Czerwonoarmiści w Wojsku Polskim i Polacy w Armii Czerwonej. Część III: kpt. Mikołaj Simon

Historie wojskowych, którzy służyli w kilku różnych armiach zawsze są ciekawe, ale jeszcze ciekawsze są ślady, jakie po takiej „urozmaiconej” służbie zostają w dokumentach. Dlatego też, gdy pojawiła się możliwość zajrzenia co kryje teczka akt osobowych oficera Armii Czerwonej i Wojska Polskiego, nie wahałem się długo.

Jak wiele tego typu dokumentów ocalonych przed brakowaniem, ta teczka również okazała się niekompletna – brakowało w niej zeszytu ewidencyjnego i większości materiałów uzupełniających. Na szczęście ocalało zdjęcie oficera, dwa jego życiorysy oraz komplet charakterystyk i wniosków.

Pierwszą moją myślą po spojrzeniu na zdjęcie kapitana rezerwy Simona było: „Ten człowiek na pewno słyszał, ze i w Armii Czerwonej i w Wojsku Polskim obowiązują jakieś przepisy odnośnie noszenia odznaczeń, ale nigdy nie zadał sobie trudu by się z nimi bliżej zapoznać.” Trudno wytłumaczyć inaczej noszenie Srebrnego Krzyża Zasługi po prawej stronie – obok Orderu Czerwonej Gwiazdy – czy noszenia radzieckich medali pomiędzy polskimi. Choć taki „bałagan” można wyjaśnić faktem noszenia odzieży cywilnej (kurtka mundurowa pozbawiona naramienników taki właśnie miała status – i w Polsce i w ZSRR), ale po oficerze z pięcioletnim stażem można oczekiwać czegoś więcej. Zwłaszcza, że służbę miał ciekawą.

Mikołaj Simon urodził się 17. Września 1921r. we Wsi Dubowa, w Rejonie Rozwożewskim (prawdopodobnie chodzi o Rozważewską Radę Wiejską, rejon Iwanowski) w Obwodzie Kijowskim, w rodzinie polskich, średniozamożnych chłopów. Sierotą został dosyć wcześnie – ojciec, Józef Simon, zmarł w 1933, matka, Maria, rok później. Brak dokładnych informacji o przyczynach, trudno jednak nie zauważyć, że Wielki Głód na Ukrainie wypadał akurat na lata 1932-33 i nie oszczędził chłopów z obwodu Kijowskiego. Niewykluczone, że rodzina Simonów była wśród tych, które starały się na początku stalinowskiej akcji o wyjazd do Polski, jednak władze RP niechętnie patrzyły na możliwość przyjęcia rzeszy potencjalnych szpiegów. Nie wiadomo jak trzynastoletni Mikołaj i jego siostry – Helena i Walentyna – radzili sobie bez rodziców, wygląda jednak na to, że nie zostali dziećmi ulicy i wszyscy troje odebrali dobre wykształcenie. Być może wysłani zostali na naukę do któregoś z większych miast. Nasz bohater w 1940r. ukończył Instytut Nauczycielski w Berdiańsku nad Morzem Azowskim – można powiedzieć, że na drugim końcu Ukrainy. Już w sierpniu tego roku znalazł pracę  w niedalekim Oriechowie. 18 sierpnia roku następnego trafił do Armii Czerwonej – według niektórych dokumentów – zgłosił się na ochotnika, możliwe jednak, że został zmobilizowany. Prawdopodobnie po wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej obie jego siostry ewakuowały się do Kazachstanu. Pierwszą funkcją świeżo upieczonego żołnierza było stanowisko ekspedytora w 466. lazarecie weterynaryjnym 56 Armii na Froncie Południowym. W lutym roku następnego przeniesiony został 56 samodzielnego batalionu przeciwczołgowego. Prawdopodobnie zdobyte tam umiejętności bardzo mu pomogły podczas walk o Wał Pomorski trzy lata później.

