Uwaga! Poniższy tekst powstał w 2012r. dzięki wsparciu użytkowników portalu http://www.dobroni.pl. Zawarte w nim informacje zostały później zweryfikowane, dlatego też zaleca się lekturę w połączeniu z późniejszymi artykułami z cyklu.
Dzięki odzewowi czytelników na krótki apel zamieszczony przeze mnie na końcu artykułu o dokumentach żołnierzy 1. i 2. AWP, udało mi się uzyskać kilka dodatkowych wiadomości na ten temat, w związku z czym zamieszczony przeze mnie uprzednio artykuł wymaga uzupełnienia.
Po pierwsze, nie jest to pierwsza wersja tego dokumentu – otrzymałem informację że wcześniej funkcjonował całkiem inny dokument. Niestety nie udało mi się uzyskać jego zdjęć ani opisu, nie sposób więc potwierdzić tej informacji.
Po drugie, zdarzały się przypadki braku blankietów, w
związku z czym niektórzy żołnierze otrzymywali książeczki wypisane na papierze,
wykonane ręcznie lub z pomocą maszyny do pisania (zaopatrzone jednak w
pieczęcie jednostki wojskowej).
Po trzecie
wreszcie, dzięki uprzejmości użytkownika Kirej udało mi się uzyskać skan strony
tytułowej i strony drugiej książeczki wojskowej dla żołnierzy 1 i 2 AWP. I tak
na stronie tytułowej widnieje godło identyczne jak na okładce oraz nazwa dokumentu – „Wojskowa Służbowa
Książeczka Żołnierza”, pod nią zaś numer dokumentu (rubryka wypełniana
ręcznie). Na dole strony znajduje się też krótkie, dwupunktowe pouczenie dla
posiadacza dokumentu. Jak widać z powyższego, strona tytułowa polskiego
dokumentu jest bardziej „zatłoczona” od strony tytułowej „Krasnoarmiejskoj
Kniżki”, gdzie na stronie tytułowej znaleźć można było jedynie gwiazdę i tytuł
dokumentu.
Druga strona
zawiera informacje podobne jak odpowiednia strona w dokumencie radzieckim, w
polskiej Książeczce brak jedynie rubryki „numer znaku osobistego”. Mimo to w
polskim dokumencie widnieje siedem rubryk zamiast sześciu. Wiąże się to z
wydzieleniem rubryki „imię ojca” (w radzieckim odpowiedniku połączona z rubryką
„imię”) oraz dodaniem rubryki „specjalność wojskowa”, którą w dokumencie
radzieckim znaleźć można na stronie następnej, w dziale „dane ogólne”. Poza
tymi dwoma różnicami, układ strony jest bardzo podobny. Wygląda na to, że
również w polskich dokumentach rzadko wklejano zdjęcie do książeczki wojskowej.
Inną
ciekawostką udostępnioną przez użytkownika Kirej jest wkładka z rosyjskim
tłumaczeniem dokumentu. Wygląda na to, że był to znacznie bardziej praktyczny sposób na
uniknięcie „nieporozumień międzysojuszniczych” od dwujęzycznego wypełniania
rubryk.
Dziękuję wszystkim czytelnikom za odzew na poprzedni artykuł. Szczególnie dziękuję użytkownikowi Kirej za pomoc i udostępnienie skanów dokumentu.
SUMMARY
This short text is a short supplement of the previous article on the topic of personal documents used in the 1st Army.
Po założeniu naszej GRH naturalnym odruchem była chęć uzupełnienia wyposażenia o broń zespołową, wybrano zatem rkm DP. Niestety, mimo półrocznych starań nie pozyskano ani samej broni ani elementów do jej budowy-kwestia finansowa i mała dostępność części… Dlatego zapadła decyzja o budowie broni od zera,bez użycia jakichkolwiek oryginalnych elementów. Z planów zamieszczonych w TBiU nr 128, obliczeń własnych, doświadczenia w budowie podobnych konstrukcji, znajomości obróbki metali i drewna oraz samozaparcia powstała w lutym tego roku [tj. 2012] replika DP która pozwala na odtworzenie w składzie grupy funkcji kaemisty, dodając tym samym atrakcyjności i realizmu. Ponieważ jest to konstrukcja od początku planowana w wyposażenie w mechanizmy pozwalające na imitowanie strzałów-akustyka-jak i możliwość brania udziału w realistycznych rozgrywkach ASG – wykorzstano silnik, elektryka, lufa i inne elementy od repliki rkm M 249. Jeśli taka koncepcja-jak i broni tak i zastosowanie-sprawdzi się to w planach jest budowa PTRD.
Autor: Piotr Kuzera
Dyskusja pod oryginalnym wpisem
SUMMARY
In this text, the author briefly describes the replica of the DP28 machinegun he made from scratch, with two different modules – for use in reenactment, generating the acustic and flame effects using LPG as well as for use as an AEG replica.
Czyli historia i prehistoria munduru maskującego radzieckich Wojsk Pogranicznych
Uwaga! Poniższy artykuł powstał w roku 2011, dlatego też część zawartych w nim treści – zwłaszcza w odniesieniu do współczesnych Sił Zbrojnych Federacji rosyjskiej lub Republiki Białoruś – może być nieaktualna.
Każdy szanujący się kolekcjoner radzieckiego i
post-radzieckiego umundurowania przynajmniej słyszał o książce Dennisa Desmonda[1] na
temat radzieckich wzorów kamuflażu. Niestety książka nie została przetłumaczona
na polski i jest trudno dostępna– jednak każdy, mniej lub bardziej świadomie
opiera swą wiedzę w tej dziedzinie na ustaleniach amerykańskiego autora. Trudno
się temu dziwić – książka opisuje rzeczy o jakich przeciętny kolekcjoner może
tylko pomarzyć, a nawet kilka takich, których nigdzie indziej na oczy zapewne
nie ujrzy. Praca ta posiada także szereg innych zalet, o których jednak nie
będę się tu rozpisywał. Niestety, oprócz tego ma kilka bardzo poważnych
uchybień. Najpoważniejszym, moim zdaniem, są daty – często „zgadywane”, lub
ustalane na podstawie pojedynczych, stemplowanych elementów umundurowania
(problem w tym, że im mundur dłużej używany tym mniej czytelne pieczątki).
Trudno mieć to autorowi za złe. Problem polega jednak na tym, że daty podawane
przez Desmonda większość kolekcjonerów traktuje jak prawdę objawioną.
Najlepszym przykładem są tu mundury w dwukolorowym kamuflażu wojsk
pogranicznych. Za każdym razem, gdy twierdziłem, że niemożliwe, by mundur z
odsłoniętymi guzikami wszedł do użytku w tym samym momencie co bardziej
praktyczna „afganka”, natrafiałem na argument nie do zbicia: „Przecież Desmond
pisze, że ten mundur wprowadzono w 1981 roku.” Cóż, w końcu mogę odpowiedzieć:
„I co z tego?” Mam niezbity dowód, że Desmond się pomylił. Ponieważ jednak taki
małostkowy triumfalizm jest bardzo źle widziany, postanowiłem swoje „a nie
mówiłem?” przedstawić w formie artykułu. Niestety, nikt nie opublikuje tekstu o
błędzie w książce sprzed ponad dziesięciu lat, nie zostaje mi nic innego jak
przybliżyć historię munduru określanego najczęściej jako „specodieżda PW KGB” (Спецодежда
ПВ КГБ), czy też szerzej – kamuflażu zwanego potocznie „brzózką” (ros. „берёзка”).
Historia
„brzózki” zaczęła się przed 1981 rokiem. Warto jednak najpierw odpowiedzieć
sobie na pytanie w jaki sposób radziecki kamuflaż wyewoluował w „brzózkę”. W
tym celu musimy się cofnąć do czasów drugiej wojny światowej. Jakkolwiek
dokładna data nie jest znana, większość badaczy oraz istniejący materiał
źródłowy wskazują, że pracujący od 1919 zespół naukowy przy AN ZSRR w roku 1944
opracował pierwszy „spikselowany” wzór kamuflażu. Oczywiście nie był to wzór
wygenerowany przez komputer, jednak spojrzenie na ów wynalazek może obudzić
niepokój w sercach kanadyjskich wojskowych. Ale po kolei. Zainspirowani
stwarzającym ciekawe złudzenia optyczne ruskim haftem ludowym (z przykładem
zapoznać się łatwo – motyw takiego haftu występuje np. na fladze Białorusi) i
podobno pod wpływem zdobycznych próbek niemieckiego ubioru maskującego (choć
nikt nie potrafi wskazać którego), radzieccy specjaliści od kamuflażu
przekształcili stosowany dotychczas „liściasty” wzór mimetyczny w nowy, który w
tym czasie zyskał miano „schodkowego”. Cała operacja polegała właściwie na
nadaniu naturalnym kształtom liści kanciastych, geometrycznych form. Efekty
były nadspodziewanie pozytywne – nowy wzór okazał się bardziej efektywny w
terenie o gęstej roślinności niż poprzedni. Pozostał jednak problem
skuteczności na większych dystansach przy otwartej przestrzeni. Rozwiązano go
już po wojnie (według różnych źródeł w 1945 lub w 1948), łącząc ze sobą
kamuflaż „schodkowy” i przedwojenną dwukolorową „amebę”. Przyczyny tego
zabiegu podaje się różne, wiele jednak
wskazuje na to, że było to celowe i przemyślane działanie. Jakby nie było,
efekt końcowy był bardzo dobry: duże brązowe plamy poszerzyły paletę barw
widzianych z bliska, ułatwiając wtopienie się noszącego kombinezon w otoczenie
i jednocześnie pozostawały na tyle widoczne z większej odległości, że
skutecznie rozbijały sylwetkę żołnierza.
