Piechota… Szara a może jednak piaskowa? Albo pstrokata? Kilka słów o umundurowaniu 1 i 2 AWP.

Niniejszy artykuł stanowi rozwinięcie tekstu opublikowanego pierwotnie na portalu dobroni.pl. W nowej wersji uwzględniłem wnioski z dyskusji pod oryginalnym artykułem, a także kilka ciekawostek znalezionych w literaturze przedmiotu. Oryginalny artykuł znaleźć można pod adresem:
https://dobroni.pl/n/szara-piechota/19924


Zdjęcie 1 – wykonane na poligonie w Biedrusku, niedługo po wojnie (1946r.), jednak z cała pewnością przynajmniej część osób przedstawionych w wojnie udział brała. Leżący po stronie lewej ma gimnastiorkę wz.43 bez kieszeni z doszytymi naramiennikami i “kuricę” na czapce, co może wskazywać, na weterana 1DP, dla którego nie starczyło polskich mundurów. Spośród stojących, tylko stojący pośrodku ma w miarę regulaminową kurtkę. Stojący po lewej ma pozbawioną górnych kieszeni kurtkę z krytymi guzikami (niemiecka Fliegerbluse?). Warto też zwrócić uwagę na rozmaitość pasów – żaden z żołnierzy nie ma regulaminowego pasa, dwóch nosi z całą pewnością pasy niemieckie. (Zdjęcie ze zbiorów autora)

Kilkukrotnie już spotkałem się z twierdzeniami o jednolitym umundurowaniu żołnierzy 1 Armii Wojska Polskiego i określaniu każdego, kto wykorzystuje elementy nieregulaminowe, radzieckie lub niemieckie mianem „mumina” (może nie wprost, ale taki był sens). Kilkukrotnie też spotkałem się z krytyką stosowanego przez większość członków naszej grupy koloru mundurów (szarozielony) jako niepoprawnego i wymagającego zastąpienia jedynie słusznym (piaskowozielony). W niniejszym tekście chciałbym się odnieść do obu tych kwestii, choć kwestii koloru poświęcę znacznie mniej miejsca.

Skąd szarozielony kolor mundurów?

Gdy zaczynałem przygodę z rekonstrukcją, było dla mnie jasne, ze mundury powinny być w kolorze piaskowym – choćby dlatego, ze taki kolor miały najczęściej radzieckie mundury drelichowe wz.43. A że w najważniejszej chyba wydanej w czasach PRL pracy o mundurach WP[1] mundury pokolorowano na szarozielono? Pewnie błąd w druku, nie jedyny w tej pracy. Że w „książeczce” Stevena J. Zalogi[2] o polskich żołnierzach z okresu drugiej wojny światowej przedstawiono żołnierzy 1AWP w mundurach szarozielonych? Nie pierwszy byłby to błąd w jego książkach. Co prawda jedyne wówczas posiadane przeze mnie elementy umundurowania Wojska Polskiego na Wschodzie miały kolor, którego nijak nie dało się podciągnąć pod piaskową zieleń, ale oba te elementy były nieregulaminowe. Oba też zresztą nie były szarozielone. A zatem – ma być piasek.

Ponieważ mieliśmy możliwość zapytania o kolor mundurów weterana 18pp. Jako próbki przedstawiliśmy więc wspomnianą wyżej nieregulaminową kurtkę z 2AWP, kurtki polowe wz.52 (w dwóch różnych kolorach), i kilka radzieckich gimnastiorek letnich w różnych odcieniach. Który kolor okazał się właściwy?

Żaden.

Weteran stwierdził, że owszem, były różne odcienie, w tym piaskowy, ale w 18 pułku najwięcej było mundurów szarozielonych. W jakim konkretnie odcieniu? „Jak moro wywrócone na lewą stronę.”[3]

No cóż, ze źródłem trudno się kłócić, ale pamiętałem jeszcze ze studiów zasadę „Eine quelle – keine quelle”. Jeżeli jedno źródło tak podaje, to należy poszukać potwierdzenia w innych źródłach. Po pierwsze wróciłem do „Żołnierza polskiego…” i w opisach ilustracji znalazłem wzmiankę o szarozielonym kolorze mundurów. Również na zdjęciach z ekspozycji w Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu można było dostrzec szary mundur (choć wypada tu wspomnieć, ze większość mundurów na wystawie jest jednak bardziej piaskowa). Znacznie lepsze jednak potwierdzenie barwy mundurów znalazłem w literaturze – i to wskazujące, ze szarozielone mundury wydawano już w pierwszych jednostkach WP:

