Śmierć szpiegom!

Problem z dokumentami oficjalnymi polega na tym, że choć mogą nam dużo powiedzieć o tym, co zaszło w życiu danego człowieka, to nie przyniosą nigdy jasnej odpowiedzi na pytanie: Dlaczego?

Wszak nie znając motywacji trudno ocenić czyjeś wybory. Mając do dyspozycji tylko suche fakty trudno powiedzieć jak tak na prawdę wyglądało czyjeś życie.

Dlatego też, pomimo dokładnego przestudiowania dostępnych dokumentów, nie umiem powiedzieć, czy hipotetyczna książka o bohaterach tego artykułu byłaby historią miłosną, sensacyjną, opowieścią z pogranicza horroru, czy też prostą opowieścią o zwyczajnym życiu w Związku Radzieckim.

***

Sasza poznał Tonię daleko na północy. Być może Sasza wyglądał bardzo elegancko w mundurze oficerskim. Tyle że Tonia miała bardzo podobny. Właściwie prawdopodobnie tylko emblematy wojsk pancernych odróżniały mundur porucznika od munduru młodej sekretarz trybunału. Ich pierwsze spotkanie miało zapewne charakter służbowy.

***

Patrząc na arkusz ewidencyjny z CA MO, trudno zrozumieć co tu się właściwie stało. Młody ślusarz, urodzony w 1917r., w roku 1936 trafił do Armii Czerwonej. Może sam postanowił zostać oficerem, a może ktoś w wojenkomacie uznał, że ukończone technikum przemysłowe i kilka lat pracy w przemyśle włókienniczym to dostateczne kwalifikacje potrzebne przyszłemu dowódcy czołgu. Może też jakieś znaczenie miało członkostwo w Komsomole sięgające 1931r.

Arkusz ewidencyjny.

Tak czy inaczej od 1936 do 1939r. Sasza był kursantem Ulianowskiej Szkoły Pancernej im. Lenina. Jako że w ostatnim roku nauki był też dowódcą plutonu kursantów, można sądzić, że przykładał się do nauki. A jednak zapisy arkusza urywają się w 1939r, gdy Sasza został oficerem.

Co więc mogło się wydarzyć? Jako, ze był to koniec lat 30. można by wnioskować, że poszedł na front i zginął. Bardziej prawdopodobnym może się jednak wydawać domniemanie, że padł ofiarą czystek.

Choć nazwisko miał popularne, to jednak nie ma wątpliwości, że to właśnie on figuruje na stronie poświęconej czystkom stalinowskim.*

***

Być może wcale nie wołali na nią Tonia tylko Tiucha albo Nina. Albo bardziej zwyczajnie: Tosia. Imię Antoniana posiada w języku rosyjskim liczne zdrobnienia, więc wybór jest szeroki. Jakkolwiek by nie było, córka dwojga wykształconych ludzi przyszła na świat w 1923r. w Archangielsku.

O jej rodzicach nie wiadomo zbyt wiele. Być może byli ideowymi komunistami i przyjęcie córki do Komsomołu w 1938r. przywitali z radością. A może wręcz przeciwnie, jako osoby niechętne systemowi nie odzywali się do niej przez kilka dni. A może po prostu było im to obojętne.

Gdy Niemcy zaatakowali ZSRR, Tonia kończyła 10. klasę. Wsłuchani w słowa popularnej piosenki „Jesli zawtra wojna…” mieszkańcy północnych krańców RSFRR zapewne nie odczuli początku wojny zbyt dotkliwie. Oczywiście, synowie i ojcowie poszli na front niemal od razu, ale kobiet jeszcze nie mobilizowano. Dlatego też w wrześniu, dzięki dobrym ocenom, Tonia mogła bez przeszkód rozpocząć naukę w szkole prawniczej.

Ale sytuacja na froncie wyglądała z dnia na dzień coraz gorzej. Dlatego też, po ukończeniu zaledwie jednego roku, Antonina została zmobilizowana. Jako młodszy lejtnant służby sprawiedliwości skierowana została na stanowisko sekretarza trybunału wojskowego 152 dywizji strzeleckiej na Froncie Karelskim.