Jednoczęściowy płaszcz maskujący (maskchałat) w kamuflażu “łączonym”
Dwuczęściowy kombinezon maskujący w kamuflażu “schodkowym”
Uważny czytelnik zapewne w tym
momencie zarzuci mi niekonsekwencję – wszak zacząłem od wytknięcia znanemu
autorytetowi (i niektórym jego czytelnikom) błędnej datacji, a tymczasem sam
nie potrafię podać dokładnej daty wprowadzenia innego wzoru kamuflażu. Cóż,
uważny czytelnik ma pewnie rację. Na swoje usprawiedliwienie powiem tyle: Po
pierwsze kombinezony maskujące z lat 40-tych stanowią jedynie tło historyczne,
a nie przedmiot tego artykułu. Po drugie zaś, choć „brzózka” powstała z bardzo
konkretnym przeznaczeniem to prędko stała się kamuflażem powszechnie stosowanym
przez rozmaite jednostki wojskowe trzech radzieckich resortów. Tymczasem w
latach 40-tych (apogeum stalinizmu!) przeciętny żołnierz Armii Czerwonej, a
później Radzieckiej, ani nawet Wojsk NKWD i resortów spadkobierczych, w ogóle
nie wiedział o istnieniu jakichkolwiek kombinezonów maskujących – po prostu
produkowano je w małych ilościach i tylko dla jednostek specjalnego
przeznaczenia. W związku z tym, niewiele ich przetrwało do naszych czasów w
stanie pozwalającym odczytać datę (zwykle wybitą na nogawce), a rozkazy
wprowadzające kombinezony dla
poszczególnych formacji, jako tajne, nie są dostępne zwykłemu
śmiertelnikowi. Tyle tytułem dygresji.
Jednoczęściowy kombinezon maskujący w kamuflażu “schodkowym” – lata 50.
W
późniejszych latach radzieckie siły zbrojne w dalszym ciągu stosowały
kombinezony maskujące, choć ich wykorzystanie stawało się powszechniejsze. W
wyniku dalszych eksperymentów (a czasem w wyniku „widzimisię” dowództwa)
opracowano kilka kolejnych wzorów, które stopniowo wyparły kamuflaż „schodkowy”
z użycia. Do czasu. W roku 1969 powrócił on w zmienionej – rozrzedzonej i
uproszczonej kolorystycznie – formie. Ów wzór, mający postać nieregularnych,
białych, „spikselowanych” plam na ciemnozielonym tle był niejako połączeniem
idei, które przyświecały twórcom kamuflażu „schodkowego” i drugiego, powstałego
w połowie lat 60-tych, który od swego następcy różnił się w zasadzie jedynie
„amebowatym”, bogatym w krzywizny kształtem plam. Zaznajomiony z tematem czytelnik
domyślił się już pewnie, że ów „wielki powrót” kamuflażu „schodkowego” to nic
innego jak pospolity KLMK, której to nazwy powszechnie (i nieprawidłowo) używa
się na określenie wzoru kamuflażu. Sam wzór maskujący nie posiada, radzieckim
zwyczajem, żadnej oficjalnej nazwy, jednak radzieccy żołnierze ochrzcili go
mianem „Sołnicznyje Zajcziki”, gdyż przywodził im na myśl promienie słońca
padające na leśne poszycie. Mnie osobiście przywodzi na myśl las wczesną wiosną
lub las sosnowy z pojedynczymi brzozami. Choć kamuflaż ów dowiódł swojej
skuteczności, dziś możemy powiedzieć, że swojemu przodkowi – kamuflażowi
„schodkowemu” – nie dorastał do pięt. Prawdopodobnie powstał jako próba
znalezienia kompromisu pomiędzy skutecznym w gęstym lesie kamuflażem w typie
„schodkowca” a sprawdzającej się na wielkich otwartych przestrzeniach „amebie”.
Tajemnicą pozostaje dlaczego nie wznowiono produkcji kamuflażu „schodkowego” z
nadrukowaną amebą. Według jedynej znanej mi (i niezbyt przekonywającej) teorii
nadrukowane na gęstym wzorze brunatne „ameby” sprawiały z daleka wrażenie plam
krwi, co jakoby kilkukrotnie miało doprowadzić do przerwania szkoleń jednostek
specjalnych. Ale wróćmy do naszych „zajączków”…
Na początku w kamuflażu tym
produkowano jedynie kombinezony jednoczęściowe, zwane KLMK, w kroju, który stał
się standardem już w latach 50-tych, a więc obszerny kombinezon z wąskim,
mogącym jednak pomieścić hełm w.40, kapturem, długim zapięciem z przodu (na
guziki), odpinaną klapą z tyłu i znajdującą się nad nią jedną kieszenią,
mieszczącą maskę na twarz. W kilku miejscach kombinezon był również wyposażony
w szlufki do zamocowania dodatkowego maskowania. Za powrót do tradycji należy
uznać ich dwustronność – kombinezon można było obrócić na lewą stronę, która
posiadała wszystkie cechy strony prawej – dodatkowe guziki, kieszonkę na maskę,
szlufki itd. Dwustronna była również maska. Istnieją pewne wątpliwości co do
tego, jakie było przeznaczenie wewnętrznego kamuflażu. Był to odwrócony i
bledszy wzór ze strony prawej, pokryty dodatkowo siateczką niewielkich, białych
krzyżyków. Popularne teorie mówią, że był to kamuflaż przewidziany na otwarte, trawiaste
przestrzenie (np. step) lub do noszenia zimą. Tą ostatnią ewentualność
należałoby jednak wykluczyć, ponieważ w dalszym ciągu stosowano w niezmienionej
formie zimowy biały kombinezon ZMK (Zimnyj Maskirowacznyj Kombiniezon, Зимний
Маскировачный Комбинезон), a poza tym przeczy temu nazwa – wszak KLMK to
Kamuflirowannyj Lietnij
Maskirowacznyj Kombiniezon (Камуфлированный Летний Маскировачный Комбинезон).
Dość interesująca wydaje się teoria, wedle której miał to być kamuflaż nocny,
podobny do stosowanego przez Amerykanów w czasie pierwszej wojny w Zatoce
Perskiej „nocnego kamuflażu pustynnego”, którego zadaniem było oszukanie sprzętu
noktowizyjnego. Jednak jak wykazały testy, amerykański kamuflaż nocny nie był
tak skuteczny jak oczekiwano, toteż trudno przypuszczać, by w ZSRR ktoś
niezależnie wpadł na ten sam chybiony pomysł. Założyć więc należy, że lewa
strona KLMK przewidziana była na tereny o jaśniejszej roślinności lub wręcz
pustynne. Nie są jednak znane żadne zdjęcia na których byłoby widać żołnierzy
radzieckich noszących KLMK na lewej stronie, nawet na pustyniach Afganistanu. W
przeciwieństwie do wszystkich wcześniejszych kombinezonów, KLMK był w Armii
Radzieckiej stosowany powszechnie, nie tylko przez jednostki specjalne.
Jednoczęściowy KLMK, strona “zielona”Jednoczęściowy KLMK – strona lewaZdjęcie dobrze pokazuje krój KLMKWarto zwrócić uwagę na “klapę” i kieszeń na maskę.
Najwyraźniej w drugiej połowie
lat siedemdziesiątych radzieckie dowództwo uznało nie posiadające kieszeni
(poza tymi na maskę) ani rozcięć umożliwiających dostęp do kieszeni munduru
kombinezony za mało praktyczne. Opracowano zatem nowy, dwuczęściowy ubiór również
zwany KLMK, ale tym razem skrót ten miał ponoć oznaczać Kamuflirowannyj Lietnij
Maskirowacznyj Kompliekt (Камуфлированный Летний Маскировачный Комплект ) –
choć trudno dociec, czy nie był to pomysł żołnierzy lub nawet w późniejszym
okresie sprzedawców militariów, który miał za zadanie pomóc w rozróżnieniu tych
dwóch ubiorów. Nowy KLMK składał się ze spodni, bluzy z odpinanym kapturem,
maski na twarz i beretu. Chociaż wykonany był z tej samej lekkiej tkaniny co
wszystkie wcześniejsze kombinezony, krojem bardziej przypominał już nowoczesny
mundur polowy. W założeniu miał być noszony, jak wcześniejsze kombinezony, na
mundurze, jednak w regionach o gorącym klimacie często zastępował go. Notabene,
według niektórych źródeł, lekki beret miał rzekomo być w pierwotnym założeniu
pokrowcem na czapkę wojsk pogranicznych, co jest o tyle zrozumiałe, że
pogranicznicy jeszcze przez długie lata nosili swoje zielone czapki również do
munduru polowego. W kroju nowego KLMK dostrzec można już pewne pomysły, które
rozwinięto później w mundurach wz.81 i pogranicznikowskiej „specodzieży”.
