Wspomnienia Zinkowian-uczestników wojny cz.III Szeregowa Bewza

Tą częścią rozpoczynam mały pod-cykl, obejmujący wspomnienia trojga spośród Zinkowian, których losy są w pewnym sensie połączone – Nadieżdy Bewzy, Nikołaja Maksimczuka i Pawła Bewzy. Na początek wspomnienia Szeregowiec Nadii Smoluchowskiej-Bewzy, zawierające, oprócz dość ogólnych wspomnień ze służby w wojskach kolejowych, również krótką, przejmującą historię z Leningradu czasu blokady.

Niestety, nie udało mi się znaleźć zbyt wiele materiałów archiwalnych na temat N. Bewzy (próbowałem każdego nazwiska w różnych wariantach), co jest o tyle dziwne, ze powinny się zachować przynajmniej akty nadania medali za zwycięstwo nad Niemcami i Japonią. Udało się jedynie odnaleźć informację o odznaczeniu Orderem Wojny Ojczyźnianej II kl. Dla “Nadieżdy Jefimownej Bewzo” (Бевзо Надежда Ефимовна) w 1985r., toteż w tej części całkowicie oddaję głos autorce.

Szeregowiec Bewza w szeregach Armii Czerwonej, ok. 1945r.

“BEWZA (panieńskie nazwisko SMALIUCHIWS’KA)

NADIA JUCHIMIWNA, ROCZNIK 1923,

UKRAINKA, SZEREGOWIEC

                Urodziłam się w 1923 roku we wsi Adamiwka w rodzinie chłopa. Tu spędziłam lata dziecięce i młodzieńcze. Ukończyłam Adamowską niepełnośrednią, a potem Zinkowską średnią szkołę.

                W listopadzie 1940 roku wyszłam za mąż za oficera Armii Czerwonej, Zinkowianina Maksimczuka Mykołę Jakowicza, który właśnie ukończył Woroneską Wyższą Szkołę Łączności i w stopniu lejtnanta został skierowany do pełnienia słuzby do Leningradu, i w grudniu ja również przyjechałam do Leningradu, gdzie zastała nas wojna.

                Od pierwszych dni wojny Niemcy starali się otoczyć i zdobyć Leningrad. Toczyły się nieprzerwane walki na ziemi, w powietrzu i na morzu. W wyniku bombardowań z powietrza zniszczone zostały Badajewskie składy żywności, elektrownie i inne obiekty, co postawiło mieszkańców miasta i jego obrońców w ciężkiej sytuacji.

Pierwsza strona wspomnień N. Bewzy

                Ja, jako małżonka żołnierza, poszłam pracować do Szpitala ewakuacyjnego nr 2015, który znajdował się koło dworca Moskiewskiego. Pracowałam na oddziale przyjęć, gdzie trafiali ranni. Brakowało siły roboczej, były bezsenne noce, było bardzo ciężko, ale pomagałam frontowi tak długo jak mogłam. W tym ciężkim czasie urodziła mi się córka, która przeżyła wszystkiego dwa miesiące i zmarła z głodu, ale pochować jej od razu nie mogłam, gdyż bez ustanku trwał szalony ostrzał z armat dalekiego zasięgu. Dziewczynka przeleżała w mieszkaniu w trumience około 2 miesiące, ale ponieważ mieszkanie nie było ogrzewane i były silne mrozy, ona przetrwała, nie rozkładała się. Gdy ostrzał był już lzejszy, pochowałam ją.

                W 1942 roku nasze wojska przerwały blokadę Leningradu i rodzinom żołnierzy pozwolono na wyjazd z Leningradu w ramach ewakuacji. Korzystając z tego zezwolenia, 12 marca ewakuowałam się do Obłasti Kalinińskiej, Rajonu Owinszczeńskiego, wsi Miedianki.

                Ewakułowałam się z jedną rodziną i poprostu na tej rodziny życzenie. Mieli małą dziewczynkę, lat czterech, mamę-staruszkę i siostrę. Pomogłam im w przejeździe, ewakuacji i uratowałam im zycie. Obecnie rodzina ta znów mieszka w Leningradzie, bardzo mi wdzięczna, utrzymuję z nimi przyjaźń i pisujemy do siebie.

                Życie rodzinne się nam z Mykołą Maksimczukiem nie układało, nasze drogi się rozeszły i zostałam sama.

               6 listopada 1942 roku zostałam zmobilizowana w szeregi Armii Czerwonej i skierowana na służbę w 19 Samodzielnym Batalionie Mostowym 30. brygady kolejowej na stanowisko telefonistki.