W czerwcu 1942r. skierowany został do Urgopińskiej Wojskowej Szkoły Piechoty w Nalczyku. W dokumentach brak informacji na temat przyczyn skierowania – możliwe, że został dostrzeżony przez dowództwo, możliwe także, ze sam złożył taką prośbę. Szkołę ukończył, już po jej ewakuacji do Kirowokanu (obecnie Wanadzor w Armenii), w listopadzie 1942 i od razu trafił na stanowisko adiutanta dowódcy 400 pułku strzeleckiego 89 Dywizji Strzeleckiej na Froncie Północno-Kaukaskim, które jednak piastował bardzo krótko – już w styczniu 1943r. trafił na kursy sztabowe w Bujnaksku (Dagestan), przeniesione następnie do miasta Jessentuki (Kraj Stawropolski), które ukończył w maju. W czerwcu 1943r. został starszym adiutantem batalionu strzeleckiego w 265 Dywizji strzeleckiej na Froncie Północno-Kaukaskim. Tam prawdopodobnie dostrzeżono w nim materiał na oficera nowo formowanego Wojska Polskiego. Choć z niewielkim stażem, to jednak oficer narodowości polskiej ze sztabowym przygotowaniem był zbyt wielką gratką dla cierpiących na brak kadr oficerskich polskich jednostek. W sierpniu przeniesiono go do rezerwy oficerskiej Frontu, a już we wrześniu został odkomenderowany do Wojska Polskiego na stanowisko starszego adiutanta 2 batalionu 4 pułku piechoty 2 Dywizji Piechoty im. Dąbrowskiego.

Najwcześniejszym zachowanym w teczce dokumentem jest tłumaczony z polskiego odpis charakterystyki podporucznika Simona sporządzonej 24. Maja 1944r. przez szefa sztabu pułku, majora Józefa Roszkowskiego:

„Ppor. Simon na stanowisku st. adiutanta 2 batalionu od sierpnia 1943r. Posiada dostateczną wiedzę z zakresu organizacji prac sztabowych batalionu, zdyscyplinowany, pracowity, prowadzenie się na służbie i poza służbą – dobre. Cieszy się autorytetem wśród oficerów, podoficerów i szeregowych. Wymagający wobec siebie i podkomendnych. Język polski zna dobrze. Fizycznie zdrowy. Odpowiedni na stanowisko pomocnika szefa sztabu.”

Charakterystyka pozytywna, choć niewiele mówiąca o oficerze – prawdopodobnie tego dnia major Roszkowski sporządził wiele podobnych. Trudno się jednak dziwić – pierwsze walki pułk stoczy dopiero w lipcu. Choć czasu na poznanie oficerów  już trochę było, to żaden z nich w szeregach dywizji  nie przeszedł jeszcze chrztu bojowego. Mimo tego 16. Sierpnia Mikołaj Simon otrzymał awans na porucznika (wniosek awansowy nie zachował się w aktach). W październiku, już po ciężkich walkach pułku pod Puławami kolejną charakterystykę sporządził dowódca pułku – podpułkownik Mieczysław Melenas:

„Na zajmowanym stanowisku od 4.9.1943r. Radzi sobie z pracą i powierzanymi zadaniami bojowymi. W dostatecznym stopniu zna bojowe regulaminy i dobrze organizuje pracę sztabu. Doświadczenie bojowe dostateczne. Może być wykorzystany jako starszy adiutant batalionu. Ukończył średnią edukację pedagogiczną w Leningradzie. Inteligentny, kulturalny, postawa dobra. Zdyscyplinowany, wymagający wobec siebie i podkomendnych. Prowadzenie się na służbie i poza służbą dobre. Fizycznie zdrowy, wytrzymały. Ukończył szkołę piechoty w 1943r. w Saratowie. Język polski zna dobrze. Odpowiedni na stanowisko starszego adiutanta batalionu.”

Cóż, charakterystyka nieco pełniejsza, ale chciałoby się powtórzyć za radiem Erewań: „Nie w Leningradzie, a w Moskwie…” Trudno powiedzieć, czy błędne miejscowości to efekt nieprawidłowo prowadzonej ewidencji oficerskiej czy też może dowódca pułku miał gorszy dzień. Tymczasem wojna trwała, a pułk podciągnięty został pod Warszawę. W styczniu 4pp, między innymi siłami 2 batalionu, podjął próbę oskrzydlenia Niemców. Sprawne działania porucznika Simona zostały docenione przez dowództwo, gdyż 20 stycznia ppłk. Melenas złożył wniosek o odznaczenie go srebrnym medalem „Zasłużonym na Polu Chwały”. Co ciekawe, kopia wniosku w oryginale (tj. po polsku) znajduje się w aktach oficera, choć opis zasług brzmi cokolwiek tajemniczo:

„W porę i bez strat wypełnił rozkaz bojowy Dowództwa w sprawie obejścia niemców [pisownia oryginalna] na skrzydle w rejonie Kepa-Kampinska [Kępa Kępińska], przyczyniając się do przyspieszenia wypełnienia zadania bojowego przy forsowaniu rzeki Wisła przez 2-gi Bataljon.

