Omnia mea mecum porto – Rzecz o osobistych przedmiotach żołnierza 1AWP

Kompletowanie osobistego wyposażenia żołnierza jest chyba najwdzięczniejszym elementem rekonstrukcji historycznej. Daje pole do popisu wyobraźni i wiedzy kolekcjonerskiej, jest też szansą na udane ‘polowanie’ i zdobycie zabytkowych przedmiotów. Pozwala się także wykazać zdolnościami z zakresu majsterkowania i rękodzieła.

Mamy zatem do czynienia ze swoistą mieszanką przedmiotów przydziałowych, cywilnych radzieckich, ukraińskich (18 PP formowany był w rejonie Żytomierza), polskich i niemieckich (odtwarzam sylwetkę z okresu walk na terenie Rzeszy).

Niestety, przedmioty osobiste rzadko mają okazję zabłysnąć wśród publiczności – na inscenizacjach siedzą sobie spakowane w plecaku, na dioramach używane są zgodnie z przeznaczeniem, czyli tylko przez chwilę (trudno patrzeć się w nieskończoność na zegarek), a widzowie najczęściej omijają ‘graty’ i lecą oglądać czołgi i karabiny maszynowe. Dlatego też osobiste wyposażenie największą frajdę daje chyba samemu rekonstruktorowi.

Kompletując wyposażenie osobiste, opierałem się na wspomnieniach rodzinnych (mojego dziadka, który walczył w 18PP oraz dziadka mojej żony – żołnierza 16PP), relacjach źródłowych oraz własnej inwencji. Wszystkie przedmioty są przydatne w działaniach w terenie i naprawdę wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem. Tym samym niewiele jest tam wojennych oryginałów, których miejsce jest raczej w gablocie niż na leśnym biwaku.

Mój workoplecak mieści w sobie następujące przedmioty:

1. Przybory higieniczne: ukraiński ręcznik z tkanym wzorem (zakupiony na bazarze w Husiatynie), samodzielnie wykonany z brezentu przybornik ozdobiony patriotyczną wyszywką, w którym mieści się pędzel do golenia, maszynka do golenia na żyletki (współczesna ale taka jak z epoki) , zapasowa żyletka, małe lusterko oprawne w metal z monogramem ‘M’ (załóżmy, że trofiejne – nieco damskie, ale monogram tak mnie ujął, że nie mogłem się powstrzymać przed zakupem) i woda kolońska ‘Buzok’ (również bazar w Husiatynie – produkcja współczesna, ale za to zapach wojenny); do tego jeszcze kostka radzieckiego brązowego mydła z wojentorgu (także ukraiński bazar, śmierdzi okrutnie)

2. Toporek w brezentowym pokrowcu – toporek dostałem od dziadka, który twierdził, że jest to jeszcze poniemieckie narzędzie – nie upieram się jednak, być może jest to tuż powojenna produkcja; w każdym razie stal jest bardzo dobrej jakości; uszyłem do niego pokrowiec wykorzystując kawałek naturalnego brezentu, resztki ładownicy i troki od radzieckiego workoplacaka

3. Przybornik krawiecki – moja kopia radzieckiego przybornika, wykonana z brezentu mieszokowego; w środku nici, igły, agrafki, kawałki tkanin i zapasowy guzik

4. Sznurek konopny – sznurek przyda się zawsze…

5. Biały płócienny woreczek (radziecki) na jedzenie – można wsypać kaszę albo suchary…

6. Metalowe przedwojenne pudełko z obrazkiem ułana i dziewczyny – w środku woreczek z herbatą i woreczek z cukrem

7. Latarka elektryczna – szwedzka, dosyć współczesna; dla mnie ważne, że działa tak jak historyczne, czyli daje mało światła i szybko zżera baterię; jak pisałem wcześniej oryginału trochę mi szkoda targać na zajęcia w terenie…

8. Butelka oranżady – w upalny dzień nie ma to jak łyknąć sobie oranżady; butelka jest oryginalna, poniemiecka; w plecaku owijam ją w widoczne na zdjęciu zapasowe onuce

9. Radziecki kubek emaliowany, menażka (też nie zabytek, ale trudno wieszać oryginał nad ogniem), drewniana łyżka i konserwa żelaznej racji – makrele w pomidorach z jednego z supermarketów, bez klipsa do otwierania i oklejona kopią etykiety konserwy radzieckiej

10. Busola Adrianowa i ogryzek ołówka w łusce (oczywiście mało który żołnierz miał busolę, ale ja naprawdę używam jej do nawigacji, dlatego uważam, że jej posiadanie jest uzasadnione)

11. papierośnica z widoczkiem Leningradu i ukraińskie papierosy Pamir (bez filtra i okropnie śmierdzące), które przenoszę w papierośnicy (pudełko jest ładne, ale ma już nadrukowane ostrzeżenia o szkodliwości palenia)

12. Paczka tytoniu – to również kopia mojej produkcji, ale jak najbardziej użytkowa – można otworzyć, skręcić sobie kozią nóżkę, a papierek nonszalancko zmiąć i wyrzucić

13. Nóż sierpak

14. Zegarek Mołnia

15. Harmonijka ustna (trochę muzyki w okopie albo na biwaku)

16. Portfel – samodiełka (uszyłem z cholewki starego kozaka jeszcze z PRL), zawartość portfela jest w trakcie kompletowania, na początek już jest przedwojenny święty obrazek

17. Chusteczka do nosa, drewniana lufka do papierosów, zapalniczka benzynowa (trofiejna – taką samą zapalał papierosy kapitan Kloss)

18. Opatrunek osobisty, polski, powojenny, przedmiot użytkowy dlatego nie oryginał

19. Haftowany lniany woreczek na słonecznik – zrobiłem go samodzielnie, wzór haftu ludowy ukraiński, mieści w sobie kilka garści ‘siemoszek’

20. Pulower wełniany – trofiejny; wiele relacji mówi o tym, że żołnierze w czasie wyjątkowo zimnej wiosny 1945 masowo zaopatrywali się w ciepłą odzież w opuszczonych niemieckich domach; pulower odpowiada temu, co mogli w takiej niemieckiej szafie znaleźć (zrobiła mi go na drutach teściowa z czystej wełny, także jeszcze z PRL); za konsultację w temacie cywilnych swetrów dziękuję w tym miejscu pani Marii Brodzkiej-Bestry z GRH Bluszcz

21. Płaszcz-namiot radziecki (dobrze powojenny, ale zapinany na drewniane kołeczki)

Autor: Marcin Morawski

SUMMARY

In the article the author discusses the “personnal belongings” he carrieson him during reenactment, trying to follow the rule “omnia meamecum porto” – All that is mine, I carry with me”.

Leave a comment