UBP rzadko
miał stopień wyższy niż porucznik.
Jeśli
zaś chodzi o PSZ na Zachodzie i formacje partyzanckie wierne Rządowi na
Uchodźstwie, to podkreślić trzeba, że wojskowym nadawano raczej Krzyże Zasługi
z Mieczami. Zatem żołnierz Polskich Sił Zbrojnych mógłby paradować z baretką
takiego krzyża, pozostaje jednak mały „haczyk” – taki żołnierz mógłby być np.
szoferem, ale raczej już nie zwykłym piechurem. Z kolei w AK najwyraźniej
Krzyże Zasługi z Mieczami przyznawano w dużych ilościach, jednak nie było
raczej zbyt wielu partyzantów, którzy w czasie wojny posiadali takowe, nawet
jeżeli otrzymali odpowiednie dokumenty poświadczające nadanie.
Tak jak
zawsze w przypadku wykorzystywania odznaczeń w rekonstrukcji polecam wierność
zasadzie: nie więcej niż potrzeba. Żołnierz, czy nawet oficer linowy
nieposiadający żadnych odznaczeń nie był czasie wojny niczym niezwykłym.
Przeciwnie, był znacznie częstszym widokiem niż żołnierze obwieszeni medalami
jak choinki.
*Krytyków od razu informuję, że to jedna z dopuszczalnych form zapisu tego nazwiska.
Autor: Kamil Szustak
SUMMARY
In this article the author describes the history of a Polish Award – Cross of Merit from it’s estblishement to the modern times, showing the examples of award-related documents from his archive. The text also discusses in short the use of the award (replicas) in re-enactment.
Poniższy tekst został pierwotnie opublikowany na portalu www.dobroni.pl w marcu 2014r. Od tego czasu jednak kilka postawionych w nim tez udało się zweryfikować, co znalazło odzwierciedlenie w naniesionych poprawkach. Dlatego też tekst ten nieznacznie różni się od oryginalnego.
W poprzednich artykułach
prezentowałem różne wzory dokumentów identyfikacyjnych stosowanych w 1 i 2 AWP.
Niniejszy artykuł można potraktować jako podsumowanie tematu i próbę ustalenia
chronologii stosowania poszczególnych wzorów książeczek wojskowych wydawanych
żołnierzom Odrodzonego Wojska Polskiego.
Dokumenty
najdawniejsze
Dowód osobisty żołnierza 1pp – strona po polsku. To samo – strona po rosyjsku.
Najdawniejszymi dokumentami były „dowody osobiste” –
drukowane dwustronnie (po polsku i rosyjsku) na kartoniku, lub sporządzane na
maszynie do pisania na zwykłym papierze. Przykład zastępczego dowodu można
obejrzeć w poprzednim artykule, zaś zdjęcie oryginału dwujęzycznego na
kartoniku przesłał po raz kolejny niezawodny użytkownik Kirej. Dodatkowo udało
mi się uzyskać egzemplarz takiego dokumentu należący do żołnierza 1DP.
Dokumenty te najprawdopodobniej wydawano rekrutom zaraz po przybyciu do
jednostek. Tymczasem najstarsze znane książeczki pokazanego w poprzednim
artykule „pierwszego wzoru” – czterostronicowe – pochodzą z 1944r. – co więcej,
mają one wyraźne oznaczenie „1-sza Armia Polska”, co wskazuje na ich powstanie
dopiero po powołaniu do życia 1AP w marcu 1944r. Wszystko więc wskazuje, ze
pierwszym dokumentem były dwustronne „dowody osobiste”. Problem w tym, że
dokumentów tych szybko zaczęło brakować. Dowodem na to jest nie tylko pokazany
w poprzednim artykule dokument tymczasowy, ale też pewna sytuacja wspomniana w „Początek
drogi. Lenino” Alojzego Srogi. Nie mogłem znaleźć dokumentu opisanego przezeń
typu, ale ponownie, skan ciekawego dokumentu przesłał użytkownik Kirej – jest to
ni mniej, ni więcej, tylko „Krasnoarmiejskaja Kniżka” wypełniona po polsku dla
podoficera 1pp we wrześniu 1943. Trudno powiedzieć jak bardzo powszechna była
praktyka wydawania radzieckich książeczek wojskowych żołnierzom jednostek 1DP –
w literaturze i wspomnieniach nie ma na ten temat zbyt wiele (jedyna znana mi
wzmianka pochodzi z książki Srogi), i w sumie nic dziwnego – w latach PRL
raczej by to pominięto ze względu na możliwy negatywny wydźwięk propagandowy
(choć przyczyny stosowania tych dokumentów były raczej praktyczne niż
traktowanie polskich jednostek jako integralnej części Armii Czerwonej), a
obecnie tematem mało kto się zajmuje. Przypuszczam jednak, że początkowo było
to dość powszechną praktyką – książeczki radzieckie wydawano tym żołnierzom,
dla których zabrakło właściwych dokumentów. Oznacza to, że pierwszym wzorem dokumentu
osobistego żołnierza w 1 AWP były na równi dwustronny „dowód osobisty i
radziecka „krasnoarmiejskaja kniżka” wypełniona po polsku, wydawana żołnierzom
prawdopodobnie od późnego lata 1943r. Tym samym czterostronicowa książeczka
wojskowa zaprezentowana w poprzednim artykule jest wzorem drugim.
Pierwsze strony – jak widać wszystko wypełnione po polsku.
Czterostronicowa
książeczka wojskowa
Książeczka czterostronicowa Józefa Masiuka z 14pp – zdjęcie z archiwum allegro
Przyjmując
hipotezę przedstawioną na koniec powyższego wywodu za słuszną, czterostronicową
książeczkę musimy uznać za wzór drugi. Najwcześniej datowane egzemplarze
pochodzą z lata 1944r. Choć np. książeczka plutonowego Rawskiego dotyczy
żołnierza 2pp, to jednak data dziwnie zbiega się z okresem formowania kolejnych
jednostek Wojska Polskiego na Wschodzie. Jeśli zatem do tego czasu jednym z obowiązujących
wzorów dokumentu osobistego był dokument radziecki, to wkroczenie na terytoria
zamieszkane przez ludność polską w większości nieufną wobec ZSRR (tj. dawne
Kresy Wschodnie) byłoby dobrym momentem na zmianę dokumentu na polski (wielu
polaków zapewne zniechęcałby dokument mogący sugerować, że wstępują do Armii
Czerwonej). Możemy zatem przyjąć, że ów drugi wzór – książeczka
czterostronicowa w języku polskim – wszedł do użytku wiosną lub latem 1944r. –
zapewne w marcu-lipcu, gdyż od końca lipca funkcjonowała już nazwa 1 Armia
Wojska Polskiego zamiast 1 Armii Polskiej. Problem jednak w tym, że dwa znane
mi egzemplarze takiej książeczki wydane żołnierzom 14 pp (a więc jednostki
formowanej od lipca 1944r.) – plutonowemu Franciszkowi Jasińskiemu oraz
kapralowi Józefowi Masiukowi noszą datę 2.02.1945 – a więc już po sforsowaniu
przez 6DP Wisły! Fakt, że dwie książeczki z tego samego pułku zostały tego
samego dnia wydane różnym podoficerom – działonowemu z plutonu dział 45mm 1
batalionu 14pp, oraz szefowi kompanii rusznic przeciwpancernych w 14pp – trudno
uznać za przypadek. Mamy tu raczej do czynienia z datą wydania książeczek
wszystkim żołnierzom pułku – prawdopodobnie po raz pierwszy, co sugeruje, że do
lutego 1945r. żołnierze ci nie mieli stałych dokumentów tożsamości, wcześniej
posługując się jakiegoś rodzaju dokumentem zastępczym (być może również
wspomnianym wcześniej dowodem osobistym, wobec jednak braku takich dokumentów
dla żołnierzy spoza 1DP uważam to za mało prawdopodobne).
Trudno ocenić do kiedy obowiązywał ten wzór książeczki
wojskowej – żołnierze 14pp o których wspominałem, prawdopodobnie nie otrzymali
w czasie wojny książeczki innego wzoru, toteż możemy uznać, ze w przypadku gdy
książeczka nie uległa zniszczeniu, stosowana była co najmniej do 9.05.1945r., a
zapewne nawet dłużej. Co ciekawe, najwyraźniej w niektórych jednostkach uważano
tą wersję za obowiązującą jeszcze długo po wprowadzeniu nowych wzorów, nawet
gdy nie było już blankietów – udało mi się zdobyć zastępczą wersję takiej książeczki
wykonaną na maszynie do pisania wydaną telefonistce z jednostki 65504D (jeśli
ktoś wie jaka jednostka kryje się pod tym numerem, to proszę o informację)
5.07.1945r., a więc dwa miesiące po zakończeniu wojny!
Zastępczy dokument wzorowany na książeczce czterostronicowej z lipca 1945r. (!) Dla starszej szeregowej Heleny Kosowskiej.
Książeczka „toruńska”
Tymczasem jednak pojawiła się książeczka wojskowa wzorowana na „Krasnoarmiejskoj Kniżkie”. To co wiadomo z całą pewnością, to fakt, że dokumenty tego wzoru drukowano w Toruniu. Żadnej daty zamówienia, żadnych danych pozwalających określić datę przyjęcia wzoru. Jak wiadomo, Toruń został zajęty przez Armię Czerwoną bez większych walk 1 lutego 1945r., zatem uruchomienie drukarni na potrzeby WP mogło nastąpić dość szybko – być może już w tym samym miesiącu. Opracowanie nowego wzoru książeczki, przesłanie go do Torunia, przygotowanie do druku musiało jednak trochę potrwać. Podobnie jak dostarczenie gotowych blankietów do jednostek. Należy zatem uznać, że daty wpisane do znanych egzemplarzy książeczek – z kwietnia 1945r. – odpowiadają momentowi wprowadzenia tej wersji do użytku, zwłaszcza że oba znane egzemplarze pochodzą z różnych jednostek: 3BP i 6pp.
Przykład takiej ksiażeczki obejrzeć można w drugim artykule cyklu.
Wzór ten z całą pewnością był w
użyciu jeszcze w maju 1945r. Trudno powiedzieć kiedy konkretnie został
wycofany.
„Czwarty wzór”
Aby
zamieszać jeszcze bardziej – na koniec omówię jeszcze jeden wzór książeczki.
Skany takiego dokumentu, wystawionego w szpitalu ewakuacyjnym w sierpniu 1945r.
przesłał mi użytkownik Kirej – zobaczyć je można w poprzednim artykule. Książeczka
przypomina trochę książeczkę radziecką, a trochę przedwojenną polską. Można by
sądzić, że wzór ten wprowadzono dopiero po wojnie – wszak funkcjonowały już dwa
wzory, w tym jeden przyjęty najwyżej 3 miesiące przed zakończeniem wojny. Ale
sprawa nie jest tak oczywista.
Otóż w ubiegłym roku w moje ręce trafiła książeczka tego
wzoru, wystawiona na starszego sierżanta radiotelegrafistę Borysa Werteleckiego
(pomimo dziwnej zbitki imienia Borys i imienia ojca Nikita oraz wcześniejszej
służby w Armii Czerwonej, prawdopodobnie Polaka – niestety, książeczka nie
zawiera już rubryki „narodowość”) z oddziału łączności Polskiego Sztabu
Partyzanckiego… 14.03.1945r. Może to oznaczać, że ten wzór książeczki wszedł do
użytku równolegle z „toruńskim”. Niestety, brak jakiejkolwiek informacji o
miejscu drukowania tych dokumentów uniemożliwia doprecyzowanie daty
wprowadzenia. W posiadanym przeze mnie egzemplarzu brak także informacji
pozwalającej określić kiedy właściciel przestał używać tego dokumentu, jednak w
egzemplarzu od użytkownika Kirej znajduje się adnotacja Wojenkomatu o przyjęciu
na ewidencję i wydaniu legitymacji wojskowej (a zatem o demobilizacji) z
kwietnia 1946r., co pozwala stwierdzić, że również ten wzór używany był przez
jakiś czas po wojnie.
Podsumowanie
Powyższe datowanie, jakkolwiek opiera się na nader skromnym
materiale źródłowym i domysłach autora, pozwala wyciągnąć pewne wnioski, które
mogą okazać się użyteczne dla rekonstruktorów. Proponuję zatem (bynajmniej nie
jako jedynie słuszną i obowiązującą wersję!) przyjęcie takich założeń w kwestii
dokumentów używanych w zależności od odtwarzanego okresu:
1.Sielce nad Oką – formowanie i szkolenie pierwszych
jednostek WP na Wschodzie – dowód osobisty dwustronny lub zastępczy;
2.Bitwa pod Lenino i dalszy ciąg działań 1 Korpusu, aż do
wiosny-lata 1944r. – dowód osobisty lub „Krasnoarmiejskaja Kniżka” wypełniona
po polsku;
3.Wiosna-Lato 1944r. aż do końca wojny – książeczka
„czterostronicowa”
4.Wiosna 1945r. do końca Wojny (zwłaszcza dla późno
formowanych jednostek) – książeczka „toruńska”, lub (zwłaszcza dla jednostek
tyłowych i uzupełnień) – książeczka „czwartego wzoru”.
