„Brzózka”

Czyli historia i prehistoria munduru maskującego radzieckich Wojsk Pogranicznych

Uwaga! Poniższy artykuł powstał w roku 2011, dlatego też część zawartych w nim treści – zwłaszcza w odniesieniu do współczesnych Sił Zbrojnych Federacji rosyjskiej lub Republiki Białoruś – może być nieaktualna.

Każdy szanujący się kolekcjoner radzieckiego i post-radzieckiego umundurowania przynajmniej słyszał o książce Dennisa Desmonda[1] na temat radzieckich wzorów kamuflażu. Niestety książka nie została przetłumaczona na polski i jest trudno dostępna– jednak każdy, mniej lub bardziej świadomie opiera swą wiedzę w tej dziedzinie na ustaleniach amerykańskiego autora. Trudno się temu dziwić – książka opisuje rzeczy o jakich przeciętny kolekcjoner może tylko pomarzyć, a nawet kilka takich, których nigdzie indziej na oczy zapewne nie ujrzy. Praca ta posiada także szereg innych zalet, o których jednak nie będę się tu rozpisywał. Niestety, oprócz tego ma kilka bardzo poważnych uchybień. Najpoważniejszym, moim zdaniem, są daty – często „zgadywane”, lub ustalane na podstawie pojedynczych, stemplowanych elementów umundurowania (problem w tym, że im mundur dłużej używany tym mniej czytelne pieczątki). Trudno mieć to autorowi za złe. Problem polega jednak na tym, że daty podawane przez Desmonda większość kolekcjonerów traktuje jak prawdę objawioną. Najlepszym przykładem są tu mundury w dwukolorowym kamuflażu wojsk pogranicznych. Za każdym razem, gdy twierdziłem, że niemożliwe, by mundur z odsłoniętymi guzikami wszedł do użytku w tym samym momencie co bardziej praktyczna „afganka”, natrafiałem na argument nie do zbicia: „Przecież Desmond pisze, że ten mundur wprowadzono w 1981 roku.” Cóż, w końcu mogę odpowiedzieć: „I co z tego?” Mam niezbity dowód, że Desmond się pomylił. Ponieważ jednak taki małostkowy triumfalizm jest bardzo źle widziany, postanowiłem swoje „a nie mówiłem?” przedstawić w formie artykułu. Niestety, nikt nie opublikuje tekstu o błędzie w książce sprzed ponad dziesięciu lat, nie zostaje mi nic innego jak przybliżyć historię munduru określanego najczęściej jako „specodieżda PW KGB” (Спецодежда ПВ КГБ), czy też szerzej – kamuflażu zwanego potocznie „brzózką” (ros. „берёзка”).

            Historia „brzózki” zaczęła się przed 1981 rokiem. Warto jednak najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie w jaki sposób radziecki kamuflaż wyewoluował w „brzózkę”. W tym celu musimy się cofnąć do czasów drugiej wojny światowej. Jakkolwiek dokładna data nie jest znana, większość badaczy oraz istniejący materiał źródłowy wskazują, że pracujący od 1919 zespół naukowy przy AN ZSRR w roku 1944 opracował pierwszy „spikselowany” wzór kamuflażu. Oczywiście nie był to wzór wygenerowany przez komputer, jednak spojrzenie na ów wynalazek może obudzić niepokój w sercach kanadyjskich wojskowych. Ale po kolei. Zainspirowani stwarzającym ciekawe złudzenia optyczne ruskim haftem ludowym (z przykładem zapoznać się łatwo – motyw takiego haftu występuje np. na fladze Białorusi) i podobno pod wpływem zdobycznych próbek niemieckiego ubioru maskującego (choć nikt nie potrafi wskazać którego), radzieccy specjaliści od kamuflażu przekształcili stosowany dotychczas „liściasty” wzór mimetyczny w nowy, który w tym czasie zyskał miano „schodkowego”. Cała operacja polegała właściwie na nadaniu naturalnym kształtom liści kanciastych, geometrycznych form. Efekty były nadspodziewanie pozytywne – nowy wzór okazał się bardziej efektywny w terenie o gęstej roślinności niż poprzedni. Pozostał jednak problem skuteczności na większych dystansach przy otwartej przestrzeni. Rozwiązano go już po wojnie (według różnych źródeł w 1945 lub w 1948), łącząc ze sobą kamuflaż „schodkowy” i przedwojenną dwukolorową „amebę”. Przyczyny tego zabiegu  podaje się różne, wiele jednak wskazuje na to, że było to celowe i przemyślane działanie. Jakby nie było, efekt końcowy był bardzo dobry: duże brązowe plamy poszerzyły paletę barw widzianych z bliska, ułatwiając wtopienie się noszącego kombinezon w otoczenie i jednocześnie pozostawały na tyle widoczne z większej odległości, że skutecznie rozbijały sylwetkę żołnierza.