Kurtka zaopatrzona była w dwie kieszenie na piersi, dwie poniżej linii pasa
oraz jedną na lewym rękawie (w niektórych wersjach kieszenie są na obu
rękawach). Wszystkie kieszenie zapinane były na metalowe guziki (1 lub 2),
zwykle kryte, identycznego rodzaju jak te stosowane w starym KLMK. Takimi
samymi guzikami przypinany był również kaptur (choć w niektórych wersjach go
nie przewidziano). Oprócz tego bluza miała tradycyjnie szlufki na dodatkowe
maskowanie, a niektóre wersje posiadały również szlufki do mocowania
zdejmowalnych pagonów polowych. Spodnie najczęściej zaopatrzone były tylko w
kieszenie na udach, choć spotyka się warianty bez kieszeni. Standardowym
nakryciem głowy miał być wspomniany już wcześniej beret (lub pokrowiec na
czapkę), chociaż spotyka się również lekkie kapelusze. Te ostatnie budzą jednak
pewne wątpliwości – ze względu na nietypowy, cywilny krój, brak materiału
fotograficznego potwierdzającego ich wykorzystanie przez radzieckich żołnierzy
oraz dosyć nietypowe metki. Niewykluczone, że jest to wytwór na rynek cywilny
(np. dla wędkarzy) produkowany w latach 80. i 90. z dostępnego w dużych
ilościach wojskowego materiału. Oprócz tego spotyka się jeszcze szereg nakryć
głowy szytych prywatnie, przez żołnierzy. Nowy KLMK był już mundurem
jednostronnym – choć pierwsze egzemplarze wykonywano ze starego, dwustronnego
materiału, to lewa strona zarówno bluzy jak i spodni była pozbawiona kieszeni i
miała dobrze widoczne szwy, co sprawiało, że noszenie kombinezonu na lewej
stronie było pozbawione sensu. Początkowo ubiór ów był przewidziany wyłącznie
dla żołnierzy Wojsk Pogranicznych KGB i
WDW, dość szybko jednak upowszechnił się również w innych jednostkach, choć
nigdy nie stał się tak ogólnodostępny jak jednoczęściowy KLMK. Nowy,
dwuczęściowy KLMK był pierwszym zwiastunem nadejścia nowego munduru –
„specodzieży”.
Dwuczęściowy KLMK z beretem
Mniej więcej w tym samym czasie
co dwuczęściowy KLMK, do użytku wszedł inny, ważny z punktu widzenia tematu
tego artykułu ubiór maskujący – KZS (skrót od Kostium Zaszczitnoj Sieti, Костюм
Защитной Сети, czyli Kostium Sieci Ochronnej). Co ciekawe, ubiór ten był
jednocześnie dodatkowym środkiem ochrony na wypadek skażenia chemicznego i
radioaktywnego[2]. Na Zachodzie zaś
popularne jest nazywanie tego ubioru KZM, co ma rzekomo oznaczać „Kostium
Zaszczitnyj Maskirowacznyj”, nazwa ta jednak nie jest poprawna, na co wskazują
metki – na wszystkich widnieje skrót KZS. Powstawaniu legend sprzyja też
zapewne fakt, że nie są znane żadne instrukcje dotyczące wykorzystywania KZS.
Tym samym nie wiadomo też dla kogo ów ubiór był przewidziany (choć można
oczywiście założyć standardowo: spadochroniarze, piechota morska, zwiadowcy,
pogranicznicy), a jedyne znane zdjęcia KZS-a w użyciu przed 1991r. pochodzą z
Afganistanu. Najstarszy znany mi datowany
egzemplarz KZS-a pochodzi z 1981 roku, słyszałem jednak o przykładzie z 1977r.
Można więc założyć, że powstały one pod koniec lat 70-tych, jeszcze przed
konfliktem afgańskim.
Przykład KZS w kolorystyce “suchej”
Skupmy się więc na tym, co wiadomo z całą pewnością.
Cztery różne warianty KZS zestawione z KLMK i Odzieżą maskującą PW KGB
Ubiór maskujący KZS wykorzystywał
wzór kamuflażu identyczny jak KLMK, z tą różnicą, że kolory zarówno tła jak i
plam były inne. Najczęściej spotyka się ciemną zieleń i żółte plamy, choć tak
naprawdę wariant kolorystyczny KZS-a zależał od strefy klimatycznej ,na którą
dany egzemplarz był przewidziany. Przeznaczenie konkretnego ubioru miał
wskazywać kolor metki.[3] I
tak: biała metka – pustynie i półpustynie, piaskowa zieleń – step i suche lasy,
zieleń – lasy o umiarkowanej wilgotności, niebieski – lasy wilgotne o wyjątkowo
bujnej, ciemnej roślinności. Czarną metką oznaczano zwykle ubiory
niesklasyfikowane, tj. nieudane ze względu na niedobór barwników bądź zszywane
z elementów w różnych wariantach kolorystycznych (co zwykle zdarzało się pod
koniec partii produkcyjnych – znane są przypadki spodni od KZS-a, w których
każda z czterech części miała inny odcień). Ponieważ jednak dowódcy nie
posiadali zwykle wytycznych na ten temat, KZS był wydawany w takim wariancie w
jakim akurat był dostępny, bez względu na to, jaka roślinność rosła akurat w
danym rejonie. Kwestia dopasowania wariantu kolorystycznego kamuflażu do
warunków naturalnych pozostała zresztą problemem, z którym większość armii
spadkobierczych wobec radzieckich sił zbrojnych (z Armią Rosyjską na czele) nie
poradziła sobie do tej pory. Tak czy inaczej, KZS jeszcze dzisiaj budzi podziw
swoimi, zaskakującymi jak na dość prymitywny kamuflaż dwukolorowy,
właściwościami maskującymi. Bardziej niż nadrukowi, KZS zawdzięcza je raczej
luźnemu krojowi z długim, mogącym zasłonić całą twarz (nie czyniąc żołnierza
ślepym) kapturem i materiałowi wykonania – jutowej siatce. Zaletą w porównaniu
z KLMK był również powrót do rozwiązania stosowanego w archaicznym zimowym kombinezonie
ZMK – a mianowicie rozcięcia umożliwiające
dostęp do kieszeni. Oczywiście ubiór ów miał też wady – dość delikatna
tkanina łatwo ulegała uszkodzeniom mechanicznym, nie nadawała się także do zbyt
częstego prania, gdyż powodowało to wyblaknięcie kamuflażu. Większość KZS-ów
nie posiada możliwości przytwierdzenia insygniów, znane są jednak pojedyncze
egzemplarze ze szlufkami do pagonów. Powszechnie uważa się je albo za starszą
wersję, albo za model dla wyższego dowództwa. Niestety – jedyny taki egzemplarz
jaki przeszedł przez moje ręce nie posiadał już metki pozwalającej na
określenie daty powstania ani przeznaczenia.
Trzy przykłądy metek w kolorach określających przeznaczenie kombinezonu. Warto zwrócić uwagę na nazwę “KZS” na każdej z metek.Wersja “sucha” KZS na tle wczesnowiosennej roślinności
Poświęciłem tu KZS-owi sporo
miejsca nie bez powodu. Bowiem tak jak dwuczęściowy KLMK stanowił ważny krok w
kierunku opracowania mundurów w nowoczesnym kroju, tak KZS był pierwszym
ubiorem na którym wykorzystano „brzozowy kamuflaż” – jasnozielone tło i
„spikselowane” żółte plamy, co razem przywodziło na myśl młodą brzozę.
Wersja KZS w “żywych” kolorach, zdecydowanie niedopasowana do tła.
Prawdopodobnie
najwcześniejszy model nowego munduru dla wojsk pogranicznych powstał w 1979
roku, a najpóźniej w pierwszej połowie 1980r. Wariant ten bardzo przypominał
istniejące już mundury polowe. Składał się z czapki, bluzy i spodni w
kamuflażu. Nakrycie głowy krojem bardzo zbliżone było do stosowanej dotychczas
czapki polowej oficerów. Zwykle jednak pogranicznicy zamiast niej nosili swoje
słynne (uwiecznione nawet w ich hymnie) „zielone czapki”. Bluza z sześcioma
kieszeniami na zewnątrz, zapinana była pod samą szyję na odsłonięte guziki
plastikowe z wizerunkiem gwiazdy z sierpem i młotem oraz, podobnie jak bluza
polowa wz.69, haftkę przy kołnierzyku. Dwie dolne kieszenie zapinane były na
dwa małe, odsłonięte guziki, również z godłem, podobnie kieszenie na piersi,
przy czym te ostatnie były podzielone na dwie mniejsze komory każda. Kieszenie
na rękawach – przeznaczone na opatrunek osobisty i nic więcej, zapinane były na
jeden mały, odsłonięty guzik. Bluza miała oprócz tego zwężenie w talii i
szlufki na pas główny – co miało zapewne ułatwić utrzymanie pasa na właściwym poziomie
i zapobiegać marszczeniu się bluzy pod nim. Do bluzy przewidziano wykorzystanie
standardowych, jasnozielonych pagonów i patek wojsk pogranicznych, jakie do tej
pory stosowano na mundurach codziennych i polowych wz.69. Czasem, zwłaszcza w
bardziej zapalnych rejonach, pogranicznicy sami wykonywali zastępcze pagony z
tkaniny mundurowej. Jako spodnie początkowo przewidywano prawdopodobnie
bryczesy o kroju identycznym z bryczesami szeregowego wz.69[4],
później zamienione na spodnie prostego kroju, jeszcze bez kieszeni i wzmocnień
na kolanach. Pierwszy wariant pozostał w użyciu mniej więcej do połowy lat
80-tych, choć stopniowo wypierały go późniejsze wersje.