Na zakończenie chciałbym ponownie podziękować koledze Kirej
za wynajdowanie materiałów które w jednej chwili potrafią obalić cierpliwie
konstruowane teorie.
Jak zawsze, jeżeli czytelnik dostrzeże w tekście błąd, nieścisłość, albo dysponuje informacjami – albo nawet lepiej – materiałami źródłowymi pozwalającymi uzupełnić, wesprzeć, zmodyfikować lub obalić chronologię zawartą w tym artykule – proszę o kontakt na adres mailowy (al_muell@wp.pl), PW lub komentarz pod artykułem.
Autor: Kamil Szustak
SUMMARY
This article discusses the chronology of the personal documents of the EM and NCOs of the Polish Army in the East and shows examples of the most of them.
Nie da
się ukryć, że kolekcjonerzy polskich odznaczeń cierpią na brak dobrych
opracowań, które pozwoliłyby nie tylko rozpoznać rodzaj odznaczenia, ale także
określić jego producenta i okres wykonania, czy wykluczyć podróbki. Tym
bardziej więc dziwi fakt, że wydana w 2008 roku praca Wojciecha Steli „Polskie
Ordery i Odznaczenia” przeszła praktycznie bez echa. Właściwie pierwszy raz o
istnieniu tego dzieła usłyszałem w ubiegłym roku od kolekcjonera z USA.
Szukając książki, udało mi się ustalić tytuł i autora oraz możliwości nabycia,
ale nie znalazłem praktycznie żadnych recenzji ani uwag na jej temat. Ponieważ
jednak potrzeba nabycia dobrego opracowania na temat odznaczeń nadawanych
żołnierzom 1 i 2 Armii Wojska Polskiego wydała mi się pilniejsza niż poszerzanie
kolekcji, w ubiegłym miesiącu zdecydowałem się nabyć pierwszy tom książki,
obejmujący lata 1943-1946.
Pierwszą rzeczą, która mnie zaskoczyła po odebraniu przesyłki był jej niewielki rozmiar. Po zdjęciach spodziewałem się wydania w formacie A4, tymczasem książka ma format niewiele większy od A5. Bynajmniej nie jest to jednak wada – wraz z twardą oprawą i dobrym papierem, ten „raportówkowy” format czyni książkę idealnym podręcznikiem, który można zabrać np. na giełdę lub zlot – nie tylko mieści się do torby podręcznej, ale ponadto odporna jest na uszkodzenia mechaniczne. Pozytywne pierwsze wrażenie potęguje piękna szata graficzna – okładka jest ładnie zaprojektowana i przyciąga wzrok, dalej jest jeszcze lepiej – książka pełna jest dużych i wyraźnych zdjęć. Dodatkowym atutem, widocznym także na pierwszy rzut oka, jest fakt, że książka ma tekst przetłumaczony od razu na angielski, rosyjski i niemiecki. Wrażenie może zepsuć nieco błąd ortograficzny na okładce, ale dość trudno go wypatrzeć. Tyle jeżeli chodzi o pierwsze wrażenie. Przyjrzyjmy się teraz bliżej zawartości książki.
Tekstu w książce jest mało. Trudno to uznać za wadę,
osobiście odniosłem wrażenie, ze jest go akurat tyle ile trzeba i ani odrobinę
więcej. W czytaniu przeszkadzać może nieco mała czcionka, jest to jednak zabieg
zrozumiały – dzięki temu książka zachowuje stosunkowo niewielką objętość przy
dużej ilości materiału ikonograficznego. Niestety, problemem, który szybko
rzuca się w oczy jest brak korekty – w tekście polskim roi się od literówek i
niestety nie wszystkie ujęte są w dołączonej do książki erracie – obejmuje ona
tylko poważne błędy, głównie dotyczące opisów odznaczeń lub zdjęć. Z kolei
tekst angielski jest bardzo poprawny, wolny od błędów. Oceny tekstu rosyjskiego
się nie podejmę – mogę tylko powiedzieć, że dla mnie, osoby, która w żadnym
razie nie mówi płynnie po rosyjsku, za to bardzo dużo w tym języku czyta, jest
on w pełni zrozumiały. Biorąc to pod uwagę, oraz własną – marną – znajomość
języka niemieckiego zakładam, że tłumaczenia na ten język jest równie dobre jak
na angielski. Niestety, wielojęzyczność książki kończy się przy opisach zdjęć i
skanów dokumentów – te występują jedynie po polsku, toteż dla obcokrajowców
nieznających dobrze polskiego (ew. rosyjskiego, gdyż jak łatwo się domyślić,
wiele przytoczonych dokumentów sporządzonych zostało w tym właśnie języku) może
to obniżyć wartość książki. Z drugiej jednak strony – opisy te nie są zbyt
długie i powinny być proste do przetłumaczenia z pomocą słownika.
W częściach tekstu dotyczących historii znaleźć można parę
„skrótów myślowych”, które w efekcie pozwalają na wysnucie nie do końca
prawdziwych wniosków (np. kwestia ostatecznego ustalenia granic Polski w
Jałcie), jednak raczej nikogo nie skłoni do sięgnięcia po tę książkę chęć
poznania polskiej historii – poważni kolekcjonerzy polskich odznaczeń (a inni
raczej po tę pracę nie sięgną) w większości należą do ludzi oczytanych.
Mnie osobiście szczególnie uderzyły w tekście trzy rzeczy:
1.Brak konsekwencji w niektórych spisach – np. w spisach
odznaczonych część odznaczonych wymieniona jest najpierw z imienia a później z
nazwiska, część odwrotnie; brakuje także konsekwencji w nazewnictwie odznaczeń
obcych (np. pisanie raz o „odznace bohatera ZSRR” innym razem o medalu lub po
prostu o „złotej gwieździe”, czy też brak informacji o odznaczeniach, które
widać np. na zamieszczonych obok zdjęciach);
2.Pisownia nazwisk obcych – nie zawsze konsekwentna. Zwraca
też uwagę co innego – o ile nie dziwi umieszczenie przy nazwisku marsz.
Żymierskiego w nawiasie nazwiska Łyżwiński – wszak nie była to zmiana nazwiska
dokonana w jakikolwiek oficjalny sposób – o tyle dziwi umieszczenie przy
nazwisku gen. Popławskiego informacji, jakoby nazywał się on Siergiej
Fiodorowicz Gorochow – kwestia jego podwójnej tożsamości, oparta na jednym, źle
podpisanym zdjęciu i materiale wspomnieniowym została już dość dawno wyjaśniona
ponad wszelką wątpliwość (obecnie zresztą każdy, kto ma dostęp do Internetu i
zna choć trochę rosyjski może samemu znaleźć dowody na to, że Popławski jednak
Gorochowem nie był);
3.Zdziwienie autora na fakt nazywania Krzyża Zasługi orderem
– faktycznie, można spierać się co do poprawności takiego określenia, jednak
nawet przed wojną w niektórych dokumentach oficjalnych znaleźć można określenie
„order krzyża zasługi”.
Zdjęcia i skany
Ogromnym atutem książki, zwłaszcza dla mnie, jako
wielbiciela wszelkich papierów, jest duża ilość dokumentów, które obejrzeć
można w książce. Rozmaite wzory dokumentów od odznaczeń (zwłaszcza dokumentów
tymczasowych, wzorów, o których istnieniu wcześniej nie miałem pojęcia), czy
podziękowań, a nawet wnioski odznaczeniowe czy choćby wzory podpisów dowództwa
czynią dla mnie osobiście to opracowanie wartym każdej wydanej złotówki. Dla każdego kolekcjonera odznaczeń bezcenne
będą zwłaszcza opisy techniczne odznaczeń sporządzone w radzieckich mennicach. Tropicieli ciekawostek historycznych
zainteresuje np. przytoczona korespondencja w sprawie Krzyża Walecznych st.
wachmistrza Wincentego Tabora (wypożyczonego jako wzór dla wykonania nowych
przez mennice radzieckie). Jednak najważniejsze z punktu widzenia tematu tej
pracy są zdjęcia samych odznaczeń. I tutaj autor nie zawiódł – w książce
pokazane są wyraźne zdjęcia awersów i rewersów poszczególnych odmian odznaczeń,
wraz z powiększeniem cech charakterystycznych danej odmiany. Również
towarzyszące zdjęciom opisy odznaczeń, przedstawione w czytelnej formie
skrótowej zawierają wszystkie najważniejsze informacje.
Świetnym uzupełnieniem są również zdjęcia odznaczonych,
prezentujące konkretne ordery i medale noszone w epoce przez żołnierzy Wojska
Polskiego i Armii Czerwonej. Tu jednak mnie osobiście uderzył pewien fakt – o ile
zdjęcia wyższych dowódców są zwykle opisane dość dokładnie, o tyle zdjęcia
większości oficerów, podoficerów i szeregowych już nie. Rozumiem, że sporo
zdjęć typu „koledzy z wojska” może nie być wcale opisana lub podpisana tak
nieczytelnie, że nazwisko osób przedstawionych staje się niemożliwym do
odczytania, jednak większość zdjęć oficerów radzieckich wygląda na oficjalne
zdjęcia z archiwów, a zatem powinny być podpisane na odwrocie. Osobiście jako
osoba zainteresowana nadaniami polskich odznaczeń oficerom radzieckim chętnie
poznałbym nazwiska osób przedstawionych na tych zdjęciach.
Ogólnie rzecz biorąc, gdybym miał wystawić książce ocenę, to byłoby to 5+. Autor wykonał ogrom pracy przy gromadzeniu materiałów do tej książki i choćby za to należy mu się najwyższe uznanie. Także układ książki jest czytelny i ułatwia szybkie znalezienie potrzebnej informacji, a niewielkie rozmiary wpływają dodatnio użyteczność książki. Ogólne wrażenie mogą nieco psuć zamieszczone w książce reklamy, jednak należy je wybaczyć – wszak dzięki nim książka nie jest jeszcze droższa, a jakby nie spojrzeć, wszystkie związane są jakoś z tematyką odznaczeń. Myślę że cena – 120zł nie jest zbyt wygórowana jak na takie opracowanie. Z całą pewnością, gdy sytuacja finansowa pozwoli, sięgnę po tom drugi. Zakup książki polecam wszystkim poważnie myślącym o kolekcjonowaniu polskich odznaczeń – to bezapelacyjnie lektura obowiązkowa.
Wojciech Stela, Polskie Ordery i Odznaczenia, Tom I, Warszawa 2008r.
Autor: Kamil Szustak
SUMMARY
The text conains a review of book on Polish orders and decorations 1943-1946 published in 2008 by Wojciech Stela. The book is trilingual, with text in Polish, English and Russian and can be used as a great handbook for award collectors, showing known variations of each of the awards as well as details that allow for distinguishing between them. The book also contains a lot of additional material.
Niniejszy artykuł stanowi uzupełnienie wspomnień pułkownika Wojsk Wewnętrznych I. I. Swietłakowa zamieszczonych wcześniej. Jest to krótka ‘autobiografia’ jego ojca, Iwana Swietłakowa spisana prawdopodobnie w 1928r. na potrzeby jakiejś instytucji, prawdopodobnie Jednostek Ochrony Kolei, być może jako umotywowanie prośby o przyznanie renty lub po prostu jako pisany okresowo życiorys do akt. Niniejszy tekst źródłowy zainteresować może osoby zainteresowane armią rosyjską z okresu pierwszej wojny światowej (mamy tu bowiem przykład ‘oficera z przypadku’), jak i armią czerwoną okresu wojny domowej. Stanowi on także dło dla wspomnień Iwana Swietłakowa młodszego – może wyjaśnić dlaczego trafił on akurat do Wojsk NKWD. W tekście starałem sie zachować oryginalny układ zdań unikając jednocześnie kalek językowych. Na ile się to udało, zostawiam ocenie czytelników.
Za wszelkie uwagi odnośnie tego tekstu, jak również wszelkie korekty (zwłaszcza rozszyfrowanie skrótów) będę wdzięczny. Tymczasem zapraszam do lektury.
Życiorys
Urodziłem
się w 1889 roku, we wsi Mordowka, Włość Kożyńska, Orłowski (Chałturinski)
Ujezd, Wiatska Gubernia, żyłem w rodzinie ojca, która wchodziła w skład rodziny
dziadka Swietłakowa Wasilija. Uczyłem się w szkole powszechnej, potem w
dwuklasowej szkole MNN [Skrótu nie udało się rozszyfrować]. Na tym zakończyła
się moja edukacja. W 1907r. w lutym rodzina dziadka podzieliła się na trzy
domy. Rodzina ojca składała się wówczas z14 ludzi, a w całej rodzinie dziadka
było 24 osoby. Ojcu, zgodnie z ówczesną tradycją nadano trzecią część majątku i
ziemi, związku z czym dla rodziny brakowało. Wspólne życie w domu stało się
niemożliwe. Starszy brat postanowił jechać na Syberię, ja zdecydowałem się
jechać z nim. Miałem wówczas 16 lat [coś się te rachuby nie zgadzają].