***

Trybunały wojskowe nie cieszyły się zbyt dobrą opinią. Wojskowa prokuratura Armii Czerwonej niejednokrotnie skarżyła się na bezprawne wyroki i niezgodny z prawem przebieg procesu. Prokuratorzy zwracali też uwagę na brak wykształcenia prawniczego członków trybunałów. Ponieważ jednak Większość spraw rozpatrywanych przez nie kierowana była przez funkcjonariuszy wszechwładnych Wydziałów Specjalnych, nieliczne skargi prokuratorów były głosem wołającego na puszczy.

Być może jednak w 152 dywizji sytuacja była nieco lepsza niż w większości jednostek – skoro nawet sekretarz posiadał niepełne wykształcenie prawnicze, możliwe, że pozostali członkowie byli w miarę kompetentni. A może było wprost przeciwnie i to młodziutka sekretarz była najlepiej wykształconym pracownikiem tej namiastki sądu na dalekiej północy. Niestety, pozostałych członków trybunału dywizji nie udało się ustalić.

***

Patrząc na zdjęcie z 1939r., trudno nie zauważyć, ze Sasza był ambitny. Oprócz oznaczeń wskazujących na stopień lejtnanta wojsk pancernych, na mundurze możemy także zobaczyć dwie odznaki. Jedna – „Gotów do pracy i obrony” – to odznaka typowo sportowa, świadcząca o bardzo dobrej sprawności fizycznej. Druga to „Woroszyłowski Strzelec”, Nadawana za wybitne umiejętności strzeleckie. Do tego w arkuszu ewidencyjnym znaleźć możemy informację, ze szkołę oficerską ukończył z doskonałymi wynikami. Z całą pewnością więc były robotnik, syn urzędnika nie wiedział, że pierwsza zasada życia w totalitarnym państwie mówi: „nie wychylać się.”

Nie wiadomo dokładnie kiedy NKWD zaczęło się interesować Saszą. Może przykuł uwagę jeszcze podczas pracy w Iszejewskich zakładach sukienniczych, może wkrótce po wstąpieniu do wojska, a może dopiero po zakończeniu przezeń nauki w szkole oficerskiej. Jak by nie było, to właśnie to zainteresowanie doprowadziło do tego, że w wojskowej ewidencji kariera Saszy urywa się niespodziewanie zaraz na początku.

***

„- Operupołnomoczniennyj starszyj liejtienant Szarapow no prochożdienie służby pribył!” – tymi słowami melduje się pierwszego dnia pracy w milicji grany przez Władimira Konkina bohater w serialu „Gdzie jest czarny kot?”.

Cóż to takiego ten „operupołnomoczniennyj”? Skrót od „Operatiwno upołnomoczniennyj” – Upełnomocniony operacyjnie… Pełnomocnik operacyjny? Z braku dobrego polskiego odpowiednika, najlepiej posłużyć się określeniem mającym najbardziej zbliżone znaczenie – oficer śledczy. Określenie „operupołnomoczniennyj” określało bowiem właśnie śledczego. Czy to w milicji, czy w organach bezpieczeństwa państwowego.

***

„-Operupołnomoczniennyj Osobogo otdieła starszyj liejtienant gosudarstwiennoj biezopasnosti Pietruchin” – tak być może przedstawił się Sasza na pierwszym spotkaniu z Tonią. Mógł się czuć gospodarzem, gdyż w momencie przybycia Antoniny Łaktiewej na stanowisko sekretarza trybunału, Aleksandr Jefremowicz Pietruchin od ponad pół roku pełnił obowiązki zastępcy naczelnika Wydziału Specjalnego NKWD przy 152 Dywizji Strzeleckiej.

***

Bezpośrednio po ukończeniu szkoły oficerskiej (i, być może, dodatkowych kursów) Sasza został niejako usunięty z wojskowej ewidencji i trafił w lutym 1939r. do Swierdłowska, na stanowisko śledczego Wydziału Specjalnego NKWD Uralskiego Okręgu Wojskowego. Mundur zachował, stopień zachował, ale od kwietnia 1939r. był już młodszym lejtnantem bezpieczeństwa państwowego**, etatowym pracownikiem GUGB NKWD.