„W końcu maja zaczęto wydawać oficerom polskie mundury oraz czapki rogatywki. Mundury były drelichowe, szarego koloru [podkreślenie moje – K.S.] z naramiennikami z sukna koloru khaki.”[4]

Gwoli ścisłości należy dodać, ze akapit niżej znajduje się informacja o tym, że mundury szeregowych różniły się tym, że czapka była sukienna, a mundur miał kolor „jasny khaki”[5], dowodzi to jednak niezbicie, że mundury szare były w użyciu. Fakt, że zasugerowano, iż były one przewidziane dla oficerów, wskazuje raczej na pochodzenie mundurów z dwu różnych dostaw – pierwszą wykorzystano dla oficerów, drugą dla reszty stanu osobowego. Można zatem przyjąć, że już w pierwszych jednostkach polskich funkcjonowały różne kolory mundurów.[6] I tak oto przechodzimy do kolejnej kwestii:

Czy żołnierze 1 AWP byli jednolicie umundurowani?

W pierwszych jednostkach Wojska Polskiego tworzonych w Sielcach, żołnierzom w pierwszej kolejności wydawano mundury radzieckie, tłumacząc, że są to mundury ćwiczebne, zaś mundury polskie dopiero są szyte i zostaną dostarczone później. Z tym że już tutaj zdarzało się, że nie dla wszystkich żołnierzy starczyło należnych elementów umundurowania, bywały więc przypadki, ze żołnierze dłuższy czas nosili ubiory cywilne lub mundury niekompletne.[7] Oczywiście wydanie mundurów radzieckich nie zostało przyjęte zbyt pozytywnie przez żołnierzy [8]. Na zdjęciach z okresu szkolenia 1DP widać mundury zaopatrzone w naramienniki typu polskiego i orły na czapkach – wykonane własnym sumptem przez żołnierzy.[9] Co ciekawe, kobietom – żołnierzom wydano początkowo identyczne komplety mundurowe jak mężczyznom – tj. radzieckie gimnastiorki szeregowych wz. 43 i bryczesy wz.31, zamieniając tylko furażerki na berety wz.41[10]. Mundury „polskie” zaczęto wydawać oficerom w końcu maja, zaś szeregowcom i podoficerom – w końcu lipca. Warto wspomnieć, że z dopasowaniem rozmiarowym bywały poważne trudności.[11] Jak wspomniałem wcześniej, przynajmniej w 2pp mundury wydane oficerom różniły się kolorem od tych wydanych później reszcie stanu osobowego, co należy raczej tłumaczyć wykonaniem mundurów z dwu partii materiału niż zamiarem dodatkowego odróżnienia oficerów od podoficerów i szeregowych. Co zaś tyczy się polskości mundurów – jakkolwiek kurtki mundurowe oparto na kurtkach wz.36, to nie były ich wierną kopią ze względu choćby na ilość guzików i wykonanie naramienników z sukna przy kurtce wykonanej z drelichu.[12] Również rogatywki różniły się od stosowanych przed wojną, jednak największą różnicę da się zauważyć w przypadku spodni – tu również zastosowano radzieckie bryczesy wz.31, choć w pierwszych wydanych partiach podobno bryczesy były wykonane z tego samego materiału co kurtki, co wskazywałoby na produkcję specjalnie dla WP. Powód zastosowania bryczesów zamiast spodni wz.36 wydaje się dość oczywisty – wykonanie specjalnego obuwia dla WP byłoby po prostu zbyt drogie. Dlatego też żołnierzom polskim wydano radzieckie trzewiki skórzane lub kirzowe oraz kirzowe oficerki.[13] Do tego zaś obuwia bardziej pasowały bryczesy niż proste spodnie.

