Tekst pierwotnie opublikowany na portalu http://www.dobroni.pl w styczniu 2012r.
Kolekcjonowanie odznaczeń nie znajduje się w centrum moich zainteresowań. Czasami jednak coś mnie kusi . Na przykład mam zamiar w końcu kupić brakujący Krzyż Oficerski OOP albo trafił mi się kolejny radziecki mundur galowy z dziurami po prawej stronie, a wbrew temu co zdają się sądzić niektórzy, mundur z czterema odznakami gwardyjskimi i pięcioma odznakami absolwenta cywilnej szkoły średniej nie wygląda zbyt dobrze, i wówczas zaglądam na pewien portal aukcyjny, otwieram odpowiednią kategorię…
…I krew mnie zalewa.
Pół biedy, jeżeli mamy szereg aukcji wystawionych z dopiskiem np. „Po ułanie” czy „po partyzancie”, pozwalające zorientować się, ze wszystkie elementy są po jednej osobie. Ale najczęściej sprzedawca takich rzeczy nie pisze, a do tego zakrywa całość danych w dokumentach. I tak komplety odznaczeń lub dokumentów zawierający w sobie historię czyjegoś życia zostaje rozprzedany na drobne. Może jestem zboczeńcem, ale jak napisałem, krew mnie zalewa. Jako masochista uwielbiam walenie głową o mur, więc wysyłam pytania do sprzedawców: „czy nie lepiej wystawić jako całość?” A w odpowiedzi: „A po co?” „Ja nie zbieram nazwiskami.” „Wie pan, ten zestaw kupiłem od spadkobierców, nie chcieli osobno sprzedać, a mnie potrzebny był tylko dokument od Krzyża Walecznych, reszta jest mi zbędna, to wrzuciłem na aukcje.” Ręce opadają… „Nie podam panu danych pierwotnego właściciela, zresztą po co to? I tak na wszystkich dokumentach je zamazałem flamastrem.” Szczęka idzie w ślady rąk… I tak, zalany krwią, z opadniętymi rękami i szczęką oraz głową bolącą od walenia w beton, zastanawiam się, czy napisać takim ludziom co myślę, czy nie bawić się w subtelności tylko wziąć siekierę i zaspokoić wzbierającą żądzę mordu.
Czasem zdarzają się wyjątki przywracające mi wiarę w rodzaj ludzki (inna rzecz, że przy okazji skutecznie opróżniające mój niezbyt wypchany portfel), choć najczęściej jest to na zasadzie „Jeżeli tak bardzo Ci zależy…” I niestety są to rzadkie przypadki.
Dobra, emocje na bok, siekierą raczej nikogo nie przekonam do swoich racji (a w każdym razie – nie przekonam więcej niż kilku osób – machanie takimi narzędziami szybko mnie męczy). Może zatem zaproponuję chwilę refleksji.
Weźmy jakieś odznaczenie. Niech to będzie coś z polskiego podwórka, niechby nawet ten Krzyż Walecznych. Sam w sobie – ciekawa rzecz. Można powiesić na mundurze, można i w gablotce. Ale w sumie – anonimowy kawałek metalu ze wstążką. A teraz weźmy identyczne odznaczenie, ale z dokumentem od niego, na nazwisko choćby Jana Iksińskiego. Nagle ów niepozorny kawał metalu przestaje być anonimowy. A teraz załóżmy, że udaje nam się dowiedzieć, za co pan Iksiński ów krzyż dostał. Teraz kawał metalu nie tylko nie jest anonimowy, ale możemy go powiązać z konkretnym, bohaterskim czynem. W dalszym ciągu jest to jednak czyn nieco wyrwany z kontekstu. Ale oto do udokumentowanego krzyża z historią dochodzi nam jeszcze książeczka wojskowa pana Iksińskiego. Teraz wiemy nie tylko za co pan Iksiński został odznaczony, ale również w jakiej jednostce służył, ile lat itd. Przeglądając tą książeczkę trafiamy przypadkiem na zdjęcie. Oto kapral iksiński z kolegą z plutonu. Możemy popatrzeć na naszego bohatera. A tu jeszcze okazuje się, że dochodzi nam do tego na przykład przedwojenne świadectwo szkolne, albo zaświadczenie o zatrudnieniu. Teraz Wiemy również kim był kapral Iksiński zanim został żołnierzem. Czyż posiadanie całego takiego kompletu, a zatem kawałka historii i fragmentu życia prawdziwego, a nie zmyślonego bohatera nie jest ciekawsze od posiadania samego tylko niepozornego kawałka metalu na wstążce?
