Schwedenschanze 2012

W tym roku postanowiliśmy upamiętnić rocznicę bitwy pod Lenino nie udziałem w uroczystościach, lecz zajęciami szkoleniowymi. Niestety, pomimo wcześniejszego rozesłania propozycji udziału w manewrach, dołączył do nas tylko jeden rekonstruktor – saper Armii Czerwonej ze składu GRH „Specjalnego Przeznaczenia” z Rzeszowa. Tym samym ambitne plany w zakresie ćwiczeń taktycznych musiały ulec pewnej modyfikacji.
Założeniem zajęć było przeprowadzenie szkolenia górskiego, opartego na instrukcji MON „Rozpoznanie w górach”.

Uczestnicy manewrów docierali do ośrodka szkoleniowego Stowarzyszenia „Ranger Survival Club” do późnej nocy w piątek, część z nich prosto z pracy i po dalekiej podróży. Dlatego też szkolenie rozpoczęło się dopiero w sobotę wczesnym rankiem. Przygotowano i sprawdzono wyposażenie i umundurowanie indywidualne, przypominając mniej doświadczonym rekonstruktorom zasady składania, troczenia i pakowania ekwipunku, sposoby zakładania onuc czy wiązania owijaczy. Następnie drużyna przeszła na pobliski obszar byłego pasa taktycznego, oferujący zróżnicowany teren – częściowo trawiasty, częściowo zalesiony, z licznymi ruinami, przeszkodami i transzejami. Przedmiotem ćwiczeń były dwa zagadnienia: rozwinięcie tyraliery z szyku marszowego oraz natarcie na pozycje nieprzyjaciela, ze szczególnym uwzględnieniem użycia granatów. Ćwiczący w trakcie marszu przez tereny poligonu wielokrotnie – na komendę dowódcy – przechodzili z marszu w tyralierę, atakując następnie napotkane zabudowania i okopy. Zajęcia prowadzone były metodą musztry bojowej, koncentrowano się przede wszystkim na prawidłowym użyciu komend, utrzymywaniu odpowiednich odstępów w tyralierze, prawidłowej długości skoków, odczołgiwaniu się przed wykonaniem kolejnego skoku oraz właściwym użyciu granatów.

Następnie cała drużyna powróciła do ośrodka, ćwicząc po drodze śpiew marszowy – co wbrew pozorom okazało się wcale nie takim łatwym zadaniem, zaś pierwsze próby wypadły raczej mizernie.
W ośrodku pobrano liny i sprzęt alpinistyczny i wraz z instruktorem „Ranger Survival Clubu” wyruszono do niedalekiego, starego kamieniołomu na ćwiczenia linowe, które były głównym punktem programu. Instruktor wprowadził w temat ciekawym wykładem dotyczącym chronologii rozwoju technik alpinistycznych w interesującym nas okresie oraz pojawiania się poszczególnych technik i odpowiadającego im wyposażenia wspinaczkowego. Następnie omówiono sposoby wiązania poszczególnych węzłów, konstruowania uprzęży z liny, zakładania stanowisk oraz metod autoasekuracji. Pokazywane sposoby były od razu ćwiczone przez kursantów. Wreszcie przyszedł czas na wykonanie technik – po pierwsze sporządzono uprzęże (z taśmy alpinistycznej – ze względów bezpieczeństwa używano współczesnych taśm, lin i karabinków). Następnie wykonano zejście stromym zboczem przy użyciu klucza Dufflera – w aktualnych warunkach pogodowych wyglądało to mało poważnie, lecz na stoku zaśnieżonym czy błotnistym technika ta byłaby nad wyraz potrzebna. 
Po tym przyszedł czas na zjazdy z użyciem karabinka – ściana kamieniołomu nie była może porażająca, lecz oferowała całkiem spory odcinek pionowej skały, w sam raz do ćwiczeń. Po tym powtórzono zjazd w kluczu Dufflera, tym razem po pionowej ściance.

Słońce powoli chyliło się ku zachodowi, kiedy po skończonych zajęciach drużyna powróciła do ośrodka. Należało przygotować kolejny punkt zajęć – bytowanie w terenie. Naczerpano wody ze studni, ktoś w pobliskim śmieciowisku znalazł stary, obtłuczony garnek z pokrywką. Obozowisko przygotowano na lekko pochylonym, kamienistym stoku porośniętym lasem liściastym. Wykorzystano do tego istniejące, spore zagłębienie – prawdopodobnie pozostałość niemieckich linii obronnych z 1945 roku. W dole tym rozpalono niewielkie ognisko a obok stanęło zadaszenie z płaszczy-namiotów. Na zbudowanym z płaskich łupków palenisku stanął garnek, do którego powędrowały wyjęte z plecaków produkty – skóra ze słoniny, trochę boczku, kawałek kiełbasy, kilka ziemniaków i marchewek oraz znalezione nieopodal grzyby. Obok garnka skonstruowano rożen, na którym opiekała się „dzika kura”. Zupa – pomimo braku jakichkolwiek przypraw – okazała się nadspodziewanie smaczna. Na deser jeden z rekonstruktorów podpiekł na kamieniu podpłomyki omaszczone smalcem.
Noc była chłodna, temperatura spadła do około 4-5 stopni. Do tego kamieniste podłoże nie sprzyjało wygodnemu odpoczynkowi. Tym niemniej wszystkim udało się złapać kilka godzin snu. Rankiem w niedzielę, po zwinięciu obozowiska powtórzono jeszcze zagadnienia taktyki i przeprowadzono krótką sesję fotograficzną.


Zajęcia okazały się udane. Przede wszystkim dały podstawę do wprowadzenia technik linowych w kolejnych rekonstrukcjach – tym razem planujemy wykorzystanie ich w terenie zurbanizowanym. Do tego kontynuowane było wyszkolenie taktyczne, które pokazało potrzeby i kierunki dalszego doskonalenia. Pojawiły się także kolejne tematy do przećwiczenia – chociażby związane z minami czy ratownictwem pola walki, które na pewno zostaną uwzględnione w dalszym planie szkoleniowym.

Cyfrowa stylizacja zdjęć czarno-białych: Bolesław Morawski

Autor: Marcin Morawski

SUMMARY

A short description of a two-day training carried by our reenactment group. The training included climbing techniques training, attack on enemy lines, basic tactics of a WW2 infantry squad and other issues. The day was finished by a preparation of a shelter made of rain capes which prooved to be enough to secure a few hours of sleep in the low temperatures of October’s night in a montain area.

Leave a comment