Wydziały Specjalne były szczególną komórką kontrwywiadowczą podległą resortowi Spraw Wewnętrznych (później – Bezpieczeństwa Państwowego). Pomimo tego, pracownicy Wydziałów Specjalnych rekrutowani byli zwykle spośród absolwentów szkół oficerskich resortu obrony. Ze względu na specyfikę służby, nosili mundury Armii Czerwonej, często też, jako absolwenci szkół wojskowych, znali specyfikę funkcjonowania armii oraz konkretnych rodzajów wojsk. Lejtnant Pietruchin, jako absolwent szkoły Wojsk Pancernych, w Swierdłowsku nosił zapewne ten sam mundur co na zdjęciu z wojskowej ewidencji. Można więc powiedzieć, że byli to tacy enkawudziści/emgiebiści /kagiebiści/emwudziści, którzy nigdy nie nosili mundurów właściwych dla swoich resortów.

Tylko że po zaledwie roku spędzonym w Swierdłowsku, Aleksandr Pietruchin musiał włożyć mundur oficera Wojsk NKWD.

Specyfika radzieckiego resortu spraw wewnętrznych polegała między innymi na tym, że dysponował on własnymi oddziałami wojskowymi. Ponieważ jednocześnie ten sam resort odpowiadał za kontrwywiad w wojsku – czemu nie miałby mieć także komórek kontrwywiadowczych we własnych jednostkach wojskowych, gdzie większość stanu osobowego pochodziła z poboru?

Nie wiem, czy Dzierżyński lub któryś z jego następców zadał sobie kiedyś takie pytanie, czy też odpowiedź była dla nich oczywista od samego początku. Faktem pozostaje jednak, że również w wojskach podległych NKWD istniały Wydziały Specjalne. Do jednego z nich właśnie trafił w lutym 1940r. Sasza.

***

190 pułk Wojsk Wewnętrznych stacjonował w mieście Bierezniki w Obłasti Permskiej. Lejtnant Pietruchin został tam śledczym Wydziału Specjalnego. Z jednej strony – pracy powinno być mniej, bo żołnierze specjalnie wybierani, do tego najbardziej politycznie zdeklarowany korpus oficerski… Z drugiej strony – to tam właśnie może się kryć mityczny wróg. Stąd liczne poziomy kontroli, o jakimkolwiek przymykaniu oka nie ma mowy.

Sasza został oficerem śledczym Wydziału Specjalnego pod sam koniec czystek w wojsku. Nie ma wątpliwości, że miał w nich swój udział. Czy zajmował się fabrykowaniem dowodów? Czy może rzeczywiście ujawniał jakichś szpiegów?

Czy stosował w śledztwie tortury? Czy może raczej był „tym dobrym”, w stylu: „Wiecie, Towarzyszu, ja nie chcę, żeby Was bili, ale jeżeli się nie przyznacie, nie będę mógł Wam pomóc…” Nawet jeśli tylko „dobrze wykonywał swoje obowiązki”, czystego sumienia raczej nie miał.

Prawdopodobnie młody śledczy się sprawdzał, bo nawet wybuch wojny niemiecko radzieckiej nie wygnał go z Uralskiego Okręgu Wojskowego. We wrześniu 1941r. dostał nawet awans – został mianowany starszym śledczym Wydziału Specjalnego 25 Dywizji Wojsk NKWD. W marcu został także oficjalnie przyjęty do Partii. Dopiero w Grudniu 1941 roku trafił, jako zastępca naczelnika, do Wydziału Specjalnego 152 Dywizji Strzeleckiej. Z racji wykonywanych obowiązków, niejednokrotnie musiał mieć do czynienia z dywizyjnym trybunałem wojskowym. To właśnie tam musiał poznać młodą panią sekretarz.

Oficjalnie w kwietniu 1943 roku Sasza przestał być pracownikiem GUGB NKWD. Ponieważ jednak przebywał daleko na północy, mógł o tym nawet nie wiedzieć.

***

– To jaką nazwę, Towarzyszu, proponujecie?

– Smerniesz. To skrót od „Śmierć niemieckim szpiegom”.

– Zgrabnie. Ale dlaczego akurat niemieckim? – zapytał Stalin – To waszym zdaniem, Towarzyszu, inne wywiady u nas nie działają?

Komisarz poczuł nagle, że jego mundur zrobił się wyjątkowo ciasny. Zdawał sobie sprawę, że nawet druga gwiazda na pagonie, którą otrzymał ledwie dwa miesiące wcześniej, nie stanowi ochrony przed podchwytliwymi pytaniami i nieprzewidywalnym charakterem Wodza. Przełknął ślinę.