Jednoczęściowy płaszcz maskujący (maskchałat) w kamuflażu “łączonym”
Dwuczęściowy kombinezon maskujący w kamuflażu “schodkowym”

Uważny czytelnik zapewne w tym momencie zarzuci mi niekonsekwencję – wszak zacząłem od wytknięcia znanemu autorytetowi (i niektórym jego czytelnikom) błędnej datacji, a tymczasem sam nie potrafię podać dokładnej daty wprowadzenia innego wzoru kamuflażu. Cóż, uważny czytelnik ma pewnie rację. Na swoje usprawiedliwienie powiem tyle: Po pierwsze kombinezony maskujące z lat 40-tych stanowią jedynie tło historyczne, a nie przedmiot tego artykułu. Po drugie zaś, choć „brzózka” powstała z bardzo konkretnym przeznaczeniem to prędko stała się kamuflażem powszechnie stosowanym przez rozmaite jednostki wojskowe trzech radzieckich resortów. Tymczasem w latach 40-tych (apogeum stalinizmu!) przeciętny żołnierz Armii Czerwonej, a później Radzieckiej, ani nawet Wojsk NKWD i resortów spadkobierczych, w ogóle nie wiedział o istnieniu jakichkolwiek kombinezonów maskujących – po prostu produkowano je w małych ilościach i tylko dla jednostek specjalnego przeznaczenia. W związku z tym, niewiele ich przetrwało do naszych czasów w stanie pozwalającym odczytać datę (zwykle wybitą na nogawce), a rozkazy wprowadzające kombinezony dla  poszczególnych formacji, jako tajne, nie są dostępne zwykłemu śmiertelnikowi. Tyle tytułem dygresji.

Jednoczęściowy kombinezon maskujący w kamuflażu “schodkowym” – lata 50.

            W późniejszych latach radzieckie siły zbrojne w dalszym ciągu stosowały kombinezony maskujące, choć ich wykorzystanie stawało się powszechniejsze. W wyniku dalszych eksperymentów (a czasem w wyniku „widzimisię” dowództwa) opracowano kilka kolejnych wzorów, które stopniowo wyparły kamuflaż „schodkowy” z użycia. Do czasu. W roku 1969 powrócił on w zmienionej – rozrzedzonej i uproszczonej kolorystycznie – formie. Ów wzór, mający postać nieregularnych, białych, „spikselowanych” plam na ciemnozielonym tle był niejako połączeniem idei, które przyświecały twórcom kamuflażu „schodkowego” i drugiego, powstałego w połowie lat 60-tych, który od swego następcy różnił się w zasadzie jedynie „amebowatym”, bogatym w krzywizny kształtem plam. Zaznajomiony z tematem czytelnik domyślił się już pewnie, że ów „wielki powrót” kamuflażu „schodkowego” to nic innego jak pospolity KLMK, której to nazwy powszechnie (i nieprawidłowo) używa się na określenie wzoru kamuflażu. Sam wzór maskujący nie posiada, radzieckim zwyczajem, żadnej oficjalnej nazwy, jednak radzieccy żołnierze ochrzcili go mianem „Sołnicznyje Zajcziki”, gdyż przywodził im na myśl promienie słońca padające na leśne poszycie. Mnie osobiście przywodzi na myśl las wczesną wiosną lub las sosnowy z pojedynczymi brzozami. Choć kamuflaż ów dowiódł swojej skuteczności, dziś możemy powiedzieć, że swojemu przodkowi – kamuflażowi „schodkowemu” – nie dorastał do pięt. Prawdopodobnie powstał jako próba znalezienia kompromisu pomiędzy skutecznym w gęstym lesie kamuflażem w typie „schodkowca” a sprawdzającej się na wielkich otwartych przestrzeniach „amebie”. Tajemnicą pozostaje dlaczego nie wznowiono produkcji kamuflażu „schodkowego” z nadrukowaną amebą. Według jedynej znanej mi (i niezbyt przekonywającej) teorii nadrukowane na gęstym wzorze brunatne „ameby” sprawiały z daleka wrażenie plam krwi, co jakoby kilkukrotnie miało doprowadzić do przerwania szkoleń jednostek specjalnych. Ale wróćmy do naszych „zajączków”…