Pierwsza wersja
Drugi model opracowano krótko
potem. Zachowano czapkę, choć na służbę w rejonach o gorącym klimacie
przewidziano kapelusz („panamę” wg. oficjalnego nazewnictwa, wzór ten błędnie
nazywa się w Polsce i na Zachodzie „afganką”), krojem identyczny ze stosowanym
powszechnie kapeluszem wz.55. Przewidywano także beret, choć trwają spory co do
jego przeznaczenia – według jednej wersji miał być noszony przez szeregowców
(przy zachowaniu czapki z daszkiem dla oficerów), według innej przeznaczony był
dla żołnierzy jednostki powietrzno-manewrowej, którą w początkach lat 80-tych
przekazano pod dowództwo KGB. Posiadany przeze mnie egzemplarz beretu ma
odznakę oficerską, co może wskazywać na nieprawdziwość pierwszej teorii, jednak
odznaka mogła zostać dodana później. Na drugą teorię wskazuje również fakt, że
na jednym ze znanych mi zdjęć pogranicznika w takim berecie, nosi on
„tielniaszkę” – pasiastą podkoszulkę o marynarskim rodowodzie, która od czasów
Margiełowa była przede wszystkim symbolem WDW, tymczasem regularni
pogranicznicy wówczas nosili jeszcze mundury zapięte pod szyję, pod spodem zaś
– standardową wojskową bieliznę. Modyfikacjom uległa również bluza – guziki z
godłem zastąpiono zwykłymi, czterodziurkowymi, które miały być bardziej odporne
na przypadkowe urwanie. W dalszym ciągu jednak pozostawały one odkryte. Poza
tym krój bluzy pozostał niezmienny, choć podobno istnieją przykłady drugiego
wariantu bluzy z niepodzielonymi kieszeniami na piersi i z kieszeniami na
rękawie zapinanymi na dwa guziki oraz ze wzmocnieniami na łokciach. Przykład
bluzy od wariantu drugiego można obejrzeć w książce Laszlo Bakesi’ego o mundurach
NKWD[5].
Jeśli chodzi o insygnia, sytuacja pozostała bez zmian (wbrew temu co twierdzi
Bakesi, do bluz tych noszono pagony, czego dowodzą zdjęcia) Co zaś tyczy się
spodni, to niestety, nie dane mi było zobaczyć spodni bezspornie pochodzących z
tego wariantu, prawdopodobnie jednak miały już one kieszenie na udach i być
może wzmocnienia na kolanach, możliwe jednak, że w dalszym ciągu stosowano
spodnie od wariantu pierwszego. Prawdopodobnie też wówczas opracowano mundur
zimowy, nie wiadomo mi jednak nic na temat jego kroju. Możliwe, że jest to
mundur „z dodatkową ładownicą na race” pokazany w w/w książce Bakesiego
(s.122). Podobnie jak wariant pierwszy, drugi wariant utrzymał się w użyciu do
połowy lat 80-tych.
Wreszcie, około roku 1981 (mogło
to być pod koniec 1980 lub nawet w 1982r.) powstał wariant trzeci. Dziś nie
sposób dociec, czy najpierw opracowano nowy krój dla munduru pograniczników,
który następnie skopiowała Armia Radziecka, czy też odwrotnie – to Armia
Radziecka, niezależnie od pogranicznikowskich doświadczeń opracowała nowy krój
munduru, który następnie skopiowało KGB. Tak czy inaczej, do użytku w Armii
Radzieckiej weszła „afganka” i mniej więcej w tym samym czasie pojawiły się
mundury dla pograniczników o kroju „afganki”, ale w kamuflażu „brzózka”. Mundur
taki składał się z bluzy z krytymi guzikami, dwoma kieszeniami na piersi, dwoma
poniżej pasa zapinanymi na kryte guziki i dwoma kieszeniami na rękawach
zapinanymi na rzepy oraz spodni z dwoma głębokimi i wąskimi kieszeniami po
bokach ud, również zapinanymi na kryte guziki – łącznie z czapką był identyczny
z armijną „afganką”, również insygnia stosowano identyczne. Początkowo do
nowego munduru – z otwartym teraz kołnierzem
– noszono, jak w armii, zielony podkoszulek, później jednak, pod koniec
lat 80-tych, w Wojskach Pogranicznych rozpowszechniły się „tielniaszki” –
wpierw z marynarskimi – granatowymi – lub desantowymi – błękitnymi – paskami,
później już własne, z paskami w kolorze pogranicznikowskiej zieleni. Również
pod koniec lat 80-tych, najprawdopodobniej w 1988r., do użytku wszedł nowy
model „panamy” w kamuflażu „brzózka” – wzorowany na kapeluszach stosowanych
jeszcze wówczas przez wiele państw NATO.
Sam mundur, bez względu na
wariant, nazywany był „Specjalną odzieżą Wojsk Pogranicznych KGB ZSRR” (po
rosyjsku: „specodieżda PW KGB SSSR, Спецодежда ПВ КГБ). Dość szybko jednak
przestał być wyłączną własnością pograniczników. Prawdopodobnie już na samym
początku munduru tego, prócz pograniczników, używały sporadycznie Wojska KGB,
zaś po wprowadzeniu trzeciego wariantu mundur przyjęły Wojska Wewnętrzne MWD, a
przynajmniej Dywizja im. Dzierżyńskiego. Znane są również przypadki
spadochroniarzy radzieckich noszących w czasie konfliktu afgańskiego takie
mundury – prawdopodobnie jednak były to pojedyncze egzemplarze wytargowane
własnymi staraniami u pograniczników.
Warto napisać kilka słów na temat
sposobów oznaczania stopnia i rodzaju wojsk na tych mundurach. O ile na
ubiorach KLMK i KZS nie stosowano żadnych insygniów (choć znane są pojedyncze
egzemplarze KZS ze szlufkami do mocowania pagonów), o tyle spec odzież
traktowano jako mundur i w związku z tym przewidywano stosowanie pagonów i
emblematów na kołnierzach. Początkowo na pierwszym i drugim wariancie stosowano
zwykłe, barwne pagony i patki kołnierzowe z kolorowymi emblematami oraz
naszywki na rękaw, jednak w rejonach bardziej zapalnych (jak na przykład
granica z Afganistanem) stosowano czasem pagony wykonywane z tkaniny mundurowej
w kamuflażu „brzózka”, rezygnując z patek kołnierzowych i naszywek. W trzecim
wariancie stosowano oznaczenia tak jak w ogólno wojskowej „afgance” – stopień
oznaczając na pagonach galonem w kolorze zielonym dla podoficerów i malowanymi
na zielono gwiazdkami dla oficerów. Rodzaj wojsk oznaczano emblematami
przypiętymi bezpośrednio na kołnierzu, a w przypadku szeregowych, podoficerów i
chorążych – czasem również naszywką na kieszeni lewego rękawa.
Można by sądzić, że dziś, w dobie
kamuflaży cyfrowych, w czasach gdy w rosyjskich Siłach Zbrojnych każdy żołnierz
oddziałów specjalnych ma mundur w innym kamuflażu, zakupiony za własne
pieniądze i dobrany pod kątem warunków, prymitywna, dwukolorowa, ciesząca oko
„brzózka” zniknie bezpowrotnie. Tymczasem jest inaczej. Specodzież jest w
dalszym ciągu noszona np. przez białoruskich pograniczników. Łatwo ją odróżnić
– ma zwykle podszewkę w kolorze czarnym i tylko jedną kieszeń wewnętrzną,
nowsze wersje zaś mają wzór nanoszony metodą sitodruku. Poza tym na Białorusi
stosuje się czapki w kroju, który (w kolorze granatowym) w czasach ZSRR nosili
tylko funkcjonariusze OMON-u. Poza Białorusią kamuflaż ten stosowany bywa
również przez rosyjskich żołnierzy, choć zwykle już łatwiej go odróżnić od
radzieckich produktów. I tak na przykład uchodząca za bardzo solidną rosyjska
firma „Spław” oferuje mundury rip-stopowe w tym kamuflażu (który nazywa
„brzózką” właśnie), które oprócz materiału od radzieckich odróżnia jeszcze nie
znany w czasach ZSRR krój zwany „bekas”. Podobnie firma „Modox” oferuje czapki
i kombinezony w kamuflażu „żółty pogranicznik”, będącym kopią „brzózki”. Szereg
elementów umundurowania i wyposażenia w tym kamuflażu produkowała także swego
czasu firma „SPOSN”. Oprócz tego z materiału na KLMK i w kamuflażu „Brzózka”
szyte są rozmaite przedmioty stylizowane na relikty konfliktu afgańskiego –
elementy oporządzenia czy pokrowce na hełmy. Te ostatnie zresztą, zwłaszcza
szyte z KZS-ów funkcjonowały faktycznie przed 1991r., jednak były one
wykonywane przez samych żołnierzy.
Czapka wyprodukowana przez firmę Modoks w początkach XXI w.