– Macie rację Towarzyszu Stalin, mój błąd…

Być może tak właśnie wyglądała rozmowa Abakumowa ze Stalinem, w wyniku której nazwa instytucji, której przekazano personel Wydziałów Specjalnych zmieniono ze „Smierniesz” na „Smierinsz”, a następnie, decyzją Stalina wygładzono na „Smiersz”. 19. kwietnia 1943r. nazwa została oficjalnie zatwierdzona. Smiersz podporządkowano bezpośrednio najwyższym dowódcom odpowiednich formacji – Armii Czerwonej (Stalin), Marynarki Wojennej (Kuzniecow) i Wojsk NKWD (Beria). Pracownicy Wydziałów Specjalnych stracili swoje stopnie w organach Bezpieczeństwa Państwowego i otrzymali odpowiednie stopnie wojskowe. Sasza powtórnie został oficerem Armii Czerwonej. Chociaż początkowo mógł nawet o tym nie wiedzieć. W każdym razie z lejtnanta GB zmienił się w starszego lejtnanta Armii Czerwonej.

Choć praktycznie cały personel Wydziałów Specjalnych przeszedł bez zmian do nowej służby, zadania mu powierzone uległy zmianie. O ile do tej pory śledczy zajmowali się ściganiem rzekomych i prawdziwych dezerterów i zdrajców oraz oficerów odmawiających wykonywania bezsensownych rozkazów, tak teraz ich głównym zadaniem stało się zwalczanie faktycznych szpiegów. Dla podniesienia kwalifikacji śledczych – funkcjonariusze Wydziałów Specjalnych w większości słynęli jako ludzie pozbawieni kultury i niewykształceni – otwarto szereg szkół Smiersza oferujących kilkumiesięczne kursy zarówno nowym, jak i chcącym podnieść kwalifikacje starym śledczym.

***

Sasza wyróżniał się zapewne na tle innych oficerów Smiersza – przed szkołą oficerską skończył technikum, według wojskowej ewidencji jeszcze w latach 30. był „zaznajomiony z językiem niemieckim”. Tym samym miał lepsze wykształcenie nie tylko od niektórych swoich kolegów po fachu, ale nawet od samego naczelnika Smiersza – Wiktora Abakumowa, który oficjalnie przyznawał sie do ukończenia czterech klas szkoły powszechnej***

Być może nienajgorsze jak na tamte czasy i warunki wykształcenie pomogło mu zjednać sobie młodą sekretarz. W dość nijakim otoczeniu, daleko na północy, ambitny, wysportowany i wykształcony oficer musiał się wyróżniać.

Wszystko wskazuje na to, że wkrótce oboje musieli być zakochani po uszy, bo gdy w czerwcu 1943r. Sasza dostał awans na zastępcę naczelnika OKR „Smiersz” 34 Korpusu Strzeleckiego, od razu podjął starania o przeniesienie starszej lejtnant (awans otrzymała 7.kwietnia 1943r.) Antoniny Pietrownej Łaktiewej do podległego mu wydziału.

***

Czy młodej pani oficer ciążyła praca w trybunale wojskowym, przyfrontowej namiastce sądu, słynącej z szybkiego rozpatrywania spraw i szafowania wyrokami śmierci? Czy może raczej wierzyła w sprawiedliwość orzeczeń? Z jednej strony – musiała być dobrym pracownikiem, wszak w kwietniu dostała awans, a już 1. listopada 1943 roku za dotychczasową pracę otrzymała medal „Za zasługi bojowe”. Z drugiej jednak strony – nadspodziewanie szybko przyjęła możliwość zmiany stanowiska, albo więc rzeczywiście była to prawdziwa miłość, albo do funkcjonowania trybunału miała jakieś zastrzeżenia.

Jeśli tak było to najprawdopodobniej wpadła z deszczu pod rynnę.

***

W Marcu 1944 roku Sasza, którego w międzyczasie dogonił Order Czerwonej Gwiazdy i jednoczesny awans na kapitana, przyznane za zasługi w pracy śledczej na Froncie Karelskim, zdołał ściągnąć swoją wybrankę do kierowanego przezeń wydziału. Starszy lejtnant służby sprawiedliwości Łaktiewa została pracownikiem kancelarii Wydziału Kontrwywiadu „Smiersz” 34KS. Choć formalnie pozostawała oficerem Armii Czerwonej, dziewięć lat później komisarz wojskowy płk. Szejkin opisze ten okres jej służby krótką uwagą „Pracownik organów MWD ZSRR”, nie bardzo przejmując się faktem, że w opisywanym okresie w ZSRR nie było ministerstw, a Smiersz podporządkowany był Resortowi Obrony.