No dobrze, dobrze. Ale skąd to wszystko brać? Każdy ma szansę trafić zestaw odznaczeń i dokumentów (a także inne rzeczy – mundury, biżuterię itp.) po jednej osobie, ale skąd zdobyć informacje typu: gdzie służył, za co był odznaczony itp.? Spadkobiercy zwykle tego nie wiedzą. Wbrew pozorom uzyskanie takich informacji często nie jest takie trudne. Co więcej, w pewnych przypadkach nie wymaga to dodatkowych nakładów pieniężnych. W serii artykułów, której niniejszy tekst jest pierwszą częścią, chciałbym podzielić się z Wami, drodzy czytelnicy, kilkoma „kawałkami historii” pokazując jednocześnie sposoby uzyskiwania informacji, tym samym mając nadzieję, że przynajmniej część z Was Zainteresuje się historią własnych zbiorów. Zapraszam do lektury.
Czerwone Gwiazdy
To był właśnie jeden z tych momentów, kiedy coś mnie pokusiło. Szukałem Orderu Czerwonej Gwiazdy celem uzupełnienia pewnego munduru. Zamiast przeszukiwać całą odpowiednią kategorię, wpisałem nazwę odznaczenia w wyszukiwarce. Wyskoczyło kilka odpowiedzi, ale moją uwagę przykuła pewna aukcja, która nie do końca spełniała moje wymagania – Order Czerwonej Gwiazdy i książeczka orderowa od niego (tym ciekawsza, że ze zdjęciem właściciela), z wpisanymi jeszcze dwoma innymi odznaczeniami – medalem „Za odwagę” i drugim Orderem Czerwonej Gwiazdy. W tamtych czasach na allegro nie było jeszcze manii ukrywania nazwisk w dokumentach, więc pomyślałem, że warto zobaczyć, czy sprzedawca nie ma innych odznaczeń i dokumentów po tym człowieku. Nie miał. Po wygraniu aukcji zapytałem jeszcze sprzedawcy czy nie dysponuje, bądź dysponował innymi odznaczeniami lub dokumentami po tym człowieku. W odpowiedzi usłyszałem, że nie. Nie ma i nie miał. Innej odpowiedzi się zresztą nie spodziewałem, ale coś mnie tknęło. Przejrzałem zakończone aukcje tego sprzedającego. I okazało się, że miał chyba problemy z pamięcią. Brakujący Order Czerwonej Gwiazdy – sprzedany do Czech. Order Wojny Ojczyźnianej 1klasy z 1985r. z dokumentem na to samo nazwisko – sprzedany w Polsce. Wierz tu ludziom na słowo… O ile z Orderem Wojny Ojczyźnianej nie było problemu – wystarczyło tylko zaproponować odpowiednio wyższą sumę (oczywiście powyżej ówczesnych cen rynkowych), o tyle z Czerwoną Gwiazdą nie było już tak łatwo. Kolega Czech, który kupił to odznaczenie, pomimo mojej marnej znajomości języka, zrozumiał mój problem (tam jednak kultura kolekcjonerska jest nieco wyższa) i wyraził gotowość odsprzedania orderu, ale oczywiście również po cenie powyżej ceny rynkowej… ceny rynkowej w Czechach, która niestety była wyższa niż w Polsce. W skrócie negocjacje trwały długo i w końcu stanęło na tym, że w zamian za ów order pozbyłem się pewnej ciekawej książeczki wojskowej i dokumentu z podpisem odręcznym marszałka Malinowskiego. Wysoka cena, ale widok takiego zbiorku (choć niestety wciąż niekompletnego) zrekompensował mi w pełni straty materialne, które poniosłem. Warto jeszcze zauważyć, że obecnie takie działanie byłoby niemożliwe, gdyż portal aukcyjny o którym mowa w przypływie geniuszu wpadł na pomysł ukrycia „nicków” kupujących – była to jedna z szeregu kretyńskich zmian, które ów portal zafundował użytkownikom w ostatnich latach.