Porucznik Simon, za dokładne i punktualne wykonanie zadania bojowego, przejawioną odwagę, męstwo- zasługuje na nadanie Srebrnego Medalu.”

Dziewięć dni później wniosek zatwierdzony został przez dowódcę dywizji, generała Rotkiewicza. Chociaż wniosek niewiele mówi o działaniach porucznika Simona, to w książce „Frontowi Czwartacy” Józefa Margulesa znajdujemy informację o zranieniu naszego bohatera, którego autor monografii 4pp określa jako „bojowego oficera radzieckiego”. Choć Mikołaj Simon jest w książce wspomniany zaledwie dwukrotnie poza spisem odznaczonych, to istnieje możliwość, że Margules, jako tłumacz w dowództwie pułku mógł go poznać osobiście. Sam Simon w życiorysie napisał, że ranny lekko w nogę został „w czasie zdobywania miasta Praga Warszawska”. Nieco więcej informacji o warszawskich zasługach oficera przynoszą dokumenty późniejsze, ale do tego tematu jeszcze wrócę.

Po zakończeniu walk o Warszawę, 4pp skierowany został na Pomorze. Choć w przełamywaniu głównej pozycji Wału Pomorskiego nie brał udziału, to toczył w tym rejonie walki po 6. Lutego. 2 batalion skierowany został na Mirosławiec, niestety o walkach batalionu Józef Margules w swojej książce nie wspomniał prawie w ogóle. Tymczasem dziać się musiało sporo, zwłaszcza w miejscowości Friedrichshorst (obecnie Otrzep), bo wniosek na Order Czerwonej Gwiazdy złożony w marcu 1945r. mówi:

„W bojach z niemieckimi najeźdźcami pod Maerkisch Friedland [Mirosławiec] porucznik Simon wykazał wyjątkową odwagę i dał się poznać jako dobry dowodzący wojskową operacją. W czasie natarcia na wieś Friedrichshorst [Otrzep] przeciwnik niejednokrotnie przechodził do kontrataku i tylko dzięki umiejętnemu dowodzeniu i organizacji boju kompaniami, wszystkie kontrataki przeciwnika zostały odparte z dużymi dla niego stratami i wieś została zajęta przez batalion Simona. W ciężkich chwilach boju, kiedy ludzie wypadali z szyku, Simon sam stanął za rusznicą przeciwpancerną i niszczył czołgi przeciwnika. W tym boju Simon zniszczył jeden czołg i gniazdo karabinu maszynowego. Dyscyplina w batalionie dobra, sam jest zdyscyplinowanym, śmiałym i odważnym dowódcą.”

Jak widać sytuacja musiała być ciężka, skoro oficer sztabowy batalionu piechoty musiał osobiście obsługiwać rusznicę przeciwpancerną. O sytuacji tej wspomina także w swojej książce o walkach na Pomorzu Zbigniew Flisowski – wspomina on, że obsługa rusznicy miała kłopoty z celowaniem, więc Simon dosłownie “wyrwał” broń celowniczemu. Jak widać, krótkie doświadczenie wyniesione z służby w jednostce przeciwpancernej na początku wojny przydało się mimo dość bezpiecznego stanowiska.

Na tym nie koniec –  już 27 lutego porucznik Simon otrzymał pochwałę od dowódcy dywizji (Rozkaz nr 12 z 27.02.1945r., wymieniony na trzeciej pozycji), a 26 marca płk. Melenas podpisał wniosek awansowy na stopień kapitana (pisownia oryginalna):

„Porucznik Simon za okres całej kampanii Pomorskiej okazał duże opanowanie sztuki wojennej, spokojem i pewnością siebie wpływał bardzo dodatnio w działaniach wojennych, na oficerów i żołnierzy. Dobrze orientuje się w pracy sztabowej i posiada dużo doświadczenia w operacjach bojowych. Odważny. Inteligentny. Cieszy się dużym autorytetem w batalionie. Zdecydowany, posiada własna inicjatywe. Fizycznie wytrzymały. Zdyscyplinowany. Zachowaniem swoim po za służbą, daje dobry przykład godności oficera. Prezencja b.dobra.”

Wniosek uzyskał akceptację dowódcy dywizji 7 kwietnia 1945r., Stopień nadano mu rozkazem NDWP nr 263 z 3.maja 1945r.