W tym miejscu chciałbym też zwrócić uwagę wszystkim „ujednolicaczom” sławiącym pod niebiosa jedynie słuszne kurtki produkcji firmy Shuster – kurtki te są niewątpliwie wykonane z dobrego materiału i mają rewelacyjnie wykonane guziki, ale mają one pewien podstawowy błąd – plecy wykonane z dwu części i całkowicie pozbawione rozporów, podczas gdy kurtki wz. 43 powinny, według warunków technicznych, mieć plecy wykonane z jednego kawałka z dwoma bocznymi rozporami. Nie twierdzę, ze w czasie wojny kurtki inaczej szyte nie występowały – zachowane zdjęcia pokazują oba typy wykroju pleców – ale były one niezgodne z warunkami technicznymi. Nikomu oczywiście nie każę z takiej kurtki rezygnować, pragnąłbym jednak zwrócić uwagę, że chcąc poprawiać innych warto samemu błędów unikać. Dodam tutaj, ze pierwsza kurtka mundurowa w jakiej występowałem jako rekonstruktor również nie miała prawidłowo uszytych pleców, na co, całkiem słusznie, zwrócił mi kiedyś uwagę ówczesny dyrektor MOP w Kołobrzegu.

Wracając jednak do tematu warto dodać, że kobietom wydawano kobiece kurtki mundurowe (zapinane na lewo, odwrotnie niż męskie) i bufiaste spodnie za kolano. Znane są jednak już z 1943r. zdjęcia kobiet noszących męskie kurtki mundurowe i spódnice radzieckie – granatowe bądź w barwach ochronnych. Ze względu na brak dostatecznej ilości źródeł trudno jednak ocenić jak częste były takie przypadki.

Na osobną uwagę zasługują też oznaczenia stopnia i rodzaju wojsk/służb. Do oznaczania stopni podoficerskich wykorzystywano początkowo… troczki od kalesonów[14]. Brak jest dokładnych informacji odnośnie oznak rodzaju wojsk, wiele jednak wskazuje na to, ze nie były one w powszechnym użyciu, według niektórych relacji wykonywano je często samodzielnie z dostępnych materiałów. Jako ciekawostkę można zaznaczyć, ze np. w 1BAA żołnierze otrzymali większą ilość „trójkącików” w barwach artylerii dopiero latem 1944r. od wychowanków domu dziecka, którym żołnierze się opiekowali.[15].

Mimo wszystko jednak, ruszając pod Lenino, 1DP była umundurowana dość jednolicie. Mundury mogły różnić się kolorem, ale zachowywały ten sam krój. Jednak część żołnierzy nie otrzymała polskich mundurów. Były to przypadki rzadkie i dotyczyły głównie służb tyłowych, ale się zdarzały.[16]

A zatem, w odniesieniu do jednostek 1DP pod Lenino na pytanie postawione w śródtytule możemy odpowiedzieć twierdząco. Z małymi może zastrzeżeniami.

A co było potem?

A potem przestało być tak różowo (Przepraszam, szaro-piaskowo). W samym tylko 2pp bezpośrednio po bitwie brakowało mundurów i butów, ze względu na zniszczenie części wozów taborowych. Dodatkowo naprawy wymagało około 500 par butów (których z wyżej wspomnianej przyczyny nie można było zastąpić innymi) – problem był na tyle palący, ze wszystkich szewców w pułku zwolniono z zajęć szkoleniowych.[17] Do użytku nie nadawały się też często mundury rannych żołnierzy – choć odgórne instrukcje nakazywały odzyskiwać i reperować zużyte umundurowanie, często było to niemożliwe.

W listopadzie wydano żołnierzom 1DP umundurowanie zimowe: „szeregowi i podoficerowie piechoty otrzymali watowane spodnie i kurtki, tzw. kufajki, a artylerzyści kożuchy. Oficerom wydano granatowe spodnie z diagonalu, sukienne kurtki i futrzane ocieplacze. Wszyscy artylerzyści otrzymali też filcowe buty, tzw. walonki.”[18] Również wszyscy oficerowie od dowódcy kompanii wzwyż otrzymali kożuchy.[19] Granatowe spodnie prawdopodobnie wzięły się z przedwojennych zapasów Armii Czerwonej, z którymi nie było co zrobić. Wprawdzie regulamin mundurowy z 1943r przewidywał dla wszystkich żołnierzy spodnie granatowe, ale wyłącznie do munduru galowego. Tymczasem do 1941r. spodnie takie przysługiwały oficerom także z mundurem służbowym, w związku z czym wyprodukowano ich ogromne ilości, a w 1941r. nowy regulamin zabraniał ich stosowania, zaś aż do końca 1945r. mało który oficer (nie wspominając o niższych szarżach) posiadał mundur galowy. Spodnie granatowe faktycznie wykonane były z grubszego materiału, toteż zapewniały lepszą ochronę przed chłodem. Kwestie maskowania rozwiązywano zwykle stosując zimowe ubiory maskujące ZMK.[20] Choć w sylwetkę żołnierza wkradło się już nieco pstrokacizny, która zresztą dość szybko stała się popularna, to w dalszym ciągu oddziały polskie zachowywały pewną jednolitość umundurowania, stare mundury co najwyżej straszyły łatami i innymi śladami reperacji. I tylko niektórzy żołnierze wracający ze szpitali pojawiali się w elementach umundurowania radzieckiego.[21]