W owym czasie dotarcie do radzieckich archiwów było już możliwe, ale trudne i niestety kosztowne. Długi czas starałem się odłożyć pieniądze, ale zawsze zdarzały się pilniejsze wydatki. Gdy wreszcie mogłem wydać odpowiednią sumę, okazało się, ze kilku rzeczy o czynach naszego bohatera mogę się dowiedzieć całkiem za darmo (w jaki sposób – o tym później). Choć opisanie czynów nie brzmi imponująco, to jednak okazało się, że nasz bohater pełnił w Armii Czerwonej trudną funkcję zwiadowcy, przydzielonego do baterii Moździerzy. Ale po kolei…

Nasz bohater nazywał się Nikołaj Zacharowicz Osipow. Był Rosjaninem urodzonym w 1923r. Prawdopodobnie przed wojną mieszkał w Obwodzie Nowosybirskim, gdyż do Armii Czerwonej został powołany przez Tjażeński Rejonowy Komisariat Wojskowy w Obwodzie Nowosybirskim i od 10 maja 1943r. Rozpoczął służbę w Armii Czerwonej. 23 czerwca tego roku został skierowany do 1 Frontu Ukraińskiego, jako zwiadowca baterii moździerzy 120mm 615 pułku strzeleckiego 167 Dywizji Strzeleckiej (w czasie drugiej wojny światowej zyskała miano Sumsko-Kijowskiej i była dwukrotnie odznaczona Orderem Czerwonego Sztandaru). Również w 1943r. został członkiem Komsomołu. 19 stycznia 1944r. został odznaczony po raz pierwszy – otrzymał wówczas medal „Za odwagę”. W uzasadnieniu napisano:
„W czasie letnich (…) walk 1943r. działając śmiało wypuszczał się przed szeregi piechoty cierpliwie ujawniając punkty ogniowe przeciwnika<.>Wyjawił wiele punktów ogniowych i spośród liczby punktów ogniowych wyjawionych przez szeregowego Osipowa unieszkodliwiono 20 stanowisk karabinów maszynowych przeszkadzających naszej piechocie ruszyć naprzód i podawano współrzędne celu 2 baterii artylerii i kompanii moździerzy 81mm.”
Warto tu zauważyć, że to właśnie w czasie owych „letnich walk 1943r.” 167 Dywizja zyskała honorowe miano „Sumskiej”.

Prawdopodobnie przy okazji odznaczenia, bądź też za inne zasługi, otrzymał też awans, gdyż we wniosku odznaczeniowym z 8 maja 1944r. jest już wymieniony jako starszy sierżant. Wówczas to właśnie dowódca 615 pułku strzeleckiego podpułkownik Pudowkin wraz z naczelnikiem sztabu majorem Osowskim podpisali wniosek o odznaczenie „Starszego zwiadowcy” Osipowa Orderem Czerwonej Gwiazdy. W uzasadnieniu tego wniosku możemy przeczytać:
„Starszy Sierżant Osipow, biorąc udział w <…> walkach 1944r. ukazał wzór męstwa i odwagi. Będąc starszym zwiadowcą artylerii przy baterii moździerzy nie licząc się z żadnymi trudnościami i niebezpieczeństwami dla życia, przez wiele godzin zimą i na mrozie <…> cierpliwie rozpoznawał punkty ogniowe przeciwnika i oaznaczał je. W rezultacie jego zwiadu według dostarczonych im przez osipowa danych unieszkodliwiono 35 punktów ogniowych i skierowano ogień 4 baterii. W czasie kontrataków przeciwnika starszy sierżant Osipow przystąpił do załogi moździerza i przetrzebiał <…> siły wroga.Za męstwo i odwagę przejawione w walkach z niemieckimi okupantami zasługuje na odznaczenie orderem Czerwonej Gwiazdy.”