Na początku w kamuflażu tym produkowano jedynie kombinezony jednoczęściowe, zwane KLMK, w kroju, który stał się standardem już w latach 50-tych, a więc obszerny kombinezon z wąskim, mogącym jednak pomieścić hełm w.40, kapturem, długim zapięciem z przodu (na guziki), odpinaną klapą z tyłu i znajdującą się nad nią jedną kieszenią, mieszczącą maskę na twarz. W kilku miejscach kombinezon był również wyposażony w szlufki do zamocowania dodatkowego maskowania. Za powrót do tradycji należy uznać ich dwustronność – kombinezon można było obrócić na lewą stronę, która posiadała wszystkie cechy strony prawej – dodatkowe guziki, kieszonkę na maskę, szlufki itd. Dwustronna była również maska. Istnieją pewne wątpliwości co do tego, jakie było przeznaczenie wewnętrznego kamuflażu. Był to odwrócony i bledszy wzór ze strony prawej, pokryty dodatkowo siateczką niewielkich, białych krzyżyków. Popularne teorie mówią, że był to kamuflaż przewidziany na otwarte, trawiaste przestrzenie (np. step) lub do noszenia zimą. Tą ostatnią ewentualność należałoby jednak wykluczyć, ponieważ w dalszym ciągu stosowano w niezmienionej formie zimowy biały kombinezon ZMK (Zimnyj Maskirowacznyj Kombiniezon, Зимний Маскировачный Комбинезон), a poza tym przeczy temu nazwa – wszak KLMK to Kamuflirowannyj Lietnij Maskirowacznyj Kombiniezon (Камуфлированный Летний Маскировачный Комбинезон). Dość interesująca wydaje się teoria, wedle której miał to być kamuflaż nocny, podobny do stosowanego przez Amerykanów w czasie pierwszej wojny w Zatoce Perskiej „nocnego kamuflażu pustynnego”, którego zadaniem było oszukanie sprzętu noktowizyjnego. Jednak jak wykazały testy, amerykański kamuflaż nocny nie był tak skuteczny jak oczekiwano, toteż trudno przypuszczać, by w ZSRR ktoś niezależnie wpadł na ten sam chybiony pomysł. Założyć więc należy, że lewa strona KLMK przewidziana była na tereny o jaśniejszej roślinności lub wręcz pustynne. Nie są jednak znane żadne zdjęcia na których byłoby widać żołnierzy radzieckich noszących KLMK na lewej stronie, nawet na pustyniach Afganistanu. W przeciwieństwie do wszystkich wcześniejszych kombinezonów, KLMK był w Armii Radzieckiej stosowany powszechnie, nie tylko przez jednostki specjalne.

Jednoczęściowy KLMK, strona “zielona”
Jednoczęściowy KLMK – strona lewa
Zdjęcie dobrze pokazuje krój KLMK
Warto zwrócić uwagę na “klapę” i kieszeń na maskę.

Najwyraźniej w drugiej połowie lat siedemdziesiątych radzieckie dowództwo uznało nie posiadające kieszeni (poza tymi na maskę) ani rozcięć umożliwiających dostęp do kieszeni munduru kombinezony za mało praktyczne. Opracowano zatem nowy, dwuczęściowy ubiór również zwany KLMK, ale tym razem skrót ten miał ponoć oznaczać Kamuflirowannyj Lietnij Maskirowacznyj Kompliekt (Камуфлированный Летний Маскировачный Комплект ) – choć trudno dociec, czy nie był to pomysł żołnierzy lub nawet w późniejszym okresie sprzedawców militariów, który miał za zadanie pomóc w rozróżnieniu tych dwóch ubiorów. Nowy KLMK składał się ze spodni, bluzy z odpinanym kapturem, maski na twarz i beretu. Chociaż wykonany był z tej samej lekkiej tkaniny co wszystkie wcześniejsze kombinezony, krojem bardziej przypominał już nowoczesny mundur polowy. W założeniu miał być noszony, jak wcześniejsze kombinezony, na mundurze, jednak w regionach o gorącym klimacie często zastępował go. Notabene, według niektórych źródeł, lekki beret miał rzekomo być w pierwotnym założeniu pokrowcem na czapkę wojsk pogranicznych, co jest o tyle zrozumiałe, że pogranicznicy jeszcze przez długie lata nosili swoje zielone czapki również do munduru polowego. W kroju nowego KLMK dostrzec można już pewne pomysły, które rozwinięto później w mundurach wz.81 i pogranicznikowskiej „specodzieży”. Kurtka zaopatrzona była w dwie kieszenie na piersi, dwie poniżej linii pasa oraz jedną na lewym rękawie (w niektórych wersjach kieszenie są na obu rękawach). Wszystkie kieszenie zapinane były na metalowe guziki (1 lub 2), zwykle kryte, identycznego rodzaju jak te stosowane w starym KLMK. Takimi samymi guzikami przypinany był również kaptur (choć w niektórych wersjach go nie przewidziano). Oprócz tego bluza miała tradycyjnie szlufki na dodatkowe maskowanie, a niektóre wersje posiadały również szlufki do mocowania zdejmowalnych pagonów polowych. Spodnie najczęściej zaopatrzone były tylko w kieszenie na udach, choć spotyka się warianty bez kieszeni. Standardowym nakryciem głowy miał być wspomniany już wcześniej beret (lub pokrowiec na czapkę), chociaż spotyka się również lekkie kapelusze. Te ostatnie budzą jednak pewne wątpliwości – ze względu na nietypowy, cywilny krój, brak materiału fotograficznego potwierdzającego ich wykorzystanie przez radzieckich żołnierzy oraz dosyć nietypowe metki. Niewykluczone, że jest to wytwór na rynek cywilny (np. dla wędkarzy) produkowany w latach 80. i 90. z dostępnego w dużych ilościach wojskowego materiału. Oprócz tego spotyka się jeszcze szereg nakryć głowy szytych prywatnie, przez żołnierzy. Nowy KLMK był już mundurem jednostronnym – choć pierwsze egzemplarze wykonywano ze starego, dwustronnego materiału, to lewa strona zarówno bluzy jak i spodni była pozbawiona kieszeni i miała dobrze widoczne szwy, co sprawiało, że noszenie kombinezonu na lewej stronie było pozbawione sensu. Początkowo ubiór ów był przewidziany wyłącznie dla żołnierzy  Wojsk Pogranicznych KGB i WDW, dość szybko jednak upowszechnił się również w innych jednostkach, choć nigdy nie stał się tak ogólnodostępny jak jednoczęściowy KLMK. Nowy, dwuczęściowy KLMK był pierwszym zwiastunem nadejścia nowego munduru – „specodzieży”.