Zdj. 2 – Dwóch oficerów 1pp – chor. Jan Dragun i chor. Leon Dendys. Chorąży Dragun (1 kompania moździerzy) nosi radziecką gimnastiorkę wz.43 z doszytymi naramiennikami. Ponieważ gimnastiorka jest “oficerska” – z kieszeniami – nie jest to na pewno pozostałość po czasach Sieleckich.  Zdjęcie z ksiażki “Na drodze stał Kołobrzeg”.

Zdj. 3 -Saperzy 6dp Michał Oleksiuk i Jerzy Droń. Michał Oleksiuk nosi radziecka gimnastiorkę wz.35 (!) – element umundurowania, który nigdy nie był wydawany w WP. Zdjęcie z książki “Na Drodze stał Kołobrzeg”. 

Problemu z umundurowaniem nie miały także kolejne jednostki tworzone w Sielcach. Kłopot pojawił się w formowanych latem 1944r. kolejnych jednostkach 1AWP[22] oraz, w jeszcze większym stopniu, w 2AWP. W tej ostatniej zresztą świadomość braków miał nawet jej dowódca – na spotkaniu z oficerami miał ponoć powiedzieć: „chcielibyście na pewno, żebym was przyzwoicie ubrał. Mundurów wam nie dam, bo nie mam”[23].


Zdj. 4 – Grupa żołnierzy 16pp (i oficer radziecki). W ostatnim rzędzie, w cywilnej marynarce (wspomniany w tekście) weteran, dla którego munduru zabrakło ze względu na niski wzrost. Warto także zwrócić uwagę na niemieckie trzewiki u siedzących, sztylpy (pochodzenia niemieckiego lub radzieckiego) u trzeciego po prawej w pierwszym rzędzie, a także na rozmaitość pasów (w tym niemieckie) i kolorów mundurów. Zwracają też uwagę patki typu przedwojennego u oficera z Krzyżem Walecznych. Lato 1944r. Zdjęcie ze zbiorów rodziny weterana. 

Z 1AWP znany jest przypadek, gdzie żołnierzom wydano mundury „z odzysku”, nie tylko nie naprawiane, ale z których nawet nie usunięto śladów krwi poprzednich właścicieli – „Dopiero w połowie grudnia dostaliśmy mundury drelichowe – całkiem podarte i z wielkimi rudymi plamami krwi. Robi się piekło, bo nie chcemy mundurów ściągniętych z zabitych. To poskutkowało. Wreszcie są mundury, wprawdzie drelichowe na zimę, ale całe i czyste. Do tego wydano nam płaszcze made in USA nie do zdarcia, prawdziwy skarb.” [24] Warto dodać, że kolory płaszczy już od samego początku nie były jednolite (w pierwszych jednostkach starano się zachować jednolitość w ramach danego oddziału) – jako pierwsze wydawano płaszcze z „jasnego” sukna radzieckiego (koloru „kawa z mlekiem”), później często wydawano już płaszcze „bure”(również z radzieckiego sukna) oraz płaszcze z amerykańskiego sukna w kolorze zielonym. Na oddzielną uwagę zasługują także wzmianki o płaszczach w kolorze „gołąbkowo-koniczynowatym” – szare, wpadające w fiolet (!), które pojawiły się w 1945r. w 6DP.[25] Według płk. Józefa Pytla, weterana 18pp, w początkach 1945r. w 8. pułku zapasowym żołnierzom niektórych kompanii wydano radzieckie „bure” szynele dla szeregowych, zaś fizylierom, którzy wyróżnili się podczas defilady przed wizytującym jednostkę generałem Berlingiem wydano właśnie owe błękitno-fioletowe płaszcze. Żołnierzy do jednostek docelowych wysyłano w tym, co mieli na sobie, toteż na front trafiły zarówno dziwacznie ubarwione płaszcze, jak i radzieckie szynele.