Uzyskawszy dokumenty przesiedleńcze, wyjechaliśmy do miasta Czita [miasto w
południowej Syberii, w obecnym Kraju Zabajkalskim], gdzie postanowiliśmy podjąć
pracę. Początkowo chcieliśmy zatrudnić się na kolei, ale po tym jak tłumy
bezrobotnych zostały przez kozaków batami przyszło nam szukać pracy w mieście.
(W tym czasie w Czitcie była reakcja po stłumieniu rewolucji 1905r.) Brat
szybko znalazł mi pracę piekarni Greka Iosifidi, Gdzie przepracowałem trzy
miesiące, po czym zachorowałem z przepracowania. Brat zatrudnił się jako
woźnica u kupca Korotkowa. [Ja] Po wyzdrowieniu zostałem pomocnikiem piekarza u
Popandopullo na Piesczance, gdzie pracowałem do 1910r. do października.
Pracowałem rok na Amurskiej stacji kolejowej Buszule u tego samego gospodarza,
a potem wróciłem w rodzinne strony w związku z wezwaniem do służby wojskowej.
Nie zostałem wcielony do armii, potraktowano mnie ulgowo, ożeniłem się,
przeżyłem dwa miesiące i znów pojechałem do Czity. Zimą 1911r. pracowałem u
Popandopullo, a latem 1911 roku – na stacji Kruczina u dostawcy Woropajewa w
piekarni i jeden miesiąc jako brygadzista od robót ziemnych na budowie drugiej
linii Kolei Zabajkalskiej. Zimą 1912 i 1913 roku pracowałem w piekarni na
kwaterach zimowych w okolicach Piesczanki z bratem Grigorijem. Latem 1913r.
pracowałem w piekarni Jerancewa na przystani Paszkowo nad Amurem.Jesienią 1912
i w 1913r. w Czitie odbywały się ćwiczenia rezerwy. Latem 1914r. pracowałem z
żoną w piekarni przy kopalni złota braci Szumowów, 70 wiorst od Czity wzdłuż
rzeki Krucziny.
Zaczęła się imperialistyczna wojna, jesienią w listopadzie zakończyłem pracę w kopalni i celem uniknięcia mobilizacji wyjechałem do Amurskiej Obłasti, na stację Magdagacz, gdze zatrudniłem się w piekarni Taneko i Popandopullo, pracowałem do września 1915r. We wrześniu zostałem zmobilizowany przez Błagowieszczańskiego Naczelnika Wojskowego, wysłany do miasta Krasnojarska do 15 batalionu zapasowego, 4 kompanii, bracia Stiepan i Grigorij z rodzinami mieszkali przy stacji Urusza Kolei Amurskiej, zostali zmobilizowani w 1914r., a brat Michaił mieszkał w domu, zmobilizowany w 1914r., został wysłany na front, gdzie poległ pod Krakowem. Gdy zostałem zmobilizowany, moja rodzina i rodziny braci pojechali do ojca, na którego utrzymaniu była rodzina trzynaściorga dzieci i sześciorga dorosłych. Od tego czasu ojciec zaczął handlować. Jeszcze pracując w kopalni zacząłem samokształcenie, mając zamiar zdać egzamin na kurs maturalny i wstąpić do szkoły medycznej. Gdy zostałem wezwany do służby wojskowej, nie zakończyłem jeszcze pełnych przygotowań, poszedłem na egzamin, zdałem za cztery klasy szkoły realnej w Krasnojarsku. Do szkoły medyków dostać się nie udało, a zostałem skierowany do drużyny szkolnej, gdzie uczyłem się 7 miesięcy, a następnie wiosną 1916 roku zostałem odkomenderowany, jako mający wykształcenie, do trzeciej Irkuckiej Szkoły Chorążych, którą ukończyłem we wrześniu, skierowany zostałem do 35 Pułku Piechoty do miasta Tiumień do P-ej kompanii [karabinów maszynowych?], a przez półtora miesiąca byłem oddany do dyspozycji
Tiumieńskiego Naczelnika Wojskowego celem przeprowadzenia mobilizacji koni,
otrzymałem tam stanowisko dowódcy oddziału rezerw końskich do kwietnia.
Wkwietniu
1916 roku zostałem skierowany do służby frontowej do 606 Ałykskiego Pułku, a
potem służyłem w 184 Warszawskim Pułku, gdzie zajmowałem stanowisko zastępcy
dowódcy kompani. Zdemobilizowany zostałem w styczniu 1918r. W starej armii
miałem ostatni stopień „podporucznik”. W Rewolucji Październikowej brałem
udział w Komitecie Pułkowym, byłem oddelegowany na zjazd 25 Korpusu Piechoty (w
majątku Bolszoj Aleksiniec w Guberni Wołyńskiej). Ten zjazd postanowił uznać
władzę Rad. Koniec zimy i lato 1918 żyłem w rodzinie ojca, gdzie wówczas
mieszkała moja żona. W maju zostałem wezwany przez Kożyński Komisariat
Wojskowy, który zaproponował mi dobrowolne przeprowadzenie kontroli objętych
obowiązkiem służby wojskowej w Kożyńskiej Włości, na co przystałem. Pracowałem
dla Komisariatu całe lato i jesień, do grudnia.
[Mój]
Brat Grigorij pracował wówczas w Kożyńskim Komisariacie jako urzędnik.
10
listopada zostałem zmobilizowany do RKKA, ale zostałem zwolniony do odwołania,
ażeby dokończyć wojskowe przeszkolenie młodzieży. W styczniu 1919 roku zostałem
wyznaczony na naczelnika łączności w 89 pułku piechoty [Późniejszy 1 Kalewalski
Oddział Pograniczny NKWD, od 1.03.1922r. stacjonował na granicy z Finlandią;
niestety, nie udało mi się dowiedzieć nic na temat udziału tegoż pułku, ani 29
Brygady piechoty, do której należał, w Wojnie Domowej], w tym też pułku
spędziłem całą Wojnę Domową do maja 1922r. Kiedy służyłem w RKKA w 1918r.,
rodzina ojca podzieliła się na 3 gospodarstwa: starszy brat Stiepan wybudował
dom i wyprowadził się ze swoją rodziną. Ja znalazłem się w rodzinie brata
Grigorija, który wówczas służył w Komisariacie, wybudować się nie mógł, więc
jego i moja żona z dziećmi mieszkały w domu [mojego] ojca. Później mojego brata
wezwano na służbę w RKKA, gdzie poległ w bojach z Kołczakiem.
Wiosną 1922r. przybyłem do domu na urlop zdrowotny w towarzystwie wyznaczonego przez pułk czerwonoarmisty. W naszej miejscowości był wówczas głód. Całe lato mieszkałem w domu ojca, dwa razy jeździłem na komisję do miasta Wiatki i jesienią zostałem zdemobilizowany ze względu na wiek, uzyskałem dla siebie i rodziny dokumenty wyjazdowe do miasta Czita, ale wyjechać do Czity się nie udało, gdyż w Czicie w tym czasie była DWR [Republika Dalekiego Wschodu, państwo buforowe między RSFSR a terenami okupowanymi przez Japończyków, Czita byłą jego drugą stolicą]. Konieczne byłoby zdobycie przepustki, za którą trzeba było by zapłacić po 5 rubli w złocie za każdego członka rodziny. Nie miałem wówczas pieniędzy, nie wyjechaliśmy. Mieszkałem na wsi do września 1926r., pracowałem w gospodarstwie wiejskim: ciąłem listwy, stawiałem piece, pełniłem różne funkcjie w Zasiżemskiej Spółdzielni Mleczarskiej, potem zostałem wybrany na zjeździe Rad przewodniczącym RKI [Inspekcja Robotniczo-Chłopska, organ kontroli państwowej] przy Kożyńskim WIKu [Prawdopodobnie Komitet wykonawczy – Ispołkom – na Włość Kożyńską]. Cztery miesiące pracowałem jako piekarz w piekarni Kożyńskiego Towarzystwa Kredytowego, kilka razy jeździłem na zjazdy Rad, szkoliłem poborowych przy Chałturyńskim UWK, organizowałem kółka wiedzy wojskowej itd.
21 Września 1926 roku przyjechałem do Czity, zatrudniłem się ochronie strzeleckiej jako strażnik, następnie zostałem wyznaczony dowódcą. Ukończyłem kursy młodszej kadry dowódczej [odpowiednik kursów podoficerskich] w Czicie w 1927 roku. Zostałem odkomenderowany do szkoły SzUKS [Szkoła Doskonalenia Kadr Dowódczych] w Moskwie.
Po
ukończeniu szkoły zostałem wyznaczony pomocnikiem dowódcy plutonu szkolnego,
potem naczelnikiem 1 dzielnicowego zespołu, po rozformowaniu którego zostałem
wyznaczony dowódcą 2 plutonu.
W
związku z pobytem na KWŻD [Kolej Wschodniochińska] zostałem wyznaczony
naczelnikiem obrony odcinka tunelowego Kolei Zabajkalskiej. Za cały okres
służby w RKKA mam kilka odznaczeń, wśród nich Order Czerwonego Sztandaru, z
okresu służby w Ochronie otrzymałem kilka podziękowań: zegarek i podstakannik
od Komisji Drogowej Kolei Zabajkalskiej. Za cały okres służby w RKKA i Ochronie
nie podlegałem żadnej karze dyscyplinarnej.
Po
wojnie mieszkałem w domu dlatego, jak zaznaczyłem wcześniej, że nie mogłem
wyjechać z braku środków na przejazd. W związku z tym, ze w rodzinie ojca były
dwie wdowy z pięciorgiem małych dzieci, których nie dawało się utrzymać.
Podział gospodarstwa ojca (podzielonego jeszcze w 1919) był niemożliwy, a ja
osobiście nie byłem zainteresowany mieszkaniem na wsi, a żona brata, chora
kobieta z dwójką małych dzieci i druga z trójką dzieci opuścić domu nie mogły.
Gospodarstwa brata Grigorija i ojca podzielone na mocy umowy z 1919r., w 1928r.
zostały scalone decyzją Kożyńskiego WIKu, w związku z czym ja znalazłem się w
rodzinie ojca.
O tym
gdzie ja pracowałem i jak pracowałem mogą zaświadczyć moje dokumenty i
świadkowie mojej działalności służbowej, którzy całą Wojnę Domową przesłużyli
razem ze mną: Grunin Piotr Aleksiejewicz – naczelnik Ochrony Kolei Permskiej,
miasto Swierdłowsk; Iwanow Iwan Aleksandrowicz – inspektor DTOS GPU [Skrótu
DTOS nie udało się identyfikować] Kolei Tomskiej, miasto Tomsk; w razie
konieczności mogę wskazać jeszcze kilku towarzyszy, którzy znają moją służbę od
1922 do 1926 roku, za okres służby w Ochronie mogą wyciągnąć wnioski sami
naczelnicy. Za okres przed 1915r. można dowiedzieć się u Popandopullo na
Piesczance, w piekarni którego mieszkałem w tym czasie. Część dokumentów z tego
okresu znajduje się w moim posiadaniu.
Obecnie
przebywam na stacji Sljudianka, moja rodzina składa się z pięciorga ludzi –
źony i trojga dzieci.
Rodzina
ojca trzy miesiące temu znów podzieliła się na trzy części, gospodarstwa
zrzekłem się dawno i dlatego nie uwzględniono mnie przy podziale majątku.
Ziemię oddałem wsi Mordowka, na co mam zgodę społeczności. Obecnie
sproletaryzowałem się, nie mam ziemi ani majątku.
Swietłakow.
Iwan Swietłakow z żoną i młodszym synem. Zdjęcie przesłane w 1941r. Iwanowi Iwanowiczowi Swietłakowowi. Widoczny order czerwonego sztandaru, medal dwudziestolecia RKKA i oznaczenia stopnia pułkownika (w/g wzoru z 1935r.)
Tłumaczenie i wstęp: Kamil Szustak
SUMMARY
This text is a short autobiography written arround 1928 by colonel Ivan Svetlakov – father of the engineer-colonel Ivan Svetlakov, whose memoires are published in a different text on this website. Svetlakov took part in the WWI and the Russian Civil War.
Poniższy
sposób pakowania radzieckiego workoplecaka oparty został na radzieckiej
instrukcji z 1941r. Należy go zatem uznawać za sposób obowiązujący w Armii
Czerwonej przez cały okres 1941-1945 (Dla okresu 1939-1941 prawdopodobnie
wyglądało to tak samo, jednak pamiętać należy, że w tym czasie większości żołnierzy
wydawano wówczas tornistry wz.36 lub plecaki wz.39) oraz w Wojsku Polskim na
Wschodzie (choć i tu mogły wystąpić modyfikacje – wiele wskazuje np. na to, że
w odrodzonym WP początkowo mocowanie płaszcza do workoplecaka w Armii czerwonej stosowane sporadycznie, było
obowiązującą zasadą). Wziąć jednak należy pod uwagę, że podczas wojny żołnierze
nie zawsze dostawali wszystkie te rzeczy, które im regulaminowo przysługiwały,
często też bywało tak, że prawidłowego pakowania plecaków nikt nie kontrolował.