Dwuczęściowy KLMK z beretem

Mniej więcej w tym samym czasie co dwuczęściowy KLMK, do użytku wszedł inny, ważny z punktu widzenia tematu tego artykułu ubiór maskujący – KZS (skrót od Kostium Zaszczitnoj Sieti, Костюм Защитной Сети, czyli Kostium Sieci Ochronnej). Co ciekawe, ubiór ten był jednocześnie dodatkowym środkiem ochrony na wypadek skażenia chemicznego i radioaktywnego[2]. Na Zachodzie zaś popularne jest nazywanie tego ubioru KZM, co ma rzekomo oznaczać „Kostium Zaszczitnyj Maskirowacznyj”, nazwa ta jednak nie jest poprawna, na co wskazują metki – na wszystkich widnieje skrót KZS. Powstawaniu legend sprzyja też zapewne fakt, że nie są znane żadne instrukcje dotyczące wykorzystywania KZS. Tym samym nie wiadomo też dla kogo ów ubiór był przewidziany (choć można oczywiście założyć standardowo: spadochroniarze, piechota morska, zwiadowcy, pogranicznicy), a jedyne znane zdjęcia KZS-a w użyciu przed 1991r. pochodzą z Afganistanu. Najstarszy znany mi datowany egzemplarz KZS-a pochodzi z 1981 roku, słyszałem jednak o przykładzie z 1977r. Można więc założyć, że powstały one pod koniec lat 70-tych, jeszcze przed konfliktem afgańskim.

Przykład KZS w kolorystyce “suchej”

Skupmy się więc na tym, co wiadomo z całą pewnością.

Cztery różne warianty KZS zestawione z KLMK i Odzieżą maskującą PW KGB

Ubiór maskujący KZS wykorzystywał wzór kamuflażu identyczny jak KLMK, z tą różnicą, że kolory zarówno tła jak i plam były inne. Najczęściej spotyka się ciemną zieleń i żółte plamy, choć tak naprawdę wariant kolorystyczny KZS-a zależał od strefy klimatycznej ,na którą dany egzemplarz był przewidziany. Przeznaczenie konkretnego ubioru miał wskazywać kolor metki.[3] I tak: biała metka – pustynie i półpustynie, piaskowa zieleń – step i suche lasy, zieleń – lasy o umiarkowanej wilgotności, niebieski – lasy wilgotne o wyjątkowo bujnej, ciemnej roślinności. Czarną metką oznaczano zwykle ubiory niesklasyfikowane, tj. nieudane ze względu na niedobór barwników bądź zszywane z elementów w różnych wariantach kolorystycznych (co zwykle zdarzało się pod koniec partii produkcyjnych – znane są przypadki spodni od KZS-a, w których każda z czterech części miała inny odcień). Ponieważ jednak dowódcy nie posiadali zwykle wytycznych na ten temat, KZS był wydawany w takim wariancie w jakim akurat był dostępny, bez względu na to, jaka roślinność rosła akurat w danym rejonie. Kwestia dopasowania wariantu kolorystycznego kamuflażu do warunków naturalnych pozostała zresztą problemem, z którym większość armii spadkobierczych wobec radzieckich sił zbrojnych (z Armią Rosyjską na czele) nie poradziła sobie do tej pory. Tak czy inaczej, KZS jeszcze dzisiaj budzi podziw swoimi, zaskakującymi jak na dość prymitywny kamuflaż dwukolorowy, właściwościami maskującymi. Bardziej niż nadrukowi, KZS zawdzięcza je raczej luźnemu krojowi z długim, mogącym zasłonić całą twarz (nie czyniąc żołnierza ślepym) kapturem i materiałowi wykonania – jutowej siatce. Zaletą w porównaniu z KLMK był również powrót do rozwiązania stosowanego w archaicznym zimowym kombinezonie ZMK – a mianowicie rozcięcia umożliwiające  dostęp do kieszeni. Oczywiście ubiór ów miał też wady – dość delikatna tkanina łatwo ulegała uszkodzeniom mechanicznym, nie nadawała się także do zbyt częstego prania, gdyż powodowało to wyblaknięcie kamuflażu. Większość KZS-ów nie posiada możliwości przytwierdzenia insygniów, znane są jednak pojedyncze egzemplarze ze szlufkami do pagonów. Powszechnie uważa się je albo za starszą wersję, albo za model dla wyższego dowództwa. Niestety – jedyny taki egzemplarz jaki przeszedł przez moje ręce nie posiadał już metki pozwalającej na określenie daty powstania ani przeznaczenia.