Zdj. 5 – Grupa żołnierzy, prawdopodobnie z 6DP w rejonie Kołobrzegu. Warto zwrócić uwagę na niezmodyfikowane płaszcze radzieckie widoczne u dwóch z nich. Warto także zwrócić uwagę na patki wz.45. (“Na drodze stał Kołobrzeg”) 

Do ogólnej pstrokacizny swoją cegiełkę dokładali też oficerowie-indywidualiści – z okresu formowania 1BK znane są przypadki noszenia przez oficera przedwojennej rogatywki garnizonowej ale też kozackiej papachy[26]


Zdj. 6 – Inny przykład oficerskiej fantazji w kwestii nakryć głowy i jednocześnie kolejny przykład użycia “oficerskiej” gimnastiorki w WP – tym razem przez osobę wyżej postawioną. płk. Kazimierz Wikientiew, dowódca 2BAH, ok. 1945r. (“Na drodze stał Kołobrzeg”) 

Jesienią 1944r. sytuacja mundurowa przedstawiała się tak źle, że w 1AWP, po zetknięciu z Armia Krajową pojawiały się twierdzenia, ze szeregowi partyzanci często wyglądają lepiej niż oficerowie WP. Ze wszystkich jednostek donoszono też o fatalnym stanie umundurowania zarówno szeregowych, jak i oficerów oraz brakach w elementach umundurowania.[27] Spóźnił się także przydział bielizny i odzieży zimowej – większości jednostek wydano ją dopiero w styczniu. [28] Zimą 1944-45 w większości jednostek nie wydano także strojów maskujących – pod Warszawą w niektórych jednostkach w związku z tym zakładano bieliznę na mundur.[29]

W początkach 1945r. zaopatrzenie mundurowe zawodziło już na tyle, że w oddziałach WP zaczęto uzupełniać braki mundurowe elementami mundurów niemieckich (i to nie tylko jeśli chodzi o obuwie) oraz szyjąc mundury z dostępnych materiałów.


Zdj. 7 – Chor. Stanisław Nałęcz-Komornicki z 2 km 14pp w czymś, co wygląda na przerobiony mundur niemiecki, na pewno zaś nie jest regulaminową kurtką wz.43. Warto także zwrócić uwagę na odznakę POS i prawdopodobnie krzyż harcerski. (“Na drodze stał Kołobrzeg”)

Zdj. 8 – Stanisław Olechnowicz, weteran 1pp, tu jako oficer 9pp w nieregulaminowej kurtce typu frencz – prawdopodobnie niemieckiego pochodzenia (“Na drodze stał Kołobrzeg”) 

Dla żołnierzy prawdziwym świętem były przypadki takie, jakie zdarzyły się w 18pp, gdzie we Włocławku natrafiono na cały magazyn przedwojennych polskich mundurów sukiennych.[30] Sytuacja w połowie 1945r. pogorszyła się na tyle, że dowódca Armii wydał rozkaz kategorycznie zakazujący noszenia elementów umundurowania niemieckiego i radzieckiego, jednak jego wykonanie było absolutnie niemożliwe.[31] O tym jak powszechne było stosowanie elementów umundurowania niemieckiego niech zaświadczy fragment wspomnień oficera WP – opisał on przypadek, gdzie jeden z szeregowców na Pomorzu udał się do znajdującej się w niemieckich rękach wsi po wodę. Żołnierz ów, wyruszając „ostrzegł naszych żołnierzy z piechoty zajmującej przed nami stanowiska, żeby podczas jego powrotu nie wzięli go za fryca i nie ostrzelali. Ta obawa była całkowicie uzasadniona, bo wszystko, co miał na sobie, było niemieckie.” Następnie „Na podwórku przy jednym z domów napotkał trzech żołnierzy niemieckich, którzy nabierali do manierek wodę ze studni. Stali przy niej jeden za drugim, on więc stanął na końcu, nie wywołując swoim wyglądem żadnych podejrzeń.”[32]


Zdj. 9 – Por. Leon Majmeskułow w kurtce z otwartym kołnierzem, tu akurat prawdopodobnie niemieckiego pochodzenia. Warto zwrócić uwagę na cywilny krawat. (“Na drodze stał Kołobrzeg”) 