Toteż poniższą instrukcję traktować należy jako pewien ideał do którego należy
dążyć albo też jako sposób na ułatwienie sobie życia.
Zanim
zaczniemy pakowanie, musimy przygotować rzeczy do spakowania. Potrzebne nam
będą następujące przedmioty:
Pałatka;
Zapasowa bielizna wraz z zapasowym ręcznikiem i
chustką do nosa;
Zapasowe onuce;
Stelaż do pałatki wraz ze sznurkiem, szpilą i
drewnianym śledziem (na potrzeby tego artykułu, z braku oryginalnego stelaża
wykorzystałem dwa paliki ze stelaża WH – ich rozmiar jest właściwy, a ich
pozyskanie nie było dla żołnierza zbyt trudne);
Zapas pożywienia + odpowiednie woreczki (a
przynajmniej jeden zbiorczy);
Przybornik do broni (tu zastąpiony akurat przez
przybornik krawiecki, zwykle zaliczany do przedmiotów osobistych);
Przybory toaletowe (tj. mydło, maszynka do
golenia, proszek do zębów, szczoteczka i ewentualnie woda kolońska) i ręcznik;
Menażka;
Hełm stalowy.
Pałatkę należy złożyć do w
kostkę rozmiarów mniej więcej 30x30cm (dla ułatwienia możemy przyjąć, że boki
uzyskanej kostki powinny mieć długość mniej więcej odpowiadającą długości przedramienia
od łokcia do nadgarstka). W tym celu pałatkę należy złożyć na cztery. Uzyskamy
w ten sposób czworokąt, który należy następnie złożyć na trzy a uzyskany
prostokąt – jeszcze raz na trzy.
Zapasową bieliznę razem z
zapasowym ręcznikiem i chusteczką także należy złożyć w kostkę rozmiarów około
30x30cm i zawinąć w zapasowe onuce.
Stelaż pałatki wraz ze szpilą i
śledziem należy obwinąć sznurkiem, a jego końce wetknąć pomiędzy paliki stelaża
by zapobiec jego samoczynnemu rozwinięciu jednocześnie nie utrudniając
rozwinięcia sznurka w razie potrzeby.
Zapasy żywności należy umieścić
we właściwych woreczkach, następnie mniejsze woreczki warto zapakować w
woreczek na chleb lub suchary (ewentualnie wszystko razem w jeden zbiorczy
worek).
Przybory toaletowe należy
(ustawione mniej więcej w jednej linii) zawinąć w ręcznik, otrzymując w efekcie
rulon.
Pusty plecak należy rozłożyć
płasko na ziemi, zwrócony w kierunku podłoża stroną, która przylegać będzie do
pleców. Na samo dno plecaka, równolegle do dolnej jego krawędzi wkładamy
stelaż. Powyżej, przy tylnej powierzchni wkładamy złożoną pałatkę (instrukcja
podaje, by otwarte krawędzie pałatki były skierowane ku górze, ale tak naprawdę
nie ma to wielkiego znaczenia ), a na niej umieszczamy zapas bielizny.
Następnie układamy zapas pożywienia, umieszczając go możliwie najbliżej dna
plecaka, a na prawo od niego (patrząc z perspektywy pakującego) umieszczamy
ręcznik wraz z przyborami toaletowymi. Na wierzch, po lewej stronie wkładamy
przybornik do broni. Po stronie prawej umieścić można rzeczy osobiste. Menażkę,
jeżeli nie mamy chlebaka, powinniśmy umieścić powyżej zapasu pożywienia.
Rozmieszczenie przedmiotów w plecaku (widok od strony dna plecaka, od tyłu)
Następnie zawiązujemy plecak i
mocujemy do niego hełm, zapinając pasek hełmu poniżej węzła tworzonego przez
szelki workoplecaka.
Instrukcja ta nie informuje gdzie należy przechowywać sztućce oraz kubek, jednak logicznym wyborem wydaje się umieszczenie sztućców w menażce (wz.36) lub w woreczku z zapasem pożywienia. Kubek umieścić można w menażce okrągłej. Obie te rzeczy można też potraktować jako przedmioty osobiste i umieścić w odpowiednim miejscu. Sposób ten od powojennego odróżnia kilka szczegółów – pomijając kwestię woreczków organizacyjnych oraz inne elementy z których zrezygnowano, największym problemem wydaje się rozmiar złożonej pałatki. Gruba, ale niższa niż po wojnie kostka zapewnia wprawdzie więcej miejsca w górnych partiach plecaka, ale zajmuje więcej miejsca na dole, jednocześnie nie zabezpieczając przedmiotów umieszczonych wyżej przed obijaniem się o plecy żołnierza przy gwałtowniejszych ruchach. Podstawowym problemem jest jednak fakt, że sposób ten wymaga posiadania pewnych rzeczy – trudno dobrze spakować plecak w ten sposób nie posiadając zapasu bielizny, onuc, ręcznika czy wreszcie stelaża. Pozostaje otwartym pytanie na ile kompletnie wyposażony był żołnierz Armii Czerwonej po 1941r. czy żołnierz 1/2 AWP. Rekonstruktorzy nie posiadający pełnego zestawu elementów, które powinny się znaleźć w workoplecaku frontowego żołnierza muszą niestety sami wypracować sobie sposób jego pakowania, jednak dobrą podstawą może być właśnie ta instrukcja lub sposób zamieszczony przeze mnie wcześniej, oparty o instrukcję z lat 50.
Autor: Kamil Szustak
SUMMARY
In this article, the author shows how the Soviet M30 rucksack should be packed according to the 1941 Red Army manual. This is a good way of packing if all of the necessary items are present. The excess items should be stored in a knapsack.
W tej części pragnąłbym wrócić do tematu, którym rozpocząłem cykl – odznaczeń radzieckich – i przyjrzeć się możliwościom odkrycia historii odznaczenia jakie oferują (niestety nie bezpłatnie) badania w Archiwach radzieckich. Jak wiadomo, większość radzieckich odznaczeń bojowych przez cały okres istnienia ZSRR była numerowana. Zaś nadanie każdego numerowanego medalu lub orderu było rejestrowane. W związku z czym, numerowane odznaczenie, nawet pozbawione dokumentu, nie musi pozostać anonimowe. Przy odrobinie wysiłku (i wkładu pieniężnego) można uzyskać informacje na temat osoby odznaczonej. Najprostszym sposobem wydaje się wysłanie pisma do archiwum, najlepiej z dobrym uzasadnieniem i listem polecającym z instytucji naukowej. Niestety – zazwyczaj liczba informacji nie będzie zbyt oszałamiająca (nazwisko odznaczonego, może numer rozkazu i data), dodatkowo wiąże się z tym pewne ryzyko – handel odznaczeniami radzieckimi jest de facto zakazany prawem Federacji Rosyjskiej, i jakkolwiek Rosjanie rozumieją, że odznaczenia mogły być nabyte w innych dawnych republikach lub nawet od spadkobierców odznaczonych obywateli polskich, to zawsze istnieje możliwość, że dany order lub medal figuruje jako „skradziony” (tzn. albo został skradziony faktycznie, albo, co bardziej prawdopodobne, rodzina odznaczonego sprzedała go, następnie zgłaszając kradzież by w razie czego się zabezpieczyć), a to może oznaczać kłopoty dla obecnego właściciela.
Na szczęście naród rosyjski jest przedsiębiorczy i pojawiło się kilku specjalistów, którzy za odrobinę wyższą opłatą przeprowadzą kwerendę szybciej i dodatkowo prześlą skany lub kserokopie znalezionych dokumentów. Co więcej, jeżeli nic nie znajdą (możliwe przyczyny omówione są w dalszej części artykułu), to pobrane wcześniej pieniądze zostaną zwrócone.
Co konkretnie można znaleźć w rosyjskim Centralnym Archiwum Ministerstwa Obrony? W chwili obecnej niedostępne są akta osobowe, ale w dalszym ciągu można znaleźć wiele dokumentów. Przede wszystkim będzie to Karta Ewidencyjna Odznaczonego („ucziotnaja kartoczka”) – w dokumencie tym, oprócz podstawowych danych n/t odznaczonego (Imię, nazwisko, rok miejsce urodzenia, miejsce służby w chwili odznaczenia i obecnie itp.) znajduje się również pełna lista odznaczeń (zwykle tylko tych numerowanych, ale czasem również mniej ważnych, jak medale kampanijne, za nienaganną służbę, czy nawet jubileuszowe, w rzadkich przypadkach także odznaczenia cywilne i zagraniczne) wraz z numerami i podstawą prawną. Czasami również znaleźć można skrótową informację o przyczynach odznaczenia – ma to znaczenie w przypadku np. medalu „Za zasługi bojowe”, Orderu Czerwonej Gwiazdy czy Orderu Czerwonego Sztandaru – nie każdy chce płacić za wniosek odznaczeniowy, jeżeli już wiadomo, że odznaczenie nadano za wysługę lat (choć i one bywają kopalnią informacji). Karty ewidencyjne zazwyczaj sporządzano na nowo po każdym nowym odznaczeniu, i przy okazji jego wręczenia proszono odznaczonego (lub jego spadkobierców) o podpis potwierdzający dane z Karty. Karta ewidencyjna jest więc dokumentem łączącym konkretne numerowane odznaczenie z osobą odznaczoną.
Kolejnym ważnym dokumentem będzie wniosek odznaczeniowy („Nagrodnyj List”)– w przypadku odznaczeń nadanych w czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej większość jest dostępna na stronie http://www.podvignaroda.ru, można więc trochę zaoszczędzić. Czasem jednak trzeba zapłacić, bo odznaczenie zostało nadane po wojnie (konkretnie po 1947r., bo niektóre wnioski z lat 1946-47 na odznaczenia za zranienia w czasie wojny również dostępne są na w/w stronie), lub w ogóle dotyczy działań po zakończeniu wojny (np. interwencji na Węgrzech, w Czechosłowacji czy Afganistanie). Co można znaleźć w takim wniosku przeczytać można np. w moim pierwszym artykule z tego cyklu. Wreszcie trzecim, typem dokumentu, który można znaleźć jest skrócony przebieg służby. Dokument ten dostępny jest wyłącznie dla oficerów (być może również dla podoficerów służby nadterminowej, ale to tylko domniemanie) i zawierać powinien całe mnóstwo informacji – oprócz podstawowych danych osobowych, również listę odznaczeń, zranień, awansów oraz zajmowanych stanowisk wraz z wymienieniem jednostek. Dodatkowo, dokument ten powinien zawierać zdjęcie, najczęściej jednak go brakuje.
Niestety, nie zawsze udaje się uzyskać potrzebne informacje. Zwłaszcza skrócony przebieg służby jest często pozbawiony zdjęć, zdarzają się też egzemplarze wypełnione byle jak czy nawet wypełnione na dwu osobnych kartkach – z których żadna nie daje informacji innych niż imię, nazwisko, data urodzenia oraz stopień. Również karty ewidencyjne bywają czasem wypełnione niedokładnie, bywa też, że się dublują. Najlepiej sprawa wygląda z wnioskami odznaczeniowymi – tu największym problemem może być najwyżej bardzo nieczytelne pismo. Czasem niestety nie udaje się nic znaleźć. Zwykle jednak łatwo zidentyfikować powód. Np. w Archiwum Wojskowym nie znajdziemy wniosków odznaczeniowych sprzed 22 czerwca 1941r. (dostępne wyłącznie listy odznaczonych), jakichkolwiek dokumentów, jeżeli odznaczony służył w wojskach lub organach NKWD/MWD, NKGB/MGB/KGB czy w SMIERSZU (z nielicznymi wyjątkami dotyczącymi zwłaszcza tej ostatniej formacji). Niedostępne są także wnioski odznaczeniowe za wysługę lat (późniejsze niż 1945r.). Problem mogą stanowić także wnioski odznaczeniowe sporządzone po 1945 na odznaczenia dla osób nie będących (w danym momencie, albo nigdy) obywatelami ZSRR (przekonałem się o tym osobiście próbując dowiedzieć się czegoś on pewnym oficerze WP – w archiwum znalazła się niewiele mówiąca karta ewidencyjna, ale sam wniosek odznaczeniowy już nie). Czasami jednak dokumentów po prostu brakuje. Nie ma ich i tyle. Są to rzadkie przypadki, ale pamiętajmy, ze w każdym archiwum może się zdarzyć tak, że coś się zawieruszy, albo ktoś po prostu ukradnie jedną kartkę z teczki.