Co sprawia, że ów kamuflaż, dziś
już przestarzały, jest tak popularny wśród rosyjskich wojskowych? Raczej nie
względy estetyczne ani przywiązanie do tradycji – wykorzystują go wszak między
innymi profesjonaliści z jednostek specjalnych. Odpowiedź może się wielu wydać
nie do przyjęcia, ale tak jest: „brzózka”, jest zadziwiająco skutecznym
kamuflażem. Jakkolwiek jest dwubarwna, więc nie jest zbyt skuteczna na
większych dystansach, to w lasach liściastych i mieszanych sprawdza się bardzo
dobrze – mało tego, niemal tak dobrze jak późniejszy i znacznie bardziej
nowoczesny kamuflaż zwany potocznie „WSR”, który oglądany kątem oka daje taki
sam efekt, a do tego ma tę wadę, że wygląda znacznie mniej estetycznie. Co
więcej, z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że dobrze sprawdza się też w
wyższych partiach gór – głównie dzięki geometrycznemu wzorowi, ale również
dzięki naturalnej dla tego typu terenów kolorystyce. O przyszłość „brzózki”
możemy zatem być spokojni – bo choć jest to kamuflaż wręcz archaiczny, rzadko
rezygnuje się z czegoś, co dobrze działa. Przykładem niech będzie włoskie „telo
mimetico”, które przetrwało w czynnej służbie wiele dziesięcioleci.
To tyle,
jeśli chodzi o historię „brzózki”. Brzozy, te najbardziej rosyjskie ze
wszystkich drzew, wciąż szumią, a rosyjscy żołnierze wciąż chcą się do nich
upodobnić. Tymczasem wielu kolekcjonerów radzieckich militariów z wielkim
trudem stara się zdobyć cokolwiek w tym kamuflażu. Pozostaje mi życzyć im
powodzenia i wyciągania właściwych wniosków…
A skoro o tym mowa… Miał być dowód, prawda? Cóż, tak się
składa, że niedawno udało mi się zakupić beret w kamuflażu brzózka.
Wyprodukowany w 1980 roku. Ponieważ zaś berety takie nie funkcjonowały z
pierwszym wariantem „brzózki”, można w dalszym ciągu przypuszczać, że
„specodzież” opracowana została juz rok wcześniej.
Na pieczątce producentawidnieje data produkcji “80”, co raczej wyklucza możliwość powstanie pierwszego wariantu tych mundurów dopiero w 1981r.
Jeżeli drogi czytelnik uważa że w którymkolwiek miejscu nie
mam racji, lub, co więcej, jest w stanie udowodnić mi jakiś błąd, albo po
prostu chce mnie wdeptać w błoto za brak poszanowania międzynarodowych
autorytetów – zapraszam do polemiki.
AUTOR: Kamil Szustak
Bibliografia
Bekesi Laszlo, Soviet Uniforms & Militaria
1917-1991 in colour photographs, London 2000r.
Bekesi Laszlo, KGB & Soviet State Security
Uniforms & Militaria in colour photographs, London 2002r.
Chrzanowski
Maciej, Żołnierz niepotrzebnej Wojny, Warszawa 1989r.
Desmond Dennis, Camouflage Uniforms of the
Soviet Union and Russia 1937 – to the present, Atglen 1998r.
Markowski
Wiktor, Miliaczenko Wiktor, Specnaz w Afganistanie, Warszawa 2004r.
Szalito
Anton i in., Uniforma Krasnoj Armii 1918-1945, St. Peterburg 1998r.
Chętnych
do obejrzenia dodatkowych zdjęć, zwłaszcza pierwszej wersji specodzieży
zapraszam gorąco do spenetrowania strony www.russianwarrior.com.
Autor
chciałby w tym miejscu podziękować Zbigniewowi Ziemińskiemu za wyjaśnienie
sprawy ubioru KZS i Ryszardowi Kominkowi, za cenne rady i ogólną pomoc przy
artykule.
[1]
Dennis Desmond, Camouflage uniforms of the Soviet Union and Russia 1937-to
present, Atglen, 1998r.
[2]
Руководство по эксплуатации СИЗ, Moskwa 1988r.
[3] Znaczenie metek
rozszyfrował Laszlo Bakesi w swojej drugiej książce, całkowicie jednak pominął
kwestię metek czarnych. Moje własne obserwacje, przeprowadzone na partii
kilkunastu kombinezonów potwierdzają w tej kwestii podział wskazany przez
Bakesiego. Twierdzenie Desmonda o zmianie barwy wynikającej z działania wilgoci
i niemożliwości prania KZS-ów dowodzą jedynie, że on sam nigdy ich prać nie
próbował.
[4] Wniosek ów wysnuwam jedynie na podstawie tego, że dane
mi było obejrzeć takie bryczesy, wykonane z tkaniny w „brzózkę”, o kroju i
wykonaniu identycznym jak bryczesy wz.69, co raczej wyklucza samoróbkę.
Bryczesy były znoszone, istnieje jednak możliwość, że był to prototyp, który,
gdy przestał być potrzebny, został, zamiast zniszczenia, zabrany przez np.
dozorcę. Z drugiej strony – nad wszystkim czuwał resort, któremu podlegały
Wojska Pograniczne – KGB, w związku z czym należałoby założyć, że jednak był to
zatwierdzony element umundurowania.
[5]
Laszlo Bakesi, NKVD & Soviet state security uniforms & militaria
1917-1991 in color photographs, London 2002.
SUMMARY
In this article, the author describes a history and developement of the Soviet “pixel” camouflage family that has led to creation of the camouflage pattern nicknamed “berezka” (little birch) and the special clothing for the Soviet KGB Border Troops. The article also prooves that the dating most commonly agreed upon is not the most accurate. The old photographs used int his article come from the internet and their source is unknown. Please note, that this article was originally published on http://www.dobroni.pl in 2011, so some of the information in the article may be outdated.
Uwaga! Poniższy tekst został pierwotnie opublikowany na portalu dobroni.pl w 2011r. Część zamieszczonych tutaj wniosków została zweryfikowana. Dlatego też zaleca się, po lekturze niniejszego artykułu, zapoznanie się z późniejszymi częściami cyklu. Prezentowany wzór książeczki stosowany był od lutego 1945r. i nie był jedynym stosowanym w tym czasie w 1AWP.
Trudno dziś znaleźć informacje na temat dokumentów
osobistych żołnierzy 1 i 2 AWP. Spotkałem się nawet z tezą, że takowe nie
istniały, a w Odrodzonym Wojsku Polskim (której to nazwy używano czasem w
odniesieniu do formacji WP tworzonych w ZSRR) stosowano radzieckie książeczki
wojskowe (tzw. Krasnoarmiejskije Kniżki). Nie przypuszczam, by kiedykolwiek
było to prawdą – wszak w 1AWP bardzo dbano o „polski wygląd” i o ile wewnętrzne
dokumenty mogły być sporządzane po rosyjsku, o tyle językiem dokumentów
osobistych był zwykle polski.
Jedyny
przykład takiego dokumentu, jaki znalazł się moich rękach pochodzi już z 1945r.
i wydrukowany został w Toruniu, jednak jego układ oraz wykonanie,
przypominające stosowane w radzieckim odpowiedniku pozwala przypuszczać iż taki
właśnie wzór dokumentu stosowano wcześniej, również przed wkroczeniem 1AWP na
terytorium przedwojennej Polski. Niestety, posiadany przeze mnie dokument nie
posiada pierwszej strony (stan zachowania całości sugeruje iż pierwszą stronę
wyrwano celowo), co nie pozwala określić oficjalnej nazwy dokumentu ani danych
właściciela. Z dalszych stron można dowiedzieć się jedynie, iż był on
Białorusinem ze wsi Pierenosiny w rejonie Baranowicz.
Tak jak miało to miejsce
przypadku oficerskich dowodów tożsamości, tak też i w przypadku opracowania
dokumentu dla przeciętnego żołnierza zadbano o układ możliwie zbliżony do radzieckiego odpowiednika, choć wyraźnie dają
się zauważyć wpływy nie-radzieckie. Dokument ma nazwy rubryk podane wyłącznie w
języku polskim, jednak wpisy są w większości dwujęzyczne, a niektóre wykonane
wyłącznie po rosyjsku.
Dla wskazania różnic i
podobieństw, wyżej wymieniony dokument zostanie porównany z „Krasnoarmiejską
Kniżką”. Na materiał porównawczy wybrałem najlepiej zachowany dokument tego
typu jaki posiadam – książeczkę młodszego sierżanta Jakowa P. Birjukowa z 344
Pułku Artylerii Przeciwlotniczej wydaną w 1944r.
Na pierwszy rzut oka, oba
dokumenty wyglądają podobnie – mają zewnętrzną okładkę z grubszego papieru
(nieco grubszego w przypadku dokumentu polskiego), po środku okładki znajduje
się godło – na radzieckim dokumencie jest to niezbyt równa czerwona gwiazda z
sierpem i młotem (na pierwszy rzut oka można by ją wziąć za narysowaną kredkami
przez jakieś dziecko), a na polskim – orzeł piastowski, również nierówno
umiejscowiony, ale z wyraźnym rysunkiem piór. Na ostatniej stronie okładki
polskiej książeczki znajduje się również informacja o producencie – w tym
wypadku to Drukarnia Wojska Polskiego – Toruń. Choć grubość obu książeczek
wojskowych wydaje się podobna, to polski dokument ma 24 strony podczas gdy
radziecki – tylko 12. Co ciekawe, numeracja stron w obu dokumentach zaczyna się
od strony tytułowej.