Trzy przykłądy metek w kolorach określających przeznaczenie kombinezonu. Warto zwrócić uwagę na nazwę “KZS” na każdej z metek.
Wersja “sucha” KZS na tle wczesnowiosennej roślinności

Poświęciłem tu KZS-owi sporo miejsca nie bez powodu. Bowiem tak jak dwuczęściowy KLMK stanowił ważny krok w kierunku opracowania mundurów w nowoczesnym kroju, tak KZS był pierwszym ubiorem na którym wykorzystano „brzozowy kamuflaż” – jasnozielone tło i „spikselowane” żółte plamy, co razem przywodziło na myśl młodą brzozę.

Wersja KZS w “żywych” kolorach, zdecydowanie niedopasowana do tła.

            Prawdopodobnie najwcześniejszy model nowego munduru dla wojsk pogranicznych powstał w 1979 roku, a najpóźniej w pierwszej połowie 1980r. Wariant ten bardzo przypominał istniejące już mundury polowe. Składał się z czapki, bluzy i spodni w kamuflażu. Nakrycie głowy krojem bardzo zbliżone było do stosowanej dotychczas czapki polowej oficerów. Zwykle jednak pogranicznicy zamiast niej nosili swoje słynne (uwiecznione nawet w ich hymnie) „zielone czapki”. Bluza z sześcioma kieszeniami na zewnątrz, zapinana była pod samą szyję na odsłonięte guziki plastikowe z wizerunkiem gwiazdy z sierpem i młotem oraz, podobnie jak bluza polowa wz.69, haftkę przy kołnierzyku. Dwie dolne kieszenie zapinane były na dwa małe, odsłonięte guziki, również z godłem, podobnie kieszenie na piersi, przy czym te ostatnie były podzielone na dwie mniejsze komory każda. Kieszenie na rękawach – przeznaczone na opatrunek osobisty i nic więcej, zapinane były na jeden mały, odsłonięty guzik. Bluza miała oprócz tego zwężenie w talii i szlufki na pas główny – co miało zapewne ułatwić utrzymanie pasa na właściwym poziomie i zapobiegać marszczeniu się bluzy pod nim. Do bluzy przewidziano wykorzystanie standardowych, jasnozielonych pagonów i patek wojsk pogranicznych, jakie do tej pory stosowano na mundurach codziennych i polowych wz.69. Czasem, zwłaszcza w bardziej zapalnych rejonach, pogranicznicy sami wykonywali zastępcze pagony z tkaniny mundurowej. Jako spodnie początkowo przewidywano prawdopodobnie bryczesy o kroju identycznym z bryczesami szeregowego wz.69[4], później zamienione na spodnie prostego kroju, jeszcze bez kieszeni i wzmocnień na kolanach. Pierwszy wariant pozostał w użyciu mniej więcej do połowy lat 80-tych, choć stopniowo wypierały go późniejsze wersje.