Będąc de facto pracownikiem biurowym, Tonia nie brała bezpośredniego udziału w śledztwach, z całą pewnością miała jednak wgląd w całość dokumentacji i stosowanych metod. Choć nowy Smiersz skupiał się głównie na tropieniu autentycznych szpiegów, metody działania pozostawały w większości równie brutalne. Będąc sekretarzem trybunału była świadkiem ostatniego aktu działania wojennego wymiaru sprawiedliwości, z towarzyszącymi mu emocjami i całym ogromem tragedii ludzkiej. Prowadząc dokumentację nie musiała już patrzeć na przerażenie, wściekłość i rozpacz skazańców, ale mogła „na zimno” dowiedzieć się jak wyglądała cała droga, która wiodła tych ludzi przed oblicze składu orzekającego om ich dalszym losie. Być może praca w kontrwywiadzie ją pociągała, możliwe jednak, że wgląd w mechanizmy bezlitosnych młynów radzieckiego wymiaru sprawiedliwości zaczął budzić w niej niechęć.

Tymczasem Sasza, jej wówczas jeszcze nie mąż, wciąż piął się po szczeblach kariery i w grudniu 1944r. został majorem.

***

3 Front Ukraiński w którego skład w październiku 1943r. wszedł 34 Korpus ruszył na południe. 6 Armia działała na terenie Ukrainy, Śląska i Czechosłowacji. Prawdopodobnie Sasza nie miał nic wspólnego ze Słowackim Powstaniem Narodowym, mógł jednak brać udział w zatrzymaniu „podejrzanych elementów” na Śląsku i zwalczaniu polskiego podziemia. Prawdopodobnie jednak głównie skupiał się wówczas na poszukiwaniu szpiegów w szeregach korpusu i dezerterów. Z całą pewnością ominęło go obrosła legendą orgia grabieży w Budapeszcie, która przypadła w udziale innym jednostkom frontu. Co ciekawe, mimo wolnej ręki ze strony dowódcy frontu, Smiersz, oprócz zabezpieczania dokumentów i aresztowania kolaborantów, dyplomatów i rosyjskich emigrantów, zajmował się też czerwonoarmistami szczególnie entuzjastycznie podchodzącymi do grabieży i gwałtów. Na zakończenie wojny Sasza dostał jeszcze medal „Za zasługi bojowe”. Trudno powiedzieć czy otrzymał go za specjalne zasługi czy też może za wysługę lat – lata służby w Smierszu liczyły się podwójnie, toteż pięć lat służby akurat kwalifikowałoby go do otrzymania odznaczenia przewidzianego za takich lat 10.

***

Po zakończeniu wojny 34 Korpus został przeniesiony do Odeskiego Okręgu Wojskowego. Tam też, wraz z nim, trafił personel Smiersza.

Sasza pozostawał zastępcą naczelnika do stycznia 1948r., kiedy to skierowano go na doszkolenie do jednostki wojskowej 356 w Charkowie. W międzyczasie, w kwietniu 1946r. Smiersz został przekształcony w Wydziały Kontrwywiadu i podporządkowany Ministerstwu Bezpieczeństwa Państwowego, następcy NKGB. Tym samym specjalna służba podporządkowana Stalinowi powtórnie stała się częścią aparatu Bezpieczeństwa Państwowego, przy czym na czele tego resortu stanął wkrótce dotychczasowy naczelnik Smiersza, Wiktor Abakumow. Jego poprzednik na stanowisku, Mierkułow popadł w niełaskę w związku z kilkoma ucieczkami radzieckich agentów na zachód.

Wszystkim pracownikom służby nadano bądź przywrócono stopnie Bezpieczeństwa Państwowego, tym razem jednak miały one już przełożenie jeden do jednego. I tak Major Pietruchin, zastępca naczelnika Wydziału Kontrwywiadu „Smiersz” został Majorem GB Pietruchinem, zastępcą naczelnika Wydziału Kontrwywiadu MGB, zaś starszy lejtnant Łaktiewa została starszym lejtnantem GB Pietruchiną, pracownikiem biurowym tegoż wydziału.

Dokładnej daty ślubu nie udało się ustalić, natomiast z całą pewnością już w 1947 roku urodził im się syn Wiaczesław.