Pierwszą stroną jest strona
tytułowa. W „krasnoarmiejskoj Kniżkie” na stronie tytułowej znajduje się kontur
gwiazdy z sierpem i młotem oraz nazwa dokumentu. Ze względu na brak kartki w
posiadanym przeze mnie egzemplarzu można się jedynie domyślać, że podobnie
wyglądało to w polskim odpowiedniku.
Na stronie drugiej u góry
dokumentu radzieckiego możemy przeczytać pouczenie: „książeczkę
czerwonoarmiejską mieć zawsze przy sobie. Nie posiadających książeczki –
zatrzymywać”. Poniżej znajdują się podstawowe dane właściciela, takie jak imię,
nazwisko, patronimik, stopień i funkcja, nazwa jednostki i numer znaku
osobistego („licznyj znak” to nie to samo co nieśmiertelnik). Poniżej zaś
widnieje miejsce na zdjęcie, podpis właściciela oraz podpis dowódcy i data
wydania dokumentu, całość potwierdzona pieczęcią jednostki. Możemy domniemywać,
że w polskim dokumencie strona ta wyglądała podobnie, choć zapewne brakowało
tam rubryki na numer znaku osobistego. W „krasnoarmiejskich kniżkach”,
przynajmniej tych z okresu wojny zdjęcia wklejano bardzo rzadko,
przypuszczalnie podobnie wyglądała sytuacja w przypadku dokumentu polskiego.
Strona trzecia w obu dokumentach
nosi taki sam tytuł: „Ogólne Dane”. W obu dokumentach znajduje się tam siedem
rubryk, choć nie są one identyczne. W obu dokumentach są rubryki dotyczące roku
urodzenia, narodowości, wykształcenia data mobilizacji i nazwa RKU/Komisariatu
wojskowego (Wojenkomatu) oraz zawodu przed zmobilizowaniem. W dokumencie
polskim znajdziemy jeszcze dodatkowo rubrykę „wyznanie”, której próżno szukać w
dokumencie radzieckim. Tam z kolei znaleźć możemy jeszcze numer specjalności
wojskowej.
Na kolejnej stronie znajdują się
jeszcze dwie rubryki z rozdziału „Ogólne dane”: W dokumencie polskim są to:
„miejsce urodzenia” oraz „Adres domowy, nazwisko, imię żony lub rodziców”,
tymczasem w dokumencie radzieckim te dwie rubryki są scalone w jedną, a rubryka
nr 9 zawiera informację na temat grupy krwi posiadacza.
Od strony piątej w obu
dokumentach zaczyna się tabelka zawierająca opis przebiegu służby. Ma ona w obu
dokumentach cztery takie same rubryki: „Jednostka, pododdział, zajmowane
stanowisko i stopień”, „dzień i miesiąc”, „rok i numer rozkazu” oraz „podpis
dowódcy kompanii”. W polskim dokumencie w tabelce wprowadzono dodatkowo podział
na wiersze, co z jednej strony ułatwia odnalezienie kolejnych wpisów, ale z
drugiej strony przy gęstym zapisie czyni poszczególne wpisy nieczytelnymi.
Na stronie szóstej polskiego
dokumentu znajduje się ciąg dalszy tabeli dotyczącej przebiegu służby,
tymczasem „Krasnoarmiejskoj Kniżkie” na stronie tej znajduje się już informacja
o udziale w kampaniach, zdobytych odznaczeniach, pochwałach i odniesionych
ranach. W dokumencie polskim ta tabelka znajduje się dopiero na stronie siódmej
i jest kontynuowana na kolejnej.
Na ósmej stronie radzieckiej i na dziewiątej stronie polskiej książeczki zaczyna się wykaz wyposażenia mundurowego. W radzieckim dokumencie kontynuowany jest on na stronie nr 10, a w polskim ciągnie się do czternastej, przy czym od połowy trzynastej strony znajdują się puste rubryki. Raczej nie przewidywano dla polskich żołnierzy więcej elementów umundurowania i oporządzenia niż dla czerwonoarmistów, ale być może doświadczenia wyniesione przez większość wyższej kadry dowódczej z Armii Czerwonej uczyły, że podstawowy spis nie uwzględniał wszystkiego. W radzieckich dokumentach zdarzało się, że spis ten nie był wypełniany (choć akurat prezentowany egzemplarz jest wypełniony niemal wzorcowo) i jak pokazuje prezentowany przykład polskiego dokumentu, w Wojsku Polskim również się tym zbytnio nie przejmowano. Nazwy rubryk są mniej więcej takie same, choć można znaleźć kilka różnic. I tak radziecką czapkę z daszkiem („Фуражка”, nie mylić z furażerką) zastępuje konfederatka (czyli polowa rogatywka), półkożuch („Полушубок”) zastąpiony został przez kamizelkę futrzaną (prawdopodobnie to błąd, gdyż ta wg. Radzieckich regulaminów z 1936r. to „Жилет меховой” i przysługiwała tylko oficerom ), pasek do spinania zrolowanego płaszcza (Ремень для скатки шинели) zastępuje dość niejasny wpis „pas koalicyjny” (przypuszczam, że chodzi tu o koalicyjkę do pasa do broni krótkiej, ale jeśli się mylę, to proszę o wyprowadzenie z błędu) a „tornister (workoplecak)” zastępuje po prostu „plecak” (choć Polacy raczej otrzymywali tylko workoplecaki).
Kolejna tabela, dotycząca
wydanej właścicielowi dokumentu broni i wyposażenia technicznego znajduje się w
dokumencie polskim na stronie piętnastej, a w radzieckim – na jedenastej.
Również ta tabelka rzadko była wypełniana.
Ostatnią, dwunastą stronę
„krasnoarmiejskoj kniżki” zajmuje tabela z rozmiarami poszczególnych elementów
umundurowania noszonych przez właściciela książeczki. Taka sam tabelka w
polskim dokumencie zajmuje strony nr 16 i 17.
Na stronach 18-22 w polskiej
książeczce wojskowej znajduje się miejsce na „szczególne dane” (cokolwiek
miałoby to oznaczać), zaś stronę nr 23 zajmują instrukcje dotyczące wypełniania
poszczególnych rozdziałów, które w radzieckim dokumencie znaleźć można na końcu
odpowiedniego rozdziału. Ostatnia strona polskiego dokumentu jest pusta i
prawdopodobnie nie przewidywano jej wypełniania.
Jak widać z powyższego, oba
dokumenty są do siebie podobne i niewątpliwie pierwowzorem polskiej książeczki
wojskowej dla 1 i 2 AWP była „Karasnoarmiejskaja Kniżka”. Jednak dokument
polski posiada kilka elementów
różniących go od radzieckiego wzoru i jako dokument sporządzony przynajmniej
częściowo po polsku mogła być nieczytelna dla czerwonoarmistów.
Przy okazji warto zauważyć,
że wykorzystany tu radziecki dokument został wykorzystany do stworzenia
blankietu, który był kiedyś oferowany na allegro i który zapewne można jeszcze
znaleźć w Internecie.
Jeżeli ktoś z czytelników
dysponuje egzemplarzem książeczki z zachowaną pierwszą kartką, bądź po prostu
znalazł jakieś błędy merytoryczne w powyższym artykule, to proszę o kontakt.
Autor: Kamil Szustak
SUMMARY
In this text, the author describes the EM/NCO ID booklet used in the 1st Army of the Polish Troops in the East from February 1945 and compares it with the document it was based upon – the Red Army Booklet (Krasnoarmeyskaya Knizhka). The documents used for this article come from the author’s collection. Please note, that this text was originally published on the http://www.dobroni.pl in 2011 and some of the information has been verified since the original publication, thus it is advisory to read also the later texts supplementing this one.
Ciągłe kontakty z wojskami radzieckimi, oraz fakt, że wyższa
kadra oficerska w jednostkach Wojska Polskiego formowanego w ZSRR była w
większości oddelegowana Armii Czerwonej i posługiwała się językiem polskim
często w bardzo ograniczonym stopniu wymusiły stworzenie dla jednostek polskich
dokumentów, które nie tylko miałyby układ podobny jak w radzieckich
odpowiednikach, ale również byłyby dwujęzyczne.
Jednym z przykładów takiego dokumentu był dowód osobisty
oficera. Ażeby najpełniej pokazać zarówno wygląd polskiego dokumentu, jak i podobieństwo
do radzieckiego odpowiednika, zamieszczę tu opis porównawczy obu. Za materiał
do porównania posłużą Dowód osobisty podporucznika Marciniaka, zastępcy do
spraw politycznych dowódcy 6 Szwadronu Sanitarnego 1SBK wydany w 1944r. oraz
dowód osobisty intendenta drugiego stopnia (Odpowiednik majora w służbach
administracyjnych i gospodarczych Armii Czerwonej przed 1943r.) Krynsakowskiego
z Zarządu Zaopatrzenia w Żywność Północnej Grupy Wojsk Frontu Zakaukazkiego
wydany w 1942r.
Blankiet polskiego dokumentu wydrukowano w Moskwie, w
przypadku blankietu radzieckiego brak tej informacji.