Jeszcze przed zatwierdzeniem awansu, złożono kolejną charakterystykę – tym razem, o dziwo, po rosyjsku. Dokument ten, podpisany przez pułkownika Melenasa nie ma daty, ale podpis dowódcy dywizji, potwierdzający zgodę z opinią nosi datę 27 marca. W dokumencie tym czytamy:

„Porucznik Simon w czasie walk na Pomorzu, dał się poznać jako jeden z najlepszych dowódców, działając w walce, swoim spokojem wpływał na oficerów i szeregowych. Dobrze orientuje się w pracach sztabu i posiada dużą praktykę w działaniach bojowych. W walkach o Pomorze[,] nie przerywając pracy w sztabie batalionu, często bywał na przedniej linii[,] razem z batalionem przechodził do natarcia, dając przykład odwagi w krytycznych chwilach, za co był odznaczony srebrnym medalem zasłużonych na polu chwały. Śmiały. Inteligentny. Cieszy się autorytetem w batalionie. Stanowczy i z inicjatywą. Wymagający wobec siebie i podwładnych[,] fizycznie wytrzymały. Zdyscyplinowany. Swoim zachowaniem daje przykład honorowego oficera. Odpowiada stanowisku dowódcy batalionu.”

Jak widać, wystarczył udział w zaledwie dwóch operacjach, by suche charakterystyki zmieniły się niemal w hymn pochwalny na cześć oficera. Niestety, w teczce brak informacji o działaniach kapitana Simona w czasie dalszych walk na terenie Niemiec. Być może wiąże się to z pozostawaniem jego batalionu w drugim rzucie, częściowo zaś wynika z faktu, że w kwietniu 1945r. (daty dziennej nie udało się ustalić) kapitan Simon skierowany został na pięciomiesięczny przyspieszony kurs w Akademii im. Frunzego. Po jego ukończeniu został w październiku 1945r. skierowany na stanowisko pomocnika naczelnika wydziału operacyjnego sztabu Warszawskiego Okręgu Wojskowego. W styczniu 1946r. szef sztabu Okręgu, pułkownik Markiewicz postanowił docenić całokształt wojennej służby w WP kapitana Simona i złożył wniosek no odznaczenie go Orderem Wojny Ojczyźnianej II klasy. Dokument ten rzuca nieco więcej światła na działania naszego bohatera pod Warszawą, dość enigmatycznie opisane we wcześniejszych dokumentach:

„Kapitan Simon w czasie służby w Wojsku Polskim dał się poznać jako jeden z lepszych oficerów. Działając w walce, swoimi umiejętnościami i spokojem wpływał na oficerów i szeregowych.

Kapitan Simon, będąc adiutantem starszym 2. Batalionu 4. Pułku piech. 2. Warszawskiej Dywizji Piechoty, w krytycznym momencie, kiedy jednostki dywizji, pod silnym ogniem przeciwnika, nie były w stanie  forsować rzeki Wisła, wziął wzmocnioną kompanię strzelecką, przeprawił się na lewy brzeg rzeki i z małymi stratami, oczyszczając brzeg z niemców [pisownia oryginalna] zabezpieczał forsowanie przez pododziały pułku.

Batalion, w którym był kapitan Simon jako jeden z pierwszych wszedł do Warszawy.

W walkach o Pomorze, nie przerywając pracy w sztabie batalionu był na pierwszej linii i razem z batalionem przechodził do natarcia dając przykład osobistej odwagi.

W ciężkich chwilach dowodził ogniem dział przeciwpancernych, rozbijając punkty ogniowe przeciwnika.

W czasie kontrataku niemców, on osobiście zatrzymał z rusznicy przeciwpancernej , niemiecki czołg.”

Wniosek zyskał aprobatę dowództwa okręgu, jednak dalsze jego losy pozostają nieznane – jeżeli Simon otrzymał to odznaczenie, to nastąpiło to już po jego przejściu do rezerwy.