Poniżej prezentuję jeden z tych przypadków, gdzie celem zdobycia dodatkowych informacji zwróciłem się do specjalistów przeczesujących radzieckie archiwa wojskowe.
Kapitan, któremu zabrakło szczęścia
Order Czerwonej Gwiazdy nr 91930
To musiały być wspaniałe czasy. Wszystko było tańsze. Brzmi jak gadka dziadka typu „Za moich czasów…”? Pewnie tak, ale czasy naprawdę musiały być wspaniałe. Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że kupiłem Order Czerwonej Gwiazdy z pięciocyfrowym numerem za 60zł bez targowani?. A jeszcze narzekałem, że drogo, bo emalia obtłuczona. Było to jakieś 15 lat temu, a ów order był drugim Orderem Czerwonej Gwiazdy jaki w życiu kupiłem (za pierwszy, jak łatwo się domyślić, zapłaciłem mniej). Dodam, że w tych czasach miesięcznie na rozwijanie kolekcji wydawałem 100-200zł, za co można było kupić całą torbę radzieckich mundurów wz.69. Od tego czasu wiele się zmieniło i pamiętając o tej cenie nosiłem się kilkukrotnie z zamiarem sprzedaży orderu, ale zawsze mówiłem sobie, że przykręcę go w końcu do jakiegoś munduru. A potem pojawiła się możliwość zbadania historii odznaczenia po numerze. Ten order aż prosił się o to, jednak odrzucała mnie trochę myśl, że za poszukiwania w archiwach będę musiał zapłacić więcej niż za samo odznaczenie. W końcu jednak tak się złożyło, że miałem trochę wolnych funduszy. Spodziewałem się jednej z tysięcy podobnych historii typu „Pierwszy wbiegł do wrogiego okopu, zabił osobiście 50 żołnierzy przeciwnika a kolejnych 100 wziął do niewoli”, nie przyszło mi więc do głowy, że historia mogła być nie tylko nieszablonowa, ale w dodatku smutna.
Wyniki poszukiwania nadeszły zaskakująco szybko – nie minął nawet tydzień, a zwykle trzeba czekać 2-3. Co więcej, z zaskoczeniem stwierdziłem, że przyszły dwie karty ewidencyjne zamiast jednej. Zabrałem się więc do lektury chronologicznie – najpierw wziąłem wcześniejszą kartę ewidencyjną, zawierającą informację o odznaczeniu Orderem Czerwonej gwiazdy, który był w moim posiadaniu – było to jedyne odznaczenie na tej karcie. Dokument potwierdził wstępne datowanie odznaczenia po numerze – w istocie nadano je w 1943r., konkretniej – 19 stycznia tego roku. Oprócz informacji o odznaczeniu i stempla potwierdzającego jego wręczenie, niewiele było informacji – nasz bohater nazywał się Nikifor Timofiejewicz Durkin, był Rosjaninem, urodził się w 1922, chwili odznaczenia miał stopień kapitana i był pomocnikiem szefa sztabu 1238 Dywizji Piechoty. Jedyna dodatkowa informacja dotyczyła przynależności partyjnej – był kandydatem na członka WKP(b).
Karta Ewidencyjna Odznaczonego kapitana Durkina, awers
Karta Ewidencyjna Odznaczonego kapitana Durkina, rewers
Jak łatwo można się było domyślić, wniosek odznaczeniowy bez problemu udało się znaleźć na stronie http://www.podvignaroda.ru.
W czasie walk o osadę robotniczą nr 811 14.01.1943r. Tow. Durkin pokazał męstwo, odwagę i wysoki poziom umiejętności w organizowaniu zwiadu pułku. W nocy z 11 na 12 stycznia osobiście organizował zwiad wykrywając punkty ogniowe przeciwnika co pozwoliło artylerii zniszczyć je ogniem bezpośrednim dobre wytłumaczenie terminu „priamoj nawodkoj” znaleźć można np. w książce „na drodze stał Kołobrzeg” co zabezpieczyło natarcie piechoty. Zawsze umiejętnie organizował zwiad i na czas składał dokładne raporty na temat przeciwnika. Zasługuje na odznaczenie Orderem Czerwonej Gwiazdy
A zatem historia nietypowa – pomocnik szefa sztabu, jak można się domyślić z wniosku – pomocnik do spraw zwiadu. Oprócz tego, z wniosku udało się także pozyskać informacje nt. dotychczasowego udziału w wojnie (od 14.12.1941r., ranny w kwietniu 1942r.) oraz o pochodzeniu (zmobilizowany przez Ust’-Celenski RWK a Autonomicznej SRR Komi). Co ciekawe, jego działania musiały być wysoko oceniane – dowódca pułku wniosek złożył 16 stycznia, Dowódca 372 Dywizji piechoty, generał Jakimow poparł go jeszcze tego samego dnia, a raptem 3 dni później zatwierdził go dowódca 2 Armii Uderzeniowej generał Romanowskij.
Wniosek Odznaczeniowy na Order Czerwonej Gwiazdy dla kapitana Durkina, strona pierwsza.
Wniosek odznaczeniowy na Order Czerwonej Gwiazdy dla kapitana Durkina, str. 3
Pierwsza strona rozkazu dowóddcy frontu Wołchowskiego o odznaczeniach, kapitan Durkin wymieniony na stronie drugiej.
Kapitan Durkin wśród odznaczonych Orderem Czerwonej Gwiazdy, druga strona rozkazu.
Lektura drugiej Karty Ewidencyjnej przyniosła dodatkowe informacje: o miejscu urodzenia (wieś Korovczij Rucziej (Krowi Potok) w tej że Autonomicznej Republice Komi), o wykształceniu (niższe), o dacie wstąpienia do Armii Czerwonej (1 września 1939r.) oraz o zmianie przydziału – w chwili przedstawienia do kolejnego odznaczenia – Orderu Wojny Ojczyźnianej I klasy – był dowódcą batalionu strzelców w 1078 pułku piechoty 314 dywizji piechoty. W rubryce „Miejsce służby i stanowisko obecnie” znalazłe się jednak niespodziewana informacja: „Poległ na frontach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej 8.02.1944r.” Oznacza to, że nie dożył wręczenia mu drugiego orderu, nadanego mu 16 lutego tego roku. Adnotacja na karcie poświadczała ponadto przekazanie odznaczenia ojcu poległego kapitana, Timofiejowi Durkinowi w listopadzie 1954r. – ponad 10 lat po jego śmierci i zatwierdzeniu odznaczenia.
Druga Karta Ewidencyjna kapitana Durkina, awers
Druga Karta Ewidencyjna kapitana Durkina, rewers
Po dodatkowe informacje skierowałem się ponownie do źródeł ogólnodostępnych. Wniosek odznaczeniowy nie wspominał nic o śmierci kapitana Durkina – jedyne co się zmieniło, to przydział oraz fakt, że we wniosku odnotowano tym razem 4 zranienia, a wśród wymienionych odznaczeń podawał oprócz Orderu Czerwonej Gwiazdy również medal „Za obronę Leningradu”. Również treść nie wskazywała na tragedię:
Za wzorowe wypełnienie zadania podczas przekraczania rzeki Narwa w rejonie osady Rantowo i osiągnięty przy tym sukces – przyczółek na lewym brzegu Narwy został zajęty wraz z dobrze rozwiniętym systemem długotrwałych umocnień, wzięto do niewoli do 100 żołnierzy przeciwnika i uwolniono kilkuset jeńców. Tow. Durkin zasługuje na państwowe odznaczenie – Order Wojny Ojczyźnianej I klasy.
Dowódca pułku nie podał daty złożenia wniosku, ale 8 lutego zatwierdził go dowódca dywizji, generał Alijew. Możemy domniemywać, że działania o których mowa we wniosku miały miejsce jeśli nie tegoż 8 lutego, to najdalej 5 dni wcześniej. Nic nie wskazuje na to, ażeby dowódcy wiedzieli o śmierci kapitana Durkina w chwili składania podpisów, inaczej adnotacja na ten temat znalazłaby się we wniosku.
Wniosek Odznaczeniowy na Order Wojny Ojczyźnianej I klasy, strona 1.
Wniosek na Order Wojny Ojczyźnianej I klasy, strona 2
Dodatkowych materiałów postanowiłem poszukać na stronie http://www.obd-memorial.ru, gdzie znaleźć można informacje o żołnierzach „utraconych” przez Armię Czerwoną (najczęściej poległych) w czasie wojny. Odnalazłem tam dwie listy strat. Wedle nich, kapitan Nikifor Timofiejewicz Durkin poległ od ran 8.02.1944r. Oznacza to, że prawdopodobnie po ostatnim zranieniu żył jeszczei trafił (bądź był w drodze) do szpitala. Zatem dowódca pułku i dowódca dywizji w chwili skałdania podpisów na wniosku rzeczywiście mogli nie wiedzieć o śmierci oficera. Tłumaczyłoby to zarówno brak adnotacji we wniosku jak i późne wręczenie odznaczenia ojcu poległego oficera.
Lista strat, wymieniająca kapitana Durkina jako poległego od ran
Jeśli spojrzymy na całość uzyskanych informacji możemy dojść do wniosku, że kapitanowi Durkinowi długi czas dopisywało szczęście – w armii od 1939r. (choć ani w kampanii przeciwko Polsce ani w wojnie z Finlandią najwyraźniej udziału nie brał, przypuszczalnie trafił do szkoły oficerskiej), od 1941r. na frontach wojny, ranny w 1942, uczestnik walk o Leningrad, które pochłonęły niewyobrażalną ilość ofiar, potem jeszcze trzykrotnie ranny. A jednak w przedostatnim roku wojny owemu dwudziestodwuletniemu oficerowi tego szczęścia zabrakło. Przykład ten dobrze pokazuje, że za kawałkiem metalu jakim jest odznaczenie wojenne kryje się historia, często, jak w przypadku kapitana Durkina – zakończona tragicznie.
Autor tekstu: Kamil Szustak
SUMMARY
This textdescribes a less official way to find information about the recipients of Soviet combat awards. A story described here – of captain Durkin – was also described in short (in English) on the http://www.soviet-awards.com forum.
Powyższy tytuł może być nieco mylący – nie należy się tu spodziewać relacji z rozstrzelania polskich jeńców w Katyniu czy akcji przeciwpartyzanckich na Ukrainie. Autor wspomnień był bowiem oficerem służb technicznych, a więc właściwie przez całą swoją służbę pozostawał na tyłach. Dlatego też osoby szukające sensacji raczej nie znajdą w tych wspomnieniach nic ciekawego. Natomiast osoby zainteresowane organizacją i funkcjonowaniem radzieckich formacji wojskowych (nie tylko NKWD), oraz problemami z jakimi np. borykały się radzieckie Wojska Wewnętrzne w Niemczech zapraszam do lektury. Może być ona tym ciekawsza, że autor, w ramach swojej specjalności zaszedł naprawdę wysoko i – paradoksalnie – gdyby pełnił służbę wojskową w jednostkach Armii Radzieckiej, zapewne skończyłby służbę w stopniu co najmniej generała-majora. A tak – przeszedł w stan spoczynku w stopniu pułkownika.
Na wstępie chciałbym jeszcze zaznaczyć, że tłumaczenia wspomnień dokonałem na bazie oryginalnego maszynopisu. Ponieważ wspomnienia te napisane zostały w odpowiedzi na list Centralnego Archiwum Wojsk Wewnętrznych MWD, a kopię otrzymało Archiwum Wojsk Wewnętrznych MWD dla Ukraińskiej i Mołdawskiej SRR, zakładam, ze wspomnienia nie były wcześniej publikowane. W tekście starałem się zachować oryginalny układ zdań – na ile było to możliwe bez powielania sformułowań, które w języku rosyjskim występują, ale w języku polskim – już nie. Starałem się pilnować poprawności tłumaczenia, jeżeli jednak znalazły się tam jakieś błędy, to proszę czytelników o wybaczenie.
List z Centralnego Archiwum Wojsk Wewnętrznych MVD do inżynier-pułkownika SwietłakowaPierwsza strona maszynopisu wspomnień inżynier-pułkownika Swietłakowa
A teraz krótkie wprowadzenie: Iwan Iwanowicz Swietłakow urodził się prawdopodobnie około roku 1917 i był jednym z trójki dzieci pułkownika Iwana Swietłakowa, uczestnika Pierwszej Wojny Światowej i Wojny Domowej, odznaczonego orderem czerwonego sztandaru. Być może właśnie pochodzenie (Iwan Swietłakow starszy przez pewien czas służył w wojskach obrony kolejowej podległych OGPU) zadecydowało o karierze młodego Wani. Oddajmy mu zatem głos:
I. I. Swietłakow w latach szkolnych
W odpowiedzi na pismo z 12.87r. nr 8/A-189 Centralnego
Archiwum Wojsk Wewnętrznych 107150 m. Moskwa, B-150.
Kopia: dla archiwum WW MWD dla Ukraińskiej i Mołdawskiej
SSR.