O tym jak częste były przypadki wykorzystania niemieckich mundurów świadczy też fakt, że po przybyciu 1BK na Pomorze, żołnierzom wydano spodnie prosto z niemieckich magazynów mundurowych, gdyż stan spodni w brygadzie przedstawiał się tragicznie.[33] Zresztą w marcu 1945r. dokonany przegląd wykazał, że niemal połowa żołnierzy brygady nosiła mundury niemieckie, jedynie z orłami na czapkach i polskimi dystynkcjami na naramiennikach. W związku z tym własnymi siłami w jednostce uszyto mundury kroju polskiego z przejętych zapasów niemieckich materiałów.[34]

Informacje o brakach mundurowych znajdziemy także w szeregu innych prac dotyczących historii 1AWP – na wzmiankę zasługuje tu zwłaszcza „Na drodze stał Kołobrzeg” Alojzego Srogi, gdzie znaleźć można takie smaczki jak wykorzystanie przez żołnierza butów damskich, czy np. apetyt innego na znaleziony przypadkiem w szafie jednego z domów mundur wrześniowy.[35] Nie był to zresztą odosobniony przypadek – przedwojenne mundury były bardzo poszukiwane – do tego stopnia, że w 1BK zanotowano w Bydgoszczy próbę kradzieży przedwojennego munduru, który stanowił pamiątkę mieszkanki po poległym w 1939r. synu. Jeden z oficerów próbował siłą odebrać ów mundur, został jednak powstrzymany przez innych żołnierzy 2pu.[36]


Zdj. 10 – chor. Michał Teodorowicz, zastępca d/s politycznych dowódcy kompani transportowej 1pp. Przykład nieregulaminowej kurtki z otwartym kołnierzem (zaczęły sie pojawiać w 1944r. z powodu braku mundurów szyte przez oficerów u lokalnych krawców), tu dodatkowo noszonej na kurtce wz.43. (“Pierwszy Praski…”)

Na zakończenie warto dodać, że i wyższe dowództwo nie zawsze świeciło przykładem – wyżsi oficerowie nierzadko nosili kurtki siedmioguzikowe (choć takie pojawiały się też od 1944r. u żołnierzy innych stopni), z innych materiałów, czy nieregulaminowe płaszcze. Także wśród oficerów 1 i 2 Armii od 1944r. pewną popularność zaczęły zyskiwać kurtki mundurowe z otwartym kołnierzem, nie ujęte w regulaminach. Wśród zdjęć do tego artykułu zamieściłem trochę wyszukanych w literaturze przedmiotu oraz własnych zbiorach zdjęć pokazujących różne „odstępstwa od normy”.


Zdj. 11 – Kpt. lekarz Mieczysław Kusto, 3 DP. Kolejny przykład nieregulaminowej kurtki z otwartym kołnierzem. Inaczej niż w większości przypadków, koszula pod spodem noszona bez krawata. (“Na drodze stał Kołobrzeg”, legitymacja kpt. Kusto z której pochodzi zdjecie znajduje się w MOP w Kołobrzegu) 

Zdj. 12 – I kolejny przykład nieregulaminowej kurtki, dodatkowo noszonej z cywilnym krawatem – mjr. Jan Popowicz, dowódca 1spm (“Na drodze stał Kołobrzeg”). 

Choć, być może, niniejszy tekst wskazuje, że to właśnie stan przedstawiony na zdjęciach był normą. Trudno zatem, zwłaszcza dla okresu istnienia 1AWP (a więc lat 1944-1945) obronić tezę o jednolitym umundurowaniu żołnierzy WP. Nie oznacza to oczywiście, że nie wolno zwracać uwagi rekonstruktorom popełniającym ewidentne anachronizmy, apelowałbym jednak do „poprawiaczy” o nieco większą powściągliwość w ferowaniu wyroków. Bo „berlingowska” piechota(i nie tylko) bywała nie tylko piaskowa, ale też szara, a czasem przybierała także inne, nierzadko dziwaczne barwy.


Zdj. 13 – Przykład innego pochodzenia mundurów – trzej bracia Wilczakowie. kpr. Józef Wilczak – szofer – pozuje w battledressie. Co ciekawy, nie jest to jedyny znany przypadek stosowania battledressów przez szoferów 1AWP. (“Na drodze stał Kołobrzeg”)

Zdj. 14 – Dwie kobiety-żołnierze w spódnicach. O ile po lewej spódnica wygląda na poprawną spódnicę mundurową (oficjalnie i tak będącą odstępstwem od regulaminu, ale zjawiskiem dość powszechnym), o tyle po lewej widzimy spódnicę cywilną. (“Na drodze stał Kołobrzeg”). 