W maju 1946r. Szef sztabu okręgu sporządził kolejną charakterystykę kapitana Simona. Jest ona dość dwuznaczna. O ile o przymiotach osobistych oficera dokument mówi w samych superlatywach, o tyle jego przygotowaniu do pracy na stanowisku wystawia nienajlepsze świadectwo:

„Kapitan SIMON na stanowisku zastępcy szefa wydziału operacyjnego sztabu okręgu pracuje od października 1945r. Przez ten czas dał się poznać jako rzetelny i sumienny oficer, dobrze odnoszący się do powierzonych mu obowiązków. Pracowity, zdyscyplinowany. Ma duże doświadczenie bojowe, kulturalny i taktowny w zachowaniu. Wymagający wobec siebie i podwładnych. Cieszy się autorytetem wśród kadry oficerskiej. Szanuje starszych od siebie [stopniem]. Dobrze orientuje się w zagadnieniach politycznych. Umie pracować nad sobą. Wyrobiony ideologicznie, moralnie stabilny. Fizycznie zdrowy. Dostatecznego doświadczenia praktycznego w pracy w sztabie nie posiada, w kwestiach operacyjnych przygotowanie teoretyczne ma niedostateczne.”

Choć ostateczny wniosek charakterystyki sugeruje możliwość wykorzystania w charakterze dowódcy batalionu, to między wierszami wyczytać się da, że ten wniosek to preludium do zdjęcia ze stanowiska i odesłania do ZSRR. Ciekawa jest tutaj zwłaszcza polityczna część charakterystyki – sugerująca sprecyzowane poglądy. Tymczasem młody kapitan nie był członkiem nie tylko WKP(b) ale nawet komsomołu, co było dość niezwykłe w warunkach, gdzie każdemu odznaczonemu sugerowano od razu staż kandydacki.

Tak czy inaczej, w tym samym miesiącu został zdjęty ze stanowiska i powrócił do ZSRR, przekazany do rezerwy kadry oficerskiej Białoruskiego Okręgu Wojskowego, w lipcu został zwolniony do rezerwy. Niestety, zachowane dokumenty nie pozwalają stwierdzić, czy rozstanie z wojskiem nastąpiło na własną prośbę oficera czy też było wynikiem jakichś zastrzeżeń co do jego osoby. W tym czasie Armia Radziecka niechętnie pozbywała się doświadczonych oficerów, nawet biorąc pod uwagę znaczny ich napływ z WP, gdzie w owym czasie starano się ich w miarę możliwości zastępować świeżymi absolwentami szkół oficerskich i, do pewnego stopnia, oficerami przedwojennymi. O kapitanie Simonie zapomniano także w okresie powtórnego „uzupełniania” kadr WP oficerami radzieckimi.

Bezpośrednio po zakończeniu służby wojskowej Mikołaj Simon trafił do miasta Smieła w Obwodzie Czerkaskim na Ukrainie, gdzie już w 1946r. podjął pracę w szkole nr 39 prowadzonej przez zarząd Kolei Odesskiej – choć była to szkoła podstawowa, traktowano ja jako pierwszy stopień edukacji przyszłych pracowników MPS, tym bardziej, że radziecka kolej była w mieście głównym pracodawcą – Smieła była ważnym węzłem kolejowym, do tego w tym około sześćdziesięciotysięcznym mieście działały zakłady remontowe taboru kolejowego i fabryka silników – również dla kolei.

W szkole pracował jako nauczyciel matematyki. W 1948r. ożenił się z Ludmiłą Jefimowną Fominą, nauczycielką w tej samej placówce, pochodzącej prawdopodobnie z okolic miasta Stalino (Donieck). Zatrudnienie znalazła tam także jego siostra Helena Zalewska. Co najmniej do 1950r. obie siostry mieszkały razem z Mikołajem i jego żoną. Pod koniec lat 40. zaczął uczęszczać (prawdopodobnie zaocznie) na Czerkaski Instytut Pedagogiczny, który ukończył około roku 1953. W teczce akt osobowych zachowały się także charakterystyki okresowe Mikołaja Simona z okresu pracy cywilnej, które pracodawca zobowiązany był przekazywać do RWK, pod który podlegał oficer rezerwy. Rzucają one nieco światła na jego powojenną karierę.

Pierwszy zachowany dokument tego typu pochodzi z grudnia 1950r.

„W danej szkole pracuje jako wykładowca matematyki od 1946 roku, zdyscyplinowany, do pracy podchodzi sumiennie, bierze aktywny udział w życiu szkoły i miasta.

Pracował jako przewodniczący komitetu Związku [Zawodowego] Pracowników szkół średnich i niepełnośrednich.

W czasie wyborów do Miejskiej Rady Deputowanych Robotniczych został wybrany sekretarzem komisji wyborczej odcinka.

Towarzysz Simon N. I. podnosi swój poziom ideowo-polityczny i kwalifikacje zawodowe.”

