Marsz na Biskupią Kopę 2013

Ambitne plany przeprowadzenia w sierpniu obozu szkoleniowego dla Rekonstruktorów 1Armii WP oraz RKKA spaliły niestety na panewce. Nie mieliśmy zbyt wielu zgłoszeń, a ostatecznie nawet i ci, którzy zapowiedzieli swój udział, zrezygnowali z niego z takich czy innych powodów. W tej sytuacji nie mieliśmy możliwości przeprowadzenia zajęć w zaplanowanej formule (która miała przecież obejmować np. warty, służbę w kuchni polowej, budowę obozowiska oraz ćwiczenia). Nie chcąc jednak całkowicie zmarnować czasu poświęconego na przygotowania oraz aby nie tracić na darmo urlopu postanowiliśmy przeprowadzić zajęcia we własnym gronie. Pozostało zatem jedynie wymyślić jakiś plan. który byłby ciekawy, oparty na historii i stanowiący dla uczestników pewne wyzwanie.

W 1945 r, 18 Pułk Piechoty powracając z Niemiec do nowego miejsca stacjonowania w kraju przechodził między innymi przez Prudnik. Jednocześnie w tym samym okresie narastało napięcie na granicy polsko-czechosłowackiej. Czesi rościli sobie pretensje do części Śląska. Na terenie powiatu prudnickiego miały miejsce związane z tym incydenty – między innymi w Pokrzywnej czescy żołnierze zawiesili na budynku gospody flagę Czechosłowacji. Puszczając wodze wyobraźni na tak zarysowanym tle historyczny powstał projekt zajęć – oto ze składu Pułku wydzielono patrol ochotników, który miał wykonać marsz na szczyt Biskupiej Kopy (889 m n.p.m.) – najwyższego wzniesienia Gór Opawskich. Marsz ten miałby propagandowo zaznaczyć obecność polskiego wojska i przynależność tych terenów do Polski.

Marsz wykonaliśmy w składzie czterech osób. Mieliśmy ze sobą pełne oporządzenie i wyposażenie przenoszone w workoplecaku, łącznie z żywnością i zapasem wody. Wyruszyliśmy wczesnym rankiem, dzień był pogodny i upalny. Większość trasy prowadziła wzdłuż granicy. Na szczycie Biskupiej Kopy – pod znajdującą się tam wieżą widokową zasiedliśmy do krótkiego odpoczynku i posiłku.

Nasza obecność wzbudziła spore zainteresowanie wśród licznych turystów, zarówno Polaków, jak i Czechów. Powrót okazał się o wiele bardziej uciążliwy. Trzech z nas cierpiało mniej lub bardziej z powodu otarć stóp – twarde buty i upał dały się pod koniec drogi porządnie we znaki. Wreszcie, już po zmroku, po 12 godzinach marszu i mając w nogach niemal 40 kilometrów powróciliśmy do ośrodka Ranger Survival Club, gdzie każdy dostał po misce smażonych ziemniaków i z ulgą wsadził nogi do balii z wodą.

Autor: Marcin Morawski

One thought on “Marsz na Biskupią Kopę 2013

Leave a comment