
Rekonstruktorzy „Osiemnastego Kołobrzeskiego” dotarli do podgostyńskiego folwarku Podrzecze w piątek wieczorem. Do tego okazało się, że kłopoty z dojazdem pozbawiły nas niemal połowy planowanego stanu osobowego. Na miejscu, po zapoznaniu się z przeznaczoną dla nas lokalizacją stwierdziliśmy, że jest ona bardzo dobra – w zasadzie na wprost wejścia na teren zlotu, u zbiegu dwóch głównych tras komunikacyjnych. Niestety, możliwości w stworzeniu dioramy mieliśmy więcej niż skromne. Jako pierwszy stanął przepisowy namiot z czterech płaszczy-namiotów, wyłożony słomą. Następnie zabraliśmy się za kopanie okopu – stanowiska obserwacyjnego. Zapadł zmierzch i większość prac musiała zostać wykonana przy świeczce i to saperkami. Z lekką zazdrością patrzyliśmy na porządne, pełnoprofilowe okopy sąsiadów, wykopane koparką i oszalowane drewnem. W porównaniu z tymi umocnieniami nasz mikro-dołek wyglądał raczej smutno. Było już dobrze po północy, kiedy – po wizycie na klimatycznej imprezie w wietnamskiej bazie Amerykanów – położyliśmy się spać.

W sobotę wczesnym rankiem przygotowaliśmy naszą dioramę. Rozstawiliśmy wojennej produkcji AST i przygotowaliśmy przy nim stanowisko obserwatora. Do tego urządziliśmy niewielki kącik bytowy, gdzie na stoliku ze skrzynek stał przedwojenny węglowy samowar i różne inne przedmioty. Samowar okazał się zresztą niezwykle przydatnym elementem dioramy, zapewniając nam gorąca herbatę przez cały czas trwania imprezy. Ruch zwiększał się z minuty na minutę, zwiedzających było coraz więcej i prawie wszyscy zatrzymywali się choć na chwilę przy naszym obozie. Spowodowane to było zapewne w głównej mierze korzystnym usytuowaniem, ponieważ trzeba uczciwie przyznać, że większość innych dioram była o wiele bardziej imponująca. Tym niemniej zainteresowanie widzów powodowało konieczność ciągłej „obsługi” zwiedzających. Udało się jedynie wygospodarować krótkie przerwy, kiedy to kolejno zmienialiśmy się, aby odwiedzić dioramy innych uczestników i wysłać listy z niezwykłej poczty polowej. Na obejrzenie inscenizacji już niestety czasu zabrakło. Okazało się także, że nie została przewidziana żadna inscenizacja, w której moglibyśmy wziąć udział – spory potencjał grup odtwarzających I i II Armię Wojska Polskiego nie został niestety wykorzystany. Sobota mijała pracowicie, zainscenizowaliśmy nawet opatrywanie rannego. Wreszcie pod wieczór dwóch z nas wzięło udział w retro turnieju bokserskim. Spodziewaliśmy się – szczerze mówiąc – zabawy i udawania, a okazało się, że poziom sportowy imprezy jest wysoki, zaś zgłoszeni zawodnicy prezentują spore umiejętności bokserskie. Skończyło się zatem tak, jak musiało się skończyć, czyli dwoma nokautami naszych rekonstruktorów… Z bólem poobijanych głów przygotowaliśmy obozowisko na wieczór, a po zapadnięciu ciemności obejrzeliśmy ciekawy spektakl typu światło i dźwięk dotyczący „Bitwy o Anglię”.


Niedzielny poranek był już czasem zwijania dioramy, zasypywania okopu i pakowania sprzętu. Pierwszy udział GRH „Osiemnasty Kołobrzeski” w Strefie Militarnej był udany, przynosząc nowe doświadczenia i pozwalając poznać wielu interesujących ludzi. Na pewno pozwoli także przygotować atrakcyjne dla zwiedzających formuły udziału grupy w przyszłorocznej imprezie.



Autor: Marcin Morawski
SUMMARY
The text resumes our participation in one of the largest reenactment fairs in Poland – “Strefa Militarna” (Military Zone) in Gostyń. The fairs are no longer organised there.