Zdj. 15 – Generał Bewziuk w nieregulaminowym płaszczu skórzanym – jak widać przykład szedł z góry… (Zdjecie z “Pierwszy Praski…”)

Zdj. 16 – …Ale chętnie był przyswajany przez niższe szarże. Na zdjęciu, w podobnym płaszczu skórzanym Jerzy Olszewski w czasie służby w stopniu oficerskim (chorążego lub podporucznika) w 2AWP lub WOP, zdjęcie wykonano pomiędzy listopadem 1944r. a sierpniem 1946r. Zdjęcie ze zbiorów autora.

Oczywiście artykuł ten nie wyczerpuje tematu. Nie roszczę też sobie tytułu osoby nieomylnej. Dlatego chciałbym zachęcić wszystkich zainteresowanych tematem do dyskusji i polemiki.

Autor: Kamil Szustak


[1] Żołnierz polski ubiór, uzbrojenie i oporządzenie, T. V: Od 1939 do 1965 roku, Warszawa, 1965r.

[2] Steven J. Zaloga, Polish Army, 1939-1945, Oxford, 1982r.

[3] Sugestia nie tak znowu oryginalna  – w latach 70. Na ten sam pomysł wpadli kostiumolodzy WFF w Łodzi.

[4] Andrzej Krajewski, Drugi Berliński. Z dziejów 2 berlińskiego pułku piechoty, Warszawa 1979r, str. 18

[5] Ibidem.

[6] Warto także dodać, ze i w Armii Czerwonej zdarzały się mundury w kolorze szarym – przykłady takich mundurów znaleźć można w książce Philippe Rio „Soviet Soldier 1941-1945” a także w ksiażce A. Szalito, I. Sawczenkowa, N. Rogińskiego i K. Cyplonkowa „Uniforma Krasnoj Armii 1918-1945”. Osobiście byłem też kiedyś w posiadaniu gimnastiorki wz. 27 wykonanej z szarozielonej tkaniny. Z szarego drelichu wykonywano także ubiory robocze dla Armii Czerwonej, a w latach 1935-41 – mundury służbowe dla wojsk pancernych. Zatem zapasy szarego materiału mundurowego w ZSRR były.

[7] A. Krajewski, Drugi Berliński…, str. 16

[8] Ibidem, str 17. Por. Idem, Pierwszy Praski, Z dziejów 1 praskiego pułku piechoty, Warszawa 1976r., str 18.

[9] Idem, Pierwszy Praski…, str 18.

[10] Stanisława Drzewiecka, Szłyśmy znad Oki, Warszawa 1965r., zamieszczone zdjęcia.

[11] Franciszek Sielicki, Co śpiewali kościuszkowcy i czym radowali dusze. Z folkloru pierwszej dywizji WP, Wrocław 1995r., str. 108.

[12] Nie udało mi sie natrafić na racjonalne wyjaśnienie wykonywania naramienników z innego materiału niż kurtka, inne niż to, że z sukna wykonywano naramienniki do „polskich” gimnastiorek. Co się tyczy ilości guzików – podobno ZPP opracowując wzór kurtki opierał sie na wadliwie wykonanej kurtce wz.38. Ponieważ na zdjęciach przedwojennych widać czasem kurtki sześcioguzikowe, tłumaczenie to jest prawdopodobne, spotkałem sie z sugestiami, ze był to efekt przekrętu w którejś z firm szyjących dla wojska, niedostatecznej kontroli jakości lub efekt oszczędności ze strony oficerów szyjących kurtki na zamówienie. Nie znam jednak żadnych dowodów na poparcie którejkolwiek z tych teorii.

[13] Spotkałem sie z różnymi zestawieniami odnośnie tego jakie buty komu wydawano, prawdopodobnie jednak nie było to odgórnie uregulowane.

[14] A. Krajewski, Pierwszy Praski…, str. 18; Idem, Drugi Berliński…, str. 18.

[15] Leonard Skibiński, 1Brygada Artylerii Armat 1943-1945, Warszawa 1984r.

[16] Kolega z nieistniejącej już (chyba?) GRH „Pierwszy Batalion” przytoczył historię zaprzyjaźnionego weterana, łącznościowca z 1AWP, który aż do końca wojny miał nosić gimnastiorkę. Patrz także zdjęcie nr 1. Por. także Stanisława Drzewiecka, Op. Cit.