Okładka radzieckiego dokumentu obciągnięta jest czerwoną
tkaniną, co było częstym rozwiązaniem, choć zdarzały się również dokumenty w
tekturowej okładce. Nazwa dokumentu jest wytłoczona (niezbyt równo) i wypełniona
czarnym tuszem. Napis głosi: „N[arodnyj] K[omissariat] O[borony] SSSR
/Udostowierienie licznosti naczalstwujuszczego sostawa K.[rasnoj] A.[rmii]. W
porównaniu z nią, okładka polskiego odpowiednika wygląda, co dziwne, bardziej
elegancko. Obciągnięta jest ona brązowym materiałem skóropodobnym, na którym
wytłoczono bardzo wyraźny wizerunek orła piastowskiego wpisany w okrąg, a nad którym wytłoczono dużą czcionką napis „DOWÓD
OSOBISTY”, zaś pod orłem znalazł się wytłoczony znacznie mniejszą czcionką
napis „udostowierienie licznosti”. Co ciekawe, wytłoczenie jest wykonane
starannie – na pierwszy rzut oka zostało wykonane równolegle do poziomych
krawędzi okładki.
Dokument radziecki liczy 15 stron, dokument polski – 17.
Jest to dość zaskakujące, biorąc pod uwagę, że w polskim dokumencie większość
rubryk jest zdublowana. Wyjaśnić to można tym, że w dokumencie radzieckim na
większość rubryk przewidziano po kilka stron więcej niż w polskim.
W obu dokumentach wewnętrzną stronę okładki zajmuje zdjęcie
właściciela oraz pieczęć jednostki i podpis jej dowódcy. Numeracja stron
zaczyna się dopiero od strony sąsiedniej, oznaczonej jako pierwsza, na której w
obu przypadkach podane jest imię i nazwisko właściciela oraz nazwa jednostki w
której służy. W polskim dokumencie dane te są oczywiście podane po polsku.
Na stronie drugiej w obu dokumentach znajduje się tabelka
ukazująca stan służbowy posiadacza, W dokumencie radzieckim ma ona cztery
rubryki: 1.stopień wojskowy, 2.dzień i miesiąc, 3.rok i numer rozkazu
nominacyjnego i 4.Kategoria służbowa. W dokumencie polskim rubryki są tylko
trzy, pierwsza to stopień i funkcja, druga – numer rozkazu i data, trzecia zaś
nie posiada tytułu, jednak z adnotacji w tej rubryce można wnosić, że jest to
rubryka przeznaczona na określenie rozkazodawcy.
Strona trzecia w dokumencie radzieckim zawiera już dane na
temat odznaczeń i specjalnych praw przyznanych właścicielowi (rubryka ta rzadko
była wypełniana). W dokumencie polskim na stronie tej znajduje się dalszy ciąg
tabelki.
W radzieckim dowodzie osobistym strony nr 4 i 5 to ciąg
dalszy spisu odznaczeń i specjalnych praw, tymczasem w polskim ta rubryka
zajmuje tylko stronę czwartą (nie wiem, czy w Wojsku Polskim również
zaniedbywano wpisy w tej rubryce, ale akurat ten oficer w czasie wojny żadnych
odznaczeń nie otrzymał), natomiast na stronie piątej znajduje się ciąg dalszy
danych osobowych: Data i miejsce urodzenia oraz stan cywilny. W dokumencie
radzieckim dane te można znaleźć na stronie szóstej, którą w polskim dowodzie
osobistym zajmują informacje na temat wydanej broni białej i palnej. W
dokumencie radzieckim te dane zajmują stronę siódmą. W Armii czerwonej tą
rubrykę również często pozostawiano niewypełnioną.
Na stronie siódmej polskiego dokumentu znaleźć można podpis
właściciela dokumentu oraz poświadczenie zgodności danych – pieczęć i podpis
dowódcy jednostki oraz datę. Te same dane znaleźć można na stronie ósmej
dokumentu radzieckiego. W dokumencie polskim tą stronę zajmuje ostatnia strona
wersji polskiej – przepisy dotyczące dokumentu. W radzieckim dowodzie osobistym
przepisy te nie są tak zwięźle sformułowane i zajmują strony nr 9 i 10.
Strona dziewiąta w polskim dowodzie osobistym wygląda
identycznie jak pierwsza strona radzieckiego dokumentu – zawiera dane ze strony
pierwszej przetłumaczone na język rosyjski. Strona dziesiąta i jedenasta
zawierają rosyjską wersję tabelki dotyczącej położenia służbowego, przy czym ma
ona również radziecki format, tj. posiada cztery rubryki. Strony dwunasta i
trzynasta zawierają rosyjską wersję spisu odznaczeń i szczególnych praw, a
strona czternasta – rosyjską wersję strony siódmej. Strony numer 15, 16 i 17 są
czyste.
W dokumencie radzieckim strony od 11 do 15 to miejsce na
uwagi.
Reasumując, dokumenty są do siebie bardzo podobne, różnią
się jedynie jakością wykonania okładki, długością i poszczególnych rubryk oraz
tym, że polski dowód osobisty jest dwujęzyczny.
Niestety, póki co nikt nie produkuje jeszcze replik
blankietów tego dokumentu, toteż rekonstruktorzy muszą radzić sobie bez
dokumentów.
Osobom zainteresowanym radzieckimi dokumentami polecam dział
„Dokumenty” na stronie www.rkka.ru – można tam
znaleźć między innymi kilka wzorów przykładów dowodu osobistego oficerów Armii
Czerwonej.
A teraz taka zagadka-ciekawostka: Jakie baretki nosi na
mundurze pan porucznik? Dodam, że zdjęcie pochodzi z tego okresu co dokument,
ale w czasie wojny żadnych odznaczeń nie otrzymał.
Autor: Kamil Szustak
Summary
In the above text, the author describes the officer’s ID used in the Polish Army in the East from around 1944/1945 and compares it with the document it was based upon – the Red Army officer’s ID. The documents used come from author’s own collection.
Wiosenna noc
śmierdziała spalenizną i trupem. Gdzieś daleko, od czasu do czasu rozlegał się
grzmot artylerii, jednakże w zrujnowanym miasteczku panowała cisza – niezwykła
po ostatnich kilku dniach zaciętego boju. Drzwi do pokoju otworzyły się
gwałtownie i do pokoju wpadł łącznościowec z drugiej kompanii.
– A kaj masz mantel? –
siedzący w rogu żołnierz z naszywkami wojsk samochodowych, który do tej pory
zawzięcie mieszał łyżką w menażce ( jakby od tego miały zmienić się proporcje
kaszy i wieprzowiny) podniósł głowę i
pytająco spojrzał na przybysza.
– A straciłżech na
tych pierońskich drutach – odpowiedział zagadnięty – nowego nie dostana, a
poranki jeszcze zimne. Od jednego Rusa za szwabskie cygarety wycyganiłem
szynel. I do ciebie Marcinku mom teraz sprawa.
Ten do którego
skierowane były ostatnie słowa – niemłody już fizyler – siedział w kącie i przy
migoczącym świetle naftowej kopciuchy zrobionej z mosiężnej łuski naszywał
łatkę na bryczesy.
– Tak i co tobie Marku
potrzeba? – zapytał, nie odrywając oczu od roboty.
– Jakbyś mi tak go
piknie przerobił na polski krój? Jakoś tak w ruskim mi nie podchodzi. Jeden
taki z pułkowych armat chciał mi sprzedać niemiecki kradmantel, ale przeca w
feldgrau z kablem nie poleza, bo mnie zaroz jakiś narwany fizylierek na
durszlak przerobi…
– Dałoby się, ale do
tego maszyna potrzebna…
– A jest maszyna, dwa
domy dalej, tam kaj razwiedcziki siedzą. W piwnicy cały warsztat krawiecki,
maszyna Singera, manekiny, nożyce, zicherki…
– Da się zrobić.
Zapięcie zrobimy z przodu, pagony i guziki polskie, bedzi jak złoto. Jeśli do
południa jutro nie ruszymy, to zrobię. Choć nie powiem, roboty sporo…
– No to przeca nie za
darmo – obruszył się telefonista – w zamian zegarek dam, i to nie żadyn niemiecki,
ale ruski oficerski!
– Taż ja się o zapłatę
nie pytam! Płaszcz bedzi galanty, tylko chwilkę trzeba poczekać… Ale i
zegareczek, nie powim, zda się.
Punktem wyjściowym do projektu była rodzinna opowieść o tym,
jak żołnierze I Armii Wojska Polskiego spolszczali radzieckie szynele. Dostępny
materiał fotograficzny pokazuje, że w tym okresie polscy żołnierze – oprócz
przydziałowych polskich płaszczy – używali również płaszczy niemieckich i
radzieckich szyneli. Opisane we wspomnieniach „przerobienie na krój polski”
musiało być możliwe przy pomocy najprostszych metod i dostępnych na froncie
środków. Jako krawiec amator postanowiłem spróbować odtworzyć taką przeróbkę.
Podstawą prac był radziecki szynel szeregowca, wykonany z
szorstkiego sukna w kolorze burym. Egzemplarz był w stanie magazynowym,
niestety z widocznymi przebarwieniami oraz całkowicie zniszczoną podszewką
(najprawdopodobniej zjedzoną przez myszy).