O niektórych kwestiach. Wspomnienia osobiste z pancernego
zabezpieczenia działań wojennych Wojsk Wewnętrznych i Pogranicznych w latach
Wielkiej Wojny Ojczyźnianej na 2 Froncie Ukraińskim, a także z
czekistowsko-wojskowych operacji w republikach nadbałtyckich.
Iwan Swietłakow (pierwszy z prawej) z grupą kolegów w Eupatorii w 1935r.
W
1937r. zostałem powołany do służby wojskowej do Szkoły Wojsk Pancernych dla
Wojsk Wewnętrznych i Pogranicznych NKWD w mieście Leningradzie. Po zakończeniu przeze
mnie nauki, naczelnik szkoły kapitan Kowalczuk i naczelnik sztabu kapitan
Kniaziew w prywatnej rozmowie zapytali mnie, czemu rozpocząłem służbę wojskową
z dwuletnim opóźnieniem. Odpowiedziałem, że pracowałem w zakładzie nr 104 jako
majster – naczelnik działu. Naczelnik sztabu spytał: „Jeśli to nie tajemnica,
to czym zajmował się wasz dział?” Odpowiedziałem, że remontowaliśmy czołgi
T-27, T-26, BT-2, 5 oraz samochody GAZ-AA, AMO-3, ZIS-5. Naczelnik sztabu powiedział „Wygląda na to,
że tego właśnie szukaliśmy.”
Iwan Swietłakow (stoi z tyłu) z kolegami z plutonu, 1937r.
2-3 dni później naczelnik sztabu spotkał się ze mną
osobiście i wsadził w samochód. Od razu poznałem zakład im. Lenina, wezwałem
naczelnika działu i przedstawiłem ich sobie z naczelnikiem sztabu. Bywałem
kilka razy w zakładzie w delegacji, toteż osobiście znałem naczelnika działu,
inżyniera drugiego stopnia. Naczelnik sztabu uzyskał odpowiedzi na pytania związane
z remontem czołgów T-27 i pojechaliśmy do zakładu im. Woroszyłowa, gdzie
również uzyskaliśmy odpowiedzi na wszystkie interesujące pytania.
W ciągu następnych 2-3 dni przyszło mi rozstać się z drugim
plutonem pierwszego dywizjonu [oraz] z lejtnantem Kartaszowem i kapitanem
Jutkinem i przejść do technicznej jednostki szkoły.
Zgodnie z rozkazem w szkole utworzono grupę z zadaniem
skontrolowania stanu technicznego T-27. Kontrola przyniosła opłakane rezultaty.
W pogoni za skokami i ustanawianiem
„rekordów” na wszystkich
kadłubach stwierdzono pogięte czy nawet
spękane ich dna. Naczelnik szkoły (poprzednik kapitana Kowalczuka) został
aresztowany i osądzony. Odnowieniem parku T-27 zajął się warsztat wojskowy i na
bazie odremontowanych agregatów otrzymanych z zakładu im. Lenina i od grudnia
do maja wszystkie 110 czołgów doprowadzono do stanu używalności.
W czasie zimy 1937-1938 r. przyszła nowa partia BT7-A i
kadra dowódcza przeszkalała się na obsługę najbardziej nowoczesnych, w owym
czasie, czołgów. Całe lato jednostka techniczna zajmowała się organizacją,
eksploatacją i obsługą techniczną nowych wozów. W przygotowaniu i obsłudze
BT7-A niebagatelną rolę odegrali naczelnik warsztatów Fadiejew, Starszyna
służby nadterminowej Kawerenskij i ja.
Zimą 1938r. grupa dowódców czołgów ze średnim wykształceniem
technicznym przystąpiła do przygotowań do rozpoczęcia studiów w instytutach. O
naszym zamiarze dowiedział się major Kniaziew – naczelnik szkoły i komisarz
(nazwiska nie pamiętam), oni nas zebrali i odczytali nam komunikat o nowym
naborze w 1939r. do akademii wojskowych. Sam major Kniaziew chciał do nas
dołączyć, ale niestety komisja lekarska nie dopuściła go ze względu na stan
zdrowia.
Prowadzone przy jednostce samodzielne przygotowanie, a potem
zajęcia od maja do 15 sierpnia prowadzone przy akademiach: Pancernej, Obrony
przeciwchemicznej, Lotniczej, Łączności i
Artyleryjskiej zapewniły miejsca na fakultetach inżynieryjnych Swietłakowowi,
Bykowowi, Sołowiewowi i Guziejewowi. Niestety nasz piąty kolega, najlepiej z nas
przygotowany nie dostał się na akademię artyleryjską, nie zaliczył pierwszego
egzaminu. Rozpoczęła się uparta wytrwała nauka. Te lata były dla mnie
najbardziej uroczystym okresem a także najcięższymi latami życia. Koniec nauki
dodatkowo podgrzała Wielka Wojna Ojczyźniana.
Kursant Iwan Swietłakow, ok. 1938-1941r.
W maju 1942 r. przez GUWS NKWD ZSRR [Główny Zarząd
Wojskowo-Budowlany Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych ZSRR] zostałem
skierowany do służby w nowoutworzonej Centralnej Samochodowej Bazie Remontowej
3 (CARB) w pomieszczeniach ewakuowanego zakładu zajmującego się przygotowaniem
maszyn do obróbki futer. W CARB zapoznałem się z nowoutworzonym kolektywem, w
którego skład wchodzili: naczelnik – kapitan Amelin, starsi lejtnanci Kaszyn i
Gickij, lejtnant Prochorow i inni. Przy wsparciu inżyniera pierwszego stopnia
Mancwietowa, inżyniera pierwszego stopnia Guszczina, Rusakowa, Skałackiego i
innych pracowników oddziału samochodowego GUWS, udało nam się rozmieścić urządzenia, uporządkować proces technologiczny i w
czerwcu opanować moce projektowe. Wobec przesuwania się frontów rola CARB malała. Coraz bardziej
zaczęto sobie zdawać sprawę z konieczności przybliżenia środków remontowych
bliżej jednostek prowadzących działania wojenne.
Młodszy lejtnant Swietłakow, 1941r.
W maju 1944 roku otrzymuję nominację na starszego pomocnika,
naczelnika wydziału samochodowego i w Kijowie zostaję zaliczony do Grupy
Operacyjnej dowodzonej przez pułkownika Zareckiego A. L. W składzie grupy
operacyjnej przybyliśmy do sztabu 2 Frontu Ukraińskiego w mieście Bielce.
Grupie operacyjnej wyznaczono następujące zadania:
Nawiązać kontakty z odpowiednimi zarządami
sztabu 2 Frontu Ukraińskiego, organizować niezakłócane zaopatrzenie jednostek
NKWD w dostawy, sprzęt pancerny, remonty
techniki GSM[1] i inny
materiałowo-techniczny sprzęt
Okazać bezpośrednią pomoc jednostkom w zakresie
transportu i pozostałego wyposarzenia do nowych punktów dyslokacji,
przeprowadzić kontrolę stanu technicznego transportu. Niezdatne środki
transportu z jednostek usuwać i podjąć wszelkie kroki celem zaopatrzenia w/w
jednostek w środki transportu, zapas GSM i części zamienne.
Przybywające ponownie formowane pułki
pograniczne przygotować w kwestii zabezpieczenia materiałowo-technicznego celem
rozmieszczenia ich w oddziałach pogranicznych,
na dalsze rozlokowanie ich na granicy państwowej z Rumunią.
W ciągu maja
1944 roku udało się nawiązać kontakty z zarządem samochodowym Frontu i OSG[2] Frontu, a potem:
– otrzymać zestawy samochodów i agregatów na kapitalny remont,
cała niesprawna technika została zebrana razem i zdana na SPAMy[3] frontu, w tym
przybyłych pułków pogranicznych;
– w/w transport zabezpieczony
jedną zaprawką GSM, pułki pograniczne
przygotowane na zabezpieczenie GSM i na remonty.
Podjęto kroki celem podwyższenia gotowości bojowej transportu;
– w związku z uzupełnieniem w/w w
środki transportu samochodowego nowego typu
przez zarząd samochodowy Frontu w czerwcu-lipcu przeprowadzono wstępne
przygotowanie oficerów w zakresie budowy i eksploatacji samochodów: Chevrolet,
Ford, Studebacker, Dodge 3/4 i Willys. Zajęcia przeprowadzono w oparciu o 3
szkolny pułk samochodowy 2 Frontu Ukraińskiego;
– zgromadzono zapas 20 ton GSM w mieście Bielce w 20 pułku pogranicznym przemianowanym w 20 oddział pograniczny, a także w 19, 21 i
Czernowicki pułki pograniczne.
W
drugiej połowie czerwca grupa operacyjna została przeformowana w Mołdawski
OUWS. Przybyli naczelnik służby samochodowej major Szalmijew, kapitanowie
Triakin, Butow, lejtnanci Popow, Brujewicz i inni. Pod koniec lipca materiałowa
część operacyjnych i pogranicznych jednostek została przygotowana i
zabezpieczona podwójną zaprawką GSM a jednostki pograniczne [zostały
przygotowane] do przemieszczenia się na miejsca postoju celem ochrony granicy
państwowej.
Przygotowanie
w/w jednostek przebiegało w szczególnie ciężkich warunkach frontowych 2 Frontu
Ukraińskiego przy ciągłym bombardowaniu wszystkich miejsc dyslokacji a
zwłaszcza węzła kolejowego miasta Bielce w trakcie redyslokacji 5 Armii
Pancernej marszałka Rotmistrowa.
Sierpień 1944r. [przyniósł]
zakończone sukcesem przemieszczenie 2 Frontu Ukraińskiego na terytorium Rumunii
co przyniosło OUWS nowe warunki w zakresie zabezpieczenia działań bojowych w/w
jednostek:
– Pułki (oddziały) pograniczne
zostały pozbawione zaopatrzenia przez 2 Front Ukraiński, a OUWS znajdujący się
w stadium organizacji nie był w stanie zabezpieczyć w/w jednostek GSM i
techniką remontową, w analogicznej sytuacji znalazły się także jednostki Wojsk
Wewnętrznych pozostające na terytorium Mołdawskiej SRR.
– w/w jednostki WW działające w
składzie 2 Frontu Ukraińskiego zostały odcięte od organów zaopatrzenia –
oddzielone przez granicę państwową ze wszystkimi obostrzeniami wynikającymi z
kontroli granicznej. W tych kwestiach oddział samochodowy OUWS musiał powziąć
dwa zadania:
1. Organizować eksploatację i
zabezpieczenie jednostek Wojsk Pancernych sprzętem i GSM, zebrać mobilne środki remontu
transportu samochodowego i innej techniki.
2. Dalej okazywać pomoc w/w
jednostkom Wojsk Wewnętrznych znajdującym się po drugiej stronie granicy
państwowej.
W
tym celu została zebrana grupa w składzie: pułkownik Zarecki, Major Szalmjiew
S. M., inżyniera kapitana Swietłakowa I. I. z zadaniem podtrzymania kontaktu z
tyłami 2 Frontu Ukraińskiego w kwestii zabezpieczenia w/w znajdujących się na
terytorium Rumunii, Węgier a także na terytorium Mołdawskiej SRR jednostek
Wojsk Pancernych w sprzęt, GSM i technikę
remontową. Szczególne komplikacje sprawiało zabezpieczenie w GSM w/w jednostek
na terytorium Mołdawskiej SRR. Grupa otrzymywała zamówienia
w zarządzie wojsk samochodowych i OSG, rozdzielała je miedzy w/w jednostki dyslokowane na 2 Froncie Ukraińskim i dla w/w
jednostek na terytorium Mołdawskiej SRR i przewodziła ich realizacji. W tym
celu major Szamlijew, kapitanowie Triakin i Butow kompletowali kolumny
samochodów z kontenerami, sformowane kolumny [zabierali]
do KPP[4] oddziałów
pogranicznych, gdzie ja spotykałem się z nimi i z kolumną udawałem się do
Ploesti do jednej z baz naftowych albo do zakładów Astroromania i Kolumbia, załadowaną kolumnę odstawiałem na posterunek
graniczny. Na posterunku kolumna była rozformowywana, pojazdy rozjeżdżały się
do jednostek wedle przydziału. Bywało i tak, że w kolumnie starczało paliwa tylko do rumuńskiego miasta Chuszyi (20km od
granicy), wówczas resztki GSM były zlewane do jednego pojazdu, którym
dodatkowym kursem dowożono z Ploesti benzynę, tankowano pojazdy kolumny i ruszaliśmy dalej. Analogiczne kursy za benzyną
odbywały się 2-3 razy na miesiąc.
W
jednym z kursów do Kiszyniowa dostarczono stacjonarne wyposażenie i główną
stację elektryczną o napędzie dieslowskim o mocy 40kW. W początkach września w
Kiszyniowie w oparciu o OARM-92[5] zasilała
oświetlenie elektryczne (w mieście jeszcze nie było światła elektrycznego). W październiku
wprowadzono srogi reżim wyjazdów za granicę i problem zabezpieczenia w/w jednostek znów pojawił się na terytorium
Mołdawskiej SRR a także na terytorium Rumunii i Węgier.