[17] A. Krajewski, Drugi Berliński…, str. 134.

[18] A. Krajewski, Drugi Berliński…, str. 136.

[19] Idem, Pierwszy Praski…, str. 140.

[20] F. Sielicki, Op. Cit., str. 118.

[21] Por. zdj. 2, zdj. 3

[22] Znanemu nam weteranowi 16pp długi czas nie wydawano odzieży ze względu na niski wzrost. Z kolei weteran 18pp wspominał, ze przez dłuższy czas, po zmobilizowaniu w początkach 1945r. (wówczas jeszcze do pułku zapasowego) pełnili służbę w ubiorach cywilnych, tylko na warty wydawano im „przechodnie” rogatywki.

[23] Relacja kpt. Józefa Durko, cyt. za: Franciszek Kusiak, Generał Karol Świerczewski Walter – życie i po życiu 1897-1947-2017, Wrocław 2017r.

[24] Andrzej Rey, [W:] Berlingowcy. Żołnierze tragiczni, p. red. D. Czapigo, Warszawa 2015r., str. 190-191. Wypada zaznaczyć, ze płaszcze raczej nie były „made in USA”, a jedynie wykonane z lżejszego niż radzieckie, ale bardzo dobrej jakości sukna amerykańskiego dostarczanego ZSRR w ramach lend-lease. Wedle mojej wiedzy, w USA nie wytwarzano żadnego elementu umundurowania z przeznaczeniem wyłącznie dla WP.

[25] O płaszczach tych pisał m. in. Alojzy Sroga w „Na drodze stał Kołobrzeg”, płaszcz w tym dziwnym odcieniu otrzymała również – wedle wspomnień weterana – kompania fizylierów w 18pp. Kwestia tych płaszczy musiała się odbić szerokim echem, albo też opisana została także w innych, nie znanych mi pracach, bo temat wypływał podczas kilku różnych rozmów z innymi rekonstruktorami 1AWP. Źródeł dziwnego materiału dopatrywano się w suknie niemieckim, radzieckim oficerskim a nawet amerykańskim, ale żadna z tych opcji nie brzmi przekonywająco. Niewykluczone, że sukno to było pochodzenia cywilnego lub pochodziło z wadliwie zabarwionej partii.

[26] Edward Kospath-Pawłowski, Stefan Pataj, Maciej Sczurowski, Hej, hej ułani… Z dziejów 1 warszawskiej brygady (dywizji) kawalerii, Warszawa 1996r., str. 27. Ponieważ nie zachował się dokładniejszy opis kozackiego nakrycia głowy, które do letniego munduru WP nosił mjr. Grzegorz Stan, niewykluczone, że chodzi o kubankę, a nie papachę – trudno to jednak ustalić, gdyż 6KK, w którym służył uprzednio nie był jednostką kozacką ani kawalerii górskiej. Natomiast czapka chorążego Burzyńskiego byłą prawdopodobnie oryginalną czapką przedwojenną.

[27] Franciszek Kusiak, Oficerowie 1 Armii Wojska Polskiego w latach 1944-1945, Wrocław 1987r.,str.148.

[28] Ibidem, str. 149.

[29] Peter Raina, Jaruzelski 1923-1968, Warszawa 2001r., str. 49.

[30] Juliusz Malczewski, Osiemnasty Kołobrzeski. Z dziejów 18 kołobrzeskiego pułku piechoty 1944-1948, Warszawa, 1974r., str. 91.

[31] F. Kusiak, Oficerowie…, str.149.

[32] Jerzy Dymkowski, Niosąc wolność ojczyźnie, [W:] Pamiętniki Oficerów, p. red. Stanisława Reperowicza, Warszawa, 1972r., str. 190.

[33] E. Kospath-Pawłowski, S. Pataj, M. Sczurowski, op. Cit. Str. 115

[34] Ibidem, str. 184.

[35] Alojzy Sroga, Na drodze stał Kołobrzeg, Warszawa 1980r.

[36] E. Kospath-Pawłowski, S. Pataj, M. Sczurowski, op. Cit. Str. 127

SUMMARY

The text discusses the problem of uniforms used in the Polish Army in the East – the problems with unifications and the ways the Army tried to deal with the chronic lack of proper uniforms – through use of foreign uniforms, employment of local tailors and even use of civilian clothing elements.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s