Po rocznym kursie w jednostce 356 Sasza został w lutym 1949r. Zastępcą naczelnika Wydziału Zarządu Kontrwywiadu Odeskiego Okręgu Wojskowego. Wraz z nim przeniesienie otrzymała jego żona – najpierw w tym samym zarządzie została maszynistką, a następnie asystentem śledczego.

W lipcu 1950r. Obydwoje otrzymali dokładnie takie same stanowiska w Grupie Wojsk Okupacyjnych w Niemczech. Wkrótce też Sasza doczekał się drugiej gwiazdy, co było sporym osiągnięciem jak na trzydziestopięciolatka. W 1952 roku otrzymał także drugi Order Czerwonej gwiazdy. Data nadania nie pasuje ani do piętnastu, ani do ośmiu lat służby, ponownie więc trudno orzec czy było to odznaczenie za wysługę lat, czy też towarzysz podpułkownik zdołał wykryć w Niemczech jakichś szpiegów.

W Niemczech pracowali razem do marca 1953r. Co stało się potem?

Po pierwsze, już piątego marca umarł Stalin. Samo z siebie może nie przełożyłoby się to na karierę pracowników służb, ale ze śmiercią dyktatora wiązały się pewne mniej znane wydarzenia.

Po pierwsze, jeszcze w czasie wojny zaczęła narastać konkurencja między Berią a Abakumowem. Obaj mięli wybujałe ambicje. Oczywiście kończyło się to na skargach do wodza. Ten zaś miał podejście iście „salomonowe” – jeśli każdy z nich donosi na tego drugiego, to znaczy, ze obaj są winni. Do tego generalissimus nie mógł nie dostrzegać, że obaj panowie gromadzą coraz większą władzę.

Na pierwszy ogień poszedł Abakumow, którego już w 1951r. aresztowano. Wkrótce czystki zaczęły dotykać jego najbliższych współpracowników, w dalszej zaś kolejności zaczęła się czystka w szeregach dawnych pracowników Smiersza. Ten proces został jednak na chwilę wstrzymany zamieszaniem po śmierci Stalina.

A zamieszanie to wynikło z rozpoczętej od razu walki o władzę. Na Pierwsze miejsce w kierownictwie partyjnym wybił się Beria, co już samo w sobie nie wróżyło Abakumowowi zbyt długiego życia, jednak po aresztowaniu niesławnego szefa super-resortu, w jaki zdołał on na krótko przekształcić MWD (wchłonąwszy wcześniej MGB), przyszłość byłych smierszowców i ich byłego szefa wcale nie wyglądała różowiej.

Chruszczow, który nie miał do służb Berii i Abakumowa za grosz zaufania, do oskarżeń o przestępstwa pospolite dorzucił stosowanie tortur. W lipcu 1954r. Abakumow został rozstrzelany. Resort Bezpieczeństwa Państwowego wydzielono ponownie z MWD, ale już z okrojonymi kompetencjami, jako Komitet Bezpieczeństwa Państwowego przy Radzie Ministrów ZSRR – powszechnie znany pod skrótem KGB. Na czele nowej instytucji stanął dawny wróg Abakumowa, znany polskiemu czytelnikowi skądinnąd Iwan Sierow. W 1957r. meldował, że od objęcia stanowiska przeprowadził weryfikację, w wyniku której ze służbą pożegnało się ponad 18 000 pracowników dawnego MGB.

***

Czy wydarzenia te dotknęły naszych bohaterów?

Cóż, Sasza w marcu przeniesiony został na stanowisko naczelnika Wydziału Zarządu Kontrwywiadu MWD Centralnej Grupy Wojsk. Był to więc awans. Tym razem jednak nie pozwolono mu zabrać ze sobą małżonki.

Tymczasowy dokument tożsamości Antoniny Pietruchinej. Zwraca uwagę ręcznie dokonana zmiana resortu – MGB zmieniono na MWD

Tonia powróciła do Zarządu Kontrwywiadu MWD Odeskiego Okręgu Wojskowego, gdzie przez kolejne trzy miesiące pracowała na stanowisku asystenta oficera śledczego. Później zakończyła służbę.  W stan spoczynku przeszła w stopniu starszego lejtnanta służby sprawiedliwości, mając na koncie medale „Za zasługi bojowe” i „Za odwagę”.