Celem
rozwiązania tych problemów rozporządzeniem GUWS NKWD ZSRR z 24.10.1944r. nr
25/31666 zostałem odkomenderowany 4.11.1944r. do Bukaresztu do 23 brygady Wojsk
Wewnętrznych NKWD. W ciągu sierpnia, września i października, stale znajdowałem się w 23 brygadzie, skąd miałem
kontakty z zarządem wojsk samochodowych i OSG i
bazami remontowymi 2 Frontu Ukraińskiego.
Po
przybyciu do Bukaresztu zostałem zaznajomiony z sytuacją operacyjną i poza
szczególnymi zarządzeniami dowódca brygady pułkownik towarzysz Aleksiejew
zakazał jakichkolwiek wyjazdów i zostałem skierowany do pracy operacyjnej, tym
bardziej, że w brygadzie nie było naczelnika służby samochodowej. W środku
listopada w komitecie sojuszniczym w Bukareszcie powstał
nakaz demontażu bazy remontowej wcześniej należącej
do Armii Rumuńskiej mieszczącej się w Kiszyniowie, wywiezionej razem z
cywilnymi robotnikami z Mołdawskiej SRR do miasta Timaszory
(Timisoara?).
Dowódca
brygady w maju przydzielił [mi] młodszego sierżanta (kaprala) i dwu szeregowych
i pojechaliśmy do Timaszory celem demontażu bazy
remontowej i przewiezienia do Kiszyniowa. W ciągu dziesięciu dni baza remontowa
została zdemontowana, a demontaż poświadczony odpowiednim dokumentem podpisanym
przez dowódcę Armii Rumuńskiej Flora i kapitana mołdawskiego OUWS Swietłakowa.
Akt [ów] przekazano Komitetowi Sojuszniczemu. Rozładowano urządzenia, a
robotnikom – obywatelom Mołdawskiej SSR obiecano zatrudnienie po
przeprowadzeniu kontroli.
Decyzją
Miejskiej Rady Kiszyniowa pomieszczenia, które wcześniej zajmowała rumuńska
baza remontowa przekazano mołdawskiemu OUWS, w związku z czym, wyposażenie
również zostało mu przekazane.
Z
miasta Timaszory wyjechaliśmy na Węgry do miast Bekescsaba i Bekesszentezs [?]
gdzie były AWTU i OSG 2 Frontu Ukraińskiego pod
kątem zabezpieczenia tychże w zapas GSM, remonty oraz inny sprzęt samochodowy.
Zamówienia na remont samochodów i ich silników zostały wręczone w mieście Arad,
w zakładach Ford przedstawicielowi AWTU. Dla jednostki [w?] [Mołdawskiej?] SRR
zgłoszono zamówienie na 50 ton benzyny, powstała konieczność jej przewozu. Po
powrocie do 23 brygady i po wyleczeniu w jednostce sanitarnej silnego
przeziębienia wyjechałem do Ploesti celem transportu benzyny do Kiszyniowa. W
Bukareszcie w zakładach Ford przez przedstawiciela AWTU podpułkownika Butowa
załatwiłem samochód osobowy, a pułkownik Alieksiejew, mając na uwadze mój stan
zdrowia, przydzielił do mojej dyspozycji dwóch kierowców by prowadzili samochód
do Kiszyniowa. I tak 13 grudnia zakończyła się moja wędrówka.
Kapitan Iwan Swietłakow, 1945r.
Po
moim przybyciu do Kiszyniowa naczelnik UWS tow. Popow wyznaczył mnie na
naczelnika OARM-92. Mając pomieszczenia, sprzęt przywieziony z Rumunii,
pracowitych starszych lejtnantów Krochmala, Smieljańca, Fadiejewa, Murawczenkę,
żołnierzy służby nadterminowej i wykwalifikowanych robotników, obywateli
naszego kraju w mieście Timaszory przy nieocenionej stałej pomocy pułkownika
Popowa i majora Szalmijewa stosunkowo szybko przywróciliśmy OARM-92 do pracy i
zaczęliśmy okazywać znaczną pomoc jednostkom pogranicznym i wewnętrznym w
przygotowaniu gotowości technicznej parków samochodowych i prowadzeniu operacji
czekistowskich.
Pod
koniec grudnia na naradzie u naczelnika OUWS zastępcy dowódców jednostek
poskarżyli się, że kuchnie i mieszkania oficerów, koszary i sztaby zamarzają
przy niedoborach opału i że OUWS nie zapewnia instalacji grzewczych i nie zwiększa
norm opału (podczas wycofywania się, Rumuni wywieźli instalację). Pułkownik
Popow wskazał ręką na piec w swoim gabinecie, gdzie nie było drzwiczek.
Przedtem tłumaczyłem pułkownikowi Popowowi, że zmontowaliśmy żeliwniak i mamy
zamiar odlewać gilzy do cylindrów silników, które są bardzo potrzebne i
istnieje groźba wstrzymania remontu silników, a prace wstrzymuje niedobór
koksu.
Naczelnik
OUWS pułkownik Popow zapytał mnie czy mogę jakoś pomóc w zaistniałej sytuacji.
Odpowiedziałem, że tak, pod warunkiem otrzymania koksu. Nie pomnę który z
zastępców przyobiecał [i zorganizował koks] i w ciągu kilku dni żeliwniak
został napełniony. Drugi wytop zakończył się odlanim 25 kompletów drzwiczek i
przewodów kominowych, a na drzwiczkach odlano „OARM-92”. W ciągu zimy
wyposażyliśmy piece w koszarach i mieszkaniach oficerów i pracowników.
W
lipcu 1946r. zostałem odwołany do Moskwy, w tym czasie powstał przy zarządzie
samochodowym GUWS MWD SSSR plan stworzenia oddziału do spraw zaprojektowania 7
zakładów i do 10 OARM i ja byłem przewidziany do tej pracy. W związku z
opóźnieniami przy kompletowaniu personelu zostałem odkomenderowany do
formowanego na bazie CARB centralnego ARZ GUWS MWD SSSR [Zakład remontu
samochodów przy GUWS Ministerstwa Spraw Wewnętrznych ZSRR], powierzono dobór
wyposażenia dla ponownie oczekujących na budowę zakładów (bez dokumentacji
projektowej), a żeby nie tracić czasu licząc na moje doświadczenie.
W
tym czasie do zakładów lotniczych dotarło eszelonami wyposażenie wywiezione z
Niemiec. Zakłady Ministerstwa Przemysłu Lotniczego nie miały specjalnych
mechanizmów załadunkowych do rozładowania i transportu wyposażenia. Zarząd
Samochodowy GUWS w jednostce wojskowej nr 100 miał ciągnik Woroszyłowiec,
dziesięciotonowy dźwig samochodowy i trzy dziesięciotonowe samochody terenowe.
Zgodnie z umową Ministerstwo Przemysłu Lotniczego za każdy rozładowany eszelon
przekazywało GUWS 10 maszyn z eszelonu wybranych od razu przy rozładowywaniu.
Mając taką technikę, w 25-40 minut można było rozładować 25-30 wagonów. Zakłady
(w miastach Chimki i Stupino) unikały kary, a my zyskiwaliśmy maszyny o jakich
nam się nie śniło. Łącznie uzyskaliśmy ponad 500 maszyn. Wyborem wyposażenia i jego
pozyskiwaniem zajmowałem się pod nieocenionym przewodnictwem podpułkownika
Karewa i pułkownika Goriaczewa.
Od
15 listopada do 26 grudnia 1946r. w składzie grupy zastępcy ministra Apollonowa
zostałem odkomenderowany do Wilna, gdzie w grupie kapitanów Semerikowa,
Tiutiunnika, Swietłakowa i Jemca otrzymaliśmy zadanie włączyć się w prace
mające na celu przygotowanie i przeprowadzenie dużych operacji
czekistowsko-wojskowych. Naszej grupie przypadło w udziale zadanie okazania
pomocy i podniesienia gotowości bojowej parków samochodowych pułków piechoty
zmotoryzowanej UMSD. Grupa skontrolowała 5
pułków i rozpoczęła budowę ARZ-11.
Przy okazji referatu o wykonanej pracy naczelnik GUWS MWD SSSR w Moskwie
powiedział, że „dowództwo 4 MSD Nadbałtyckiego OUWS MWD prosi o
odkomenderowanie Was do Nadbałtyckiego OUWS na stanowisko głównego inżyniera
ARZ nr 11. Wy zbadaliście sytuację, Wy też wyeliminujecie zauważone problemy.”
Drugiego
stycznia 1947r. zostałem skierowany do Nadbałtyckiego OUWS na stanowisko
głównego inżyniera ARZ-11. W oddziale samochodowym OUWS znów spotkałem majora
Szalmijewa, naczelnika zakładu majora Amelina oraz z kolegami z Akademii Wojsk
Pancernych – kapitanem Griszynem N.M., Mielniczkowem i Rutkowskim.
Zakład
zajmował pomieszczenia technicznej szkoły wojsk pancernych. Na personel składał
się kolektyw 28 oficerów, 20 żołnierzy służby nadterminowej, siła robocza 1200
niemieckich jeńców, kompania ochrony obozu i zakładu. Szczególnie dobrze ułożył
się ten zespół. Znaczna część maszyn pozyskanych z Ministerstwa Przemysłu
Lotniczego została przetransportowana na AR-11, także maszyny, które z pomocą
jeńców wojennych wydobyto z ruin Koenigsbergskich zakładów zostały
odremontowane i umiejscowione w dziale mechanicznym. Zakład pracował coraz
lepiej i we wrześniu 1947r. okazywał istotną pomoc jednostkom wojskowym 2, 4, 5
i 7 dywizji a także jednostkom rozlokowanym na Ukrainie.
W
1949r. moce produkcyjne wzrosły i podjęto sprawę przeniesienia zakładu. Decyzją
Rady Ministrów ZSRR dostawę zasobów remontowych przekazano Ministerstwu
Przemysłu Leśnego i Papierniczego i Ministerstwu Półfabrykatów.
W
1947r. Wojska Wewnętrzne zostały podporządkowane MGB[6],
a ARZ-11 podporządkowany bezpośrednio GUWW (Główny Zarząd Wojsk Wewnętrznych) i
oddany do dyspozycji Nadbałtyckiego OUWS, a następnie GUWS MGB ZSRR. Dzięki
nominacji pułkownika Szuba znacznie łatwiejsze stało się prowadzenie ARZ-11 i
całej służby Samochodowej i Pancernej.
W
maju 1948 zostałem mianowany naczelnikiem pierwszego wydziału oddziału
samochodowego Nadbałtyckiego OUWS, a we wrześniu 1950r. naczelnikiem oddziału
samochodowo-pancernego Nadbałtyckiego OUWS MGB.
W
okresie od maja 1948r. do września 1952r.przeprowadzaliśmy poważną
reorganizację i tylko dzięki wysokim zdolnościom organizacyjnym, męstwu i sile
woli pułkownika Szuby W.P. udało się przeprowadzić bez szczególnych trudności
następujące zmiany organizacyjne:
1.Decyzją
dowództwa obóz jeniecki został zamknięty, jeńcy zostali odesłani do Niemiec,
ARZ-11 pozostał bez siły roboczej. Decyzją Rady Ministrów Litewskiej SRR do
linii produkcyjnej zakłady zostali przydzieleni absolwenci szkół zawodowych.
Trzeba było włożyć niemało sił w przygotowanie młodych robotników, zapewnienie
im warunków bytowych i przeprowadzenie naboru siły roboczej spoza szkół
zawodowych.
2.Scalenie
MWD i MGB w jedno ministerstwo stworzyło konieczność przejęcia na wszystkie
sposoby zabezpieczenia Wojsk Pogranicznych [podporządkowanych przedtem MWD] i
Wojsk Wewnętrznych i zapewnienie im pomocy w kwestii remontu, organizacji,
eksploatacji i obsługi parków samochodowych jednostek wojskowych.
3.Wyposażenie
morskich jednostek pogranicznych w nowe typy okrętów stworzyło konieczność
przygotowania w 9 i 15 dywizjonie morskim oraz w bazie morskiej potężnych
magazynów na GSM. Np. SK „Korszun” dla jednego cyklu konserwacyjnego
potrzebował 300 ton marynarskiego mazutu i 10 ton oleju do turbin, a było ich 4
sztuki. Tankowanie dużego myśliwca (ścigacza?) 12-18 ton Paliwa dizlowskiego.
Małe myśliwce (ścigacze?) potrzebowały wymiany silników benzynowych na dizlowskie.
Silnikiem M-50 zajmował się zakład w Leningradzie. Stała konieczność
wymontowywania silników z łodzi, wysyłanie ich do zakładu po 20, 30, 50, 150
itd. Roboczogodzin. Szczególnie trudną kwestią była ciągle zmniejszająca się
ilość smaru. Konieczna stała się budowa zbiornika własnymi środkami.