Pierwsza wersja

Drugi model opracowano krótko potem. Zachowano czapkę, choć na służbę w rejonach o gorącym klimacie przewidziano kapelusz („panamę” wg. oficjalnego nazewnictwa, wzór ten błędnie nazywa się w Polsce i na Zachodzie „afganką”), krojem identyczny ze stosowanym powszechnie kapeluszem wz.55. Przewidywano także beret, choć trwają spory co do jego przeznaczenia – według jednej wersji miał być noszony przez szeregowców (przy zachowaniu czapki z daszkiem dla oficerów), według innej przeznaczony był dla żołnierzy jednostki powietrzno-manewrowej, którą w początkach lat 80-tych przekazano pod dowództwo KGB. Posiadany przeze mnie egzemplarz beretu ma odznakę oficerską, co może wskazywać na nieprawdziwość pierwszej teorii, jednak odznaka mogła zostać dodana później. Na drugą teorię wskazuje również fakt, że na jednym ze znanych mi zdjęć pogranicznika w takim berecie, nosi on „tielniaszkę” – pasiastą podkoszulkę o marynarskim rodowodzie, która od czasów Margiełowa była przede wszystkim symbolem WDW, tymczasem regularni pogranicznicy wówczas nosili jeszcze mundury zapięte pod szyję, pod spodem zaś – standardową wojskową bieliznę. Modyfikacjom uległa również bluza – guziki z godłem zastąpiono zwykłymi, czterodziurkowymi, które miały być bardziej odporne na przypadkowe urwanie. W dalszym ciągu jednak pozostawały one odkryte. Poza tym krój bluzy pozostał niezmienny, choć podobno istnieją przykłady drugiego wariantu bluzy z niepodzielonymi kieszeniami na piersi i z kieszeniami na rękawie zapinanymi na dwa guziki oraz ze wzmocnieniami na łokciach. Przykład bluzy od wariantu drugiego można obejrzeć w książce Laszlo Bakesi’ego o mundurach NKWD[5]. Jeśli chodzi o insygnia, sytuacja pozostała bez zmian (wbrew temu co twierdzi Bakesi, do bluz tych noszono pagony, czego dowodzą zdjęcia) Co zaś tyczy się spodni, to niestety, nie dane mi było zobaczyć spodni bezspornie pochodzących z tego wariantu, prawdopodobnie jednak miały już one kieszenie na udach i być może wzmocnienia na kolanach, możliwe jednak, że w dalszym ciągu stosowano spodnie od wariantu pierwszego. Prawdopodobnie też wówczas opracowano mundur zimowy, nie wiadomo mi jednak nic na temat jego kroju. Możliwe, że jest to mundur „z dodatkową ładownicą na race” pokazany w w/w książce Bakesiego (s.122). Podobnie jak wariant pierwszy, drugi wariant utrzymał się w użyciu do połowy lat 80-tych.

Wreszcie, około roku 1981 (mogło to być pod koniec 1980 lub nawet w 1982r.) powstał wariant trzeci. Dziś nie sposób dociec, czy najpierw opracowano nowy krój dla munduru pograniczników, który następnie skopiowała Armia Radziecka, czy też odwrotnie – to Armia Radziecka, niezależnie od pogranicznikowskich doświadczeń opracowała nowy krój munduru, który następnie skopiowało KGB. Tak czy inaczej, do użytku w Armii Radzieckiej weszła „afganka” i mniej więcej w tym samym czasie pojawiły się mundury dla pograniczników o kroju „afganki”, ale w kamuflażu „brzózka”. Mundur taki składał się z bluzy z krytymi guzikami, dwoma kieszeniami na piersi, dwoma poniżej pasa zapinanymi na kryte guziki i dwoma kieszeniami na rękawach zapinanymi na rzepy oraz spodni z dwoma głębokimi i wąskimi kieszeniami po bokach ud, również zapinanymi na kryte guziki – łącznie z czapką był identyczny z armijną „afganką”, również insygnia stosowano identyczne. Początkowo do nowego munduru – z otwartym teraz kołnierzem  – noszono, jak w armii, zielony podkoszulek, później jednak, pod koniec lat 80-tych, w Wojskach Pogranicznych rozpowszechniły się „tielniaszki” – wpierw z marynarskimi – granatowymi – lub desantowymi – błękitnymi – paskami, później już własne, z paskami w kolorze pogranicznikowskiej zieleni. Również pod koniec lat 80-tych, najprawdopodobniej w 1988r., do użytku wszedł nowy model „panamy” w kamuflażu „brzózka” – wzorowany na kapeluszach stosowanych jeszcze wówczas przez wiele państw NATO.

Sam mundur, bez względu na wariant, nazywany był „Specjalną odzieżą Wojsk Pogranicznych KGB ZSRR” (po rosyjsku: „specodieżda PW KGB SSSR, Спецодежда ПВ КГБ). Dość szybko jednak przestał być wyłączną własnością pograniczników. Prawdopodobnie już na samym początku munduru tego, prócz pograniczników, używały sporadycznie Wojska KGB, zaś po wprowadzeniu trzeciego wariantu mundur przyjęły Wojska Wewnętrzne MWD, a przynajmniej Dywizja im. Dzierżyńskiego. Znane są również przypadki spadochroniarzy radzieckich noszących w czasie konfliktu afgańskiego takie mundury – prawdopodobnie jednak były to pojedyncze egzemplarze wytargowane własnymi staraniami u pograniczników.