               Pod koniec 1943 roku, dostałam przeniesiona do służby w 3. brygadzie kolejowej do oddziału rozpoznania technicznego na posadę maszynistki, a w listopadzie 1944 roku do 22 batalionu tejże brygady do jednostki liniowej. Podstawowe zadania wojsk kolejowych sprowadzały się do następujących: podczas odwrotu naszych wojsk szliśmy za oddziałami pierwszoliniowymi i niszczyliśmy mosty kolejowe, tory kolejowe i inne środki komunikacji, nie dając możliwości szybkiego posuwania się Niemcom.

                Podczas natarcia naszych wojsk również szliśmy za nacierającymi jednostkami pierwszoliniowymi dla jak najszybszego uporządkowania i odbudowy mostów kolejowych i torów, aby dać mozliwość zaopatrzenia naszych wojsk na czas w technikę wojskową, amunicję, żywność i ewakuacji rannych na tyły celem leczenia w szpitalach.

                Oczywiście, warunki pracy wojsk kolejowych w sytuacji bojowej były szczególnie ciężkie, dlatego że faszyści nieprzerwanym bombardowaniem i ostrzałem artyleryjskim nie dawali możliwości wykonywania koniecznej pracy.

Po zakończeniu wojny z faszystowskimi Niemcami naszą jednostkę skierowano na daleki wschód celem udziału w wojnie z Japonią. W tej wojnie, choć krótkotrwałej, wojskom kolejowym praca szła jeszcze trudniej, ponieważ w dowolnum momenie doby napadali japońscy samuraje i chińscy Chunchuzi*, którzy, wykorzystując warunki górzysto-lesistego terenu, prowadzili ogień z automatów, a nocą próbowali przekradać się do naszych jednostek i zabijać przy użyciu noży.

W wojnie z Japonią nasza jednostka walczyła w składzie Pierwszego Frontu Dalekowschodniego.

                Tak oto, w czasie wojny zdarzyło mi się przebywać na Frontach: Północko-zachodnim, 1 i 2 Białoruskim, 1 i 2 Ukraińskim i 1 Dalekowschodnim. Brałam udział w wyzwoleniu miast Homel, Żłobin, Bobrujsk, Kowel, Psków, Czernihów, Warszawa, szeregu miast i wsi Niemiec, i na 1 Dalekowschodnim Froncie od stacji „Przygraniczna” do miasta Harbin.

                W 1944 roku podczas walk o miasto Żłobin na Białorusi zostałam ranna i tylko cudem uszłam z życiem. Ogólnie być w zablokowanym Leningradzie, przeżyć wszystkie niedole dni blokady, przejść całą wojnę na frontach i pozostać przy życiu – to właśnie mi się udało na złość wszystkim śmierciom.

                I na zakończenie chcę życzyć naszej młodzieży, dzieciom, wnukom i prawnukom aby nie przeżyli i ni doświadczali takich niedoli wojny, jakich doświadczyło nasze pokolenie, aby żyli, cieszyli się, pracowali dla dobra naszej Ojczyzny i otrzymywali państwowe odznaczenia nie wojenne, a za pokojową pracę w Kraju.

                We wrześniu 1945 roku zostałam zdemobilizowana z Armii Czerwonej, wróciłam do domu, do wsi Adamowka i pracowałam w Zinkowskim oddziale komunikacji jako sortowaczka korespondencji.

W 1947 roku wyszłam za mąż za uczestnika Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, Zinkowianina Bewzę Pawła Juchimowicza, który do 1960 roku służył w Zabajkalskim i Syberyjskim Okręgach Wojskowych.

                W 1960 roku został zdemobilizowany z Armii Czerwonej w stopniu majora i pojechaliśmy do stałego miejsca zamieszkania w mieście Woroneż, gdzie mieszkamy do dziś.

               W Woroneżu pracowałam w dyrekcji Kolei Południowo-Wschodniej na posadzie sekretarza-maszynistki. Obecnie nie pracuję, jestem na emeryturze, zajmuję się wychowaniem wnuka i wszystkim dzieciom świata życzę szczęśliwego dzieciństwa i pokojowego nieba nad głową.”

Tłumaczenie i wstęp: Kamil Szustak

*dosł. „Czerwonobrodzi” – popularna nazwa chińskich bandytów z pogranicza rosyjsko-chińskiego, tu raczej użyte w takim znaczeniu jak „samuraje” – jako popularne określenie wroga – może chodzić zarówno o prawdziwych bandytów, jak i o oddziały lokalnych watażków lub nawet chińskich komunistów.

SUMMARY

The memoires of private Nadezhda Bevza (Smalyukhivska) open a sub-series of the Zinkov veterans memoires, as the next parts present the memoires of Nadezhda’s two husbands. In her text, Bevza shortly describes her life in besidged Leningrad and in the Red Army, where she servedon 6 different fronts (!) in the railway units during the fights against the Germans and later the Japanese.

Leave a comment