Czy zrezygnowała ze służby by być bliżej męża? Czy może miała już dość tego typu pracy? A może, w ramach czystek zwrócono uwagę na jej dość nietypową ścieżkę kariery? A może po prostu chciała poświęcić się wychowaniu syna i nowonarodzonej córki?

Tego, niestety, z dostępnych dokumentów się nie dowiemy. Z całą pewnością jednak chciała dołączyć do małżonka. Po zwolnieniu ze służby pozostawała bez pracy i dopiero w styczniu 1954r. udało jej się dołączyć do Saszy w Austrii.

O tym, jak skomplikowany i niejasny był status Smiersza w czasie wojny, niech najlepiej zaświadczy wspomniany już fakt, że wypełniający jej książeczkę wojskową oficera rezerwy komendant wojskowy podsumował jej służbę w Smierszu i Zarzadzie Kontrwywiadu: „pracownik organów MWD”. Krótko, zwięźle i zupełnie ahistorycznie.

***

Sasza zaś dalej piął sie po szczeblach kariery – we wrześniu1953r. został zastępcą naczelnika sektora Wydziału specjalnego MWD (taką nazwę przyjęły wydziały kontrwywiadu po reorganizacji z 1953r.), a w lutym – naczelnikiem 2. Sektora Wydziału Specjalnego KGB dla Centralnej Grupy Wojsk. Wygląda więc na to, że również nowa ekipa doceniła jego kompetencje. Czystek po aresztowaniu Berii mógł nawet nie odczuć.

Choć CGW rozformowano w czerwcu 1955r., wraz z zakończeniem okupacji Austrii, Sasza de facto piastował swoją funkcję do stycznia 1956r., po czym przejął dokładnie takie samo stanowisko w Podkarpackim Okręgu Wojskowym. Jego żona w tym czasie na stałe wróciła do Odessy.

W 1960r. Sasza ukończył Wyższą Szkołę KGB i ponownie został skierowany do Niemiec, na stanowisko naczelnika oddziału Zarządu Wydziałów Specjalnych KGB przy Grupie Wojsk Radzieckich w Niemczech. Po trzech latach jednak skierowano go do Podkarpackiego OW, na stanowisko naczelnika wydziału Wydziału Specjalnego 57 Armii Powietrznej. Co ciekawe, jego wojskowy dokument tożsamości z tego okresu podaje stanowisko „zastępca naczelnika wydziału Jednostki Wojskowej 13709”. Jak widać, utajnienie wydziałów specjalnych sięgało nawet dokumentów tożsamości.

Ciekawy jest także fakt, że pełniąc tę funkcję, Sasza nosił mundur pułkownika Wojsk Lotniczych – ma to sens o tyle, że, jak już wspomniano, pracownicy wydziałów specjalnych mieli się nie różnić od pozostałych oficerów jednostki. Dziwi jednak tego rodzaju mundur u oficera, który o lotnictwie miał dość mgliste pojęcie. Zapewne o budowie silników umiał coś powiedzieć, jednak wiedza z zakresu funkcjonowania wozów bojowych nie przydaje się zbytnio w lotnictwie.

Tonia prawdopodobnie rzadko widywała męża podczas jego trzyletniego pobytu w Niemczech – po rozformowaniu CGW mieszkała w Odessie, a od 1956r. – we Lwowie. Pomimo dobrego, jak na ówczesne warunki, wykształcenia, nie podjęła pracy zarobkowej. Prawdopodobnie pensja męża była na tyle wysoka, że pozwalała jej utrzymać siebie i dzieci.

Sasza tymczasem otrzymał w 1970r. kolejny awans – został naczelnikiem wydziału specjalnego KGB w 11 Armii Gwardii. W nowej jednostce mógł powtórnie przywdziać mundur oficera Wojsk Pancernych. Również ten przydział odnotowano w dokumencie tożsamości w sposób dość enigmatyczny: „Naczelnik Wydziału Jednostki Wojskowej 51415”.

We wrześniu 1972r. Pułkownik Pietruchin przeszedł w stan spoczynku. Przez dalsze pięć miesięcy wiódł życie emeryta we Lwowie. W legitymacji emeryta KGB znalazł sie zapis o przyznaniu inwalidztwa 2 grupy związanego ze służbą, dokładnych informacji jednak brak. Zapewne też dopiero na emeryturze otrzymał odznakę pamiątkową „50 lat Wydziałów Specjalnych”.