Warto napisać kilka słów na temat sposobów oznaczania stopnia i rodzaju wojsk na tych mundurach. O ile na ubiorach KLMK i KZS nie stosowano żadnych insygniów (choć znane są pojedyncze egzemplarze KZS ze szlufkami do mocowania pagonów), o tyle spec odzież traktowano jako mundur i w związku z tym przewidywano stosowanie pagonów i emblematów na kołnierzach. Początkowo na pierwszym i drugim wariancie stosowano zwykłe, barwne pagony i patki kołnierzowe z kolorowymi emblematami oraz naszywki na rękaw, jednak w rejonach bardziej zapalnych (jak na przykład granica z Afganistanem) stosowano czasem pagony wykonywane z tkaniny mundurowej w kamuflażu „brzózka”, rezygnując z patek kołnierzowych i naszywek. W trzecim wariancie stosowano oznaczenia tak jak w ogólno wojskowej „afgance” – stopień oznaczając na pagonach galonem w kolorze zielonym dla podoficerów i malowanymi na zielono gwiazdkami dla oficerów. Rodzaj wojsk oznaczano emblematami przypiętymi bezpośrednio na kołnierzu, a w przypadku szeregowych, podoficerów i chorążych – czasem również naszywką na kieszeni lewego rękawa.

Można by sądzić, że dziś, w dobie kamuflaży cyfrowych, w czasach gdy w rosyjskich Siłach Zbrojnych każdy żołnierz oddziałów specjalnych ma mundur w innym kamuflażu, zakupiony za własne pieniądze i dobrany pod kątem warunków, prymitywna, dwukolorowa, ciesząca oko „brzózka” zniknie bezpowrotnie. Tymczasem jest inaczej. Specodzież jest w dalszym ciągu noszona np. przez białoruskich pograniczników. Łatwo ją odróżnić – ma zwykle podszewkę w kolorze czarnym i tylko jedną kieszeń wewnętrzną, nowsze wersje zaś mają wzór nanoszony metodą sitodruku. Poza tym na Białorusi stosuje się czapki w kroju, który (w kolorze granatowym) w czasach ZSRR nosili tylko funkcjonariusze OMON-u. Poza Białorusią kamuflaż ten stosowany bywa również przez rosyjskich żołnierzy, choć zwykle już łatwiej go odróżnić od radzieckich produktów. I tak na przykład uchodząca za bardzo solidną rosyjska firma „Spław” oferuje mundury rip-stopowe w tym kamuflażu (który nazywa „brzózką” właśnie), które oprócz materiału od radzieckich odróżnia jeszcze nie znany w czasach ZSRR krój zwany „bekas”. Podobnie firma „Modox” oferuje czapki i kombinezony w kamuflażu „żółty pogranicznik”, będącym kopią „brzózki”. Szereg elementów umundurowania i wyposażenia w tym kamuflażu produkowała także swego czasu firma „SPOSN”. Oprócz tego z materiału na KLMK i w kamuflażu „Brzózka” szyte są rozmaite przedmioty stylizowane na relikty konfliktu afgańskiego – elementy oporządzenia czy pokrowce na hełmy. Te ostatnie zresztą, zwłaszcza szyte z KZS-ów funkcjonowały faktycznie przed 1991r., jednak były one wykonywane przez samych żołnierzy.

Czapka wyprodukowana przez firmę Modoks w początkach XXI w.

Co sprawia, że ów kamuflaż, dziś już przestarzały, jest tak popularny wśród rosyjskich wojskowych? Raczej nie względy estetyczne ani przywiązanie do tradycji – wykorzystują go wszak między innymi profesjonaliści z jednostek specjalnych. Odpowiedź może się wielu wydać nie do przyjęcia, ale tak jest: „brzózka”, jest zadziwiająco skutecznym kamuflażem. Jakkolwiek jest dwubarwna, więc nie jest zbyt skuteczna na większych dystansach, to w lasach liściastych i mieszanych sprawdza się bardzo dobrze – mało tego, niemal tak dobrze jak późniejszy i znacznie bardziej nowoczesny kamuflaż zwany potocznie „WSR”, który oglądany kątem oka daje taki sam efekt, a do tego ma tę wadę, że wygląda znacznie mniej estetycznie. Co więcej, z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że dobrze sprawdza się też w wyższych partiach gór – głównie dzięki geometrycznemu wzorowi, ale również dzięki naturalnej dla tego typu terenów kolorystyce. O przyszłość „brzózki” możemy zatem być spokojni – bo choć jest to kamuflaż wręcz archaiczny, rzadko rezygnuje się z czegoś, co dobrze działa. Przykładem niech będzie włoskie „telo mimetico”, które przetrwało w czynnej służbie wiele dziesięcioleci.