Kolejna charakterystyka, z 1952r. zawiera podobną treść, choć wspomina dodatkowo o wysokim poziomie prowadzonych przezeń lekcji i dobrych wynikach jego uczniów. Zwraca także uwagę wzmianka: „Czyta literaturę metodyczną i piękną.” Precyzuje też, iż uczył klasy V – VIII.

W 1961 roku dyrektor szkoły – wówczas noszącej juz numer 11, co wiązało się zapewne z podporządkowaniem jej wydziałowi edukacji Obwodu Czerkaskiego i przekształceniem jej w „Ogólnokształcącą szkołą robotniczą z nauczaniem politechnicznym” – sporządził kolejną charakterystykę. W dokumencie tym czytamy:

„Tow. Simon N. I. był uczestnikiem Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.

Podwyższa swój poziom ideowo-polityczny i kwalifikacje zawodowe.

Zgłębia historię KPZR i czyta literaturę metodyczną.

Tow. Simon jest wymagający wobec siebie i uczniów. Zajęcia wzbogaca przykładami, wprowadza na nich różne rodzaje prac samodzielnych, aktywizuje pracę klasy. Dużo pracuje ze słabszymi uczniami.

Na egzaminach uczniowie wykazują głęboką i solidną wiedzę matematyczną.

Bierze aktywny udział w życiu szkoły i miasta.”

Kolejna opinia, niedatowana, powiela w zasadzie te same informacje dodatkowo wspominając o ponownym zajęciu stanowiska przewodniczącego miejskiego komitetu związku zawodowego.

W 1963r. Mikołaj Simon podjął pracę nauczyciela matematyki w Smielańskim Technikum Przemysłu Spożywczego, początkowo na zastępstwo, a od 1967r. – na stałe. Z tej też instytucji pochodzi ostatnia z charakterystyk, wydana w 1969r., która jest jednocześnie najpóźniejszym dokumentem zachowanym w teczce. Wiąże się to przypuszczalnie z osiągnięciem granicy wieku – dla kapitana służby czynnej wiek emerytalny wynosił 40 lat, tymczasem nasz bohater miał już wówczas lat 48. Niestety, ze względu na brak zachowanego zeszytu ewidencyjnego, nie sposób chwilowo ustalić dalszych losów oficera. Do tej postaci prawdopodobnie powrócę, jeżeli uda mi się uzyskać dodatkowe materiały.

Historia kapitana Simona to dobry przykład na to, że funkcjonujące stereotypy na temat oficerów kierowanych do WP z Armii Czerwonej niekoniecznie muszą być prawdziwe. Zamiast „Ruska” mamy Polaka, najwyraźniej dobrze posługującego się mową ojczystą. Zamiast prostaka – człowiek inteligentny i kulturalny (choć chłopski syn), jak na przedwojenne warunki – całkiem dobrze wykształcony. Zamiast niesubordynowanego pijaka – zdyscyplinowany i wymagający dowódca. Zamiast rozpolitykowanego partyjniaka – człowiek, który do partii nigdy się nie zapisał. Nawet stereotypy o sztabowcach niespecjalnie tu pasują – bo choć chwalono go jako oficera sztabowego, to potrafił też wykonać typowo bojowe zadania, a w razie potrzeby nawet osobiście obsłużyć rusznicę przeciwpancerną. Zwraca szczególnie uwagę bezpartyjność – trudno powiedzieć, czy to partia miała zastrzeżenia wobec niego, czy on wobec partii, ale to właśnie brak deklaracji politycznej mógł przyczynić się do pożegnania z mundurem, a na pewno utrudniał późniejszą karierę.

Lista odznaczeń (niepełna, oparta wyłącznie na materiałach z akt):

Polskie:

– Srebrny Krzyż Zasługi;

– Srebrny Medal „Zasłużonym na Polu Chwały”;

– Medal za Warszawę;

– Medal za Odrę, Nysę, Bałtyk;

– Medal Zwycięstwa i Wolności.

Radzieckie:

– Order Czerwonej Gwiazdy;

– Medal Za zwycięstwo nad Niemcami;

-Medal Za wyzwolenie Warszawy.

Dziękuję Arnoldowi Kozłowskiemu za identyfikację miejscowości Friedrichshorst.

Autor: Kamil Szustak

Bibliografia:

Józef Margules, Frontowi Czwartacy. Z dziejów czwartego pułku piechoty, Warszawa 1963r.

Zbigniew Flisowski, Pomorze. Reportaż z pola walki, Warszawa 1973r.

Leave a comment