Postanowiłem wprowadzić
najbardziej charakterystyczne na polskiego płaszcza elementy w postaci
zapięcia na guziki centralnie pośrodku sylwetki (radzieckie szynele zapinane są
na haftki po prawej stronie sylwetki), naramienników oraz patek na mankiecie
służących do zwężania rękawa. Nie zdecydowałem się na uszycie
charakterystycznego polskiego szpiczastego kołnierza, ponieważ wiązało się to
ze zbyt daleką ingerencją w płaszcz, sprzeczną z założeniem przeróbki.
Na początku trzeba było odpruć radzieckie patki na kołnierzu
oraz sukienne płaskie pagony (celowo używam rusycyzmu „pagony”, ponieważ mówimy
o płaszczu radzieckim). Dalej, konieczne było usunięcie starej podszewki, która
nie nadawała się do użytku. Została ona wycięta, ponieważ jest wszywana w szwy
konstrukcyjne i wyprucie wymagałoby rozprucia całego płaszcza. Następnie, po
wymierzeniu szeroka poła płaszcza została odcięta, a sukno z niej wykorzystane
do wykrojenia naramienników i patek. Później podłożyłem krawędź poły w nowym
kształcie, zeszyłem ją z wykrojonym z cienkiego płótna rewersem podszewki i
zrobiłem w niej dziurki na guziki. Rewersy podszewki gorsu zostały przyszyte
ręcznie do płaszcza. Dalej uszyłem naramienniki i wszyłem je w szwy barkowe
oraz uszyłem patki i wszyłem w szwy rękawów.
Ostatni sznyt dały mosiądzowane repliki guzików 1 AWP oraz
czarno-błękitne trójkąty łączności naszyte na kołnierz (wykonane z dwóch
zeszytych kawałków farbowanego płótna).
Przeróbka zajęła kilka godzin z wykorzystaniem prostej domowej
maszyny i sporej ilości szycia ręcznego. Używałem matowych nici w kolorze
zbliżonym do koloru sukna.
Co ważne – nie jest to kopia polskiego płaszcza i nie
może być jako taka traktowana. Różnic jest zbyt wiele – przede wszystkim polski
płaszcz jest o wiele bardziej obszerny, rozkloszowany od pasa w dół. Tego niestety
nie da się przerobić, ponieważ po prostu zabraknie nam tkaniny. Tym niemniej
wykonany egzemplarz jest zgodny z prawdą historyczną i będzie ciekawym
wyjątkiem od reguły w wyglądzie dla jednego z członków naszej grupy.
Beletryzowany wstęp do artykułu jest moim wyobrażeniem „jak
mogło to wyglądać”.
Autor: Marcin Morawski
SUMMARY
In this text, the author describes his project to “polonise” Soviet soldier’s overcoat. The project has been based on the historical sources which mention this as a process done sometimes by those soldiers of the Polish Army in the East who had been issued Soviet overcoats instead of M43 Polish overcoat. The photographs used show the actual overcoat modified by the author. The coat is currently used by one of the group members, whose alter ego in the reenactment is a communications specialist.
GRH „Osiemnasty Kołobrzeski” działa przy Stowarzyszeniu Ranger Survival Club, zrzeszając tych spośród jego członków, którzy zainteresowani są również rekonstrukcją historyczną.
Grupa dąży do odtwarzania żołnierzy ze składu 18 Kołobrzeskiego PP z 6 Pomorskiej DP z okresu 1944-1945 roku (m.in. walk o Wał Pomorski i Kołobrzeg, forsowanie Odry i walk na terenie Niemiec).
Charakterystyczne dla GRH „Osiemnasty Kołobrzeski” jest dążenie do maksymalnego poziomu realizmu w zakresie trudów i warunków działania odtwarzanych żołnierzy.
Dlatego też staramy się organizować długotrwałe działania w możliwie trudnych warunkach, wymagające od ich uczestników sporego poziomu sprawności, wytrzymałości i znajomości zasad taktyki. Pomaga w tym relatywnie wysoki poziom umiejętności wyniesiony z głównego nurtu szkolenia w ramach Ranger Survival Club. Dzięki posiadanemu doświadczeniu w tym zakresie grupa może również brać udział w działaniach airsoftowych, nawet podejmowanych wspólnie ze współczesnymi grupami ASG.
18 Kołobrzeski Pułk Piechoty wchodził w skład 6 Pomorskiej Dywizji Piechoty. Jednostka brała udział w forsowaniu Wisły, zdobyciu Warszawy i walkach na Pomorzu (m.in. przerywając umocnienia Wału Pomorskiego). Następnie Pułk wziął udział w zdobyciu Kołobrzegu, a były to jedne z najcięższych walk w terenie zurbanizowanym, w jakich brały udział polskie jednostki w okresie II Wojny Światowej. Kolejnym etapem szlaku bojowego Pułku było forsowanie Odry oraz walki na terenie Niemiec. Warto wspomnieć i o tym, że 6 Pomorska DP została następnie przekształcona 6 Pomorską Dywizję Powietrznodesantową, jeden z pierwszych elitarnych oddziałów Wojska Polskiego. Obecnie – po reorganizacjach lat 90. XX wieku – nadal funkcjonuje 18 Bielski Batalion powietrznodesantowy im. kpt. Ignacego Gazurka w ramach 6 Brygady Desantowo-Szturmowej im. generała Sosabowskiego.
The „Osiemnasty Kołobrzeski” reenactment group operates as a part of the Ranger Survival Club, banding together those of the club members who are also interested in the history reenactment.
The group aims to reenact the soldiers of the 18th „Kolobrzeg” Infantry Regiment of the 6th „Pomeranian” Division of the 1st Polish Army from the 1944-1945 period (including the fights on the Pomeranian Wall, Kolobrzeg, Breaching of the Odra River and fights in Germany).
The characteristic feature of the „Osiemnasty Kołobrzeski” Reenactment Group is the pursuit for Re-creating the hardships and operating conditions of the regiment’s soldiers with the highest possible level of realism.
For this reason we organize long-term operations in the harsh conditions, which require their participants a significant level of skill, endurance and knowledge in the field of tactics. A relatively high level of skill achieved during the mainstream training of the Ranger Survival Club helps with that. Thanks to the experience in this field, the group is also capable of taking part in air-soft gun operations, even conducted together with the “modern” ASG groups.
During the World War 2, the18th Infantry Regiment was a part of the 6th Infantry Division. The unit took part in the breaching of the Vistula river, capture of Warsaw and fights in Pomerania. Then the regiment took part in the capture of Kolobrzeg, one of the heaviest urban fights that Polish troops took part in during the WW2. The next phase of the regiment’s operation in the war was breaching of the Odra river and fights in Germany. It is worth a note that the 6th Pomeranian Infantry Division was later transformed into 6th Pomeranian Airborne Division, one of the first elite units of the Polish Army. Currently – after the reorganizations of the 1990’s – the traditions of the regiment are continued by the “cpt. Ignacy Gazurek” 18th Airborne Battalion in the “gen. Sosabowski” 6th Airborne Brigade.
Each of the texts published here will have a smmary in English. Should You be interested in any of the text – please contact us and we will provide the translation.
Skupina historické rekonstrukce „Osiemnasty Kołobrzeski” funguje jako část proobranné společnosti “Ranger Survival Club”, a shromažďuje těch členů klubu, kteří mají zájem na historickou rekonstrukci.
Skupina míří ztvárnit vojaky 18-teho Kolobrzeského Pěchotního Pulku 6-té Pomorské Divize První Polské Armády z let 1944-1945 (m.j. boje na Pomořanské Přehradě – Pommernstellung, v Kolobřehu, zrušení řeky Odry a boje v Německu).
Charakteristické pro skupinu historické rekonstrukce „Osiemnasty Kołobrzeski” je snaha ztvárnit soužení a dosahnout nejvyšší úroveň rality v oblosti těžkỳch podmínek prostředí a odehravámỳch akci vojaků pulka.
Kvůli tomu organizujeme dlouhodobé akce v těžkěm prostředí, ktere požaduje od jejich účastníků značné urovně dovednosti, odolnosti a znalosti taktiky. Pomáhá v tom relativně vysoká uroveň dovednosti dosáhnouta v pruběhu hlavního školení Ranger Survival Club. Díky zkušenostem v této dolosti, skupina také může se zúčastnit airsoftovỳch akcí, dokonce spolu s “novodobými” skupinami ASG.
Za druhé světove války, 18 Pěchotní Pulk byl součásti 6 Pěchotné Divize. Jednotka se zúčastnila zrušení řeky Visly, dobytí Varšavy a bojů v Západním Pomořansku. Později pulk se zúčastnil dobytí Kolobřehu, a to byly jedne z nejtěžších městských bojů ve kterỳch se zúčastnili polští vojaci za druhé světove války. Další etapou akce pulka bylo zrušení řeky Odry a boje v Německu. Stoji za zmínku, že 6 Pomořanská Pěchotná Divize byla později transformována v 6 Pomořanskou Vzdušně VýsadkovouDivizi, jednou z prvních elitních jednotek Polske Armady. Teď – po reorganizacích 90-tych let 20. století – tradice pulku pokračovuje díky 18 Vzdušně Výsadkovemu batalionu jména kapitána Ignaceho Gazurka při 6 Vzdušně Výsadkove brigádě jména generála Sosabowského.