4.Wyposażenie ciągu posterunków wyposażonych w szperacze z nachodzącym na
siebie zasięgiem światła od Kaliningradu po Windawę wymagało zabezpieczenia
odpowiednich terenów, wyboru przyrządów części zamiennych.
5.Rozformowanie
Nadbałtyckiego OUWS w sierpniu 1952r., przekazanie ARZ-11 Ministerstwu
Przemysłu Leśnego i Papierniczego, likwidacja okręgowego składu w Wilnie.
6.Rozformowanie
szeregu pułków Wojsk Wewnętrznych i
oddziałów pogranicznych wymagało ześrodkowania samochodów, pojazdów
pancernych i innego sprzętu w ustalonych miejscach i organizacji ich
zabezpieczenia.
Major Swietłakow, 1952r.
W
kwietniu 1954r. Łotewski OUWS MWD ZSRR został rozformowany. Wszelkie
rozformowania i reorganizacje wiążą się ze zmianą zatrudnienia oficerów i żołnierzy
służby nadterminowej. Po zakończeniu pracy związanej z rozformowaniem
Łotewskiego OUWS na wniosek dowództwa 4 Dywizji Piechoty Zmotoryzowanej w
kwietniu 1954r. zostałem mianowany zastępcą [dowódcy] 36 oddziału, a od
września 1955r. rozkazem GUWW mianowany zastępcą dowódcy 105 Pułku Piechoty
Zmotoryzowanej w Niemczech, a w listopadzie 1955r. zostałem mianowany
naczelnikiem służby samochodowej WW MWD w Niemczech.
Podpułkownik Swietłakow, 1955r.
Po
mianowaniu mnie naczelnikiem służby samochodowej BB MWD w Niemczech naczelnik
wojsk [wewnętrznych] generał-lejtnant tow. Buńkow nakazał dokładnie rozpoznać
jak się sprawy mają w jednostkach technicznych pułków w ciągu 15-20 dób,
przygotować referat i wnioski.
Kontrola
stanu służb technicznych pułków wykazała:
–
Środki transportu samochodowego i inne bojowe środki techniczne sprawne, KTG
przewyższa 0,90 zewnętrzny wygląd samochodów dobry; jednostki techniczne i
pododdziały mają pełne stany osobowe;
–
Służby techniczne zaopatrzone w elementy zapasowe, opony, akumulatory, zapas
opon i akumulatorów na 2-3 lata. Duża ilość sprzętu spisanego na straty nie
została zutylizowana;
–
W eksploatacji techniki nie widać zachowania porządku i ciągłości w remontach;
–
W przygotowaniu bojowym składu osobowego pododdziałów samochodowych nie
przykłada się dostatecznej wagi do przygotowania marszowego kolumn
samochodowych i przewozowi kolejowemu środków technicznych.
–
Zabałaganienie wojskowej bazy gospodarczej środkami techniki spisanymi na
straty i zużytymi urządzeniami, elementami, w tym samochody GAZ-AA, zdobyczne
przyczepy, kontenery, opony, akumulatory, części zamienne i inny sprzęt.
–
Znaczny nadmiar zapasowych opon (5-6-ciokrotny) dla samochodów osobowych,
zawyżone zapotrzebowanie na opony do samochodów dostawczych. Zawyżone
zapotrzebowanie na części zamienne we wnioskach złożonych rządowi NRD.
–
Szkolenie podoficerów i wstępne szkolenie kierowców w zakresie przepisów ruchu
NRD, wyszkolenie kierowców a także bojowe wyszkolenie stanu osobowego
zasługiwały na wysoką ocenę, a przy tym przeszkolenia marszowego pod kątem
przewozu kompanii, batalionu, pułku praktycznie nie prowadzono, przykładano
większą wagę do wyszkolenia indywidualnego. Kwestii przewozu pododdziałów
piechoty zmotoryzowanej transportem kolejowym nie poświęcano uwagi;
–
Łączności fachowa z zarządami samochodowymi i pancernymi Grupy Wojsk w
Niemczech nie została nawiązana. Zastępcy dowódców pułków na szkoleniach
organizowanych przez zarządy samochodowe i pancerne nie uczęszczali, podczas
gdy zastępcy do spraw technicznych dowódców samodzielnych pułków mieli
obowiązek być na szkoleniach;
–
Nie korzystano ze środków remontowych zakładów Grupy Wojsk, a samochody i
agregaty były przekazywane przedsiębiorstwom NRD, zaś rachunek za remonty i
części zapasowe regulowano walutą.
Po
wysłuchaniu referatu naczelnik wojsk [wewnętrznych] generał-Lejtnant [Buńkow]
nakazał przygotowanie konkretnego planu poprawy wykazanych niedostatków, a po
zdecydowanych działaniach osobiście uczestniczył w następnej kontroli, w
pierwszej kolejności sprawdzając czy służby techniczne pułków pozbyły się
niepotrzebnego mienia.
Na
wszystkie nieprzerobione tematy przeprowadzono szkolenia przy dowództwie wojsk,
a zastępcy dowódców pułków do spraw technicznych dowódców pułków brali udział w zajęciach
organizowanych przy zarządach samochodowym i pancernym. Energiczne wsparcie i
pomoc generała-lejtnanta Buńkowa zapewniły dobre przygotowanie do wywozu
środków techniki Wojsk Wewnętrznych z terytorium NRD.
Po
zakończeniu wyprowadzenia Wojsk Wewnętrznych, dowódca grupy wojsk w NRD
marszałek Greczko zwołał zebranie, na którym pochwalił dobrze zorganizowane
wyprowadzenie wojsk. Przewóz techniki został zorganizowany prawidłowo,
szczególnie podkreślił sprawność przeładunku środków techniki na radziecką
kolej. Wyraźnie chwalił personel za zabezpieczanie środków techniki na
platformach.
W
marcu 1957r. Wojska Wewnętrzne zostały wyprowadzone na terytorium Związku
Radzieckiego.
W
kwietniu 1957r. zostałem mianowany naczelnikiem służby samochodowej dla
Ukraińskiej i Mołdawskiej SRR.
Przy
pierwszym zapoznaniu się ze stanem służb technicznych pułków ustalono:
1.We
wszystkich jednostkach techniczny stan środków technicznych przewyższał KTG
0,90, a przy tym przekazanie ARZ-5 i ARZ-12 gospodarce państwowej stopniowo
prowadziło do starzenia się parków samochodowych i naruszało ciągłość remontów.
Komplikował się proces remontów techniki. Pułkowe warsztaty bez dostatecznej
liczby jednostek roboczych nie mogły poradzić sobie z wojskowym remontem. Brak
okręgowych środków remontowych dawał się we znaki.
2.Brakowało
kontaktu ze służbami samochodowymi i pancernymi Kijewskiego, Odesskiego i
Podkarpackiego Okręgów Wojskowych. Kadra oficerska nie uczestniczyła w
szkoleniach.
3.Przy
dobrze zorganizowanym szkoleniu kierowców i szkoleniu podoficerów nie
poświęcano uwagi przygotowaniu do przemarszu kolumn samochodowych w składzie
kompani, batalionu, pułku.
4.Przy
dosyć dobrej obsadzie personalnej służb samochodowych pułków konwojowych i
pułków ochrony zakładów przemysłowych, jednostki techniczne tych jednostek były
organizacyjnie słabe.
5.Służba
samochodowa Zarządu Wojsk [Wewnętrznych] ogólnie była słaba. Jednostki
techniczne pułków i służby samochodowe miały przestarzałe wyposażenie, w
jednostkach technicznych i służbach samochodowych oficerów z wyższym
wykształceniem prawie nie było.
Przybycie
generała-lejtnanta tow. Bułdowicza R. E. i uwaga, którą poświęcał służbom
samochodowym i jednostkom technicznym pułków zaowocowały przeprowadzeniem
następujących działań mających na celu wzmocnienie parków samochodowych
jednostek i służb technicznych:
1.Wydzielono
środki na opłaty i załatwiono miejsca na Wojskowej Akademii Transportowej Sił
Zbrojnych dla młodych oficerów. W pierwszym roku przygotowano i odkomenderowano
6 młodych oficerów, wszyscy oni zdali egzaminy i zostali przyjęci w poczet
słuchaczy Akademii, następnie co roku przygotowywano 2-3 oficerów, którzy
spełniwszy warunki rozpoczynali naukę w
akademiach zaocznych i cywilnych instytutach transportu drogowego.
2.Wzmocniono
organizacyjnie służby samochodowe i wprowadzono stanowiska zastępców do spraw
technicznych w jednostkach konwojowych i pułkach ochrony zakładów
przemysłowych.
4.Przeprowadzono
znaczące unowocześnienie techniki samochodowej i wprowadzono nowe środki
techniki, szczególnie w jednostkach operacyjnych.
5.Polepszono
przygotowanie parków samochodowych jednostek i personelu do prowadzenia kolumn
i wykonywania przemarszów na odległość – 200-500km na dobę.
6.Przeprowadzono
prace w celu przezbrojenia i budowie parków samochodowych.
7.Więcej
uwagi poświęcono w pododdziałach samochodowych szkoleniu bojowemu i
politycznemu oraz szkoleniu specjalistów.
8.Sformowano
10 jednostek wojskowych milicji, ustalono warunki przygotowania parków
samochodowych.
Zebranie szkoleniowe zastępców dowódców pułków do spraw technicznych i naczelników służb samochodowych Ukraińskiej i Mołdawskiej SRR, Charków 1958r. I. I. Swietłakow – już w stopniu pułkownika siedzi czwarty z lewej, tuż obok generała. W tym czasie był już naczelnikiem służby samochodowej WW MWD dla w/w republik.
Wszystkie
w/w działania służyły lepszemu wykonywaniu służbowo-operacyjnej pracy przez
Wojska [Wewnętrzne] i podwyższeniu ich gotowości bojowej.
W
pułkach zebrała się plejada wspaniałych oficerów-automobilistów i nie można nie
wspomnieć o wzorowej działalności zastępców dowódców pułków – podpułkowników:
Siwokobylskiego, Dołżikowa, Bułyszewa, Poliszczuka, Dołgicha, Jemca, Dżokicza,
Gurewicza, Strażkina, Biełego, Lepechina, Pugaczowa, Antonowa, Paszkiewicza,
Sawieliewa, Szałamowa, Krawczenki; majorów: Leontiewa, Popowa i wielu innych.
Na pochwałę zasługuje także uwieńczona sukcesami praca młodych oficerów
zastępujących starą gwardię.
Szkolenie oficerów WW MWD USRR i MSRR, około 1960r.
Kończąc
swoje wspomnienia chciałbym życzyć im dalszych sukcesów i przede wszystkim:
Zebranie zastępców dowódców jednostek i naczelników służb samochodowych WW MWD USRR i MSRR. Zdjęcie ze zbiorów I.I. Swietłakowa, jednak trudno rozpoznać go na tym zdjęciu.
1.W
kwestii doskonalenia służb technicznych i pododdziałów samochodowych umocnić
dotychczasowe osiągnięcia i ustanowić nowe.
2.W
związku z przekazaniem ARZ gospodarce narodowej podjąć działania w celu
stwożenia skutecznych środków remontowych zdolnych zabezpieczyć remont
wszystkich rodzajów techniki w każdym samodzielnym pułku.
3.W
pełni wykorzystać nasze doświadczenie z lat pracy w wojennych latach i przy
wykonywaniu wojskowo-czekistowskich operacji zawsze pamiętać [że] bez
pododdziałów samochodowych dobrze wyszkolonych nie sposób zabezpieczyć
bezawaryjne funkcjonowanie jednostek wojskowych.
Demonstracja nowych środków technicznych na zebraniu dowódców jednostek WW MWD USRR i MSRR, ok.1960r. Inżynier-pułkownik I. I. Swietłakow stoi po prawej.
Załącznik:
w tekście na miejscach
[?].
Pułkownik-inżynier
wstanie spoczynku Swietłakow
I. I.
12
kwietnia 1988r.
[1] Gorjuczie-SmazocznyjeMateriały
– paliwo i smary
[2] Otdieł
Snabżenija gorjuczim – oddział zaopatrzenia w paliwo
[3] Sbornyj
Punkt Awarijnych Maszin – Punkt Zborny Pojazdów Uszkodzonych
[4]
Kontrolno-propusknoj punkt – Punkt kontroli granicznej
[6] Ministerstwo Gosudarstwiennoj Bezopasnosti – Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego, przemianowane z NKGB, przejęło jednak część obowiązków NKWD (Przemianowanego na MWD), np. przejmując Wojska Wewnętrzne.
Tłumaczenie i wstęp: Kamil Szustak
SUMMARY
This is a translation of the memoires of ingeneer-colonel of the interior troops Ivan Ivanovich Svetlakov – a veteran of the NKVD Interior troops. The translation of this memoires will be available in English on this website.