            To tyle, jeśli chodzi o historię „brzózki”. Brzozy, te najbardziej rosyjskie ze wszystkich drzew, wciąż szumią, a rosyjscy żołnierze wciąż chcą się do nich upodobnić. Tymczasem wielu kolekcjonerów radzieckich militariów z wielkim trudem stara się zdobyć cokolwiek w tym kamuflażu. Pozostaje mi życzyć im powodzenia i wyciągania właściwych wniosków…

A skoro o tym mowa… Miał być dowód, prawda? Cóż, tak się składa, że niedawno udało mi się zakupić beret w kamuflażu brzózka. Wyprodukowany w 1980 roku. Ponieważ zaś berety takie nie funkcjonowały z pierwszym wariantem „brzózki”, można w dalszym ciągu przypuszczać, że „specodzież” opracowana została juz rok wcześniej.

Na pieczątce producentawidnieje data produkcji “80”, co raczej wyklucza możliwość powstanie pierwszego wariantu tych mundurów dopiero w 1981r.

Jeżeli drogi czytelnik uważa że w którymkolwiek miejscu nie mam racji, lub, co więcej, jest w stanie udowodnić mi jakiś błąd, albo po prostu chce mnie wdeptać w błoto za brak poszanowania międzynarodowych autorytetów – zapraszam do polemiki.

AUTOR: Kamil Szustak

Bibliografia

Bekesi Laszlo, Soviet Uniforms & Militaria 1917-1991 in colour photographs, London 2000r.

Bekesi Laszlo, KGB & Soviet State Security Uniforms & Militaria in colour photographs, London 2002r.

Chrzanowski Maciej, Żołnierz niepotrzebnej Wojny, Warszawa 1989r.

Desmond Dennis, Camouflage Uniforms of the Soviet Union and Russia 1937 – to the present, Atglen 1998r.

Markowski Wiktor, Miliaczenko Wiktor, Specnaz w Afganistanie, Warszawa 2004r.

Szalito Anton i in., Uniforma Krasnoj Armii 1918-1945, St. Peterburg 1998r.

www.undertheredstar.com

www.russianwarrior.com

forum www.soviet-awards.com

www.modox.ru

www.rkka.ru

Chętnych do obejrzenia dodatkowych zdjęć, zwłaszcza pierwszej wersji specodzieży zapraszam gorąco do spenetrowania strony www.russianwarrior.com.

Autor chciałby w tym miejscu podziękować Zbigniewowi Ziemińskiemu za wyjaśnienie sprawy ubioru KZS i Ryszardowi Kominkowi, za cenne rady i ogólną pomoc przy artykule.


[1]              Dennis Desmond, Camouflage uniforms of the Soviet Union and Russia 1937-to present, Atglen, 1998r.

[2]              Руководство по эксплуатации СИЗ, Moskwa 1988r.

[3] Znaczenie metek rozszyfrował Laszlo Bakesi w swojej drugiej książce, całkowicie jednak pominął kwestię metek czarnych. Moje własne obserwacje, przeprowadzone na partii kilkunastu kombinezonów potwierdzają w tej kwestii podział wskazany przez Bakesiego. Twierdzenie Desmonda o zmianie barwy wynikającej z działania wilgoci i niemożliwości prania KZS-ów dowodzą jedynie, że on sam nigdy ich prać nie próbował.

[4]              Wniosek ów wysnuwam jedynie na podstawie tego, że dane mi było obejrzeć takie bryczesy, wykonane z tkaniny w „brzózkę”, o kroju i wykonaniu identycznym jak bryczesy wz.69, co raczej wyklucza samoróbkę. Bryczesy były znoszone, istnieje jednak możliwość, że był to prototyp, który, gdy przestał być potrzebny, został, zamiast zniszczenia, zabrany przez np. dozorcę. Z drugiej strony – nad wszystkim czuwał resort, któremu podlegały Wojska Pograniczne – KGB, w związku z czym należałoby założyć, że jednak był to zatwierdzony element umundurowania.

[5]              Laszlo Bakesi, NKVD & Soviet state security uniforms & militaria 1917-1991 in color photographs, London 2002.

SUMMARY

In this article, the author describes a history and developement of the Soviet “pixel” camouflage family that has led to creation of the camouflage pattern nicknamed “berezka” (little birch) and the special clothing for the Soviet KGB Border Troops. The article also prooves that the dating most commonly agreed upon is not the most accurate. The old photographs used int his article come from the internet and their source is unknown. Please note, that this article was originally published on http://www.dobroni.pl in 2011, so some of the information in the article may be outdated.

Leave a comment