Odznaka 50 lat Wydziałów Specjalnych KGB. Dokument niestety nie zachował się

Prawdopodobnie, mimo przywilejów emerytalnych, poziom życia rodziny musiał się znacznie obniżyć. A może po prostu pan pułkownik nie chciał siedzieć bezczynnie? Lub może poprzedni pracodawca miał dla niego nowe zadania?

Jakie by nie były przyczyny, już w marcu 1973r. Sasza podjął pracę w charakterze naczelnika wydziału pierwszego lwowskiej filii Wszechzwiązkowego Instytutu Naukowo-Badawczego Miar fizyczno-Technicznych i Radiotechnicznych (WNIIFTRI – notabene Instytut ten, pod lekko zmienioną nazwą, działa do dzisiaj). Nie udało mi się, niestety dowiedzieć czym zajmował się ów wydział, jednak nie da się ukryć, że był to dość nieoczekiwany zwrot kariery dla kogoś, kto wprawdzie posiadał techniczne wykształcenie wyższe, ale przez poprzednich czterdzieści lat zajmował się całkiem innymi sprawami. Tym ciekawszy wydaje się więc fakt, że na tym stanowisku pracował przez kolejnych sześć lat, zapracowując przy okazji na „medal emeryta”, czyli medal „Weteran Pracy” nadany mu w 1977r.

Od razu po podjęciu pracy wstąpił też do Związku Zawodowego.

Legitymacja Członka Związku zawodowego.

W grudniu 1979r. został głównym Inżynierem Systemów Miar w Zjednoczeniu Naukowo-Produkcyjnym „Sistema” (również działa do dziś). Tam też otrzymał kolejne odznaczenie zupełnie z ówczesną pracą nie związane – Order Wojny Ojczyźnianej II Klasy (tzw. jubileuszowy).

W 1986r. awansował na naczelnika wydziału pierwszego Systemów Miar w tymże zjednoczeniu. Na stanowisku tym pracował do przejścia na emeryturę. W 1991 roku otrzymał dość rzadko spotykane wyróżnienie – odznakę „50 lat członkostwa w KPZR” – obecnie czasami żartobliwie zwaną „odznaką ocalałych” – z racji częstych czystek partyjnych bardzo niewielu członków partii mogło się poszczycić tak długim, nieprzerwanym stażem.

Dokładnej daty przejścia na emeryturę nie udało się ustalić, jednak składki członkowskie w związku zawodowym opłacał do 1991r., co świadczy, że co najmniej do tego roku pozostawał aktywny zawodowo.

Nie mam zbyt wielu informacji o dalszym losie Pietruchinów. Najpóźniejsze dokumenty to legitymacja weterana wojny wydana Antoninie w 1997r. i legitymacja Medalu Żukowa nadanego Aleksandrowi w 1998r.

Jak pisałem na początku – trudno ocenić czyjeś życie mając do dyspozycji tylko dokumenty oficjalne. Nie sposób wskazać co kierowało decyzjami bohaterów tego artykułu, ani jak wyglądałoby ich życie, gdyby przyszło im żyć w innych czasach i miejscu. Ponieważ nie ustalimy także jak wiele czasu w ich życiu wypełniało słuchanie odgłosów wojny, krzyków torturowanych i krętactw schwytanych szpiegów, ani jak to wpłynęło na ich psychikę, artykuł ten pozostaje tylko suchym zapisem karier dwojga pracowników kontrwywiadu i przyczynkiem do historii dość szczególnej części radzieckich specsłużb.

Autor: Kamil Szustak

*www.nkvd.memo.ru

**Stopień odpowiadający stopniowi lejtnanta w Armii Czerwonej.

***Prawdziwość tej informacji bywa jednak poddawana w wątpliwość, według osób znających niesławnego Komisarza osobiście, wyrażał się on w mowie i w piśmie w sposób wskazujący na bardziej gruntowne wykształcenie

BIBLIOGRAFIA

www.nkvd.memo.ru (dostęp 13.03.2020r.)

Vadim J. Birstein, Smiersz. Tajna Broń Stalina. Sowiecki Kontrwywiad wojskowy podczas drugiej wojny światowej. Warszawa-Kraków, 2017

Nikołaj Nikulin, Sołdat, Warszawa 2013r.

http://army.armor.kiev.ua/ (Dostęp 07.02.2020r.)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s