Warto tu dodać, że zimą 1944r. dywizja toczyła walki w rejonie Kamieńca Podolskiego.


Niestety, jak do tej pory, nie udało mi się zdobyć informacji na temat ostatniego z tych odznaczeń – drugiego Orderu Czerwonej Gwiazdy. Ponieważ numer orderu wskazuje na nadanie w latach 1949-1951, to niestety trzeba jednak będzie zapłacić za poszukiwania w archiwach.


Teraz pytanie – jak można poznać historię odznaczenia?
Po pierwsze, po numerze odznaczenia można czasem określić w którym roku (bądź w jakich latach) zostało ono nadane. W przypadku Orderu Czerwonej gwiazdy, odpowiednie zestawienie można znaleźć tu: http://soviet-awards.com/digest/redstar/RedStar5.htm , przy czym warto pamiętać, że są tam podane tylko znane numery, więc np. jeżeli order ma numer pomiędzy 109 a 210 (na znalezienie takiego bym nie liczył), to order był nadany w 1933r., ale jeżeli ma np. numer 212, to mógł być nadany w 1933 albo 1934r.
Po drugie, jeżeli znamy nazwisko, imię i patronimik (a najlepiej także datę urodzenia) i wiemy, że ów człowiek został odznaczony medalem bądź orderem za jakiekolwiek wojskowe zasługi, to możemy zajrzeć na stronę www.podvignaroda.ru i poszukać dokumentów na temat danej osoby. Strona wciąż się rozwija, więc w przypadku gdyby nie udało się od razu odnaleźć danej osoby, warto spróbować ponownie za miesiąc lub dwa. Strona działa tylko w rosyjskiej wersji językowej. Osobom zainteresowanym skorzystaniem ze strony oraz tłumaczeniem pozyskanych dokumentów polecam swoją pomoc (obsługa strony gratis, tłumaczenie 20zł/strona, a posiadam pewne doświadczenie w tłumaczeniu radzieckich tekstów o tematyce wojskowej).
Po trzecie, jeżeli nie możemy znaleźć informacji o odznaczeniu na powyższej stronie, lub znamy tylko numer odznaczenia, możemy spróbować poszukać w archiwach. Zajmuje się tym kilku specjalistów (lepszych lub gorszych), a cena takiego poszukiwania to zwykle ok.40$. Tu również służę pomocą i tłumaczeniem. Należy jednak pamiętać, ze informacji o żołnierzach wojsk NKWD nie znajdziemy w archiwum wojskowym.
Po czwarte wreszcie, jeżeli mamy samo numerowane odznaczenie lub sam dokument z wymienionymi numerami odznaczeń, istnieje szansa na ich sparowanie. W tym celu powstała baza danych numerów odznaczeń przy forum soviet-awards (www.soviet-awards.com/forum/awards.php) Co prawda od chwili zaistnienia tylko dwa lub trzy razy zdarzyło się trafienie, ale im więcej osób wpisze numery posiadanych bądź poszukiwanych odznaczeń tym większa szansa, że coś z tego wyjdzie. Aby skorzystać z bazy należy się zarejestrować na forum. Przed wpisaniem danych do bazy warto też skorzystać z pomocy forumowiczów celem ustalenia oryginalności odznaczenia bądź dokumentu.
Wszystkim zainteresowanym życzę powodzenia w badaniach.


Autor: Kamil Szustak
SUMMARY
In this article he author criticises the practice of many sellers to break award/doument group and sell thm as separte pieces as well asdescribes the way of learning additional information about the award’s recipient – in this case about a Soviet soldier awarded for WW2 actions.
